profil

Polska w ciągu najbliższych 4 lat będzie w stanie spełnić warunki członkostwa w Unii Europejskiej

drukuj
poleca 89% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Bilans


Polska w ciągu najbliższych 4 lat będzie w stanie spełnić warunki członkostwa w Unii Europejskiej, jednak pod warunkiem zasadniczej reformy struktury gospodarczej, poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i utrzymania stabilności politycznej.


Dostosowanie do wymogów członkostwa najtrudniejsze będzie w kwestiach gospodarczych. Polska, zdołała w ostatnich latach ustanowić sprawnie funkcjonującą gospodarkę rynkowa, która jednak będzie musiała zostać zasadniczo zreformowana, jeśli ma sprawnie oprzeć się konkurencji Jednolitego Rynku.


Problemem jest przyszłość wielkich przedsiębiorstw państwowych, które musza zostać zasadniczo przekształcone, aby uniknąć bankructwa. Zdaniem Komisji Europejskiej, sytuacja jest szczególnie trudna w przemyśle chemicznym, zbrojeniowym, stoczniowym, wydobycia węgla i w pozostałych gałęziach przemysłu ciężkiego. Zasadnicza restrukturyzacja wielkich przedsiębiorstw państwowych może mięć bardzo poważne skutki socjalne dla wschodnich i południowych regionów Polski. KE zwraca również uwagę na trudności w dostosowaniu polskiego systemu transportu do wymagań UE ze względu na ogromne koszty rozbudowy infrastruktury. Problemem polskich banków jest, oprócz bardzo ograniczonych możliwości kapitałowych, także słabe wyszkolenie pracowników. Wciąż przeważająca cześć instytucji finansowych naszego kraju należy do państwa.


Aby przystąpić do Unii Europejskiej, Polska będzie musiała m.in. otworzyć swoja gospodarkę na bezpośrednią konkurencje największego rynku świata, w znacznej mierze zrezygnować z wspierania jednej grupy wytwórców kosztem innych, trwale zobowiązać się utrzymania równowagi finansów publicznych, a przede wszystkim zasadniczo zredukować role państwa w gospodarce.


Już dziś, mimo przywilejów, jakie daje nam Układ Stowarzyszeniowy (1991 r.), deficyt w handlu Polski z UE pogłębia się. Na rynek Unii Europejskiej swoje produkty są w stanie sprzedać tylko sprawnie zarządzane przedsiębiorstwa, które maja dostęp do odpowiednich kapitałów, nowoczesnych metod zarządzania i technologii, sieci zbytu na Zachodzie. Zdobycie takich atutów bez prywatyzacji najczęściej jest niemożliwe. W przyszłości coraz mocniej presje konkurencji zza Odry będą odczuwały także te polskie firmy, które ograniczają się do sprzedaży na rynku wewnętrznym. W 1999 r. eksport wszystkich artykułów przemysłowych z UE do Polski nie będzie ograniczany jakimkolwiek barierami celnymi.


Wizja stawienia czoła konkurencji na rynku UE nie jest jednak jedyna przyczyna, dla której polskie państwo będzie musiało radykalnie zredukować swoja role w gospodarce, jeśli nasz kraj ma mięć w przyszłości swojego przedstawiciela w Komisji Europejskiej. Drugim biczem SA zasady Jednolitego Rynku, które starają się doprowadzić do możliwie szybkiego swobodnego przepływu towarów, kapitałów, osób i usług w krajach "15". To właśnie z ich powodu Brukseli udało się wymóc otwarcie za 1,5 roku polskiego sektora bankowego i ubezpieczeniowego, skłaniając polskie władze do zasadniczego przyspieszenia procesu prywatyzacji.

Z tego samego powodu UE doprowadziła do uwolnienia cen paliw w naszym kraju, co ma być wstępem do sprzedaży przez państwo rafinerii. Komisja Europejska z pewnością nie zaniecha również zadania pełnego otwarcia rynku usług telekomunikacyjnych przed upływem roku 2000, otwarcia rynku transportu lotniczego i kolejowego, zniesienia monopolu usług pocztowych, wprowadzenia konkurencji w świadczeniu usług komunalnych, otwarcia rynku energetycznego.

Z upływem lat do listy tej dołącza kolejne pozycje: urzędnicy w Brukseli usilnie pracują np. lad harmonizacja wielkości podatków pośrednich (szczególnie VAT) i podatku od zysku przedsiębiorstw w UE, co może w przyszłości zmusić polskie Ministerstwo Finansów do ograniczenia presji fiskalnej w naszym kraju.


Prawdziwie duże pieniądze Komisja Europejska obiecuje w avis krajom postkomunistycznym po przystąpieniu do UE. Byłyby one rozdysponowane w ramach "prawdziwych" funduszy strukturalnych wg obecnie obowiązujących reguł, czyli dla tych regionów, których poziom rozwoju jest niższy niż 75 proc. przeciętnej UE. Nawet za kilka lat w takiej sytuacji nadal będzie się znajdować cala Polska. Ograniczeniem w wielkości środków będzie jednak obowiązujący obecnie maksymalny próg 4 proc. PKB, powyżej którego fundusze nie będą przekazywane. Inna bariera może okazać się również zdolność polskich władz przedstawienia wystarczającej ilości wiarygodnych projektów inwestycyjnych. Mimo wszystko KE byłaby gotowa przekazywać ok. 9 mld ecu rocznie z tego tytułu po przystąpieniu do UE Polski, Czech i Węgier (w avis oceniono, ze Słowenia i Estonia są gorzej przygotowane do członkostwa i powinny je uzyskać później). Jeśli kraje te zdołają przystąpić do UE już w 2002 r., to do 2006 roku mogą z tego tytułu otrzymać łącznie 36, a nawet 40 mld ecu (w zależności od tempa ich rozwoju gospodarczego). Środki te miałyby pochodzić przede wszystkim z rezerw budżetowych, które UE odkłada co roku na wypadek nieprzewidzianych potrzeb. Od 1995 r. drugim, oficjalnym celem tej zapobiegliwości jest jednak przygotowanie się do poszerzenia UE na Wschód. W 1998 r. UE zamierza odłożyć na ten cel 3,5 mld ecu. W tym roku oszczędności z tego tytułu powinny osiągnąć 7,5 mld ecu. Jednak z kwoty tej 3-4 mld ecu zostanie przeznaczone na sfinansowanie reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Te ostatnie będą jednak pochodziły z budżetu UE, podczas gdy ceny gwarantowane, w praktyce, płacili konsumenci. Drugim źródłem oszczędności ma być natomiast poprawa efektywności rozdysponowania funduszy strukturalnych a także stopniowy wzrost poziomu życia w najbiedniejszych krajach UE, które w ten sposób strąca prawo do korzystania ze środków pomocy. Dzięki powolnemu, ale jednak stałemu wzrostowi PKB Unii Europejskiej, KE przewiduje, ze łączna wartość funduszy strukturalnych w latach 1999-2006 wyniesie 275 mld ecu. Mało jest natomiast prawdopodobne, aby z chwila przystąpienia do UE Polska mogła w znaczącym stopniu korzystać z trzeciego ważnego źródła wsparcia finansowego Brukseli, jakim jest Wspólna Polityka Rolna. KE nie rozstrzygnęła jeszcze, czy po przystąpieniu do UE polscy rolnicy zostaną objęci tym samym poziomem cen gwarantowanych, czy tez zostanie dla nich utworzona odrębna siatka wyliczeń. Jest natomiast niemal pewne, ze nie będą oni mogli korzystać z bezpośrednich subwencji, które są udziałem ich konkurentów z Zachodu.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy