profil

Interpretacja hasła "trzeba uprawiać swój ogródek".

drukuj
poleca 85% 170 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Odwołując się do treści rozdziału XXX, a także wykorzystując przemyślenia filozoficzne zwarte w Kandydzie przedstaw interpretacje hasła "trzeba uprawiać swój ogródek"

„Il faut cultiver son jardin” jest sednem etyczno-politycznym myśli oświeceniowej zawartym w powiastce filozoficznej Voltaire’a. Napisana w stylu niepoważnym, pełna ironii i krytyki przedstawia podstawowe problemy egzystencjonalne, jak miejsce człowieka w społeczeństwie, sens życia i niesprawiedliwość losu.

W „Kandydzie” pojawia się motyw wędrówki, podczas której bohater poszukując prawdy radykalnie zmienia swoje poglądy – doświadcza nieszczęśliwości życia opierając się na złudnych wartościach – i w konsekwencji na pytanie, co to jest optymizm, odpowiada – „to obłęd dowodzenia, że wszystko jest dobrze, kiedy nam się dzieje źle” . Volaire ośmiesza w ten sposób optymistyczną wizję świata stworzoną przez Leibnitz’a. Natomiast Pangloss – nauczyciel Kandyda (utożsamiany w książce z niemieckim myślicielem) uparcie twierdzi: „wszystko z konieczności musi istnieć dla najlepszego celu” oraz "wszystko dzieje się najlepiej na tym najlepszych ze światów".

Bohater przez doświadczenie (w teorii poznania Leibnitz wyklucza doświadczenie jako jego źródło – punkt sporny z Voltaire’em, zafascynowanym angielską filozofią Locke’a polegającą na założeniu, że cała nasza wiedza - i ta prawdziwa, i ta błędna - jest wynikiem naszych doświadczeń) dochodzi do wniosku jakim jest stwierdzenie: „trzeba uprawiać swój ogródek”- równoznaczne z zajęciem się własnymi sprawami i dbaniem o swoje szczęście – „kiedy człowieka wprowadzono do ogrodów Eden, umieszczono go tam ut operaretur eum (łac. aby uprawiał go)”.

Motyw ogrodu pojawiający się zarówno w Biblii jak i w „Kandydzie”– oznacza cel, do którego się dąży z poświęceniem, bólem i wyrzeczeniami przez całe życie: „ostatecznie gdyby cię nie wykopano z zamku[...], gdybyś nie popadł w ręce Inkwizycji, nie zawędrował pieszo do Ameryki, nie postradał wszystkich baranów z krainy Eldorado, nie jadłbyś teraz tutaj kandyzowanych cedratów i pistacyj”.

Natomiast warunkiem utrzymania tego szczęścia jest odcięcie się od świata – poprzez nieświadomość grzechu, cierpień, nieszczęść: „Pracujmy nie rozumiejąc[...] to jedyny sposób, aby życie uczynić znośnym”. Utopia społeczna pojawiająca się w tej powiastce to idealna kraina Eldorado, której mieszkańcy nie znają wojny, przestępczości i sporów religijnych („Jak to! Nie macie mnichów, którzy nauczają, dysponują, rządzą, knują i pala żywcem ludzi będących innego zdania”), bo obywatele, którzy tam żyjącą nie znają wartości złota i klejnotów.
Czerpiąc wiedzę od dobrego starca (stary = doświadczony) dowiadujemy się, że: „Nie pytam nigdy o to, co się dzieje w Konstantynopolu, zadowalam się tym, iż posyłam tam na sprzedaż owoce z ogródka, który uprawiam” – nie trzeba widzieć nieszczęśliwych ludzi, niedorzecznych wojen, walk i rzezi, obserwować rozwiązłości kobiet, łamania prawa, nietolerancji, nieuczciwości, kradzieży lecz żyć zgodnie z filozofią – „małego ogródka”, która głosi, iż należy zajmować się własnymi sprawami.

Nakaz obojętności wobec rzeczy, które nas nie dotyczą otrzymujemy także od tureckiego derwisza: „I cóż znaczy wasze zło czy dobro? Kiedy Jego Wysokość wysyła okręt do Egiptu zali kłopocze się o to, czy myszy na statku mają wygodne mieszkanie? – Cóż zatem czynić? rzekł Pangloss – Milczeć, odparł derwisz”.

Alternatywną możliwością jest próba odgadnięcia znaczenia słów: „trzeba uprawiać swój ogródek” w kontekście filozofii sentymentalnej, która propaguje powrót do natury – ogródka. Filozofię tę reprezentuje Jan Jakub Rousseau. W rozprawie „O naukach i sztukach” dokonuje rozróżnienia między naturą i cywilizacją, dopatrując się w historii ludzkości przejścia od jednej formy do drugiej.

W jego pracach widać sentyment do utraconego szczęścia ludzkości, tęsknotę za nim (Raj utracony) – „szczęśliwym człowiekiem może być jedynie człowiek dziki”. Formułuje teorię zepsucia, która opiera się i obwinia za zanik naturalnej równości rozwój kultury. Krokiem decydującym okazało się przy tym wprowadzenie podziału pracy i własności prywatnej – w ostatniej linijce czytamy już poprawioną wersję: „Masz słuszność, odparł Kandyd, ale trzeba uprawiać nasz ogródek”.

W stanie natury, według Rousseau, człowiek jest całkowicie wolny. Żyje w nim zgodnie z porządkiem naturalnym, dlatego trzeba izolować się od złego społeczeństwa – nasz ogródek – naszą małą twierdzą.

Treść tezy początkowej kryje w sobie pewna prawdę życiową, która wydaje się być bliższa poprzez słowa: „praca oddala od nas trzy wielkie niedole: nudę, występek i ubóstwo”. „Ogródek” staje się sposobem na życie i receptą na szczęście.

Ciekawym rozwiązaniem zagadki słynnej sentencji Voltaire’a może być również przypuszczenie, że motywem postępowania Kandyda – „uprawianie ogródka” – jest chęć zapomnienia o Kunegundzie (która przecież zrobiła się odrażająco brzydka). Potwierdzają to słowa Owidiusza mówiące o tym, że sposobami na nieszczęśliwą miłość mogą być: służba wojskowa (kiedy Kandyd został przepędzony z zamku zaciągnął się do armii), kolejna miłość lub praca na roli („Kunegunda była, po prawdzie bardzo brzydka, ale stała się doskonałą gospodynią” – Kandyd przestaje zwracać już uwagę na wygląd – ważny jest ogródek).

Wyjaśnienie na tle społeczno-politycznym ostatnich słów: „Masz słuszność, odparł Kandyd, ale trzeba uprawiać nasz ogródek” jest bardzo proste – Voltaire proponuje nam społeczeństwo obywatelskie, w którym wolność pociąga za sobą konieczność pracy, a równość jest posiadaniem własnego kawałka pola – części ogródka. Przez ten system prześwieca idea wspólnoty, która w przyszłych latach wywarła spory wpływ na filozofów.

„Trzeba uprawiać nasz ogródek”- powiedział Kandyd na zakończeniu wędrówki. Wolter krytykując postawę optymistów, stwierdza, że świat nie jest ani skrajnie zły, ani bezwzględnie piękny. Istotą życia powinno być odnalezienie w nim własnego miejsca, nawet kosztem cierpień i wyrzeczeń.

Jak wiele przypuszczeń i hipotez rodzą te tylko cztery słowa, lecz jakże ważne są one – potrafią tyle wyjaśnić i zmusić do zastanowienia się nad życiem...

„Według mnie, napisał Gombrowicz – literatura niepoważna usiłuje rozwikłać problemy egzystencji. Literatura poważna je stawia”.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury