profil

Obyczaje szlacheckie w pierwszej części „Ogrodu fraszek”

poleca 86% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Wacław Potocki, arianin, urodził się w 1621 roku we wsi Wola Łużańska na Podgórzu Karpackim. Zmarł w lipcu 1696 roku i został pochowany w Bieczu. Wychowywał się w zamożnej rodzinie ziemiańskiej. W 1658 roku przeszedł na katolicyzm, gdyż w tym czasie weszła w życie uchwała o wygnaniu arian. Była ona karą za poparcie Szwedów. Arianom postawiono ultimatum: albo katolicyzm albo wygnanie z kraju. Nie wszyscy arianie popierali najeźdźców, a ta uchwała świadczy o wzroście nietolerancji. Potocki kształcił się w duchu patriotyzmu i tolerancji religijnej. Wiele pisał, jego spuścizna literacka jest niezwykle obfita. Posługiwał się on w swych utworach językiem niewyszukanym, ale żywym i obrazowym. Znał dobrze język ojczysty i umiał się nim posługiwać. Stronił od zanieczyszczania polszczyzny makaronizmami. Interesował się wszystkim tym, co związane było z Rzeczpospolitą, a więc problematyką społeczną, religijną i polityczną siedemnastowiecznej Polski. Potocki jest mistrzem plastycznego opisu, rodzajowej sceny dosadnego żartu, z którego potrafi zawsze wyciągnąć jakąś naukę. Pisze językiem prostym, potocznym. Często wplata w tekst fraszek żywe dialogi.

„Potocki nie był cyzelatorem słowa poetyckiego” , nie był twórcą wyrafinowanym i przesadnie subtelnym. Pisało mu się łatwo i nie jest przesadą twierdzenie, że ten poeta, któremu wiersze tak lekko wychodziły spod pióra, oferuje nam zbyt dużo tekstów niedopracowanych. Potocki pisał z ogromną swobodą, ale nie był poetą obdarzonym uchem słyszącym każdy zgrzyt w poetyckiej polszczyźnie. „Nie cyzeluje, nie bawi się słowem, ale wali prosto z mostu. (...) Na widok pończoch i peruki musiały nachodzić go mdłości” . Jego utwory tworzą swoistą panoramę życia szlachecko–ziemiańskiego, są poza tym istną kopalnią wiadomości o życiu i obyczajach ówczesnych Sarmatów. „Ogród nie plewiony” to lustro szlacheckiego życia, które dzięki Potockiemu poznajemy w najmniejszych szczegółach. Potocki wyraża swój wiek i naród szlachecki. „Ogród” zaliczamy do skarbów dawnej literatury, autora do najbardziej typowych przedstawicieli Polski rodzimej. Cel tego dzieła jest niewątpliwie dydaktyczny. Potocki „ubiera bowiem przestrogę i naukę, jaką doświadczenie własne czy filozofia narodowa określiła, albo w formę opowiadania, anegdoty, żartu, albo bez tej obsłonki, wprost nas poucza.”

Sarmatyzm to pogląd o szczególnym pochodzeniu szlachty polskiej. Opierając się na XVI - wiecznych historykach twierdzono, że szlachta polska wywodzi się od Sarmatów, starożytnego plemienia, zamieszkującego przed wiekami ziemie polskie (w rzeczywistości Sarmaci zasiedlali w połowie pierwszego tysiąclecia p.n.e. ziemie nad dolną Wołgą). Przypisywano im wiele wspaniałych cech charakteru, jak np. wrodzoną dumę, waleczność, odwagę, męstwo, wierność, itp.. Szlachcie taka koncepcja własnego pochodzenia i własnych przodków bardzo przypadła do gustu - zaczęto więc poszukiwać własnych korzeni, tworzyć rodowody oparte na sarmackim pochodzeniu, powstał właściwie jeden ogromny sarmacki mit szlachecki. Nurt ten stał się formacją kulturową, bo określił niemal wszystkie dziedziny życia szlachty – strój, obyczaje, światopogląd, autoportret, poczucie jedności stanowej.

Dopiero w późniejszym okresie czasu określenie to zaczęło wiązać się z negatywnymi cechami szlachty: megalomanią, ksenofobią, nacjonalizmem, nietolerancją religijną, awanturnictwem, sobiepaństwem, skłonnościami do pijatyk, umiłowaniem zbytku, ciasnymi horyzontami myślowymi i dewocyjną pobożnością. Sarmatyzm to również pewna niechęć do nauki - za wystarczające wiadomości Sarmaci uznawali te wyniesione z kolegiów jezuickich. Pod koniec baroku chyba najdobitniej uwidocznił się zanik ducha obywatelskiego i brak troski o losy ojczyzny. Dlaczego krytyka sarmatyzmu? Ponieważ wolność przerodziła się w anarchię, tradycja we wstecznictwo, religijność w dewocję, duma w pychę, odwaga w lenistwo, a równość – w torpedowanie polityki kraju. Sarmatyzm stał się synonimem upartego konserwatyzmu, kłótliwości i niezgody, a także rozpadu i zaniku kultury dawnego rycerstwa polskiego.

Nurt sarmacki opierał się na rodzimej tradycji. Zamykał się on przed wszelkimi naleciałościami literatury obcej, swój polski rodowód uznawał za najważniejszy. Kulturę ziemiańską inspirowała renesansowa tradycja "wsi spokojnej", cechowały ją kult ojczystych pamiątek oraz zbliżenie do kultury ludu, do jego muzyki, pieśni, zwyczajów, obrzędów i wierzeń. Nurt sarmacki opanował przede wszystkim polskie dworki szlacheckie.

Wacław Potocki jest krytykiem, ale zarazem przedstawicielem polskiej kultury sarmackiej. Nie miał nic wspólnego z magnaterią, a nawet mocno krytykował wszelką arystokrację, możnowładztwo i bogaczy. Idealizował ziemiański wzorzec życia, ale widział także problemy stanu chłopskiego – co odróżnia go od większości Sarmatów.

„Potocki – jak się rzekło – był szlachcicem całą gębą, ale jego fraszki nie były li tylko pochwałą wina i szampańskich nastrojów przy kielichu. (...) zdawał sobie sprawę, że szlachta polska głupieje w oparach alkoholu pitego bez umiaru.”

Nie wierzył on w istnienie odrębnego świata literatury i sądził, że środki artystyczne muszą
służyć do wyrażania świata realnego. Nie chciał używać środków stylistycznych które by odrealniały przedstawioną rzeczywistość. Wiedział, że świat spraw codziennych, czerpanych z życia polskiego, domaga się swojego rzeczywistego wyglądu bez wyszukanych porównań.

Potocki „plądrował dawniejszych, swoich i obcych” , tworzył z wrażeń życiowych, anegdot i faktów jemu współczesnych, z rozpamiętywania rzeczy nabożnych i świeckich, z uwag politycznych i historycznych. Nie zachował ładu, ani czasowego, ani rzeczowego.

Był poetą-publicystą. Jego twórczość zawiera mnóstwo postulatów reform, satyrycznego spojrzenia na rzeczywistość, istotne w nich jest przesłanie, pouczający sens słów poety. Źródłem, do którego się odwoływał, były Biblia i antyk. Potocki widział wyraźnie ciemnotę i okrucieństwo swoich czasów. Walczył ze złem, ostrzegał społeczeństwo. Nikt go jednak nie chciał słuchać. Pod wpływem nieszczęść rodzinnych, jak i obserwacji tego, co wówczas w Polsce się działo, stał się Potocki człowiekiem zgorzkniałym, a jako pisarz – satyrykiem i moralistą.

Jego twórczość zyskała miano obywatelskiego sumienia narodu. W ciągu kilkudziesięciu lat pisał Potocki i układał w całości kompozycyjne wiersze reprezentujące różne gatunki literackie. Powstał tak zbiór ponad 2000 wierszy ostatecznie zredagowany przez autora pod koniec życia. Dziś występuje najczęściej pod tytułem Ogród, nie plewiony (lub Ogród fraszek). Pełny tytuł brzmi: Ogród, ale nie plewiony, bróg, ale co snop, to inszego zboża, kram rozlicznego gatunku. Najwcześniejsza datowana fraszka pochodzi z 1647 roku. Utwór ten został zredagowany w 1691 roku. W 1907 r. A. Bruckner wydał „Ogród” drukiem – edycja ta zawiera w dwóch tomach 1831 utworów; jeśli dorzucimy jeszcze około 50 fraszek z V części oraz te odzyskane z osiemnastowiecznych odpisów, dochodzimy do liczby 1910 utworów. „Ogród” tworzą utwory drobne i obszerniejsze, poważne i żartobliwe, nierzadko rubaszne, wiersze refleksyjne, okolicznościowe i satyryczne, fraszki i anegdoty, bajki, zagadki, kalambury i anagramy, opowiadania z życia towarzyskiego i politycznego. Poeta odmalował w nich - plastycznie i szczegółowo, z kronikarską wręcz drobiazgowością - świat szlachecki z jego obyczajami i zwyczajami. Nie pominął przy tym siebie i swoich najbliższych. Na rzeczywistość szlachecką spoglądał z perspektywy życzliwego, wyrozumiałego sąsiada, humorysty, lecz wcale często także satyryka i moralisty, strofującego szlachtę i duchowieństwo za egoizm, chciwość, nieuctwo i tchórzostwo. Tytuł jest mylący, ponieważ tylko część utworów należących do „Ogrodu” to fraszki w sensie ścisłym. „Potocki nie dbał zbytnio o przestrzeganie reguł formułowanych w poetykach: zwięzłość na przykład, jedna z cech wymaganych od fraszki, jest w „Ogrodzie” rzadka.” O dziele Potockiego mówi się raczej jako o zbiorze wierszy reprezentujących wiele gatunków. „Ogród jest jakby osobistym pamiętnikiem autora, prowadzonym przez całe właściwie dojrzałe życie.”

W drobnych utworach Potocki utrwalał fakty, anegdoty i refleksje z codziennego ziemiańskiego życia podgórskiego szlachcica: dwór szlachecki spłonął kilka dni po „oblewaniu” (Oblewiny, I 328), papier zdrożał i nie warto pisać fraszek, tylko „rzeczy nabożne” (Na swoje fraszki, I 439). Utwory pełne są soczystych scenek, spostrzeżeń, wyrazistych opisów ludzi zawartych w kilku słowach. „Prześwietlały to zwykle promienie humoru, raz subtelnego (to rzadziej), kiedy indziej (i częściej) niewybrednego, rzucanego bez zastanowienia i bez względu na delikatniejsze uszy.”

Potocki z upodobaniem opisuje szlacheckie życie i obyczaje. Umiłowaniu ziemskiego świata towarzyszą jednak wciąż krytycyzm moralisty i przenikliwość satyryka. Celem najczęstszych ataków Potockiego są duchowni i szlachta. Również wśród „panów braci” znajdował Potocki materiał do satyrycznych wystąpień, bardzo często wkraczając w ten sposób w dziedzinę „wielkiej” polityki. Wacław Potocki w "Ogrodzie fraszek" przestrzegał szlachtę zarówno przed fałszywym korzystaniem z sarmackich przywilejów, jak również przed nie respektowaniem zadań, jakie ta ideologia przed nią stawia.

Narrator „Ogrodu” to konstrukcja bardzo interesująca. Daleko posunięta identyfikacja z autorem nie przeszkadza mu wspominać o podróżach za granicę, których poeta nie przeżywał. Wydaje się, że Potocki celowo nasycał postać narratora „Ogrodu” elementami autobiograficznymi, „by wyrazić swoje uczucia, ale także by pobudzić zainteresowanie i życzliwość czytelnika” . Zbiór ten jest sumą staropolskiej liryki spraw codziennych. Dominuje tu komizm sytuacyjny, dodatkowo wsparty dowcipem językowym. Zdarzają się Potockiemu również żarty niesmaczne. Potocki „ostrzem satyry smagał ciemnotę i zabobony, wykwitłe na gruncie religijnego fanatyzmu.”

Oczywiście zbiór ten zawiera poglądy bardzo różne, czasem sprzeczne ze sobą. Są jednak stałe tematy, których się trzymał przez lata. Miał na przykład swoje zdanie o „nowej szlachcie”, czyli o zbyt częstych według niego nobilitacjach, nie wynikających z dzielności wojennej. Poeta wyrażał się o nich z pogardą, znajdując wyrażenia najbardziej według niego lekceważące: chłopi, kupcy, aptekarze, kramarze, Szkoci, Włosi. Później zdał sobie sprawę, że rdzenna polska szlachta również nie jest wzorem do naśladowania. Autor „Ogrodu” zarzuca jej między innymi kłamstwo i niedotrzymywanie obietnic. Mówi o tym na przykład fraszka pt. Aequivocatio (I 15). Jeden szlachcic wybrał się do fryzjera i spotkał go zajętego przed gospodą. Golibroda rzucił swoje zajęcie i za obiecanego talara „owego z figlami wygoli”. Szlachcic w zamian rzuca „parę szóstaków”, a przecież obiecał talara. Ziemianin dotrzymuje słowa, ukazując swoją chciwość. Potocki nie wyraża krytyki pod adresem tego konkretnego człowieka, lecz układa przestrogę, która powinna uderzyć w ego każdego szlachcica: „A słowa nie dotrzymać szpeci kawalera”. Żaden zamożny mężczyzna nie może sobie pozwolić na zeszpecenie dobrego imienia.

Potocki starał się uogólniać każdą wadę krytykowaną w utworach. Chodziło o to, aby nikogo wprost nie obrazić i aby każdy kto ma taką wadę na sumieniu przez chwilę zastanowił się, czy przypadkiem nie jest bohaterem fraszki. W kilku utworach Wacław Potocki ukazuje obżarstwo i pijaństwo zarówno szlachty jak i duchowieństwa. W usta jednego szlachcica wkłada słowa:
W sukni i w botach leżę, wszytek jako w wodzie,
Pełno bigosu w wąsach, pełno kliju w brodzie. (Pijany, I 19)

Ów szlachcic obudził się na nędznym posłaniu ze słomy, przykrytym płachtą, szmatami, nic nie pamiętając z ubiegłej nocy. Pyta chłopca gdzie jest, a ten mu na to: Mości panie, w brogu.(I 19) Była to niesamowita hańba dla człowieka tak wysoko urodzonego. Bohater utworu po pijanemu wszczął kilka kłótni. Jest jednak iskra nadziei, ponieważ szlachcic czuje wstyd i zdaje sobie sprawę ze swego niechwalebnego, a nawet hańbiącego czynu. Mówi: Wino mnie nieszczęśliwe przerobiło w świnię.(I 19). Oczywiście po raz kolejny owa fraszka nie dotyczy jednego człowieka. Jest to uogólniony obraz całej sarmackiej społeczności szlacheckiej. Potocki szczególną uwagę zwraca na pijaństwo Polaków. Uważa tą cechę za najgorszą z wad. Twierdzi, że sprowadza nas ona do poziomu zwierząt. Przez nią stajemy się niegodni nazywać się ludźmi. We fraszce Do pijanice (I 51) pisze tak:

Kto często rozum w głowie gorzałką zalewa,
Niech jada, niech chodzi spać z wieprzami do chlewa.

Postawa Potockiego ma charakter reformatorski, a nie antyszlachecki. Poeta i zarazem szlachecki ideolog broni założeń sarmackiego wzorca społecznego, a krytyka dotyczy jedynie aktualnej jego realizacji. Proponował zasadę umiaru między skrajnościami „złotej wolności” szlacheckiej i absolutnej władzy królewskiej, odwoływał się do obywatelskiej refleksji szlachty, by dostrzegała, jak często nadużywane jest prawo veta.

Krytykując szlachtę, uważał ją jednak za podstawę Rzeczypospolitej, źródła deprawacji stanu szukał przede wszystkim w stylu życia dworów magnackich. Najbardziej drażniły go magnackie wykręty od służby wojskowej.

Nierówność społeczna mieściła się w akceptowanym przez Potockiego ustroju społecznym, była jego podstawą, odwołuje się więc do moralnej odpowiedzialności szlachty za lud. Tymczasem szlachta polska kłamie, oszukuje, pije, obżera się i jest nieuczciwa. Potocki był przerażony taką postawą swoich współbraci. Przecież on też był szlachcicem. Gdzie autorytet, który mieli rodowici Sarmaci? Czyżby po nich została tylko nazwa. Próbował Potocki szukać autorytetów wśród księży, gdyż tam powinien je odnaleźć. Niestety wszyscy księżą są łakomi, jąwszy od biskupa (Na toż, I 173). U Wacława Potockiego dominowało bardzo silne poczucie, że pisarstwo powinno być wyrazem odpowiedzialności społecznej , a pisarz ma być obywatelskim sumieniem narodu. Stąd też wynikał wyraźnie oskarżycielski ton jego fraszek i krytyczny stosunek do pewnych przejawów sarmatyzmu: megalomanii, sobiepaństwa, nieposzanowania praw, anarchii, braku tolerancji religijnej, wyzysku pańszczyźnianych chłopów. Potocki z bólem mówi o zaniku ducha rycerskiego u współczesnych Sarmatów. Mówi też o głupocie polskiej szlachty. Sprawiają oni wrażenie inteligentnych, niezwykle oczytanych i mądrych. Często jednak, przychodząc na sejmik nie rozumieli ani słowa z łacińskich tekstów. Co czasem powodowało z śmiechu królowi za boki się chwytać. (Słówkiem się nieuk wyda, I 31). Zresztą Potocki nie cenił zbyt wysoko sejmiku szlacheckiego. Widział wielokrotnie, jak odbywały się zjazdy szlachty krakowskiej. Zrywanie sejmików piętnował bardzo ostro, o posłach bredzących przez półtora tygodnia mówił: Zerwą sejmik i pójdą jak bydło z obory (Kawy proszowskie, I 408).

Ludzie ukazują się w tych utworach jak żywi, z bogactwem szczegółów towarzyszących akcji. Trudno o bogatszy i bardziej wyrazisty obraz życia codziennego Polski siedemnastowiecznej niż ten zawarty w „Ogrodzie”.

Początkowo gniew Potockiego kierował się głównie przeciwko egoizmowi magnatów i praktykom katolickiego kleru, ale zdawał też sobie sprawę, że szlachta nie jest bez winy. Próżniactwo i sobiepaństwo szlacheckie bolały go tym bardziej, że była to warstwa społeczna, z którą utożsamiał się bez reszty. A szlachta piła, swawoliła, obżerała się i szukała rozgrzeszenia w modlitwie. Toteż siedemnastowieczna Rzeczpospolita była dla niego krajem politycznie i moralnie chorym, krajem anachronicznym – krajem przypominającym umysł nałogowego alkoholika.

Poezję Wacława Potockiego charakteryzuje ogromny krytycyzm wobec szlacheckiego społeczeństwa XVII-wiecznej Polski. Potocki dostrzegał przepaść pomiędzy sarmackimi ideałami a sarmacką rzeczywistością. W wielu utworach późnobarokowych pojawia się zagadnienie "przywilejów bez obowiązków". Prawdziwy Sarmata jest według niego przede wszystkim obywatelem, który zawsze kieruje się dobrem państwa. Potocki był przywiązany do narodowych tradycji, cenił wysoko starożytność herbu. Uważał jednak, że przynależność do stanu szlacheckiego jest w równym stopniu przywilejem, co obowiązkiem. Szlachcic musi bowiem sprostać wysokim sarmackim ideałom moralnym. Potocki wymagał od szlachty mądrości, dzielności i poświęcenia. Dostrzegał jednak wokół siebie raczej ciemnotę, samowolę, fanatyzm religijny i nietolerancję.

Literatura Potockiego pełni służbę obywatelską. Musiał się on jednak z tą służbą ukrywać, jednak bardziej niż koszty wynikające z wydania „Ogrodu”, zawinił czas, który nie mógł znieść więcej prawdy, choćby najzabawniejszej. „I dobrze się stało; gdyby „Ogród” cudem jakimś przecież do druku spółcześnie się dostał, obciętoby go i pokiereszowano nielitościwie.”

Gdyby jakimś przypadkiem całe życie staroszlacheckie, z przesądami i cnotami, z patriarchalnością i rozpustą, z anarchią i domowym rządem, z poddaństwem i wszechwładzą szlachecką zupełnie zaginęło, odtworzylibyśmy je z „Ogrodu” z największą wiernością.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 14 minuty

Epoka
Teksty kultury