profil

Czy grozi nam przeludnienie.

drukuj
poleca 85% 139 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Maltuzjanizm, teoria przeludnienia, sformułowana przez T.R. Malthusa w 1798 teoria głosząca istnienie stałej dysproporcji pomiędzy tempem wzrostu ludności a tempem wzrostu produkcji żywności. Opierała się na twierdzeniu, że liczba ludności rośnie w postępie geometrycznym (podwajając się, co 25 lat), a ilość produkowanych środków żywności - w postępie arytmetycznym (zwiększa się stale o tę samą ilość), co musi prowadzić do przeludnienia.

Przywracanie równowagi dokonuje się jego zdaniem poprzez represję natury (głód, pomory i epidemie, wojny). Cywilizacja może zastąpić te niehumanitarne metody hamowania wzrostu ludności wstrzemięźliwością moralną ludzi ("powstrzymywanie się od małżeństwa, połączone z czystością"), zanim nie będą oni w stanie zapewnić bytu rodzinie (jako duchowny sprzeciwiał się wszelkim innym metodom regulacji urodzin).

Teoria Malthusa jest błędna zarówno w części dotyczącej wzrostu ludności (traktuje go jedynie jako efekt instynktu płciowego, pomijając inne czynniki, zwłaszcza ekonomiczne i kulturowe), jak i w części dotyczącej wzrostu ilości żywności (nie uwzględnia zmian warunków jej wytwarzania, zwłaszcza postępu technicznego w rolnictwie). Nie wyklucza to jednak faktu, że niektóre słabo rozwinięte gospodarczo kraje mogą przejściowo znaleźć się w tzw. pułapce maltuzjańskiej.

Malthus Thomas Robert (1766-1834), ekonomista angielski, przedstawiciel klasycznej szkoły angielskiej, absolwent, a następnie wykładowca uniwersytetu w Cambridge, od 1805 aż do śmierci profesor ekonomii politycznej i historii współczesnej w College'u Haileybury, duchowny anglikański

WSTĘP
Wzrost populacji ludzi w drugiej połowie XX w był ogromny, bezprecedensowy. Od 1830 do 1930 roku na przybyło 1mld ludzi. Przy obecnej stopie przyrostu naturalnego (1.6% na rok) i przy obecnej strukturze wiekowej obecnie 1mld ludzi przybędzie w ciągu zaledwie 11 lat. Statystycznie uważa się, iż w 1998 roku ziemię zamieszkiwało 6mld ludzi, wystarczy tylko zauważyć jedno, w 1960 było nas "tylko" 3mld. Takie dane mogą tylko oznaczać jedno - przeludnienie, jednak reprezentują one tylko dane statystyczne. Pokazują jednoznacznie, że przyrost ludności postępuje przy określonych czynnikach w takim a nie innym tempie, jednak nie obrazują one zmian, jakie mogą nastąpić w jakości naszego życia, ani nie pokazują jak powinien być on odebrany - czy jako coś niepokojącego, czy z może jako dowód postępu ludzkości.

Pomijając wszystkie argumenty wymienione powyżej należy powiedzieć, że większość komentatorów uważa te dane jako bardzo niepokojące (Wilmoth&Ball 1992). Jako przykład może posłużyć wypowiedź podchodząca pod maltuzjanizm wypowiedź senatora Al.'a Gore'a: "socjalne i polityczne napięcia związane z znacznym przyrostem ludności grożą załamaniem się systemów socjalnych w wielu szybko rozwijających się krajach, czynniki te grożą wojnami o surowce naturalne pomiędzy społecznościami, które niechętnie będą je sprawiedliwe pomiędzy siebie rozdzielać" (Gore 1992,str.308). Podobne głosy podnosi wielu naukowców i osób publicznych, którzy powiązani są z instytucjami zajmującymi się gospodarką żywnościową, ochroną środowiska naturalnego.

Argumenty te stanowią podstawę do zadania pytania: czy maltuzjanizm stał się faktem, czy też stanęliśmy w obliczu całkiem nowych, dotąd nie analizowanych problemów dotyczących przyrostu ludności, a co za tym idzie kryzysowi związanemu z przeludnieniem.

KSZTAŁTOWANIE SIĘ POGLĄDÓW TYCZĄCYCH PROBLEMÓW LUDNOŚCIOWYCH
Biorąc pod uwagę całą historię Ziemi należy uznać, że dotychczas nasza planeta była domem dla stosunkowo bardzo małej ilości ludności. Jednakże człowiek zawsze potrzebował ogromnej przestrzeni życiowej, choćby, jeśli chodzi o tereny łowieckie. Z czasem, gdy zaznawała, co raz to innych potrzeb rosło zapotrzebowanie na przestrzeń. Tutaj jednak powstał pewien problem - wręcz proporcjonalnie do powstawania nowych zachcianek rosła ilość ludności. Wielkość przyrostu naturalnego w owych czasach jest powodem sporu. Jedni uważają, że tylko wojny powodowały okresowe zatrzymanie ogromnego przyrostu, inni uważają, iż nie był on tak duży ze względu na dużą śmiertelność.

Pod koniec XVII wieku pewne regiony na Ziemi stały się obszarem wielkich wydarzeń w dziedzinie techniki - przemysłowej, agrarnej, medycznej. Bardzo szybko te obszary stały się miejscem eksplozji demograficznej, nieporównywalnej z żadną inną w dziejach ludzkości. Spowodowała ona zmiany w dotychczasowej myśli dotykającej problemów społeczeństwa.

Za przykład może posłużyć Szwecja. Do 1810 roku w tym kraju był bardzo mały przyrost naturalny związany z podobną ilością zgonów i urodzeń, należy dodać, że wartości te były bardzo duże. Po tym roku nadszedł czas, gdy ilość zgonów zaczęła powoli spadać, ale ilość urodzeń pozostawała na tym samym poziomie. Ta sytuacja panowała do 1880. Później ilość urodzeń zaczęła powoli się obniżać aż do 1930. Podobne fazy można zauważyć w demografii wielu krajów Północnej i Zachodniej Europy.

Tutaj należy podkreślić jedną istotną rzecz. W 1750 szacowano przyrost naturalny na poziome 0,5% natomiast na początku XX wieku wynosił on 0,8%. Jednak już w połowie XX w oszacowano go na 2,0%. W 1993 r 32 KWR miały przyrost naturalny w granicach 0, natomiast niektóre KSR 3,0%

Teraz należałoby spojrzeć na prognozy ONZ-u i Banku Światowego, które tworzą oddzielnie raporty dotyczące problemów ludnościowych, mimo niezależności prognozy są podobne i dotyczą one nawet roku 2150. Przewidują one, na przykład, iż w połowie XXI w będzie wynosić ok. 10mld, a następne 1,5mld przybędzie w przeciągu niecałych 100lat. Co więcej, przepowiadają wydłużenie średniej życia do 85 lat.

Aby podsumować te dane, obecny stan rzeczy związany jest nie z nagłym wzrostem liczby ludności w KWR i KŚR, lecz głównie w KSR, które to przechodzą właśnie takie stadium rozwoju jak wspomniana Szwecja w XIX wieku. Te problemy demograficzne rozwiążą się prawdopodobnie tak samo. (OBY!!) Dążą do tego nawet same władze tych państw.

KRYZYS DEMOGRAFICZNY: DEJA VU CZY COŚ NOWEGO???
Jednak to będzie deja vu, mimo wielu nowych elementów, przede wszystkim obecnie mamy inne rozmieszczenie silnych ośrodków politycznych i technicznych na świecie, inaczej postrzega się problemy KSR i inne są poglądy polityków, a także zwykłych ludzi na sprawy codzienne.

A deja vu dlatego, że już w 1798 roku Robert Malthus w dziele: "Rozprawa o prawie ludności i jego oddziaływaniu na przyszły postęp społeczeństwa..." zauważa nagły i stały przyrost ludności w przyszłych dziejach ludzkości, które zaczęły się w czasach mu współczesnych.

Druga taka "fala" zastanawiania się nad ewentualnymi kryzysami demograficznymi nadeszła w 1890 roku. Wynikła ona z debaty Wielkiej Brytanii i Niemiec dotycząca sytuacji ekonomicznej i stosunków między tymi państwami, a także w Europie. Kolejne dwie fale miały miejsce po I i II wojny światowej, kiedy nad problemami ludnościowymi zastanawiali się zwycięzcy. Następny okres zastanawiania się nad znacznym przyrostem ludności miał miejsce w 1960 roku, związany był on z nagłym i ogromnym zwiększeniem liczby ludności w KSR. Wielu badaczy uważa, że nie była to jedyna przyczyna tego zainteresowania, mogła nią być także obawa o rozprzestrzenianie się komunizmu na cały świat i sama wojna nerwów między Wschodem a Zachodem.

Ostatnia fale napłynęła na początku lat 90 i u jej podstaw legły zmiany polityczne na całym świecie, upadek komunizmu, rozpad ZSRR - wszystkie te czynniki utworzyły nowe problemy, oto świat poznał problemy ludnościowe, ekonomiczne i ekologiczne dawnych państw socjalistycznych.

OCZEKUJĄC PRZYJŚCIA MALTUZJANIZMU
Należy się zastanowić czy poprzednie wielkie obawy odnośnie przeludnienia sprawdziły się, czy rzeczywiście były podstawy do takiego pesymizmu i czy to dzisiejsze wołanie o pomoc też ma sens.

Wspomniany rok 1960 przyniósł wiele badań przeprowadzanych przez wybitnych naukowców i wtedy już stwierdzili, że kryzys jest tuż tuz, jeśli już nie nastąpił. Wystąpili nawet z projektem dotyczącym planowania rodziny pod nazwą: "Światowy Standard Rodzinny to 2+1". Jeśli projekt przyniósłby jakiś pożytek to może w drugiej połowie XXI wieku odczuto by jakiekolwiek echo w ilości ludności, a także w sferze gospodarki. Okazało się jednak, że te wszystkie prognozy były znacznie przesadzone, a w dłuższym rozrachunku były wręcz wyssane z palca. Może to znaczyć dwie rzeczy, lub nie grozi nam kryzys spowodowany przeludnieniem, bo sytuacja ekonomiczna jest świetna i poradzimy sobie z coraz to większą liczbą ludności, albo widmo Maltuzjanizmu wciąż nad nami wisi i musimy być na baczności, bo możemy stanąć przed faktem dokonanym i nie będziemy w stanie temu w żaden sposób sprostać. Tak jak było to w Anglii w czasie Rewolucji Technicznej - standardy życia ogromnie zmieniły się i skontrastowały. Były także pewne problemy żywnościowe, ekologiczne.

NAKARM BOGATYCH A BIEDNI NIECH UMIERAJĄ Z GŁODU
Kolejną istotną sprawą jest zwiększenie ogólnej światowej produkcji żywności w latach 1980 - 1990 o 23,7% (na głowę zwiększyła się ona o 2,1%). Ten sam miernik w KSR zwiększył się, o 12%, ale w Afryce o 4,7%. Globalna produkcja mięsa od roku 1950 zwiększyła się 4 razy. Tylko, że w Meksyku 22% ludności nie może nabyć nawet kawałka mięsa za swoje dochody, a prawie 30% ziarna przeznaczone jest na wyżywienie hodowli.
Dane powyżej świadczą o jednym - głód nie jest związany z jedynie z przeludnieniem, istotniejszą sprawą jest polityka państwa, system sprawowania władzy, a także podział klasowy. Reasumując większe obawy nie są związane z tym jak zwiększyć produkcję żywności o 36% w ciągu 20 lat i wyżywić ludność, ale jak dać to jedzenie bezpośrednio tym ludziom, a nie władzy, która być może je przekaże, ale na pewno znacznie okroi ilość tej żywności.

Tak, więc sam "kryzys ludnościowy" może być związany nie ze znacznym przyrostem ludności, ale głównie z polityką żywnościową, która jak każda nazwa z polityką jest zazwyczaj pełna niedomówień i oszustw. W tej dziedzinie może doprowadzić to tylko do jednego - głód i to pogłębiający się.

WIDMO MALTUZJANIZMU LAT 90
Główną myślą tego rozdziału do tej pory jest to, iż znaczny i uwidaczniający się przyrost ludności na Ziemi ma ogromny wpływ na to będzie się działo w XXI wieku. Umysły wielu badaczy skierowane są właśnie na problemy ludnościowe i żywieniowe świata w przyszłych latach Powstają, co raz to nowsze prognozy. Znaczna część jest bardzo sceptyczna. Odnoszą się do znacznych problemów ekonomicznych, społecznych, ekologicznych.
Teoria Malthus'a staje się faktem, bowiem nikt nie chciałbym zahamować obecnego rozwoju, nie jest to dobre, bo według jej twórcy łańcuch ten może być tylko przerwany przez głód, wojny. Na razie wisi nad nami takie widmo, co będzie dalej nie można jednoznacznie powiedzieć. Można obecnie jedynie tworzyć programy w KWR i KŚR, które zabezpieczą świat i zerwą ten łańcuch, poprzez właściwą politykę dążącą do pomocy władzom KSR w propagowaniu nowych poglądów na temat planowania rodziny, co stoi także w ich interesie. Jest to bowiem jedyny sposób aby zapobiec ewentualnym skutkom przeludnienia i przeludnieniu samym w sobie.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Geografia świata