profil

Motyw życia na podstawie "Makbeta" Wiliama Szekspira.

drukuj
poleca 85% 452 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Życie. Słowo to budzi wiele kontrowersji wśród społeczeństwa w dzisiejszym świecie. Jedni myślą, że jest to najwspanialszy dar Boga dla człowieka, inni, że życie przygotowuje nas do spotkania z Bogiem. Wszystkie te skojarzenia związane są z wierzeniami.
Jak wobec tego jak interpretują słowo „życie” ludzie, którzy nie wierzą w Boga? Na to pytanie odpowiedź znają tylko ateiści, ale można przypuszczać, że niewierzący traktują życie jako coś jedynego w swoim rodzaju, niepowtarzalnego. Coś powstałego na drodze przemian i ewolucji i w dalszym ciągu bardziej doskonalsze. Chyba na całym świecie nie znalazłby się człowiek, który wątpiłby w to, że życie jest piękne. Owszem bywają chwile, kiedy mamy okresy słabości, niepewności, niepokoju, jesteśmy zdenerwowani, nie chcemy nikogo widzieć, nie wspominając o rozmowie z przyjacielem. Rozmowa taka jest podstawą do uzyskania spokoju duszy. Człowiek, który nie ma przyjaciół zamyka się w sobie i bardzo trudno jest wyciągnąć go później z tej depresji. Życie stawia przed nami bardzo wysokie wymagania, które tak naprawdę może spełnić tylko taki człowiek, który rozmyślał nad sensem życia. Takie myśli nasuwają się jednak człowiekowi tylko wtedy, gdy według niego w jego życiu zaszły jakieś nieodwracalne zmiany, które spowodowały nieodwracalne zmiany w jego psychice. Jednak zbyt długie myślenie na temat sensu istnienia może sprawić, że człowiek zaślepiony przez swoje myśli może popełnić samobójstwo. Zastanówmy się więc, czy warto jest zadręczać się tym co było, przeminęło? Nie da się już tego cofnąć, więc należy zapomnieć o błędach jakie popełniło się w przeszłości i żyć tak, aby tych błędów nie powtórzyć w przyszłości. Trzeba nauczyć się żyć obecną chwilą.
Wspaniałość życia polega jednak na tym, że człowiek może robić praktycznie wszystko na co ma ochotę. Wówczas za swoje czyny ponosi pełną odpowiedzialność wobec rodziców, przełożonych, a czasem nawet wobec prawa.
Według mnie piękno życia można podzielić na materialne i duchowe. Materialne to możliwość zdobywania wiedzy, a co się z tym bezpośrednio wiąże: pieniędzy.
Dla mnie ważniejsze jest oczywiście piękno duchowe życia, czyli możliwość kochania i bycia kochanym oraz inne sprawy związane pośrednio i bezpośrednio z uczuciami.
Życie jest jak znakomita książka przygodowa, pełna zagadek, niespodziewanych zwrotów akcji, ale książka zawsze ma swój koniec. Tak samo jest z życiem.
Niektórym ludziom wydaje się, że życie jest przerażające.
Dlaczego tak sądzą? Otóż wydaje mi się, że myśleć w ten sposób mogą jedynie ludzie, którzy „nie potrafią” myśleć. Każdy według mnie powinien wiedzieć, że każda sytuacja ma jedynie dwa wyjścia, innych już nie ma, a odciągnięcie sprawy może przysporzyć nam samych kłopotów. Wiem, że każdą sytuację, każde zachowanie człowieka, każdą jego myśl można przewidzieć.
I nie wiąże się to z jakimś specjalnym darem od Boga, czy też czarną magią. Chociaż czasem o tym zapominamy jesteśmy z tej samej gliny i pomimo tego, że widzimy kogoś pierwszy raz na oczy, nasza „glina” zna doskonale tego człowieka. I to jest w życiu chyba najbardziej przerażające.
Wiedza. Wspominałem już o niej wcześniej. Człowiek zdobywa wiedzę na temat otaczającego go świata przeważnie w szkołach, uczelniach, uniwersytetach. Zastanówmy się jednak czy taka forma zdobywania wiedzy zaspokaja wymagania dzisiejszej młodzieży? Dlaczego dzisiejsza młodzież tak często ucieka z zajęć lekcyjnych? Czyżby była to chęć rozerwania się, zaspokojenia różnych potrzeb, nałogów. W niektórych przypadkach właśnie tak jest, ale w większości uczniowie uciekają z lekcji tylko dlatego, że boją się. Boją się sprawdzianów, nauczycieli, atmosfery szkolnej.
Wiedza zdobyta w szkole szybko ulatnia się z mózgów, a uczniowie zamiast pamiętać o tym o czym się uczyli, najczęściej pamiętają o przykrych sprawach związanych ze szkołą. Każdy człowiek ma swój mały świat w którym żyje rozwija się i jest. Ale nie zapominajmy o tym, że czasem ten nasz świat ginie, rodzi się wtedy nowy i stawia on przed nami nowe wymagania i oczekiwania. Więc:

Wszystko ma swój koniec!
Życie. . . Wielka Księga. . .
Kolejna przewrócona strona. . .
Czy to już koniec naszej opowieści?
NIE!!!
Pozostało jeszcze wiele stron. . .
A wszystko ma swój początek!. . .

Wojna. Słowo do dziś okryte wielką tajemnicą, przepełnione majestatem i budzące przerażenie pośród ludności wszystkich kontynentów.
Człowiek. Istota najdoskonalsza, również tajemnicza i nieprzewidywalna.
Dlaczego? Dlaczego ta niewinna i czysta istota jest podstawową ofiarą? Pytanie to moglibyśmy zadawać każdemu, jednak nikt nie umiałby na nie odpowiedzieć.
Czyż to nie Bóg stworzył człowieka? Dlaczego więc ludzie niszczą to wspaniałe dzieło Boże? Czyżby przyczyną tego była zazdrość, czy może egoizm, albo tez chęć dorównania Bogu?
Człowiek nie ma prawa decydować o życiu innego człowieka, więc dlaczego ciągle słyszy się o morderstwach i wojnach?
Czy nie wystarczy już krwi przelanej? Każda wojna to nowe ofiary, nowe okrucieństwa.
Człowiek. Istota najpodlejsza i najokrutniejsza wśród wszystkich istot zamieszkujących Ziemię. Jeden człowiek potrafi zniszczyć i doprowadzić do ruiny całą hierarchię ziemską począwszy od przedmiotów nieznaczących, a skończywszy na człowieku.
Dlatego apeluję do wszystkich: wojna jest czymś przerażającym i nikt chyba nie chciałby być jej ofiarą. Pamiętajmy zatem, że „prawdziwą sztuka nie jest zabijać, ale pozwalać żyć”.

Wiedza i władza. Jedno z tych słów jest zależne od drugiego, ale tylko pozornie. A pozory mylą. Tak naprawdę wiedza do władzy i władza do wiedzy nie są w zupełności potrzebne. Jedynie w starożytności, gdy tylko wyższe sfery były, że się tak wyrażę- oświecone, władza zależała od wykształcenia i umiejętności. W dzisiejszych czasach można rządzić, a w dziedzinach nauki, wiedzy, kultury i techniki można być całkowicie zielonym, gdyż nikt nie zwraca na to najmniejszej uwagi. Najlepszym dowodem na to jest poziom wiedzy i inteligencji rządzących w RP polityków. Niektórzy z nich nie mają nawet matury. Ale jednak dobra gadka nie wystarczy, ja też umiem pięknie nawijać, a nie rządzę w państwie. Lecz może kiedyś. . . Ale mniejsza o to!

Ludzie mający niski poziom inteligencji i zarazem decydujący głos w sprawach państwa nie zdają sobie czasem nawet sprawy, jakie błędy popełniają. A kiedy już się zorientują, to często bywa już za późno aby naprawić nieścisłości. Ale z drugiej strony bardzo ciężko jest przyznać się do błędu, odpowiedzieć za swoje postępowanie. Nie muszę chyba nikogo pouczać w tych sprawach. Tak więc pozornie wynikające z siebie słowa są sobie zupełnie obce i gdy ściągniemy z nich skórkę ujrzymy przerażającą rzeczywistość.

William Szekspir w jednym ze swoich najwspanialszych dzieł przedstawił starcie wszystkich wymienionych wyżej racji moralnych. Utwór ten nosi tytuł „Makbet”.
Główny bohater zamieszany jest w serię zbrodni, kłamstwa i obłudy. Wszystko zaczęło się gdy czarownice obudziły w nim drugie „ja”. Jego umysł nie był w stanie zwalczyć nawału grzesznych myśli i czynów. Coś co zniszczyło Makbeta, niszczy również każdego człowieka, chociaż ludzie nie zdają sobie z tego sprawy. Życie, piękno, przerażenie, wiedza, wojna i człowiek.
Ten ostatni element tego nigdy nie kończącego się łańcucha jest przyczyną wszystkich innych. Jest alfą i omegą, początkiem i końcem. Również Szekspir, pisząc „Makbeta” chciał nam to zademonstrować. Powodem wszystkich nieszczęść w dramacie jest żądza władzy, jaka dręczyła głównego bohatera. Był on w gruncie rzeczy dobrym i szlachetnym człowiekiem i nie do pomyślenia było dla niego to, że kiedyś zostanie mordercą. Chciał on za wszelką cenę osiągnąć wyznaczone sobie cele, nie zważając na życie, zdrowie i zachowanie osób postronnych. Jeżeli w dzisiejszych czasach ludzie odsłonią swoje drugie oblicza to może być koniec świata. Człowiek jest w takim stopniu nieprzewidywalny, że czasami nawet nie wie co robi.

Makbet zginął bo na to zasłużył, mordował z zimną krwią, nie zwracał uwagi na to czy jego ofiara jest jego wrogiem, czy przyjacielem. Był zaślepiony przez żądzę władzy. Nie mógł pojąć, że władza nie jest mu przeznaczona. Doprowadził do zguby swoich najbliższych. Tak więc widzimy, że głównym problemem jaki poruszył Szekspir w „Makbecie” jest żądza władzy i jej zgubny wpływ na człowieka. Gdyby nie pobudzone do życia drugie oblicze głównego bohatera, to kto wie, może nie doszło by do tylu morderstw. Wniosek z tego jeden: przyczyną zguby ludzkości był, jest i zawsze będzie CZŁOWIEK.

Makbet podsycany przez swoją żonę- Lady Makbet zniszczył życie, nie tylko swoje, ale także innych ludzi. To jego połowica posądziła go o brak odwagi i bohater tymi słowami został trafiony w samo serce. Tak jak zresztą każdy mężczyzna zrobiłby na jego miejscu, postanowił udowodnić całemu światu, że nie jest tchórzem. Również pobudki natury osobistej i chęć zaspokojenia własnych ambicji nakłoniły Makbeta o popełnienia tego zbrodniczego czynu, jakim było zamordowanie króla Dunkana. Wydaje mi się, że główny bohater nie przemyślał do końca swojego czynu. Kierował się jedynie chęcią udowodnienia żonie, że nie jest tchórzem. To jednak nie jest wystarczający powód aby mordować. Po popełnieniu pierwszej zbrodni Makbet ciągle odczuwał wyrzuty sumienia, uświadomił sobie, że nic nie zdoła zmyć jego winy. W rozterce duchowej zastanawiał się, jakie mogą być skutki morderstwa, rozważał swój stosunek do kary doczesnej i pośmiertnej, swoje obowiązki jako gospodarza wobec króla Dunkana, którego cnoty i szlachetność tak wychwalał. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że morderca zawsze ponosi karę. Ta zbrodnia uczyniła z niego żądnego krwi i władzy mordercę. Po zdobyciu korony Makbet wplątał się w niekończący się łańcuch zbrodni, popełnianych obawy przed ujawnieniem prawdy o pierwszym zabójstwie. Stał się bestią, tyranem, zbrodniarzem znienawidzonym przez lud. Sama już świadomość tego wszystkiego była dla Makbeta wielka karą. Dręczyły go koszmarne przewidzenia, halucynacje, zjawy ukazywały mu się postacie zamordowanych przez niego ludzi, męczyły go różne, dziwne glosy, które obwieszczały mu nadchodzącą zgubę. Makbet wiedział, że już nigdy w życiu nie zazna spokoju. Przestało mu zależeć na życiu, nie wierzył już w żadne wartości, utracił wszystko, co było dla niego cenne, uświadomił sobie, że poniósł klęskę. To było dla niego ogromną karą za popełnione zbrodnie, karą wielką, nie do zniesienia. Popadł w stan całkowitej obojętności, nic go już nie obchodziło. Jego żonę, popychającą go do zbrodni, również spotkała należyta kara. Ogarnęło ją szaleństwo, popadła w obłęd, usiłując zmyć ze swych rąk krew zabitych. W końcu skróciła sobie cierpienia, popełniając samobójstwo. Makbet zaś stał się bezwolnym wrakiem człowieka, nie wzruszyła go nawet wiadomość o samobójstwie żony. Pragnął już tylko śmierci i został zabity przez wracającego z wygnania Makdufa- czlowieka, którego sam próbował kiedyś zabić.

A więc widzimy tutaj na przykładzie Makbeta i jego żony, jak wielka karę ponosi człowiek za swoje czyny. Chociaż nieraz człowiekowi wydaje się, że nic się nie stało, że jest dobrze, że opłaciło się zrobić coś źle, bo teraz jest lepiej, to nie znaczy, że taki człowiek nie zostanie ukarany, że mu to „ujdzie płazem”, kiedyś poniesie za swój czyn wielką karę, kiedyś odpowie za swoje postępki na pewno i będzie, jak Makbet, cierpiał, żałując że wtedy to uczynił. Uważam, że każdy poniesie karę za swoje złe uczynki, jeśli nie na ziemi to na pewno w czyśćcu, lub w piekle.


Załączniki:
Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
25.4.2007 (16:52)

dzieki za Makbeta!

Teksty kultury