profil

Polskie spory o PRL. Czy przeszłość jest sprawą zamkniętą i należy ją pozostawić wyłącznie historykom?

poleca 82% 1274 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Czasy PRL-u to dla wielu młodych ludzi czasy odległe, zapomniane, a nawet nie warte pamiętania. My, jako pokolenie młodzieży wychowanej już w demokratycznej i wolnej Polsce nie doświadczyliśmy komunizmu na własnej skórze, nie wiemy, czym dla przeciętnego Kowalskiego był PRL. Nie rozumiemy tragedii wielu milionów polskich obywateli uwikłanych w te trudne czasy. Jednak jako już dorośli Polacy, posiadający pełna świadomość przynależności narodowej, nie powinniśmy i nie możemy zapomnieć o tych, którzy przez totalitaryzm stracili bliskich, godność człowieka, a nawet życie.
Polska Ludowa, zawsze pozostanie w myślach tysięcy Polaków ze względu na zło jakie wyrządziła większości społeczeństwa. Komunizm wyniszczył nasz kraj czego efekty są widoczne do dziś. Polska, która przez wiele lat była okupowana przez zaborców, musiała zmierzyć się jeszcze ze stalinizmem.

Czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej zakończyły się w 1989 roku, wtedy to NSZZ "Solidarność" i obrady "Okrągłego Stołu" doprowadziły do wolnych i demokratycznych wyborów parlamentarnych. Tadeusz Mazowiecki stworzył pierwszy nie komunistyczny rząd, postawił "grubą kreskę" i rozpoczęła się nowa epoka dla Polski.

Polacy odetchnęli z ulgą i zabrali się za budowanie kapitalistycznego państwa. Po prawie siedemnastu latach od upadku komuny, Polska zmieniła diametralnej swój wygląd i swoją politykę. Mało kto wspomina czasy kolejek, kartek czy ulicznych walk z Milicją Obywatelską i ZOMO (Zorganizowane Oddziały Milicji Obywatelskiej). Ci co to przeżyli wspominają te czasy widząc stare relaksy na strychu czy zaparkowaną na zawsze niebieską Nysę.

Dzisiejsza młodzież licealna, pamięta te czasy tylko z opowieści rodziców i dziadków.

Teraz wiele ludzi zadaje sobie pytania takie jak, np.: Czy warto pamiętać i rozmawiać o PRL?, czy warto teraz się spierać czy było lepiej czy gorzej? Czy jest sens sądzić ludzi po tylu latach? Czy może lepiej przeszłość zostawić historykom, a historia w swojej pamięci i tak ukarze winnych.

Uważam, że powinniśmy pamiętać o przeszłości, gdyż spory o PRL będą z nami jeszcze przez wiele lat. My Polacy często wracamy do naszego dziedzictwa kulturalnego i historycznego. Przy każdej okazji wspominamy Grunwald, Wiedeń, Westerplatte, Anglię, czy Monte Cassino. Pamiętamy również o miejscach kaźni i męki w Katyniu czy Oświęcimiu. Częściej niestety zapominamy o Czechosłowacji (1968r.), Stoczni Gdyńskiej, Zakładach Cegielskiego, czy Kopalni Wujek. Jednak to też jest nasza historia i w niej również uczestniczyli nasi rodacy. Na pewno te wydarzenia nie są powodem do dumy, ale nie możemy o nich zapominać. Musimy wyciągać wnioski, jakie nasuwa historia, aby dzieje, o których nie chcemy pamiętać już nigdy nie miały miejsca. Często w świadomości Polaków zapisane jest jedno, że pamiętamy tylko o tym, co było dobre, a to co było złe wymazujemy z pamięci, jednak czy to jest jakiekolwiek wyjście, według mnie nie jest żadnym. Uważam, że ciężko jest jednoznacznie powiedzieć, czy kiedyś było lepiej czy gorzej. Zadania społeczeństwa Polskiego są podzielone w tej kwestii, ale z całą pewnością możemy stwierdzić, że za czasu PRL było zupełnie inaczej.

Istniały wtedy, bowiem grupy społeczne, które "miały wszystko". Należały do nich służby mundurowe, urzędnicy państwowi, którzy mieli pełen dostęp do tamtejszych "luksusów", do których zaliczane były mieszkania, samochody, paliwo, sprzęt RTV i AGD, wędliny, tak zwane produkty pierwszej potrzeby i wiele innych. W świetle dzisiejszego dobrobytu ciężko nam jest uwierzyć, że mając pieniądze trzeba było oczekiwać na samochód, nie można było kupić więcej wędliny niż wypadało z przydziału. W obecnych czasach uważane jest to za jeden wielki paradoks.

Chciałabym przywołać pewien film, zwanego "perłą polskiego kina", a mianowicie chodzi mi o film pt.:"Miś" Stanisława Bareji. Jest to niesamowita komedia złożona z groteskowych epizodów ukazujących rozpad PRL-owskiego systemu. Liczne sceny z barów mlecznych, urzędów i sklepów ujawniają absurd codziennej egzystencji Polaków. Wokół historii Ochódzkiego (Stanisław Tym) narasta wiele ważnych, małych opowieści charakteryzujących rzeczywistość początku lat osiemdziesiątych. Choć całe życie ludzi jest ukazane jako jedna wielka komedia, to wyraźnie widać zarówno wątki historyczne, jak typowe codzienne prace ludzi.

Zarzuty dotyczące komunizmu w pewnych sferach społeczeństwa polskiego są ostro krytykowane. Są ludzie, którzy w tamtych czasach bez większego wysiłku, a tylko za pomocą partii, czy innych układów wspinali się po szczeblach kariery zawodowej lub politycznej. Dlatego uważam, że w tej kwestii nie powinno się toczyć sporów, gdyż jest to osobiste odczucie każdego z obywateli. Są jednak fakty o których zapomnieć nie można, które tamtejsza władza z powodzeniem tuszowała.

Polska po 1945r. Ponownie stała się przymusowym sojusznikiem, a idąc dalej - prawie republiką ZSRR, mającą swoją autonomię jako PRL. Ponownie jak przed 1918 rokiem rządzili Polską potomkowie carycy Katarzyny II, tylko, że w mundurach komisarzy ludowych. Takim to władcą Rosji radzieckiej był Józef Stalin, który to bez większego trudu stworzył w Polsce podległy sobie Rząd. Jeszcze podczas II Wojny Światowej rozpoczęła się czystka niewygodnych Stalinowi żołnierzy AK. Akcję sprawnie przeprowadziły oddziały NKWD i pomagające im oddziały dowodzone przez gen. Karola Świerczewskiego.

Rosjanie na początku 1945 roku osadzili na zamku w Lublinie setki polskich żołnierzy. Za zdradę kraju i działanie na rzecz obcego wywiadu zostali oni skazani na śmierć, która to była wykonywana w trybie natychmiastowym. W marcu tego samego roku odbył się w Moskwie "proces szesnastu", gdzie zarzucano "najbardziej niewygodnym" Polakom kolaboracje z Niemcami. Dowodem na to, że proces ten został sfingowany, jest oskarżenie o zdradę dowódcę Armii Krajowej gen. Leopolda Okulickiego "Niedzwiadek". Trudno jest uwierzyć, aby człowiek który przez całą okupację toczył heroiczną okupację wobec III Rzesz, współorganizował Powstanie Warszawskie, był zdrajcą. Podobnych procesów w dalszej niechlubnej historii PRL było więcej, na początku lat pięćdziesiątych tego typu procesów było jeszcze więcej. Zaczęła się czystka w armii. Najpierw oskarżono a następnie rozstrzelano wyższych oficerów Ludowego Wojska Polskiego, tj., puł.pil.Ścibóra, płk. Adameckiego, płk.Menczaka i kilku innych.

Kilka lat później został aresztowany komendant Kedywu komendy Głównej AK 1942-1944, gen. August Emil Fieldorf "Nil". Nakaz aresztowania wydała na niego, ówczesny prokurator wojskowy pani pułkownik Helena Wolińska (w sprawie pani Heleny Wolińskiej podjęto działania prawne zmierzające do jej ekstradycji z terenów Wielkiej Brytanii. Ze względy na jej obecne Brytyjskie obywatelstwo staje się to prawie niemożliwe. Według ostatnich informacji pani Helenie Wolińskiej, zostało zabrane prawo do emerytury, a do tego jest ścigana za przyczynienie się do pozbawienia życia niewinnych ludzi poprzez oskarżenia i nakazy bezpodstawnych aresztowań.), po dwuletnim procesie, były komendant AK został skazany na śmierć przez sędzinę Marię Górowską vel. Gurowska. Na przykładzie samych procesów przeciwko tak naprawdę niewinnym ludziom (Okulicki, Fieldorf, Skalski) można śmiało ukazać terror i okrucieństwo systemu PRL. Idąc dalej tym tropem, i odwracając karty historii zatrzymamy się przy wielu innych dramatycznych faktach. W 1968roku wojska radzieckie, a wraz z nimi Polskie Dywizje Pancerne wkroczyły na tereny byłej Czechosłowacji, a by jak to nazwano opanować zamieszki wewnętrzne wywołane przez "wrogie imperialistyczne" rządy "zgniłego kapitalizmu". Tak naprawdę, była to zbrojna interwencja ZSRR i Armii sojuszniczych na tereny bratniej Czechosłowacji. Towarzysze radzieccy nie mogli sobie pozwolić na niesubordynację i brak kontroli w Europie środkowo-wschodniej. Inwazja z 1968 roku pokazała wszystkim państwom Układu Warszawskiego, co je spotka jeśli zapragną zmieniać lub ulepszać narzucony z góry system. Tak więc widać było, iż Moskwa czuwała nad wszystkim. Znane są słowa Józefa Stalina mówiącego do szefa NKWD, Ł.Berii: "Dajcie mi Go, a paragraf na niego znajdę". W taki o to sposób działał NKWD w ZSRR, UB w Polsce czy też Sekuritate w Rumunii. Podczas gdy władza zdążyła uporać się z niewygodnymi jednostkami społecznymi, w kraju zaczęły się pierwsze strajki. Początek ich miał miejsce w 1956roku w Poznaniu. Zginęło wówczas 70 osób, a kilkaset zostało rannych, gdyż obecny tam gen. Popławski wraz z premierem Cyrankiewiczem wydał rozkaz użycia czołgów i artylerii przeciwko strajkującym. W następnych latach nasilają się działania opozycji, strajki studentów i aresztowania. Sytuacja w państwie zaczęła wymykać się spod kontroli. Na wiadomość o podwyżce cen żywności w grudniu 1970 roku strajkują stoczniowcy w trójmieście. Wówczas I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka wydaje rozkaz użycia broni. Znów giną niewinni ludzie domagający się tylko swoich praw i manifestujący niezadowolenie.

W 1980 roku powstał Ogólnopolski Niezależny Samorząd Związku Zawodowego "Solidarność", na którego czele staną Lech Wałęsa (późniejszy laureat pokojowej nagrody Nobla za m.in. umocnienie praw robotników). Powstanie "Solidarności" było przełomowym momentem w historii Polski Ludowej. "Solidarność" zrzeszała około 10 milionów członków ze wszystkich warstw społecznych. W śród działaczy i doradców członkowie ugrupowań opozycyjnych z lat 70-tych i Wolnych Związków Zawodowych. Bliska współpraca z kościołem. Solidarność działała w konspiracji jako wielopowstańcowy ruch oporu formami działania była propaganda( podziemna prasa, radio), informacja, samopomoc, akcje protestacyjne, demonstracje uliczne, bojkot fasadowych form życia. Starała się doprowadzić do zalegalizowania wolnego związku zawodowego przy udziale społeczeństwa. Kategoryczny sprzeciw PZPR-u wywołany głównie naciskiem rządu Związku Radzieckiego. Za wszelką cenę starał się nie dopuścić do rejestracji "Solidarności". Wywołało to zwiększenia się kryzysu w państwie. Konflikt ten zakończył się podpisaniem przez obie strony porozumień i przyjęto ich postulaty między innymi zgodę na stworzenie nowych związków zawodowych. Z powodu złego zaopatrzenia w żywność napięcie społeczne nie ustępowało, skutkiem czego było zwiększenie fali strajkowej.

Przez zwiększenie ilości strajków generał Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny 13 grudnia 1981 było to spowodowane głównie groźbą interwenci wojsk radzieckich. Zamach stanu doprowadził do krwawych walk między strajkującymi a wojskiem. Protesty były coraz częściej tłumione przez ZOMO i wojsko. Z najgorszym skutkiem zakończyły się protesty w kopalni "Wujek" gdzie użyto brani palnej w skutek czego zginęło 9 górników. Możemy zadać sobie tylko pytanie czy o tym możemy zapomnieć? To są niezaprzeczalne fakty i dowody świadczące o ustroju i ludziach, którzy byli tylko narzędziem w rękach ZSRR. Do dziś pozostaje nam w pamięci tyle miejsc o które walczyli Polacy. Kościół pod Wezwaniem Arki Pana, to tylko jeden z przykładów, ludzie spotykali się w kościołach a księża podtrzymywali na duchu. Gdy Kardynał Karol Wojtyła został papieżem wszyscy wiedzieli, że mamy swojego ambasadora na świecie, który opowie o historii i doli swojej ojczyzny. W słowach Jana Pawła II Polacy widzieli charyzmę i siłę do walki o wolną Polskę. Podczas, gdy kościół dawał ludziom wiarę w lepsze jutro, urząd bezpieczeństwa prześladował kapelanów. Wtedy to został zamordowany duszpasterz solidarności ksiądz Jerzy Popiełuszko. 18 grudnia 1982 roku uchwalono ustawę o zawieszeniu stanu wojennego, a w dniu 22 lipca 1983 o zniesieniu stanu wojennego.

Nowelizacją z 1982 r. wprowadzono Trybunał Stanu i Trybunał Konstytucyjny. W tym samym czasie określono organizacje i kompetencje Trybunału Stanu. Powstał organ orzekający o winie i pociągający do odpowiedzialności konstytucyjnej osoby sprawującej najwyższe funkcje w państwie. W 1985 r. Sejm podjął uchwałę określającą szczegółowy tryb postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Pomimo zniesienia wielu przepisów stanu wojennego, amnestii, zwolnień warunkowych wielu więźniów politycznych nadal były łamane prawa człowieka. W połowie 1987 roku władze zaczęły reklamować "drugi etap reformy gospodarczej", która była poprzedzona częściowym zniesieniem systemu zaopatrzenia kartkowego i niedoborem podstawowych artykułów. Reforma ta nie przyniosła żadnych rezultatów i przeprowadzono największą od 1982 r. podwyżkę cen. Rozpoczęła się kolejna fala strajków, władze zareagowały demonstracyjnymi siłami ZOMO i zatrzymaniami demonstrantów. Władze zażądały od Solidarności wygaszenia strajków jako warunek
Rozmów "Okrągłego stołu"

Podczas jego trwania została zalegalizowana "Solidarność", sejm zmienił konstytucje wprowadzając instytucje prezydenta i Senatu oraz uchwalił nową ordynację wyborczą.

Komuniści zgodzili się na wybory w których doznali druzgoczącej porażki.
24 sierpnia 1989 roku generał Jaruzelski został prezydentem a premierem Mazowiecki.

29 grudnia 1989 roku Sejm dokonał zmiany w konstytucji wtedy to formalnie przestał istnieć PRL. Zmieniono nazwę państwa na Rzeczpospolita Polska i określono jako demokratyczne państwo prawa, sprawowana przez wybranych do sejmu i senatu i samorządu terytorialnego. Zmiany ustrojowe ostatecznie zostały przypieczętowane 9 lutego 1990 roku przywróceniem dawnego godła państwowego- orła w koronie.

Możemy śmiało stwierdzić, że komunizm upadł i zaczęła się nowa era. Opisałam te wszystkie wydarzenia, aby przypomnieć tym co popierają tamten system i tych co zabijali niewinnych, że ów system niósł za sobą śmierć i terror dla rzeszy bezbronnych ludzi, pozbawił wolności słowa, wyznania i prawa do własnych poglądów. Jednym słowem ograniczył swobody i prawa obywatelskie. Za próbę manifestowania swoich praw, ludzie często ponosili najwyższa karę- karę śmierci. Poznając ówczesną historię do tej pory nie rozumiem jak niektórzy ludzie mogą popierać ówczesne zło.

Zwolennicy tamtego systemu często podkreślają, że kiedyś praca była dla wszystkich, niestety taka sytuacja doprowadziła kraj do ogromnego zadłużenia, gdyż do dziś słychać tamtejsze hasła robotników : "czy się stoi czy się leży to wypłata się należy" negatywnych przykładów przeciw PRL jest więcej tamtejsza sytuacja ograniczała rozwój technologii w naszym kraju i produkcję własnych myśli technicznych (np. TS16 grot, pierwszy na świecie szkolny samolot odrzutowy ponaddźwiękowy, Tadeusza Sołtyka), jest masa faktów które można bez końca opisywać, ważne jest to, aby przyszłe pokolenia a przede wszystkim dzisiejsza młodzież, która jest zapleczem kadr rządowych dla Polski. Miała świadomość tego co się stało prze 1989rokiem. Dzisiaj możemy jedynie potępić tamte czasy i ludzi, którzy swoim rodakom zgotowali taki los. Większość z decydentów tamtych czasów już nie żyje a Ci co życją i tak nie doczekają się wyroków skazujących.

Naród nie wybiera swojej historii. Jest ona wynikiem splotu najróżniejszych czynników obiektywnych i subiektywnych, które ją kształtują i niełatwo jest wyodrębnić i ocenić ich wagę. Wiadomo, że w historii każdego kraju bez trudu można odszukać momenty chwalebne i te, których należałoby się wstydzić. Czy kształtu dzisiejszej Polski nie zawdzięczamy tamtym czasom? Czy podobnie potoczyłyby się losy naszego państwa? Nie żyjemy w Polsce idealnej, ale w przyszłości, kto wie. Z drugiej jednak strony zawsze znajdzie się nie pasujący kawałek układanki, bo przecież nie każdego da się uszczęśliwić. Trzeba mieć jednak nadzieję, że coraz bliżej nam do życia w "idealnym" państwie, w państwie o którym nawet nie śmiali marzyć nasi przodkowie.

Czasy PRL na zawsze pozostaną w myślach tysięcy Polaków ze względu na zło jakie wyrządziły. Komunizm wyniszczył nasz kraj czego efekty są widoczne do dziś. Polska, która przez tyle lat była okupowana przez zaborców musiała jeszcze zmierzyć się ze stalinizmem. Dzieje Polski od 1945 do 1989 roku były pełne tak nieprawdopodobnych zdarzeń, że tylko osoba żyjąca w tych czasach mogła wyobrazić sobie takie warunki i poziom życia. PRL był pełen smutnych, tragicznych, ale też ośmieszających ówczesny rząd zdarzeń.

Opisując pokrótce najważniejsze wydarzenia Polski Ludowej zawarłam wiele istotnych faktów historycznych, które dziś stają się podstawą mitów o heroicznej i bohaterskiej walce Polaków z totalitaryzmem. Jednak nie jest tak do końca, że ludzie byli wspaniali i dobrzy, a tylko system był zły. Na pewno za całe to zło tamtych lat nie można winić tylko systemu i władzy. Odwołując się do tekstu Tomasza Merty "Pamięć i nadzieja" nie możemy zapomnieć o suchej prawdzie historycznej. Autor w swojej pracy słusznie zwraca uwagę na dwa ważne pojęcia i różnice między nim. podkreśla jakże odmienne znaczenie prawdy historycznej i mitu historycznego. Postaram się w swojej pracy odwołać do tych tematów, gdyż maja ogromny wpływ na kreowanie dzisiejszego wizerunku na czasy PRL. Wydarzenia, jakie opisałam powyżej potwierdzają teorię o tworzeniu na ich podstawie wręcz baśni i heroicznych pieśni dotyczących tamtych lat. Obecnie jesteśmy świadkami dziwnych czasami ostro przesadzonych opisów wydarzeń z tamtych lat. Ludzie, którzy przeżyli tamte czasy robią z siebie bohaterów i wręcz weteranów walk o wolną Polskę. Ich opisy pewnych zdarzeń, w których brali udział są czasami na granicy fantastyki Sapkowskiego i Historii XX w Wołoszańskiego. Wszelkie rocznice upamiętniające walki o demokrację związane są z uroczystymi wystąpieniami, wiecami i defiladami kompani reprezentacyjnej Wojska Polskiego. Wszystko to tworzy otoczkę święta na równi z Dniem Niepodległości. Może nie powinnam, aż tak tego krytykować, ale czasami jak widzę byłych oficerów politycznych LWP wygłaszających przemówienie o walce z komunizmem czy oddającym hołd przy prochach płk. Ryszarda Kuklińskiego to w człowieku krew zaczyna osiągać temperaturę wrzenia. Ludzie, którzy donosili na kolegów w wojsku, którzy pisali donosy i zawsze uważali płk. Kuklińskiego za zdrajcę teraz nagle zmienili poglądy tak jak i zmieniła się opcja polityczna. Dlatego jestem za tym, aby mimo tego, że warto mieć w historii trochę mitu heroicznego to tak naprawdę nie możemy popadać ze skrajności w skrajność. Mimo tego, że od czasu do czasu uroimy łezkę, gdy z radiowych głośników popłynie pieśń Krystyny Jandy Pt: "Ballada o Janku Wiśniewskim" to musimy pamiętać, że w historii liczą się tylko fakty. To one tworzą prawdziwy obraz przeszłości. Dlatego też nie możemy o tym zapominać. Musimy pamiętać, że wśród walczących z reżimem komunistycznym, byli też tacy którzy potajemnie go wspierali. Często byli to nasi sąsiedzi należący do drużyn ORMO, a także ludzie, których władza kupiła. Urząd Bezpieczeństwa chlubił się łatwym werbowaniem donosicieli, a raczej oddanych współpracowników. Zwerbowanie takiej jednostki nie sprawiało oficerom UB większego problemu. Sposób pracy tego urzędu oparty był na starych doświadczeniach jednego z prekursorów tajnej policji- towarzysza Jeżowa. On i jego następca Beria stworzyli wręcz idealny organ zwalczania oporu i zagrożenia wewnętrznego dla tamtego systemu. Wykorzystując doświadczenia NKWD, polskie UB werbowało współpracowników. Sposoby były proste ale skuteczne. Ludzie współpracowali dla świętego spokoju, dla korzyści materialnych czy, aby uniknąć kompromitacji w swoim środowisku, gdyż oficerowie UB mieli haczyk na delikwenta. Często szantaż stosowany był wobec duchownych, których przyłapano na kontaktach z kobietami lub prawych obywateli, którzy mieli coś na sumieniu. Pisząc o walce i pięknych słowach Papieża Polaka nie możemy zapomnieć też o księżach donoszących na prymasa Wyszyńskiego, czy innych duszpasterzy. Musimy również pamiętać o innych przejawach współpracy z reżimem. Nie możemy się wypierać historii, której nie chcemy pamiętać. Tak jak wydarzenia w Jedwabnem tak też i z tajnych archiwum IPN tworzą nasza historię. Nie popadajmy w skrajności i pamiętajmy, że to naród tworzy historię, a nie historia naród. Podobnie jak nie można obwiniać ustroju, że to on jest winny wszystkiemu. Niezaprzeczalnym faktem i prawdą historyczną jest to, że ten ustrój kreuje społeczeństwo, jakie żyje w danym kraju.

Jak już wcześniej wspomniałam z początkiem lat ’90 Polska stawała przed wielkim wyzwaniem, a była to budowa demokracji. Jako naród od 1945 roku przebyliśmy ciężką drogę okupioną śmiercią i pozbawieniem wolności naszych rodaków. Przyszedł w końcu czas wyzwolenia się z pod protekcji ZSRR i rozliczenia win przeszłości. Pierwszy cel został osiągnięty. Tysiące radzieckich żołnierzy stacjonujących w Polsce powróciło do domu. Armia Czerwona opuściła swoje tajne miasta i jednostki takie jak lotnisko pod Legnicą, Kamień Śląski, Żagań, czy okryte do dziś nutą tajemnicy Borne Sulinowo. Pozbyliśmy się największego wewnętrznego zagrożenia. Następnym krokiem powinno być, jak słusznie zauważył Bronisław Wildstein rozliczenie przeszłości. Powinniśmy podążyć śladami Francji, która to po II Wojnie Światowej rozliczyła kolaborujący z III Rzeszą rząd Vichy. Osądzono zdrajców i ukarano wydając, nawet wyroki śmierci. W pracy "Antykomunizm po komunizmie" Wildsein zwraca szczególnie uwagę na podobną sytuację w III Rzeczypospolitej. Niestety ówcześni działacze solidarności, którzy to tak bardzo domagali się rozliczenia grzechów i grozili swoim oprawcą, że odpłacą im za swoje okazali swoje miłosierdzie. Mazowiecki jak już wspominałam na samym początku mojej pracy wybaczył w imieniu rządu, a tym samym narodu stawiając grubą kreskę. Komunistów nie spotkała żadna kara. Poleciały głowy w Bezpiece, ale i tak byłym ubekom nie stała się krzywda. Politycy PRL po krótkim upływie czasu ponownie piastowali wysokie urzędy państwowe. Solidarność i prezydent Lech Wałęsa nie zrobili nic, aby zrobić lustrację i pozbawić praw politycznych członków KC PZPR. Ludzi, którzy dawali przyzwolenie na więzienie i zabijanie członków NSZZ "Solidarność" walczących z komunizmem. Byli członkowie PZPR szybko dostosowali się do nowych realiów III Rzeczypospolitej. Szkoleni przez partię byli dobrze przygotowani do uprawiania polityki i dążeniu do władzy. Nie tak dużo wody w Wiśle upłynęło, gdy prezydentem zostaje były działacz komunistyczny Aleksander Kwaśniewski. Wybory wygrywa SLD i u władzy są ponownie ludzie, z którymi naród walczył przez prawie pół wieku. Były I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Białej Podlaskiej Józef Oleksy piastuje stanowisko premiera, a w późniejszych czasach marszałka sejmu. Okazuje się, że afera goni aferę a korupcja w rządzie to chleb powszedni. Czy o to tak naprawdę walczyli nasi rodzice? Jak się czują się teraz rodziny zamordowanych w Poznaniu w 1956roku, tych z grudnia ’70 czy rodziny górników kopalni "Wujek"? Co mamy myśleć, gdy odchodzący prezydent, który tak pięknie przemawiał o sprawiedliwości w kraju i na świecie korzystając z prawa łaski, ułaskawia kolegę ze starego układu? Ułaskawia urzędnika państwowego, przez którego zginęli funkcjonariusze Policji, gdyż ten współpracujący ze starachowicką grupę przestępczą ostrzega ich przed tajną akcją antyterrorystów.

Jak się czują rodziny zabitych, co myśli o tym społeczeństwo? Odpowiedz jest prosta: Czują gorycz przegranej, są oszukani, bo nie tak miało być!

Reasumując swoją pracę chcę w skrócie zawrzeć kilka wniosków płynących z tej rozprawki. Nie możemy zapomnieć o walce z komunizmem, ale też nie możemy popadać w samouwielbienie i płynący z tego heroizm. Wystarczy, że będziemy tylko dumni, że ta walka zaczęła się w Polsce i my jako pierwsi wyzwoliliśmy się spod egidy radzieckiej. Nie udało się to wcześniej żadnemu krajowi Układu Warszawskiego. To my zapoczątkowaliśmy rozpad ZSRR. Dzięki nam runął mur berliński i inne kraje poszły naszym śladem. Z tego powinniśmy być dumni. Nie możemy zapominać jednak o ilości zła, jakie Polacy wyrządzali sobie wzajemnie podczas rządów komunizmu. Żałować możemy jedynie, że nie uczyniliśmy rozliczenia win tak jak zrobili to Rumuni. W bardzo krótkim czasie na podstawię samosądu wykonali wyrok kary śmierci na rodzinie dyktatora rumuńskiego i nim samym. Nikolail Czałszesku wraz z rodziną zostali rozstrzelali w okolicach Bukaresztu podczas wojny domowej, jaka wybuchła z początkiem lat ’90 w Rumunii.

Dziś możemy mieć jedynie nadzieję, że mimo straty czasu winni zbrodni komunizmu zostaną w jakiś sposób ukarani. Jedyna nadzieja pozostaje w rzetelnej pracy IPN.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 21 minut