profil

Romantyczna wizja świata z perspektywy człowieka XXI wieku.

drukuj
poleca 85% 520 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko” – romantyczna wizja świata z perspektywy człowieka XXI wieku.

„Generalnie jest teraz spoko
Zapomniałem już dosyć sporo
Zakochałem się na nowo
W brukowej gazecie i Internecie
Bo lubię zjawisko pop kulturowe
Lubię filmy zwłaszcza życiowe
Romantyczne, o miłości
O mojej i Twojej ułomności”

„Miłość w czasach popkultury”
z repertuaru Myslovitz

Zimny, toksyczny świat każdego z osobna i wszystkich razem. Bez czasu na oglądanie się w tył, bez miejsca na sentymenty. W pogoni za karierą, pieniądzem,za wszystkim, byleby nie za życiem. Uciekamy w samotność, czasami nawet chcemy,aby celowo nas nie rozumiano – wtedy choć trochę wyróżniamy się na tle szarej masy. Coraz bardziej przypominamy romantycznych wizjonerów, dla których rzeczywistość stanowiła barierę nie do przezwyciężenia.

Analizując twórczość Adama Mickiewicza możemy spostrzec zarówno wiele podobieństw, jak i sprzeczności z obecnymi czasami. Zbyt proste byłoby uznać, że prawda spoczywa pomiędzy stronami, ale przecież nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić czy świat jest biały czy czarny. Uważam, że moje pokolenie wciąż szuka właściwej drogi – tak samo jak próbowała się odnaleźć Karusia w balladzie „Romantyczność”. Dlaczego uznano ją za „obłąkaną”? Ponieważ była inna. „Płaczę, a oni szydzą” – drwią ci, co nie rozumieją i nie chcą zrozumieć. Boją się wyciągnąć pomocną dłoń, zaakceptować jakąkolwiek odmienność. Nieświadomie oceniają przez szkiełko mędrca, który dzisiaj pełni rolę niekoniecznie uczonego, lecz człowieka pozbawionego wrażliwości, dostrzegającego zaledwie zniekształcony obraz zagubionej duszy.

Współczesnym mędrcem może być nieudolny psycholog, który wypowiadając „magiczne” słowa: „Opowiedz mi o tym”, zastanawia się jaki kolor lakieru wybrać do nowego BMW. Samuel Beckett napisał, że „Każdy rodzi się szaleńcem, ale niektórzy nimi pozostają”. Kiedy usilnie próbujesz odgonić od siebie sferę uczuć, wyzbyć się wszelkich doznań – wtedy popadasz w prawdziwy obłęd. Jest to równoznaczne z wyrzeknięciem się duszy, zaprzedanie jej kultowi pracy, telewizora czy jeszcze innemu bożkowi XXI wieku.

Nasze czasy mają podstawową zaletę - romantycy nie toczą zaciętej walki z klasykami, a my możemy być racjonalnymi romantykami, co choć brzmi dziwnie, jest najodpowiedniejszym wyjściem. Niestety większość i tak tego nie docenia, a miłość postrzegana jest jako ułomność. Gdyby Gustawa z IV części „Dziadów” umieścić w realiach roku 2005 nie miałby czasu na zamartwianie się. Zamiast zalewać się łzami, upajać bólem i przeżywać raz po raz te same tragedie nieszczęśliwego zauroczenia, zastanawiałby się jak zdobyć więcej funduszy na swój nędzny żywot poety. Nie włóczyłby się po lasach, nie wąchał kwiatków (tych samych, co Mickiewicz tak pięknie opisywał w „Balladach i romansach”), bo z pewnością jego okolica jest tak zanieczyszczona, że ów cuda natury dawno wymarły i ślad po nich zaginął. Skoro przyrody nie ma, to nasz osamotniony bohater nie może liczyć na jej pomoc, kiedy przyjdzie zły komornik .

Matka natura nie zamieni Gustawa w zioła tak jak w balladzie „Świteź”, więc nasz poeta czujący dozna na własnej skórze, co to znaczy eksmisja. Nie ma sensu ciągnąć dalej tej historii, ponieważ wniosek jest oczywisty – albo Gustaw zmieni pracę oraz nastawienie do życia, albo skończy z kulką w głowie jak kolega zza zachodniej granicy – niejaki Werter (z powieści J.W.Goethego). Aczkolwiek prawda żywa jest w tym wypadku niezmienna – „Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, I noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy, W cichym własnym domu.” Czy to oznacza, że wcale nie ma miejsca na „miłość w czasach popkultury”? Oczywiście, że jest, ale aby nie przepadła musi przybrać formę realistyczną – patrzącą w serce, ale bez gałązki jodły.

Nie licząc kilku ponadczasowych przypadków, prawdy żywe szybko się dezaktualizują. Podczas ich lektury mimowolnie na twarzy pojawia się szyderczo-kpiący uśmiech. Czemu się dziwić? Gdy oglądam obrady sejmu lub komisji śledczych naprawdę ciężko mi uwierzyć, że „nie ma zbrodni bez kary”. Zaczynam wątpić czy któregokolwiek z polskich polityków dotknie coś podobnego jak mężobójczynie z ballady „Lilije”.

Pogańskie obrzędy z II części „Dziadów” kojarzą nam się z literaturą fantasy, lub co gorsza z nachalnymi cygankami w przejściach podziemnych. Ludowość wraz z legendami łączymy z wsią, a my przecież „Z miasta – to widać, słychać i czuć”, więc co pochodzi z poza obrębu aglomeracji jest zacofane i niegodne naszej jakże cennej uwagi. Świat pędzi na oślep do przodu. Zmieniły się priorytety, wcale nie ze względu na rozwój nauki i techniki. Apokaliptyczne wizje oraz wojny, choć to paradoks, towarzyszyły nam od zarania dziejów.

„Romantyczność” Władysława Broniewskiego udowadnia, że Mickiewicz niepotrzebnie wierzył w kryształowe ideały. Może gdyby postępował bardziej przyziemnie byłby szczęśliwszym człowiekiem? Możliwe…

Romantyczna wizja świata była wyidealizowana nawet spoglądając z perspektywy minionych czasów, jednakże aby pozostawić światełko w tunelu należy wspomnieć, iż zawsze odnajdywała swoich zwolenników. Nie całkiem jak twierdził Jan Śniadecki – „Sektę rządzoną przez pewne ustawy”, bo nawet dzisiaj spotykamy na swej drodze niepoprawnych idealistów i romantyków. Mickiewicz zostawił nam nadzieję, że zawsze w tłumie znajdzie się ktoś równie samotny, kto przygarnie Karusię, Gustawa i Ciebi


Polecasz? Tak Nie
Podobne teksty:
Komentarze (1) Brak komentarzy
21.1.2007 (16:34)

Bardzo dobra praca! Brawo! 6!

Teksty kultury