profil

Recenzja "Szkoły żon" Moliere'a.

drukuj
poleca 75% 482 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Dramat Moliere’a „Szkoła żon” jest jedną z pierwszych sztuk tego znakomitego dramatopisarza. Wystawiona po raz pierwszy w 1662r., łączy w sobie różne typy komedii - komedię charakteru, satyrę i farsę.

„Szkoła żon” opowiada historię Arnolfa i jego intryg, które miały doprowadzić do ślubu jego i jego wychowanki, głupiutkiej Anusi. Arnolf jest już nie najmłodszy, a mimo to nigdy dotąd nie miał żony. Jest tak dlatego, iż panicznie boi się on ośmieszenia i hańby, jaką byłaby zdrada znudzonej małżonki. Postanawia więc ożenić się z Anusią – dziewczyną, która wziął na wychowanie od jej biednej matki. Wie, iż Anusia nie grzeszy inteligencją, toteż nawet do głowy jej nie przyjdzie przyprawić mężowi rogów. „Kto nie chce wyjść na głupca, niech z głupią ślub bierze.” – mówi Arnolf (akt I, scena 1). Plan Arnolfa wydaje się być genialny w swej prostocie, jednakże, jak to zwykle bywa w komediach, wynikają pewne komplikacje, które w efekcie prowadzą do zmiany planów Arnolfa. Do miasteczka przyjeżdża bowiem syn starego przyjaciela Arnolfa, Horacy. Dziwnym zrządzeniem losu zakochuje się on, oczywiście z wzajemnością, w Anusi, hodowanej przez zaborczego opiekuna na doskonałą żonę. (Osobiście nie uważam, żeby niewykształcona, niewychowana, trzymana dotąd na wsi, jedynie w towarzystwie dwójki wiernych, ale prostackich służących Anusia była tak wspaniałym materiałem na żonę. Może jednak patrzę na tą sytuację poprzez pryzmat emancypacji kobiet w czasach współczesnych... ;) ) Ironia losu, że Horacy w swych staraniach o Anusię jest tak zaślepiony, że powiernikiem swej miłości czyni... Arnolfa. Wynika z tego, naturalnie, wiele względnie zabawnych historyjek, jednak wszystko kończy się szczęśliwie. Anusia i Horacy, wspierani przez ojca zalotnika, Oronta, biorą w końcu ślub. Okazuje się również, że to małżeństwo było z góry zaplanowane przez szwagra Arnolda i jego siostrę, matkę Anusi. Wynika z tego, że Anusia i Horacy są krewnymi, albo i nie, tylko ich rodzice... Tutaj nic nie mogę powiedzieć na pewno, gdyż szanowny pan Moliere nie zadał sobie trudu wytłumaczenia tych aż nazbyt zawiłych koneksji na tyle jasno i zrozumiale, że przemawiałyby one do mnie. W każdym bądź razie pan Arnolf zostaje na lodzie, podczas gdy wszyscy inni mają dobrą zabawę.

Moje osobiste zdanie o tej sztuce nie jest zbyt wysokie. Może to wypływać tylko z mojego poczucia feminizmu, jednak uważam ta komedię za dość słabą, aczkolwiek nie bezbarwną. Poza tym, według mnie, zawiera ona w sobie mnóstwo męsko – szowinistycznych bzdur. Podczas sceny drugiej w akcie III, kiedy Arnolf tłumaczy biednej, przygłupiej i naiwnej Anusi obowiązki i zakazy nakładane na kobietę zaraz po ślubie, byłam naprawdę zdegustowana. Komedie Moliere’a miały ponoć ośmieszać miejskie normy obyczajowe. Jednak mam pewne wątpliwości, czy „Szkoła żon” rzeczywiście przejaskrawia i przerysowuje postać męża – despoty, który nie chcąc zostać rogaczem opracowuje misterny plan. Albowiem postać ta wydaje się niezwykle żywa i aktualna, nawet w dzisiejszych czasach, kiedy kobiety są ponoć równe mężczyznom. Na tym kończę moją recenzję, aby nie wdawać się tu w temat niewątpliwej wyższości kobiet nad mężczyznami.


Polecasz? Tak Nie
W słownikach:
(0) Brak komentarzy
Epoka
Gramatyka i formy wypowiedzi