profil

Zwiedzamy Europę na skrzydłach jednej z muz. Krtóra wybierasz na przewodnika?

poleca 88% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Państwa upadają, gdy kobiety rządzą sprawami publicznymi” Napoleon. Podręcznik, strona 153. Ja nie rozumiem, czemu muszę się tyle uczyć, a na dodatek tego, z czym się nie zgadzam. A co
z równouprawnieniem? Zdecydowanie w XIX wieku nie znano takich pojęć. Spać mi się już chce. Dziesiąta godzina, a jeszcze nic nie umiem. „Na świecie istnieje tylko jedna alternatywa: rozkazyyyyywaać...
- albo słuchać! Chodź ze mną, ja ci wszystko pokażę.
Przed moimi oczami ukazała się nieziemska postać. Wysoka, z jasnymi włosami do ramion, w pięknej białej todze i w brązowych sandałach, w ręku trzymała zwój papirusu. Bił od niej blask. Jej głos - ciężko opisać - niebiański, sprawił, że nie bałam się. Wzięła mnie za rękę i świat zaczął się kręcić
w moich oczach. Zobaczyłam nieznanych ludzi, nieznane miejsca. Wszystko było inne. Rozpłynął się podręcznik i kanapa, na której siedziałam. Nie miałam telefonu, komputer gdzieś zniknął, czajnik też nie gwizdał. Po brukowanych ulicach jeździły powozy. Kobiety poubierane w piękne długie suknie z wielkimi kapeluszami na głowach spacerowały miejskimi alejkami. Ku mojemu zaskoczeniu byłam ubrana tak samo. Spojrzałam na moją przewodniczkę,
a ona się do mnie uśmiechnęła. Rozumiem, tak, potrzeba mi było trochę czasu, zanim doszłam do siebie. Znalazłam się w osiemnastowiecznej Francji, a moją przewodniczką była Klio, muza historii. Przypomniało mi się wszystko
z lekcji polskiego. Czytaliśmy przecież ostatnio mitologię. Tak, to na pewno jest Klio. Szczerze powiedziawszy, inaczej ją sobie wyobrażałam. Szary posąg, chociaż piękny, był tylko martwym posągiem i nie wyobrażałam sobie, aby ożył.
- Napoleon Bonaparte urodził się 15 sierpnia 1769 roku na Korsyce
w drobnoszlacheckiej rodzinie – zaczęła swą opowieść.- Jej przedstawiciele nie mogli poszczycić się żadnymi wojennymi osiągnięciami.
- Naprawdę? Ja zawsze myślałam, że urodził się we Francji i jak na słynnego dowódcę przystało, w jego rodzinie były tradycje
wojskowe – przerwałam jej – Czuję, że ta podróż będzie bardzo pouczająca i ciekawa.
- W dzieciństwie czytał książki dotyczące historii wojskowości,
co zaowocowało w wieku dziesięciu lat.
- Ilu? Dziesięciu lat? Niemożliwe – wtrąciłam znowu.
- Tak dziesięciu lat. Wstąpił wtedy do szkoły wojskowej we Francji. Kiedy miał szesnaście lat ukończył Akademię Wojskową w Paryżu i w stopniu podporucznika rozpoczął służbę w artylerii.
- Przepraszam, że ci znów przerywam, ale nie mogę się nadziwić.
Ja mam teraz szesnaście lat i jeszcze nawet nie zaczęłam nauki
w liceum, a Napoleon był po Akademii?! Z tego wynika, że były to zupełnie inne czasy i drugiego takiego człowieka nie będzie współcześnie.
- Po wybuchu rewolucji francuskiej – Klio mówiła dalej, wcale nie przejmując się tym, że jej przerywam – walczył z Paolim
o niepodległość dla swojej rodzinnej wyspy. Niedługo później musiał emigrować do Francji. Zaprzysiągł lojalność wobec nowej Konstytucji, która przekształciła kraj w monarchię konstytucyjną. W 1792 roku monarchia została zniesiona i kraj przekształcono w republikę. Król Słońce był uznany za winnego, przewagą jednego głosu, za spowodowanie bankructwa skarbu i krachu finansowego. Napoleon awansował do stopnia kapitana. W rok później Ludwika XVI zgilotynowano wraz z żoną Marią Antoniną. Rozpoczął się okres Wielkiego Terroru we Francji. Dla Napoleona był to czas bardzo ważny. Wstąpił do rewolucyjnej armii francuskiej i przyczynił się do zdobycia Tulonu, pokonując rojalistów, czyli zwolenników monarchii.
- Tak, wiem. Byli też jakobini i żyrondyści. Kluby polityczne w okresie rewolucji francuskiej. Uczyłam się o tym.
- Masz rację – stwierdziła, – ale pewnie nie wiesz, że Napoleon w bitwie pod Tulonem był raniony bagnetem i przejął dowództwo, gdy rana wyeliminowała z walki jej dotychczasowego dowódcę. Zapewnił w ten sposób zwycięstwo rewolucjonistom. Był jednak związany z jakobinami
i po zamachu na 9 thermidora aresztowano go i usunięto z armii, mimo swych osiągnięć na polu bitwy. Dopiero dzięki poparciu Barrasa mógł wrócić do służby. Po stłumieniu powstania rojalistów z 1795 roku awansował na dowódcę armii wewnętrznej Francji.
- Faktycznie, nie wiedziałam o tym. A co z podbojami Napoleona? Austria?, Włochy?
- Zanim dowódca armii francuskiej zwyciężył Austrię w bitwie pod Lodi prowadząc żołnierzy przez rzekę Adda, wyruszył do Nicei. Tam zastał brudnych, niezdyscyplinowanych i zdemoralizowanych żołnierzy. Jednak nikt nie wątpił w jego zdolności przywódcze. Z tą samą armią zdobył Mediolan i Mantuę, a także zwyciężył pod Rivoli. Zawarł traktat pokojowy z Austrią, bez pozwolenia Dyrektoriatu.
Klio opowiadała, a ja o dziwo wcale się nie nudziłam. Chciałam tego słuchać. Tak mnie wciągnęła historia wojen napoleońskich. Zawsze mi się wydawało, że to takie nudne i trudne. Tyle jest dat do zapamiętania. Wbrew pozorom, czasy XVIII- wieczne są bardzo ciekawe. Cały czas się coś dzieje. Słowa Napoleona, które czytałam przed tą całą przygodą nabrały sensu. Szkoda, że bardziej nie uważałam na lekcjach. Teraz bym trochę więcej wiedziała. Pamiętam tylko ekspedycje do Egiptu. Tam Napoleon pokonał Memeluków w bitwie pod piramidami. Poza tym wylądował w Marabout
z pięćdziesięcioma tysiącami żołnierzy. Admirał Nelson tego nie zauważył, ale kapitan Hood wraz z Sirem Thomasem Troubridge poinformowali admirała
o niebezpieczeństwie. Największe statki francuskie zatonęły i Napoleon opuścił swą armię. Zastanawiające jak te informacje się „odkopują”. Kiedyś pani od historii mówiła o tym na lekcjach, ale kto by jej słuchał.
W nieoczekiwany sposób te wiadomości utkwiły mi w pamięci.
- Ale co to? Co się dzieje? – krzyczę przerażona.
Niski mężczyzna jedzie na koniu i wykrzykuje coś po francusku. Nic
z tego nie zrozumiałam. Nigdy nie uczyłam się tego języka i nie miałam pojęcia, co ten człowiek mówi. W szkole mam tylko angielski. Klio wiedziała już, o co mi chodzi, dlatego też sprawiła, że zaczęłam wszystko rozumieć. Zaintrygował mnie ten człowiek. Kim on był? Niskiego wzrostu, o zbyt dużej głowie, z za krótkimi w stosunku do tułowia kończynami, o chorobliwie chudej postaci i żółtawej cerze. No tak, przecież cały czas o nim mówię.
- Czy to był Napoleon? – pytam nieśmiało moją przewodniczkę. Byle bym tylko się nie wygłupiła.
- Właśnie dokonał zamachu stanu.
Teraz jestem już pewna. Jest to 7 września 1799 roku. Napoleon dokonał zamachu stanu tzw. 18 brumaire’a. Razem z Klio siadamy do powozu. Powinnam martwić się, co dzieje się z tymczasowym Pierwszym Konsulem,
a ja podziwiam widoki. W XVIII Francji było dużo kamienic. Widziałam różne style. Zawsze interesowała mnie historia sztuki. Były tu neogotyckie budowle, klasycystyczne dworki, a nawet eklektyczne domki. Tylko jeden mały szczegół przeszkadzał mi w tej podróży. Brukowane ulice, „kocie łby” - strasznie trzęsie.
- Gdzie jesteśmy? – rozglądam się dookoła. – Zupełnie inaczej zapamiętałam sobie miejsce naszego ostatniego pobytu. Jechałyśmy ulicą, a teraz?
- A jak myślisz? – Klio odpowiada mi pytaniem.
Wstaję z wielkiego łoża z baldachimem, wyglądam przez okno
i... Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Ależ pięknie! Cudnie! Wspaniale! Ciężko to wyrazić. Słowa to zdecydowanie za mało. Moim oczom ukazał się widok, którego nie zapomnę. Pluszcząca, bladoniebieska woda Sekwany,
w której odbijają się promienie słoneczne, mnóstwo drzew, tysiące kwiatów, feeria barw, cudnie przystrzyżone klomby. Aleje wtopione w cały krajobraz. Jak w raju! Wszędzie czerwone i żółte róże. Z góry to wszystko wyglądało jak niewyobrażalnie wielki labirynt, z którego nikt nie chce się wydostać. W oddali zobaczyłam dwoje ludzi. Tego niskiego pana i kobietę.
- Czy to jest żona Napoleona? Maria Józefina Róża de Beauharnais?
- Tak. Kobieta bardzo łagodna. Potrafi dać się lubić. – odpowiada Klio.
Kreolka urodzona na Martynice, porusza się lekko i zwinnie. Na jej twarzy widać uczucie, czarującą słodycz. Jest naprawdę piękna. Długie, jasnokasztanowe jedwabiste włosy i cera świeża o alabastrowej bieli. Uderza delikatność, urzeka wdzięk tej postaci.
Cały czas obserwowałam tę parę. Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Józefina zbierała kwiaty. Nagle uśmiech zamarł na jej twarzy. Jestem pewna, że Napoleon znów wyrusza na wojnę. Muszę jechać z nim. Chciałabym to zobaczyć. Trzeba w jakiś sposób wydostać się z Pałacu Tuileries. Zaświtała mi w głowie pewna idea. Przebierzemy się razem z Klio za żołnierzy. Przedstawiłam ten pomysł mojej przewodniczce, nie wyraziła wielkiego entuzjazmu, ale ja uparłam się tak, że nie miała innego wyjścia, tylko się zgodzić. Chyba wszystkie zodiakalne Byki muszą postawić na swoim.
Następnego ranka byłyśmy gotowe do drogi.
- Na Austrię! – krzyczał Napoleon.
Przemierzyliśmy Francję i Cesarstwo Rzymskie, aż dotarliśmy
do Austrii. Wreszcie nauczyłam się jeździć konno!. Jednak dalej nie było tak wesoło. Pierwsza bitwa niedaleko Marengo. Nic z niej nie pamiętam. Zupełna pustka, wiem tylko, że generał austriacki Mlas przegrał walkę. W miesiąc później Napoleon podpisał zawieszenie broni. Nie było mnie przy tym. Niewiele zresztą pamiętam z całej kampanii austriackiej. Znów
w nieoczekiwany sposób znalazłam się we Francji. Podpisano pokój austriacko – francuski. Później konkordat, który znormalizował stosunki Francji z Państwem Kościelnym. Anglia wypowiedziała wojnę Francji. Zaczęła mnie powoli nudzić ta podróż. Cały czas tylko wojny, bitwy, kampanie. Klio widziała to i wiedziała, co się niedługo stanie. Gdybym, chociaż trochę uważała na lekcjach historii. 12 grudnia 1804 rok. Ta data na długo zostanie w mojej pamięci.
- Teraz pojedziemy do Katedry Notre Dame. – poinformowała mnie Klio.
Papież przybył pierwszy. Gdy wszyscy wchodzili do bazyliki, duchowieństwo zaśpiewało pieśń „Ty jesteś Piotr” w języku łacińskim. Mogłam się przyglądać papieżowi bez przeszkód, gdyż siedziałam na wprost niego. Natomiast na wprost ołtarza stał tron. Jako pierwszy usiadł na nim Napoleon, a Józefina zajęła miejsce obok niego. Przybyło wielu zagranicznych gości. Kiedy Napoleon zszedł z tronu, Pius VII namaścił mu głowę i ręce. Wysłuchaliśmy modlitwy. W momencie, gdy papież zdjął koronę z ołtarza, prawdopodobnie koronę Longobardów, którą Karol Wielki koronował się
w 774 roku w Italii, Napoleon chwycił ją i włożył sobie na głowę zdjąwszy wieniec ze złotych liści laurowych. Na cesarzową koronował także swą żonę Józefinę.
- Dzięki Bogu jakoś się wytrzymało! Wolałbym przeżyć dzień na polu bitwy – skwitował krótko cesarz na uczcie weselnej.
Należy jeszcze dodać, że tron cesarski został powierzony Napoleonowi wolą wszystkich obywateli. Poza tym, żeby koronacja doszła do skutku, para cesarska musiała potwierdzić swoje małżeństwo ślubem kościelnym, gdyż
w 1799 roku Józefina z Napoleonem zawarli tylko ślub cywilny.
Po koronacji Napoleon zmienił konsulat w cesarstwo. Powołał nowy dwór na wzór austriackiego oraz francuskiego z okresu panowania Merowingów. Stworzył nową arystokrację. Ministrowie i senatorowie zostali nazwani hrabiami, a marszałkowie książętami. Swoich braci osadzał na tronach zdobytych państw. Wprowadził w kraju Kodeks Napoleona, czyli przeprowadził kodyfikację prawa cywilnego gwarantującego prawa i wolności, wywalczone przez rewolucje francuską, w tym swobodę wyznania. Ojciec, bracia i żona „Małego Kaprala”, jak również prawie wszyscy jego marszałkowie byli masonami. Stał się w ten sposób protektorem tego „zakonu” i dlatego w lożach nazywano go „najznamienitszym bratem”. Masoneria w tym czasie zaznała największego rozkwitu.
Agresywna polityka cesarza doprowadziła do kolejnej wojny. Tym razem nie wpadłam na genialny pomysł wyruszenia na Anglię. Mam dość wszelkich bitew, to nie dla kobiet. Dyplomacja angielska doprowadziła do zawiązania
III koalicji antynapoleońskiej (Wielka Brytania, Szwecja, Rosja, Austria). Natomiast po stronie Francji opowiadała się Hiszpania. Admirał Nelson po raz kolejny rozbił flotę francuską w bitwie pod Trafalgarem, ale sam zginął zastrzelony przez snajpera. Mimo porażki na morzu, Napoleon zadał Austriakom klęskę pod Ulm zabierając do niewoli sześćdziesiąt tysięcy żołnierzy i dzięki temu zajął Wiedeń i pokonał w bitwie pod Austerlitz połączoną armię rosyjsko – francuską. Był rok 1805 i wtedy też zawarto pokój z Austrią. W rok później „Mały Kapral” pokonał wojska prusko – saskie. Z ziem zdobytych na Prusach utworzył Księstwo Warszawskie i Królestwo Westfalii. Podpisał pokój z Rosją w Tylży, a nasz wschodni sąsiad uznał Księstwo Warszawskie. W zamian za to Rosjanie mogli zająć Finlandię będącą pod kontrolą Szwecji. Gdańsk stał się Wolnym Miastem. W Polsce Napoleon poznał Marię Walewską dwudziestojednoletnią hrabinę. Została jego oficjalną faworytą. Zamieszkali nawet razem w Schnbrunnie, a niedługo później Maria ogłosiła, że spodziewa się dziecka. Nazwano go Józefem Florianem Aleksandrem hrabią Coloną Walewskim. Nie dziwię się wcale, że Józefina nie chciała kontynuować tego małżeństwa. Sama była kochanką Hipolita Charlesa. Wskutek tych romansów i z powodu bezpłodności cesarzowej
w 1809 roku rozwiedli się, w zamian, za co Józefina zażądała zamku Malmaison oraz trzech milionów franków rocznie. Rozwód nie przeszkodził Napoleonowi w podbijaniu Europy. Rozpoczął okupację Portugalii. Jego interwencja w Hiszpanii, obalenie Burbonów i osadzenie na tronie brata Józefa, wywołało opór narodu hiszpańskiego. Walki trwały sześć lat. W jednej ze zwycięskich bitew pod Samosierrą brały udział oddziały polskie na czele
z pułkownikiem Janem Kozietulskim, który pochowany jest w Belsku Dużym. Jest to miejscowość w regionie radomskim. Jestem z tego bardzo dumna, odzywa się we mnie lokalny patriotyzm. Dzięki późniejszym walkom na terenie Austrii i klęsce armii austriackiej pod Wagram Księstwo Warszawskie otrzymało część Galicji.
- Bardzo dużo Polska zyskała dzięki Napoleonowi, prawda? – zapytałam Klio. Lepiej było obserwować te wszystkie bitwy na jej skrzydłach niż brać w nich czynny udział.
- Polska przede wszystkim uniezależniła się od Rosji. Miała własną konstytucję. Rozbudowywano armię, która jak widzisz walczyła na wielu frontach. Jednak powinnyśmy już wracać do Francji.
Okazało się, że Napoleon znowu się żeni. Tym razem jego wybranką była Maria Luiza, córka cesarza austriackiego. Ślub odbył się w kościele parafialnym w Hofburgu, 11 mara 1810 roku, natomiast ślub cywilny 1 kwietnia w Saint – Cloud. Co ciekawe, kiedy papież nie chciał zgodzić się na rozwód
i powtórny ożenek Bonapartego, został przez Napoleona zamknięty
w wiezieniu.
- Klio zobacz, zobacz. Maria Luiza będzie matką.
20 marca 1811 rok. Poród nie był łatwy. Napoleon stwierdził, że jeśli trzeba będzie wybierać między życiem matki a dziecka, lekarze powinni ratować matkę. Dziecko na szczęście urodziło się żywe.
- Dziewczynka czy chłopiec? – denerwuję się. – Kocham takie maluszki. Są takie bezbronne. 21, 22, 23 salwy armatnie.
- Chłopak! – Klio też się cieszy. – Gdyby było 21 salw znaczyłoby to, że urodziła się dziewczynka, natomiast 101 salw oznaczało, że przyszedł na świat chłopiec.
Zza ściany słychać głos Napoleona.
- Mój syn jest pulchniutki i zdrowy. Ma moją klatkę piersiową, moje usta
i moje oczy!
Słychać w jego głosie szczęście, radość. W końcu to jedyny potomek cesarza, który mógłby przejąć tron. Napoleona II wszyscy z utęsknieniem wyczekiwali. Cały naród francuski nie chciał przecież powrotu na tron, obalonej przez „Małego Kaprala” dynastii Burbonów.
- To nie jest sprawiedliwe. Dopiero, co urodził mu się syn, a już wyjeżdża na wojnę – pogrążyłam się w zadumie.
- Taki już jego los.
W rok później Napoleon postanowił raz na zawsze rozwiązać problem
z Rosją. Armia francuska wkroczyła w głąb Rosji. Do większych bitew doszło pod Smoleńskiem i pod Borodino. Cesarz potrafił pokonać armię rosyjską, ale nawet on nie mógł zwyciężyć rosyjskiej zimy i poradzić sobie ze stosowaną przez Rosjan taktyką spalonej ziemi. Kiedy dotarł do Moskwy zastał wypalone
i opuszczone miasto. Zaczął padać pierwszy śnieg, zaczęły się pierwsze mrozy i śnieżne zamiecie. Gdy spalono most na Berezynie, Napoleon wrócił do Paryża. Armia pruska walcząca do tej pory z Francuzami przyłączyła się do Rosjan, wypowiadając wojnę Francji.
- Tyle zwycięstw, a teraz same porażki. Ciężko mi to przyjąć do wiadomości.
- Niekoniecznie – prostuje Klio – W bitwie pod Lutzen i Budziszynem Napoleon pokonał siły prusko – rosyjskie.
- Ale przecież niedługo później w październiku 1813 roku pod Lipskiem
w tzw. Bitwie Narodów cesarz skapitulował – przypominają mi się fakty
z historii. – Książę polski Józef Poniatowski wówczas zginął.
Cesarz po przegranej bitwie musiał abdykować. Na mocy układu, pozostawiono mu tytuł cesarski i oddano w dożywotnie posiadanie wyspę Elbę. Dostał pensję i sześciuset żołnierzy.
- Jednak nie nazywałby się Napoleon Bonaparte gdyby nie wrócił do Francji. Zobacz – pokazuje mi muza.
Klio ma rację, cesarz wrócił do Paryża, kiedy król Ludwik XVIII wyjechał do Belgii. Prusy, Anglia, Austria i Rosja zawiązały Siódmą Koalicję, a „Mały Kapral” dołączył do armii w Avesnas. Jednak antynapoleońska koalicja nie pozwoliła na odzyskanie władzy przez cesarza. 18 czerwca w bitwie pod Waterloo wojska francuskie poniosły druzgocącą klęskę.
- Było to „sto dni Napoleona”.
Cesarz znów podpisał dokument abdykacji, a załoga z angielskiego okrętu „Bellerphon” deportowała go na wyspę Św. Heleny.
- A co z jego synem i Marią Luizą? Co się z nimi stało? – pytam
z ciekawości.
- Żona nigdy nie dołączyła do Napoleona na wygnaniu – odpowiada spokojnie. – Osiadła z synem w księstwie Parmy, przyznanym jej przez kongres wiedeński. Jeszcze dwa razy po śmierci cesarza wychodziła za mąż.
- Śmierć? Jak zmarł?
- Z 4 na 5 maja Napoleon majaczył. Wypowiedział parę nieskładnych słów. „France – armee – tte d’armee – Josephine”, co znaczy
„Francja – armia – głowa armii – Józefina”. Jak się później okazało to były jego ostatnie słowa. Dokładnie 5 maja 1821 roku o godzinie 17.49 zmarł. Prawdopodobnie został otruty. Przy salwach artyleryjskich, przejechawszy pod Łukiem Tryumfalnym, którego budowę sam zlecił,
w 11 lat po śmierci (1840 r.) jego zwłoki wróciły do Paryża i spoczęły
w Pałacu Inwalidów. – zakończyła Klio.
Nie da się ukryć, że historia smutno się zakończyła. Otrucie to nie jest śmierć godna żołnierza, tak wielkiego przywódcy i taktyka. Nie wolno jednak zapominać, że wojny napoleońskie przyczyniły się do ukształtowania nowoczesnych państw, wywarły również wpływ na rozwój sztuki wojennej.
- Ania! Ania! Wstawaj! – szarpie mnie za rękaw mama. – Spóźnisz się do szkoły! Zrobiłam ci śniadanie. Nauczyłaś się czegoś o Napoleonie? Masz dzisiaj klasówkę, prawda?
- Mam, mam, ale porozmawiamy jak przyjdę. – uświadomiłam sobie, że to był tylko sen. – Kupię sobie coś w szkole do jedzenia. Tylko się ubiorę
i umyję. Już się nie boję o historię. Na pewno sobie poradzę. Pa!
- Pa, pa córeczko. Powodzenia!

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 17 minut