profil

Ocena Eudajmonizmu – filozoficznego poglądu etycznego określającego cel drogi życia człowieka

drukuj
poleca 85% 488 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Celem mojej pracy jest ocena eudajmonizmu, poglądu poruszającego jedną
z najczęściej podejmowanych kwestii filozoficznych dotyczących poszukiwań „dobra najwyższego”.
Eudajmonizm (z greckiego eudaimon- szczęśliwy; eudaimonia- powodzenie, dobrobyt) rozumiany za cel ostateczny człowieka- jako jednostki oraz jako część społeczeństwa
- wydaje mi się ważną gałęzią filozofii, ponieważ dotyczy istoty sensu naszego istnienia. Podobnie jak samo słowo filozofia (z greckiego „umiłowanie mądrości”) także pojęcie eudajmonizmu zawdzięczamy Starożytnym Grekom. Było ono dla nich określeniem
nie jednego a wielu systemów i koncepcji etyki normatywnej, wg których to właśnie szczęście powinno być i jest celem ludzkich działań. Jednakże sami zwolennicy i przeciwnicy eudajmonizmu różnie tłumaczyli to szczęście. Dla Demokryta była nim euthymia,
czyli pogoda ducha, dla Sokratesa- cnota, dla cyników i sceptyków- ataraksia, czyli niezmącony spokój, dla stoików apathia- wolność od namiętności. Dla epikurejczyków zaś szczęście było doznaniami intelektualnymi, dla hedonistów tylko zaspokojeniem potrzeb przyjemności, natomiast dla św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu tym ucelowionym szczęściem było oglądanie Boga. Różne były też drogi, którymi można było wg nich dotrzeć do istoty szczęścia. Starożytni wskazywali tu na cnotę jako warunek konieczny i jedyna drogę ku szczęściu. Etyka chrześcijańska utożsamiała ją z drogą do zbawienia, a zbawienie zaś
było tym właśnie upragnionym szczęściem.

Eudajmonizm należy do części filozofii zwanej etyką, która dominowała
w hellenistycznej filozofii obejmującej okres od 300 do 30 p.n.e. a wyłonił się z etyki epikurejskiej. Jednakże już wcześniej jeden z najznakomitszych filozofów greckich
- Arystoteles, uczeń Platona a zarazem „filozoficzny wnuk” Sokratesa, stwierdził, że pomimo różnych sposobów życia, które ludzie wspólnie uważają za „dobre”, wykazują jedną wspólną cechę- szczęście. Czyli na pytanie:, „czym jest dobre życie dla człowieka”? Arystoteles odpowiadał: „jest to życie szczęśliwe”. Swoje argumenty „za” oprę, więc właśnie na
jego poglądach na temat eudajmonii. Arystoteles odbiegając od charakterystycznej dla
siebie metafizyki starał się wyjątkowo naukowo i empirycznie podchodzić do problemów moralnych i w swoim dziele pt. „Etyka nikomachejska” zdefiniował słowo „szczęście”
jako „działanie duszy w zgodzie z doskonałą cnotą”. Zgodnie z tym, szczęście to radość
z przyjaźni, miłości, intelektualnego dążenia czy chociażby jedzenia. Jednym słowem ludzie powinni tak żyć (działać), aby być jak najczęściej radosnymi i uśmiechniętymi (szczęśliwymi) a jak najrzadziej przygnębionymi i zmartwionymi (nieszczęśliwymi). Jak to osiągnąć? Arystoteles proponował tu doktrynę środka, czyli osiągnięcie złotego środka- indywidualnego dla każdego człowieka. Bo przecież dla każdego z nas szczęściem może być coś innego.
Złoty środek to umiejętne balansowanie pomiędzy skrajnościami zwłaszcza w kwestiach etycznych. Utożsamiał on szczęście z dobrem i unikaniem cierpień, a przyjemności zaliczał do składników niezbędnych szczęściu. Niezbędne też były dla niego cnoty etyczne (hojność, odwaga) oraz nieustanne rozumne stosowanie ich w aktywnym życiu. Wnioskować, więc należy, że eudajmonia leży w aktywnym działaniu rozumu ludzkiego polegającym
na zaspakajaniu potrzeb natury człowieka, a jeszcze najlepiej żeby to była szczególna kombinacja najliczniejszych pragnień i wymagań. Spełnienie możliwie wszystkich pragnień, wg niego jest równoznaczne z życiem szczęśliwym.


Powyższa teoria głoszona przez Arystotelesa może jednak prowadzić, jak twierdzą przeciwnicy eudajmonizmu, do uświęconego samolubstwa (forma egoizmu).
Ponieważ zgodnie z jej założeniami, każdy powinien dążyć do zaspokojenia swoich indywidualnych pragnień, które nie zawsze są cnotliwe i dobre. To zaś można podciągnąć,
ich zdaniem, pod egoizm. Taki egoistyczny egocentryzm może z kolei być źródłem nieszczęść życiowych, więc należy się od niego uwolnić (buddyzm). Wg cyników wszystkie teorie etyczne powstają w wyniku niezadowolenia ludzi z życia osobistego lub ze świata,
w którym żyją. Stoicy zaś twierdzili, że cnotliwy człowiek to ten, który umie przyjąć to,
co się wydarza i uznaje to za część aranżacji boskiej, której nie jest w stanie i nie powinien zmieniać. Uważali, więc za bardzo ważne uwolnienie się od wszelkich pragnień i emocji. Przeciwnicy eudajmonii porównywali i utożsamiali ją często także z hedonizmem
(gr. hedone- przyjemność). Był to nurt pokrewny z eudajmonizmem i epikureizmem
a dotyczył, tak jak one, zasad życia człowieka. Jednak hedonizm, bardzo krytykowany
przez przeciwników tych nurtów etycznych, różnił się od eudajmonizmu tym, że o ile
ten drugi rozumiał szczęście już np. przez brak cierpienia i utożsamiał się z satysfakcją społeczną, to hedonizm nakierowany był tylko na indywidualną rozkosz.
Twórcą i głosicielem hedonizmu był Arystyp z Cyreny. Przeciwnicy eudajmonizmu twierdzą, że trudno jest też mierzyć i porównywać szczęście różnych ludzi. Jak też można pogodzić dążenie do szczęścia kata – sadysty i cierpienia jego ofiary? Tak, więc relatywne wielkości szczęścia jest bardzo trudno skalkulować. Widać, więc, że także istnieje tu groźba usprawiedliwienia wielu niemoralnych działań, które w indywidualnym rozumieniu mogą być całkowicie moralne. Problemem jest, więc określenie wzorców zachowań, pragnień i uczuć, które zaliczylibyśmy do cnót, a teoria cnót zaprzecza przecież ogólnym wzorom zachowań właściwych wszystkim ludziom.
Jednym z bardziej znanych a zarazem bardziej współczesnych nam filozofów przeciwstawiający się eudajmonizmowi, był Elzenberg Henryk (1887-1967). W etyce inspirowany myślą stoików oraz buddyzmem, chrześcijaństwem i hinduizmem, przeciwstawiał się zarówno eudajmonizmowi, jak i hedonizmowi i utylitaryzmowi.

”Czym jest dobre życie dla ludzi, dla mnie?” i „jak powinniśmy postępować, aby dobrze żyć?”. To pytania, które współczesny człowiek, w odróżnieniu od filozofów teorii klasycznych, częstokroć omija, jednakże ukierunkowanie naszych dążeń wcale się nie zmieniło od czasów starożytnych. Cel pozostał ten sam- szczęście.
Moim zdaniem argumenty za poglądami eudajmonizmu przeważają pomimo czychających na nas, zwłaszcza współcześnie hedonistycznych pułapek w postaci tzw. „złych przyjemności” (alkohol, narkotyki). Szczególnie przemówił do mnie argument Arystotelesa mówiący, że eudajmonia to nie tylko cel, a przede wszystkim aktywne działanie, czyli szczęście daje nam to, co i jak robimy. Uważam, że pozwala to ominąć argumentację przeciwników szczęścia indywidualnego, pt.”cel uświęca środki”.
Żyjmy tak, aby nasze uczynki wywoływały radość na naszych twarzach i twarzach innych, otaczających nas ludzi. Wbrew pozorom, życie w eudajmonii jest niezwykle trudną sztuką balansowania pomiędzy skrajnościami cnót oraz stąpania po emocjach zarówno rozumu, jak i serca ludzkiego. Dziś rzadko zatrzymujemy się, aby poświęcić, chociaż kilka chwil dla tak skomplikowanej działalności intelektualnej, jaką jest filozofia. Zapominamy, że przecież zajmuje się ona podstawowymi pytaniami dotyczącymi sensu naszego życia i najchętniej zastępujemy ją rozrywkami typu krzyżówki panoramiczne „nie tylko dla orłów”.
Myślę, że warto jest poświęcić kilka chwil, na pofilozofowanie nad wartościami, które hołubimy a zwłaszcza nad pojęciem szczęścia i zapytać swojego rozumu „dlaczego?”,
serca „czy cnotliwie?”, a sumienia „czy dobrze?”. Eudajmonizm jako wzór etyki życia ludzkiego jest moim zdaniem aktualny i powinien znaleźć zastosowanie w życiu współczesnego człowieka.



BIBLIOGRAFIA:

1. Mclnerney. P. K, Wstęp do filozofii, Poznań 1998, ss.159-188.
2. Popkin. R. H, Stroll. A, Filozofia, Poznań 1994, ss. 5-42.
3. Salomon. R. C, Higgins. K. M, Krótka historia filozofii, Warszawa 1997, ss. 75-89.
4. Tatarkiewicz. W, Historia filozofii, Warszawa 1999, ss. 104-126.
5. Vesey. G, Foulkes. P, Słownik encyklopedyczny - filozofia, Wydawnictwo RTW 1997.
6. Warburton. N, Filozofia od podstaw, Warszawa 1999.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Typ pracy