profil

Inna na własne życzenie

poleca 85% 695 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Tolerancja. Jest tak ważna w życiu każdego z nas. Nikt nie chce być odrzucony, wyśmiany. Nikt nie chce być tym „innym”. Ale czy warto zatracać samego siebie, swoje ideały i wartości, tylko po to, aby być akceptowanym?

TO DZIWNE UCZUCIE. Spotkać się z kimś, o kim wie się praktycznie wszystko. No, może to przesada. Nie wiem ile drobnych ma w kieszeni i do której wczoraj siedziała nad książkami.
Ale wiem, dlaczego siedziała.
Wiem, że jest superinteligentna i naprawdę zdolna. Wiem, że egzamin na koniec gimnazjum zaliczyła na sto punktów. Wiem, że chodzi do najlepszego liceum w Bydgoszczy i, że marzy o studiowaniu prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. I z pewnością osiągnie to, o czym marzy. Ale zostawmy na razie moją wiedze na Jej temat. Problem w tym, że jest ona moja przyjaciółką i naprawdę nie wiem jak mam z nią o tym rozmawiać. Pamiętam doskonale jak cierpiała, jak wtedy płakała. Ale mam nadzieję, że nie sprawi jej większego kłopotu porozmawianie ze mną o tym ten jeden, ostatni raz…

Byłam naprawdę dobra.

Wszystko zaczęło się cztery lata temu. Kamila nie bała się nowej szkoły. W podstawówce radziła sobie bardzo dobrze. Cieszyła się, że idzie do gimnazjum, że wkracza w następny, ważny etap życia. Ale mimo tego, ze była naprawdę dobra i bardzo mądra wybrała zwykłe, rejonowe gimnazjum. Bała się zmian i wysokiego poziomu i tego, ze sobie nie poradzi. Obawiała się również nowej klasy. Dwadzieścia siedem zupełnie obcych osób. A ona była nieśmiała, zamknięta w sobie. Bała się, że z nikim się nie zaprzyjaźni, bała się, że nie będzie akceptowana.
Minął wrzesień, październik. Kamila zaaklimatyzowała się w nowej klasie, oswoiła się z nauczycielami, poznała szkołę. Nabrała pewności siebie i zaczęła pokazywać, na co ją naprawdę stać
- Byłam dobra. Nawet lepiej, byłam najlepsza. Nic nie sprawiało mi kłopotu – opowiada beztrosko Kama. – Cieszyłam się, że cos osiągnę, że będę kimś.
Dziewczyna była najlepsza w klasie, miała same piątki i szóstki. Wygrywała konkursy, zdobywała najwyższe nagrody. Była z siebie dumna, przepełniała ja radość, która jak się później okazało nie miała potrwać długo…

Nie gadaj z nią. Z kujonami nie warto się zadawać!

-To wszystko przez tą felerna rozprawkę – westchnęła Kamila. – No i przez to, że wcześniej dawałam odpisywać.
- I co dalej? – Zachęcałam przyjaciółkę, mimo że znałam te historie niemal na pamięć. Ale, o co ja miałam zapytać? Nic innego nie przychodziło mi do głowy.
- starałam się bardzo, a on chciał wszystko przepisać. Mateusz. Chciał przepisać cała moja rozprawkę – powiedziała. – A ja mu na to nie pozwoliłam.
Rzeczywiście Kamila bardzo się starała. Była to ważna praca domowa, od niej zależała ocena semestralna mojej przyjaciółki. Och ten Mateusz, już od dawna wykorzystywał Kamę. Przepisywał od niej niemal wszystko. Pech chciał, że właśnie tym razem postanowiła być trochę bardziej asertywna. Odmówiła. A Mateusz się zemścił…
-Najbardziej bolało, kiedy Magda, moja najlepsza kumpela uległa mateuszowi i reszcie jego paczki – opowiadała Kamila. – Już w nikim nie miałam oparcia. Ona tez zaczęła mnie prześladować.
Od tamtej pory Kamila stała się „klasowym kujonem”. Koledzy i koleżanki przestali postrzegać ją jako dobrą, uczynna, pomocna koleżankę, ale potraktowali ja jak kujona i lizusa. Zaczęły się zbiorowe nagonki, naśmiewanie się, wyzwiska, głupie żarty. Dziewczyna nie dawała sobie z tym rady. Była wrażliwa. Chciała być akceptowana. Ale stało się inaczej…
Została odrzucona przez klasę z powodu swoich uzdolnień. Niektórzy jej zazdrościli, inni szukali kozła ofiarnego, ofiarnego ci najsłabsi po prostu nie chcieli odstawać.
- Byłam inna. Inna na własne życzenie – stwierdziła chłodno Kamila. – Ale nie chciałam być wyrzutkiem. Wiec zaczęłam udawać…

Udawałam głupszą niż jestem.

Przestała brać udział w konkursach, przestała się udzielać, zgłaszać. Zaczęła za to angażować się w sport. Kupowała czasopisma dla nastolatek, przejęła niektóre zwroty, slang, przeklinała. Co raz rzadziej mówiła o książkach, częściej o kosmetykach, kolorowych pismach, muzyce, internecie. Co jakiś czas zawalała sprawdzian. Pytana długo się zastanawiała, mimo ze już od pierwszej chwili znała poprawna odpowiedź. Chciała się zmienić. Przestać być sobą tylko dlatego, żeby klasa znów ją zaakceptowała. Udało się. Minęło sporo czasu, znów miała koleżanki, kolegów. Ale nadal nie była szczęśliwa.
- Powtarzałam sobie, że nie można mieć wszystkiego – spokojnie powiedziała Kamila. – Myślałam, że trzeba się dopasowywać… i to był mój największy błąd.
- I co dalej? – Wydawało mi się, że to pytanie jest jak najbardziej na miejscu. - Zrobiłaś cos w tym kierunku? Zrobiłaś coś, żeby klasa akceptowała cię taką, jaka naprawdę jesteś?
- Przecież wiesz, że tak – odpowiedziała zdawkowo Kamila.
Wiedziałam… Zbliżał się kwiecień, egzamin gimnazjalny był już tuz tuż i Kamila wreszcie przejrzała na oczy. Zawsze marzyła, aby dostać się do dobrego liceum, ukończyć prestiżowy uniwersytet, a teraz była na jak najlepszej drodze do zaprzepaszczenia tych Marzen. Musiała wziąć się w garść, cos z tym zrobić. Tylko co?
- podjęłam wtedy najlepsza decyzje, jaka tylko mogłam podjąć – powiedziała dumnie Kama. – Stałam się znowu sobą…

Ja przestałam udawać, a oni nie przestali mnie lubić.

Zgłosiła się do konkursu ortograficznego. Wygrała. Potem były następne, konkursy szkolne, powiatowe, wojewódzkie. Wyrzuciła kolorowe pisemka, do łaski wróciły ukochane książki. Przestał przeklinać, znowu mówiła poprawna polszczyzną. W dzienniku zaczęły pojawiać się coraz lepsze stopnie. Na lekcjach to jej ręka najczęściej znajdowała się w górze. Z początku klasa nie wiedziała, co jest grane. Zapomnieli już o tej zdolnej, mądrej Kamili.
- Szkoda, że nie widziałaś jak na mnie patrzyli, kiedy na szkolnym apelu dyrektor wręczył mi nagrodę i pogratulował II miejsca w ogólnopolskim konkursie humanistycznym – uśmiechnęła się Kama.
- Mogę to sobie wyobrazić.
I znowu była najlepsza. Teraz już bez obaw zgłaszała się, brała udział w konkursach. Była w swoim żywiole. Całą energię i uwagę skupiała na nauce, na nadrabianiu zaległości. Nie zauważyła nawet, że Mateusz znowu zaczyna się z niej wyśmiewać, buntować przeciwko niej resztę klasy.
- Pamiętasz jak opowiadałam ci kiedyś o tej sprzeczce z Mateuszem? –Tym razem to Kama zadała pytanie. – Tej na szkolnym boisku.
- pamiętam – odpowiedziałam. Uśmiechnęłam się na samo wspomnienie tej historii z Mateuszem.
Oczywiście, że pamiętałam! I to doskonale. Pamiętałam nie tylko jej opowieść, ale również radość i uśmiech na jej twarzy. W każdym razie klasowy guru, idol wszystkich chłopców postanowił na nowo pomęczyć Kamilę. Zaczął od żarcików pod jej adresem, głupich uwag. Jednak pewnego dnia postanowił jawnie i przy wszystkich upokorzyć Kamilę. I tu właśnie popełnił błąd. Nie spodziewał się, że jego koledzy i koleżanki nie chcą już wyśmiewać się z innych. Nie zauważył, że dorośli, dojrzeli. Już nikt nie zamierzał się z niej śmiać, wprost przeciwnie, większość zamierzało stanąć w jej obronie i wesprzeć ją.
- Żałuj, że nie widziałaś jego miny, kiedy Kuba kazał mu się ode mnie odczepić – powiedziała przez śmiech Kamila. Ale ja i tak zauważyłam błysk w jej oku, kiedy wypowiadała imię tego chłopca. Kuba stał się od tamtej chwili jej najlepszym przyjacielem z klasy.
- Żałuje,. Naprawdę.
Teraz już wszystko było inne. Była wreszcie tolerowana. Była częścią naprawdę zgranej klasy. Mogła być sobą i nie martwic się o to, że ktoś jej nie lubi. Ona tez dojrzała.
- Byłam wtedy naprawdę szczęśliwa. Wiesz? Mimo że byłam sobą nadal byłam inna – powiedziała. – Byłam inna i to było OK.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 7 minut

Więcej informacji