profil

Autoagresja

poleca 86% 102 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Żyletka - czyli tnę się więc jestem

Autoagresja wśród mlodzieży - temat tabu czy niedostrzegalny problem ? W telewizji, internecie czy czasopismach, młodzi przestrzegani są przedewszytskim przed narkotykami, chorobami przenoszonymi drogą płciową czy sektami. Środki masowego przekazu jak i tego nie masowego skupiając się głównie na tych zagrożeniach nie dostrzegają "popularniejszych" problemów nastolatków. Problem autoagresji (bo o tej tu piszę) dotyka statystycznie co piątego młodego człowieka. Dlaczego jednak gdy ktoś rzuci hasło "samookaleczenie" wszyscy zamykają się w skorupach swojego osobistego świata i milczą ? Czy to poczucie wstydu, bezradności ?Te pytania pozostawię bez odpowiedzi.
Żyletka, krew, ból, sznyty...Każdemu kto widzi grupę tych wyrazów przychodzi na myśl jedno słowo wywołujęce gęsią skórke na ciele - s a m o b ó j s t w o.
A właśnie, że nie! Wiąże je tylko jeden rzeczownik - a u t o a g r e s j a. Nie chodzi tu jednak o autoagresje pod względem medycznym ( gdzie choroby autoagresywne powstają w wyniku uczulenia układu odporności na własne tkanki) lecz o autoagresje psychiczną człowieka, najczęściej spowodowaną załamaniem psychicznym.
Co to znaczy samookaleczenie ?
Samookaleczanie to przejaw agresji skierowanej na siebie, czyli zaburzenie instynktu samozachowawczego. Wyraża się aktami samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu oraz nawet i życiu. Najczęściej okaleczenie dotyczy skóry (np. na ramionach, na brzuchu), ale również zdarza się przecinanie naczyń krwionośnych, wbijanie ostrych przedmiotów w ciało lub ich połykanie, uszkadzanie fragmentów ciała, działanie ciepłem (żarzący się papieros). Zjawisko występuje głownie u nastolatków między 16 a 24 rokiem życia, którzy są za słabi na to by poradzić sobie z przytłaczającymi ich problemami, a na tyle silny by nie posunąć sie do ostatecznego kroku jakim jest samobójstwo. Nie ma reguły kto się do tego dopuszcza. Bywaja bardzo wrażliwe, spokojne, zamknięte w sobie i niezwracające na siebie uwagi szare myszki jak i przeciwnie usmiechnięte, energiczne, kreatywne, aktywne osoby , uczestniczące w życiu towarzyskim i na pozór tryskajacy vigorem aby nikt niczego nie zauważył. Dopiero w domu, gdy są sami, zamykając sie w pokoju czy łazience biorą do ręki żyletkę czy inne ostre narzędzie, które nazywają przyjaciółmi i rozpoczynają swój regularny rytuał.
"Tylko ty potrafisz mi zadać ból tak ogromny, że nie czuję nic " Paradoks ? "Dopiero gdy poczuję ból oraz zobaczę krew na mojej ręce, to wtedy wiem, że naprawdę żyję! Powszechnie znane jest przysłowie "złamane serce, boli bardziej niż złamane kolano" Okaleczający się są tak zdesperowani, że aby uśmierzyć ból psychiczny zadadza sobie ogromny ból fizyczny. Nie pamiętają wtedy o tym co ich nęka, przeraża, nurtuje. Gdy widza krew spływającą po nadgarstku czują ulgę. To tak jak uzależnieni od swojego nałogu narkomani, gdy wezmą działkę odpływają i wszytsko mają "gdzieś". Jednak kiedy ból fizyczny minie ten psychiczny uderza z podwójną siłą z powrotem a dodatkowo dochodzą wyrzuty sumienia typu "znowu to zrobiłem", "jak mogłam być taka głupia". I tak zatacza się to błędne koło.
Przyczyny autoagresji są różne, tak jak indywidualna jest psychika każdego człowieka, jednak te najpopularniejsze to :
Nieszczęśliwa miłość
Młoda osoba zakochuje się, jednak gdy jej miłość jest nieodwzajemniona, ta nie potrafi sobię z tym poradzić. Ludzie o silnej psychice po tak zwanym kopie podnosza się, idą dalej, lecz bywaja i tacy, którzy sięgają po "środek znieczulający". Pragną bólem zabić "ból"


Odrzucenie przez otoczenie
Brak bliskiej osoby, powiernika. Nie mówię tu o rodzicach bo w tym wieku mało kto mówi im o dosłownie wszytskim, chodzi o przyjaciół z ktorymi można porozmawiać, popłakać, pośmiać się i pójść na dyskotekę. Samotny nastolatek nie radzi sobie z błahymi problemami poniewaz wariuje w nim burza hormonów charakteryzująca ten okres życia. Co robi? Sięga po żyletkę.

Zbyt wysokie wymagania wobec siebie
Uczniowie jacy są, tacy są, jedni bardziej zdolni, inni troche mniej, jednak nie wierzę by żaden nie postawił sobie w swoim życiu jakiegoś celu. Niestety często bywa tak, że osiągnięcie tego okazuję sie niemożliwe. Uważa się, że niewielką winę ponoszą w tej kwestii rodzice, którzy wymagają od swoich pociech za duzo jak na ich możliwości. Te nie chca ich zawieść więc starają się, lecz po pewnym czasie jak dochodza do wniosku, że to syzyfowa praca załamują sie i sięgają po żyletke.Ranią siebie, aby się ukarać. Ich tok myślenia wygląda miej więcej tak: „ zawiodłem rodziców, jestem nikim, zasłużyłem na karę!”

Zagubienie
Samookaleczenie występuje u osób zagubionych gdy nie mają własnego zdania, nie są asertywne, zmuszane są do przyznania racji sprzecznym stronom sporu.
Poniżej zamieszczam wypowiedzi uczniów naszej społeczności uczniowskiej, którzy osobiście borykali lub borykaja się z tym problemem.


K. kl I :

"Gdy nie mogę wytrzymać tej pustki w sobie i wszechogarniającego mnie bezsensu, chwytam za nożyczki, żyletkę - cokolwiek ostrego i tnę się. A pozwala mi to poczuć radość, momentalny spokój i luz, lecz gdy minie pół godziny wszytsko powraca..to jest najgorsze".


M. kl II :
"Najpierw zaczęłam się mocno bić skórzanym paskiem po nogach i plecach, tak mocno, że miałam ogromne sińce. Biłam się w głowę twardymi przedmiotami. Wymyślałam sobie coraz to nowe tortury, by dotkliwiej się zranic. Kiedy widziałam zaczerwienienia na mojej skórze czułam się zadowolona, lecz czas pryskał szybko. "


D. kl I :
"Nie tnę się już ponad pół roku. A wcześniej? Mówiąc szczerze to nie chce nawet o tym myśleć… Zawsze, jak miałam jakikolwiek problem, sięgałam po moją przyjaciółkę – żyletkę… Ona pomagała mi zapomnieć, poczuć spokój, wyzwolenie od tego wszystkiego"


Z. kl III :
"Widząc krew spływającą po twoich nogach czy rękach, czujesz, jakby ta cała złość i żal siedzący w tobie nagle wypłynął na zewnątrz. Ci, którzy nigdy tego nie robili, nie zrozumieją nas. Być może będą czuć żal, politowanie. Autoagresja jest chorobą duszy, oraz wg mnie... pokazuje słabość naszej psychiki."

B. kl II :
"Nawet, jeśli komuś uda się wyjść z tego, ślady (na rękach albo na duszy) zostaną do końca życia. Ja już nie raz przechodziłam kryzys. Kilka razy było tak, że powiedziałam NIE w ostatniej chwili... Potem byłam z siebie bardzo dumna. I moi znajomi też. "


Podsumowując problem autoagresji jest duzy, aczkolwiek niedostrzegalny. Okaleczającym sie osobom należy pomagać, lecz żeby to zrobić ci najpierw muszą przestać się ukrywać ze swoją chorobą bo myśle, że można to nazwać chorobą. Znaleść osobę autoagresywną graniczy z cudem bo Ci sa mistrzami kamuflażu. Długa bluza, opaski na ręce, zwolnienie z wuefu, podrapanie kota - typowe preteksty do odwrócenia od siebie uwagi. Jednak mimo, że problemu autoagresji nie widać, powinno zacząć się o nim mówic więcej, bo nie jest wykluczone, że może znaleść się osoba, której nie wystarczą sznyty na ręce...

JOANNA JANUSZKIEWICZ

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut