profil

Konrad Wallenrod - ocena postępowania na podstawie fragmentu.

poleca 81% 707 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Moralne wybory to niewątpliwie najtrudniejszy element życia ludzkiego. Człowiek często zastanawia się do jakiego ideału dąży, z kim się utożsamia i jaką metodę postępowania powinien wybrać. Pierwsza z tych metod – etyczna, wiąże się zazwyczaj z wyrzeczeniami i nie zawsze prowadzi do sukcesu, jednak za każdym razem pozostawia człowiekowi czyste sumienie. Druga z nich natomiast – podstępna i nieetyczna, pozwala w większości przypadków osiągnąć zamierzony cel. Lecz czy warto korzystać z tej drugiej możliwości i w zamian za to odpłacać własnymi wyrzutami sumienia, klęską osobistą czy też negatywnymi konsekwencjami swego dalszego losu? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć opierając się na powieści poetyckiej - „Konrad Wallenrod”, należącej do dzieł polskiego twórcy romantycznego – Adama Mickiewicza. Analizując wybrane fragmenty utworu dotyczące podstępnej walki, spróbuję ocenić opisywany w nich rodzaj postępowania.

W balladzie „Alpuhara”, odśpiewanej przez tytułowego bohatera, mamy przedstawioną historię walk pomiędzy szerzącymi chrześcijaństwo Hiszpanami a Maurami. Po upadku ostatniej twierdzy – Alpuhary, wojska hiszpańskie świętują zwycięstwo. Nieoczekiwanie na uczcie pojawia się ostatni wódz Maurów - Almanzor, który, jak twierdzi, jest skłonny oddać się w ręce przeciwników i przyjąć wiarę chrześcijańską. Hiszpanie bardzo serdecznie przyjmują przybysza, obejmują go i ściskają. Jednak radość nie trwa długo. Parę chwil później posiniały Almanzor osuwa się na ziemię i wyjawia swoją tajemnicę. „Jam was oszukał, (...), Ja wam zarazę przyniosłem (...) Wy tak musicie umierać!”.
Okazuje się, że przybył z zarażonej dżumą Grenady , by teraz przenieść zarazę do obozu wroga, a co za tym idzie, doprowadzić wojska nieprzyjaciela do śmierci. Wódz Maurów wie, iż osiągnął swój cel i kona z uśmiechem na ustach. Podstępna walka Amanzora okazała się skuteczna jednak wiązała się z jego własną śmiercią.

Postawa samego tytułowego bohatera ma również na celu dobro ojczystego kraju – Litwy.
Walter Alf usłyszał w młodości od swego towarzysza – Halbana następujące słowa: „Tyś niewolnik, jedyna broń niewolników – podstępy”. Młodzieniec bierze do serca słowa przyjaciela i zaczyna postępować zgodnie z radą, jaką od niego otrzymał, czyli na drodze podstępu. Od tej pory żyje
pod nazwiskiem Krzyżaka – Konrada Wallenroda. Niedługo potem zostaje wybrany mistrzem zakonnym i w ten sposób cała władza nad wrogiem jest w jego rękach Ten fakt wykorzystuje oczywiście na swój własny sposób. oszukuje, by tylko zyskać na czasie i odwlec walki ukochaną ojczyzną. Ostatecznie jednak, gdy dochodzi do starcia Krzyżaków z Litwą, Kieruje zakonem tak, by doprowadzić do jego przegranej. Wallenrod osiąga swój cel, jednak to, do czego był zdolny wzbudza w nim pogardę do samego siebie, gdyż nie były to poczynania godne rycerza. Co więcej zdrada Konrada zostaje odkryta przez Zakon Krzyżacki i bohater zostaje skazany na śmierć. Duma nie pozwala mu jednak oddać się w ręce wroga, więc ostatecznie decyduje się na samodzielne odebranie życia przez zażycie trucizny. Poraz kolejny więc podstępna walka dla dobra ojczyzny kończy się śmiercią spiskowca.

Po przeanalizowaniu postępowania Almanzora i Waltera Alfa oraz skutków, jakie poczynania tych bohaterów za sobą poniosły, wyciągnęłam stosowne wnioski. Zarówno jeden, jak i drugi „obrońca ojczyzny” musieli zginąć. Żaden z nich nie mógł więc cieszyć się i podziwiać jak jego ojczyzna kwitnie na przestrzeni kolejnych lat. Z jeden strony, prawdziwy patriota jest gotów polec, by uratować swój kraj. Jednak z drugiej strony, ile wyrzeczeń i wyrzutów sumienia dręczy takiego bohatera, gdy działa on podstępem... Walter, miotany sprzecznymi uczuciami nie umiał nad nimi zapanować. Tragiczny konflikt sumienia spowodował u niego załamanie wewnętrzne. Choć czuł radość z klęski Krzyżaków, to jednak zhańbienie własnego honoru stało się ciężarem ponad jego siły. Zdecydowanie większą satysfakcję obaj bohaterowie uzyskaliby, gdyby zwyciężyli wrogów na drodze sprawiedliwości i zgodnie z normami etycznymi. Przede wszystkim nie musieliby zginąć. Mogliby cieszyć się wygraną razem ze swymi rodakami. Uważam więc, że walka na drodze podstępu jest opłacalna tylko do pewnego czasu. W końcu musi nadejść moment żałowania za swoje postępowanie i płacenia za własne błędy. Toteż czasem lepiej jest poczekać na sukces dłużej, ale mieć świadomość, że jest on w pełni sprawiedliwy i zasłużony.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury