profil

Dokonaj prezentacji filmu „Lawa”

poleca 85% 195 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Dokonaj prezentacji filmu „Lawa” uwzględniając definicję adaptacji, historię i jej rodzaje, odnieś się do pierwowzoru literackiego


Film „Lawa”, zrealizowany na podstawie dramatu Adama Mickiewicza, wszedł na ekrany kin w 1989 roku. Tadeusz Konwicki jako pierwszy sprostał niełatwemu zadaniu, jakim było sfilmowanie słynnego utworu polskiego poety. Wydawało się niemożliwe ułożenie z tych fragmentarycznych wydarzeń całości. W tamtych czasach to wyzwanie było dodatkowo utrudnione z powodu cenzury. W pamięci wielu ludzi wciąż pozostawały wydarzenia z marca’68, kiedy to zakaz wystawiania „Dziadów” w inscenizacji Kazimierza Dejmka spowodował masowe protesty i demonstracje w kraju. Komunistyczne władze Polski zdawały sobie sprawę, że „Dziady” przedstawiają obraz „tak nieograniczonego poświęcenia się ludu i tak uporczywej wytrwałości, jakich nie było przykładu od czasu prześladowania chrześcijaństwa”. Tymi słowami, pochodzącymi z „Przedmowy poety” do III części, rozpoczyna się także film Tadeusza Konwickiego.
Zgodnie z definicją adaptacji jest to przystosowanie dzieła literackiego do potrzeb innego odbiorcy niż to przewidywał autor, ale z założeniem oddziaływania na psychikę widza tak, ażeby wywołać u niego te same uczucia, co podczas czytania książki. Adaptor staje się nie tyle tłumaczem, co artystą, który wychodząc od jednego dzieła tworzy drugie – odrębne. Film i powieść to zupełnie dwie różne rzeczy. W przypadku Konwickiego udało mu się znaleźć złoty środek pomiędzy kopiowaniem treści a pozostawieniem z utworu jedynie tytułu.
Spośród trzech rodzajów trzech adaptacji filmowej – ekranizacji, autorskiej i bardzo swobodnej – „Lawę” można określić jako autorską ze względu na wyraźny wkład własny reżysera, który miał bardzo konkretne i przemyślane pomysły co do przeniesienia dzieła Mickiewicza na duży ekran. Wprowadził kilka innowacji, jednocześnie udoskonalając i na nowo odczytując wątki już istniejące. Poprzez zastosowanie licznych symboli, znakomitą obsadę aktorów, dobre operowanie światłocieniem, świetnie dopasowaną muzykę do poszczególnych sekwencji i scenografię stworzył wspaniały obraz „Dziadów”.
Tytuł całości nawiązuje do słów Piotra Wysockiego: „Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi; Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi!”. Polscy patrioci, stanowiący głębię lawy, zostali ukazani jako symboliczny biały orzeł, usiłujący poderwać się z gniazda ku niebu. Ten ptak bezustannie toczy walkę z krukami, które złowieszczo krążą nocą na tle księżyca. Pojawiający się tajemniczy jeździec pędzący w mroku na koniu budzi grozę i strach, natomiast anioł grany przez Grażynę Szapołowską niesie ze sobą powiew wolności i szczęścia. Motywy orła i kruków nieustannie przeplatają się z poszczególnymi epizodami, odrywając uwagę widza od biernego wpatrywania się w ekran i zmuszając do zastanowienia się nad ich rolą. Nawet po zakończeniu filmu słychać krakanie, co każe przemyśleć dalsze losy kruków – wrogów. Być może to sugestia, że nigdy się ich nie pozbędziemy i ciągle będziemy musieli z nimi walczyć.
Konrada odgrywają dwie postacie: debiutant Artur Żmijewski jako młodzieniec oraz Gustaw Holubek jako mężczyzna dojrzały, obarczony doświadczeniami, znający przeznaczenie swego narodu. Młody Gustaw – Konrad to ziemski kochanek biegnący na spotkanie z ukochaną Marylą. To romantyczny poeta, któremu anioł nakazuje, by dumał o swej przyszłości. Natomiast starszy Konrad to mistrz, tworzący wielką pieśń, zna swoje powołanie – chce ratować ojczyznę. W Wielkiej Improwizacji widać tylko głowę Konrada na czarnym tle, co nadaje tej scenie mroczny i ponury klimat. Mówi on do Boga: „Ty jesteś tylko mądrością. Jeślim nie zgadł – odpowiedz”. Można się tylko domyślać, czy tą odpowiedzią jest strzał do bezbronnego człowieka, gdyż taki obraz nasuwa nam reżyser.
Gra aktorów jest naprawdę wspaniała, zwłaszcza Gustawa Holubka. Jego monolog stanowi dowód najwyższego kunsztu i poziomu umiejętności aktorskich. Bardzo dobrze w roli pani Rollisona wypadła Teresa Budzisz – Krzyżanowska. Naturalnie i realistycznie przedstawiła rozpacz matki po utracie syna, przeplatającą się z nienawiścią do dwulicowego Senatora. Warto również zwrócić uwagę na Henryka Bistę odtwarzającego Nowosilcowa. Potrafił udawać przed rozmówcą miłego i serdecznego przyjaciela Polaków, dbającego o losy ich ojczyzny, a tymczasem za plecami przeistaczał się w egoistycznego i bezwzględnego potwora bez serca. W filmie wystąpili także: Maja Komorowska jako kobieta – Guślarz, Jan Nowicki – Szatan, Andrzej Łapicki – car i Janusz Michałowski w roli księdza Piotra.
Godne podziwu są piękne kostiumy, szczególnie stroje dam na balu u Senatora. Autorki strojów to: Elżbieta Radke i Małgorzata Obłoza. Scenografia jest zasługą Allana Starskiego. Posiada on bogaty dorobek, współpracował przy wielu filmach, zarówno polskich jak i zagranicznych, np. w „Człowieku z marmuru” czy ostatnio w wielkiej ekranizacji „Pana Tadeusza” Andrzeja Wajdy. Dźwiękiem zajął się Mariusz Kuczyński, dekoracja wnętrz przypadła Ewie Braun, zdjęcia – Piotrowi Sobocińskiemu, a produkcja Ryszardowi Chutkowskiemu. Walorem filmu jest właściwie dobrana muzyka w wykonaniu Orkiestry i Chóru Filharmonii Łódzkiej, doskonale współgrająca z towarzyszącymi jej obrazami.
Imponująco wygląda lista nagród, jakimi uhonorowano twórców „Lawy”: 1989 – nagroda Muzeum Kinematografii w Łodzi na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni; 1990 – na kolejnym festiwalu w Gdyni Nagroda Specjalna Jury za twórczą interpretację utworu literackiego, nagroda Koła Piśmiennictwa Filmowego Stowarzyszenia Filmowców Polskich „Złote Taśmy” za rok 1989, Nagroda przewodniczącego Komitetu Kinematografii itd.
Reżyser pokazał czasy współczesne, świat XX wieku, dzisiejszy widok Warszawy z Pałacem Kultury i Nauki, tłumy podczas spotkania z papieżem Janem Pawłem II, a także okrutne wspomnienia II wojny światowej, w tym getto i Katyń. Te drastyczne sceny, jak mordowanie Żydów w Oświęcimiu, przeplatają się z opowieścią o męczeństwie narodu polskiego prześladowanego przez zaborców, przez co film nabiera jeszcze większego wyrazu i tragizmu. Interpretacja Konwickiego porusza do głębi, dużo mocniej niż lektura „Dziadów” Adama Mickiewicza.
Niestety, „Lawa” nie zyskała spodziewanej aprobaty u szerszej widowni, prawdopodobnie ze względu na zbyt duże, jak dla przeciętnego widza, nasycenie symbolami. Wysiłek intelektualny, jaki trzeba włożyć w obejrzenie tego filmu ze zrozumieniem, dla wielu znajdował się poza zasięgiem ich możliwości. Przyczyn w znacznej mierze należy także dopatrywać się w szoku, jakiego doznało społeczeństwo polskie poddane radykalnym przemianom ustrojowym. Poeta, pisząc „Dziady”, nie tworzył dramatu prostego i przyjemnego. Również dzieło Tadeusza Konwickiego do takich nie należy, jednak zarówno książka, jak i film zasługują na podziw, uznanie i wieczną pamięć.

Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 5 minut

Ciekawostki ze świata
Gramatyka i formy wypowiedzi