profil

Kolacja na cztery ręce. Recenzja Wok

poleca 87% 104 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W któryś z nudnych pochmurnych niedzielnych wieczorów postanowiliśmy się wybrać z rodzicami do teatru. Udaliśmy się do teatru Nowego w Poznaniu na spektakl pt. „Kolacja na cztery ręce”. Wraz z rodzicami szukaliśmy sztuki nieprzewidywalnej i ciekawej, zdecydowaliśmy się poznać dokładniej Jana Sebastiana Bacha i Fryderyka Haendela.
Po zajęciu miejsc z niecierpliwością oczekiwałem na rozpoczęcie spektaklu, po odsłonięciu kurtyny mój wzrok przykuła posadzka sceny, były to duże marmurowe płyty ułożone na kształt szachownicy. Mówiąc o bogatej scenografii nie można ominąć najważniejszego poza aktorami elementy spektaklu wspaniale nakrytego stołu. Szczęśliwie zajęliśmy z rodzicami dość bliskie scenie miejsca dlatego dokładnie mogłem przyjrzeć się potrawom na podłużnym stole stały na nim półmiski z ostrygami, krawatkami i innymi wykwintnymi potrawami. Również stroje artystów były niezwykłe, tworzyły wraz z scenografią idealny klimat barokowej komnaty, lekki przepych w strojach oraz wykwintne potrawy na stole cieszyły oko ale zarazem nie denerwowały widza swoim nadmiernym przepychem. W wielu spektaklach można zauważyć przekroczenie granicy równowagi pomiędzy grą aktorów a otoczką spektaklu. Często bądź scenografia jest zbyt uboga bądź wyłącznie ona przykuwa oczy widza. Spodobał mi się również to iż potrawy podczas rozmowy były ciepłe, nawet widzowie z ostatnich rzędów mogli poczuć zapach zupy jedzonej prze Jana Sebastiana Bacha.
Przez cały spektakl zastanawiałem się skąd wziął się pomysł na spotkanie tych dwóch osobistości. Odpowiedź znalazłem podczas dyskusji dwóch kompozytorów, do spotkania doprowadziła ludzka ciekawość. Jan Sebastian Bach był ciekaw jak tak mizerny kompozytor jak Haendel może zyskiwać taką sławę wśród słuchaczy, za to Fryderyk Haendel nie miał pojęcia dlaczego tak wybitny kompozytor jakim jest Bach jest pomijany przez opinię publiczną. Pomiędzy artystami dochodzi do konfrontacji, podczas kolacji zastanawiają się wspólnie co jest lepsze sława i komercja, czy wolność tworzenia wyłącznie dla siebie. Rozmowa nie opiera się wyłącznie na tematach związanych ze sztuką, Bach oraz Haendel są różni w wielu innych dziedzinach w sprawach moralności czy polityki. Cała komedia iskrzy ciekawym i inteligentnym dowcipem Haendela, Bacha oraz służącego Haendela Schmidta.
Komedia z przekładu Jacka Burasa na pewno spełniła nasze wymagania, zaciekawiła wszystkich znajdujących się na sali, wydaje mi się że każdy zainteresował się czym innym, innym aspektem rozmowy kompozytorów i pomocnika Haendela. Osobę związaną ze sztuką przykuł motyw komercji w sztuce, znawcę historii kolorowe stroje a poza tym światopogląd kompozytorów. Sztukę ocenił bym na piątkę z plusem, wydaje mi się że „Kolacja na cztery ręce” była jedną z lepszych sztuk które widziałem, każdy powinien ją zobaczyć, w ciekawy i błyskotliwy sposób przekazuje wartości w naszym życiu najbardziej potrzebne. Mimo XVII wiecznej otoczki spektakl nikt nie zwątpił w to iż problemy i rozmyślania Bacha czy Haendela są przestarzałe, w sztuce poruszono problemy uniwersalne. Bez względu na to czy ktoś był kompozytorem muzyki baroku czy jest gitarzystą zespołu rockowego może mieć te same problemy i przemyślenia na temat tego jak stać się naprawdę wspaniałym artystą. Lecz ze spektaklu wyciągał coś każdy, mimo innych obyczajów czy światopoglądów, moralność nigdy się nie zmienia, o czym powinniśmy zawsze pamiętać. Olaf Lubaszenko stworzył wraz z autorem komedii wspaniałe przedstawienie, wspólna praca aktorów, scenografów, reżysera, dźwiękowców stworzyła naprawdę dobry i profesjonalny spektakl. Każdemu polecam oderwanie się od nużącej codzienności i zamiast wizyty w kinie wybranie się do teatry....

Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 3 minuty