profil

Charakterystyka porównawcza Pawła Obareckiego i Stanisławy Bozowskiej z utworu "Siłaczka".

poleca 85% 140 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Każdy człowiek szuka własnej życiowej ścieżki, która nie tylko przyniesie mu satysfakcję zawodową, sukcesy, osiągnięcie zamierzonego celu, ale również zapewni doczesne dobra materialne. Dążenie do realizacji marzeń, rozpoczyna się poniekąd w młodości, kiedy to motywacja, zapał, siły do pracy, możność dokonania rzeczy wartościowych są największe. Wtedy zazwyczaj czynimy postanowienia, kształcimy w sobie światopogląd, obieramy pewne idee za nadrzędne. Zazwyczaj, dopiero po latach nauki, zdobywania doświadczeń, horyzontów, poszerzania wiedzy, uświadamiamy sobie naczelny sens istnienia danej jednostki społecznej. Z dumą dostrzegamy nieustanną wierność swojej hierarchii wartości. Z wyrazem wstydu natomiast, zauważamy wygaśnięcie bodźców niegdyś tak mocnych i niepodważalnych.
Sytuację taką doskonale obrazuje utwór Stefana Żeromskiego – „Siłaczka”. Krótka nowelka jest konfrontacją dwóch skrajnych osobowości, które w różnych sposób wypełniły swoją misję. W dalszej części pracy postaram się dokonać charakterystyki porównawczej, by przejrzyście ukazać dwa radykalne poglądy wywodzące się z przekonań pozytywistów.
Jednym z głównych bohaterów opowieści jest Paweł Obarecki. Poznajemy go jako dorosłego już mężczyznę, który wiedzie nudne życie, owite mgłą beznadziejności, w miasteczku zwanym Obrzydłówek. Ukończył studia medyczne na uniwersytecie w Warszawie, co pozwalało na wykonywanie zawodu lekarza. Mieszkał razem z dwudziestoczteroletnią gospodynią w domku, gdzie przeżył najbardziej melancholijne dni.
Niewątpliwie najpiękniejsze momenty bytowania ziemskiego pochodzą jeszcze z czasów studenckich, choć właśnie wtedy bohaterowi doskwierało ubóstwo. Jego wygląd wskazywał na nieszlacheckie pochodzenie: „.(.. ) dziury w podeszwach umiejętnie pozatykane. Paltocik ciasny jak kaftan wariata, wytarty...”. Ponieważ często chodził na wykłady niedożywiony, jego sylwetka była stosunkowo szczupła. Ze względu na te niezbyt chlubne przymioty, Paweł Obarecki nie miał powodzenia u kobiet.
Jego osobowość stanowiła zlepek nieudanych prób, ciągu nieszczęść i pamięci o prześladowaniach. Przyjaciele mówili o nim: „(...) refleksjonista, marzyciel, wielki leniuch, zresztą przyszła sława...”. W latach młodości powziął popularne wówczas zamierzenia pozytywistyczne pracy u podstaw i pracy organicznej. „Był śmiały, szlachetny i energiczny...Pracował z fanatyzmem, uporem, bez snu i odpoczynku...Wygłaszał istne prelekcje z zakresu higieny”. Niestety, realizował plany wyłącznie przez pierwszy rok lekarskiej praktyki. Wskutek nietolerancji społecznej, wielu szykan, odrzucenia zaprzestał dążyć do czegokolwiek. Porzucił szczytne cele, przystając tym samym do tzw. elity. W rzeczywistości była to zapaść w stan wegetacji, ciemnoty umysłowej i przywyknięcie do prymitywnych rozrywek. Wkrótce nawet stał się „tworem mięsożerno – roślinożernym”. Zatracił prawdziwy sens istnienia, popadając w zmęczenie. Nic nie było w stanie wywrzeć na nim jakiegokolwiek wrażenia. Nawet jego profesja stała się rutyną, wymagając korzyści z minimalnym bądź zerowym poświęceniem. W ten oto sposób w lekarzu wykształciła się obojętność wobec drugiego człowieka, ironiczna ucieczka przed zmianami oraz ignorancja. Podczas częstych napadów chandry i do niczego nieprowadzących rozważań, ulotnych ze wschodem słońca, upatrywał siebie jako kreaturę i człowieka powołanego tylko do „przymusowo – borsuczego istnienia”. Żałosność tej postaci podkreśla jej bezsilność wobec otaczającego środowiska i trwanie okupione godzinami całkowitej bezczynności. „(...)energia uległa zniszczeniu – znikło też poszanowanie do wszelkiej myśli szerszej. Z wielkich widnokręgów, ledwie dających się zmierzyć rozmarzonymi oczyma, został widnokrąg...dalece mały”.
Zupełnym przeciwieństwem Pawła Obareckiego była Stanisława Bozowska. Poznajemy ją tuż przed śmiercią w ciężkiej chorobie: „Szkarłatem była powleczona jej twarz, szyja ręce – na tle tym znać było jakąś wysypkę”. Podobnie jak poprzednia postać, kobieta ta ukończyła studia na uniwersytecie w Warszawie. Pracowała również jako guwernantka w wielkopańskim domu na Podolu, a później została nauczycielką we wsi niedaleko Obrzydłówka. Zamieszkała w bardzo ubogiej chatce, w której warunki uwłaczały czci i godności człowieka, aczkolwiek należała do tej najbiedniejszej warstwy społeczeństwa, a tym samym nie miała możliwości lepszego wyboru.
Od zawsze była piękną kobietą. Nosiła ciężki, długi, jasnopopielaty warkocz. Jej ubiór stanowiły zaledwie „...baszłyk zarzucony niedbale na skórzaną czapkę, kalosze za duże trochę na jej małe nogi, niezgrabna i niemodna salopka. Niosła zawsze pod pachą jakieś kajety, arkusze zapisane, książki, mapy”. Mimo to zdołała w sobie rozkochać Pawła Obareckiego, który nawet się jej oświadczył. Niestety, bohaterka jako emancypantka odrzuciła propozycję małżeństwa, a zarazem obrała samotna drogę życia.
Tytuł noweli „Siłaczka” trafnie ocenia jej charakter. Jako ambitna idealistka wyznaczyła sobie cel, do którego konsekwentnie dążyła z poświęceniem godnym podziwu. Nigdy się nie poddała, nawet pod wpływem wielu przeszkód: braku materiałów edukacyjnych, zacofaniu chłopów, trudności wpajania wiedzy. Nie przeszkadzały jej nawet okropne warunki panujące w domu. Ponieważ interesowała się teorią Darwina, oddana nauce rozpoczęła pisanie podręcznika „Fizyka dla ludu”, jako uwieńczenie swych wieloletnich zmagań z losem i niedoborem informacji. Świadczy to o wielkiej inteligencji, mądrości, miłości do odkrywania świata. Na pewno nie rozpoczęłaby tworzenia książki, gdyby nie je wielkie zdolności humanistyczne, wszechstronność i bystrość, zaś przede wszystkim pomoc najbliższej przyjaciółki. Jak pisze w swym liście pożegnalnym: „Opracowałam nareszcie Fizykę dla ludu, nad którą tyle nałamałyśmy sobie głów dziewczęcych: opracowałam na brudni – niestety!”
Zawsze dawała z siebie wszystko, była dobra, uczynna życzliwa, czego potwierdzeniem jest niebezpieczna podróż jednego z uczniów i słowa współlokatorki: „Przygarnęła mię do chudziątko...służby, powiada, już nie znajdziecie, babko, a u mnie ta roboty niewiele... Dobra była...”.
Na łożu śmierci wykazała niemałą dojrzałość i samodzielność. Wiedziała, że niedługo zakończy swe ziemskie życie, ale za to mogła odejść z dumą, że do końca swych dni, niosła pomoc z uśmiechem na twarzy. Gdy lekarz rozpoznał ją poczuł wstyd, żal, co zarazem było oddaniem hołdu za wieloletnią pracę. Podkreśla to słowami: „Niemądra byłaś! Tak żyć nie można, ale i nie warto! Z życia nie zrobisz jakiegoś jednego spełnienia obowiązku...(...) Czego ja tu chcę? Nic tu po mnie, nie mam prawa!”.
Podsumowując moje dotychczasowe rozważania myślę, że autor utworu doskonale przeciwstawił sobie dwie różne koncepcje życia. Paweł Obarecki nawet po śmierci ukochanej, nie wcielił żadnych zmian w czyn, chociaż w pierwszych dniach pragnął powrócić do pierwotnych idei. Wrócił tymczasem do dawnych nawyków i przyzwyczajeń. Postać ta jest obrazem biernej postawy wobec czegokolwiek. Nie dąży do niczego i prowadzi jednostajne, monotonne, bezczynne bytowanie. Zachwyca się kiepskimi doznaniami, nie widząc szerszych perspektyw na przyszłość. Bohatera oceniam negatywnie. Jest on przykładem na to, jak łatwo można zaprzepaścić szansę. Stanisława Bozowska to kobieta sukcesu. Jej cechami charakterystycznymi są: upartość, zawziętość, wytrwałość. Zawsze stawiała wysoko poprzeczkę i nigdy nie rezygnowała z pozoru niewykonalnych zamierzeń. Wiedziała czego chce i co jest jej potrzebne do spełnienia marzeń. Postać ta jest pozytywnym wzorem do naśladowania. Uczy nas byśmy nigdy nie wątpili we własne możliwości i brnęli do celu wbrew przeszkodom. Z pewnością każdy czytelnik doceni jej starania i na długo zapisze ją w swojej pamięci.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury