profil

Recenzja "Alchemika" Paulo Coelho

poleca 83% 1197 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Do przeczytania książki Paulo Coelho „Alchemik” namawiało mnie już wielu znajomych, jednak ostateczną decyzję podjęłam, gdy na zakończenie roku szkolnego musiałam przeczytać lekturę dodatkową. Mój wybór padł właśnie na „Alchemika”.
Książka opowiada o pasterzu Santiago z Andaluzji, który postanowił wypełnić Własną Legendę, czyli po prostu spełnić swoje marzenia. Wszystko zaczęło się od tajemniczego snu, który przyśnił się pasterzowi. Myślę jednak, że zamiary spełnienia snu spełzłyby na niczym, gdyby nie rady Cyganki i Króla. Obydwoje powtarzali mu, że musi postępować zgodnie ze sobą, a co za tym idzie ze swoją Własną Legendą. Sen opowiadał o piramidach egipskich i ukrytym w ich pobliżu skarbie. Santiago wreszcie zdecydował. Sprzedał swoje ukochane stado owiec i z pieniędzmi wyruszył do Afryki. Niestety, każdy w swoim życiu napotyka trudności – główny bohater został okradziony. Jednakże bardzo mądry Król udzielił mu kilku wskazówek. Powiedział mu również wiele zdań, dzięki którym Santiago miał siły, by się nie poddawać. Na początku podróży powtarzał sobie zasadę Szczęścia Początkujących. Mówi ona o tym, że Los jest przychylny dla tych, którzy rozpoczynają przygodę z Własną Legendą. Sprawdziła się również w przypadku Santiago. Udało mu się rozkręcić interes. Przeżył spokojnie kilka lat, aż w końcu stwierdził, że ma już dość pieniędzy, by móc wyprawić się w dalszą drogę. Udało mu się znaleźć karawanę, z którą wybrał się przez pustynię. Zaprzyjaźnił się wtedy z Anglikiem, który chciał posiąść alchemiczną wiedzę, a ruszał na pustynię, by spotkać mężczyznę zwanego Alchemikiem. Miał on mieszkać w pustynnej oazie. W czasie podróży pasterz obserwował pustynię i doceniał jej wdzięki, Anglik jednak niezmiennie studiował swoje alchemiczne księgi. Pewnego dnia do karawany dotarła wiadomość o wojnie klanów panującej na pustyni. Odtąd wszyscy byli zaniepokojeni. Mimo wszystko udało im się dotrzeć cało do oazy. Tam Anglik rozpoczął poszukiwania tytułowego Alchemika. Bardzo się rozczarował, gdy okazało, że prawdopodobnie nie ma tam nikogo o nadprzyrodzonych zdolnościach. Po jakimś czasie Santiago poznał młodą kobietę Fatimę, w której stopniowo zaczął się zakochiwać. Później okazuje się, że naprawdę dużo się od niej nauczył. Z racji tego, iż na pustyni trwała wojna, karawana nadal nie mogła opuścić oazy, a Santiago w wolnym czasie uczył się odczytywać znaki, jakie daje Los. Dzięki tej wiedzy mógł obronić całą oazę przed najazdem źle nastawionych wojsk, choć wiele ryzykował robiąc to. W krótkim czasie po tym wydarzeniu poznał Alchemika. Przekazał pasterzowi bardzo pożyteczne nauki, a niedługo potem namówił na dalszą podróż w kierunku piramid na własną rękę. Gdy wreszcie tam dotarli okazało się, że największy skarb Santiago miał najbliżej – tkwił pośród andaluzyjskich pól.
Książka jest przeplatana wieloma krótkimi, acz bardzo trafnymi opowieściami. Poza tym posiada również alegoryczny sens odwołujący się do postępowania człowieka we własnym życiu. Niemal na każdej stronie można odnaleźć przesłanie mówiące: „Spełniaj marzenia! O to chodzi w naszym życiu!”. Książka pokazuje, że trzeba wiedzieć, co chce się osiągnąć, a przy czytaniu zmusza do refleksji w stylu: „A jak ja zachowałabym się na miejscu bohatera?” dzięki czemu nie staje się nudna, bo jak powszechnie wiadomo – każdy lubi skupiać się na sobie. Powiem jednak szczerze, że niczego nowego nie nauczyłam się podczas czytania tej lektury. Przekaz, jakże szlachetny, stał się, niestety, banalny. Mimo wszystko myślę, że warto przeczytać tę książkę, choćby po to, by mieć o niej własne zdanie.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 3 minuty