profil

Monografia - rozwiązanie problemu

poleca 89% 107 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

MONOGRAFIA ( rozwiązanie problemu –czy warto kupić psa? )

Pies - najlepszy przyjaciel człowieka. Zasłużył sobie na to miano bowiem już od stuleci wiernie towarzyszy człowiekowi. Był i jest obecny podczas polowań, pełni funkcje stróża domu, broniąc swych państwa przed kradzieżą, niejednokrotnie pomaga człowiekowi przetrwać w codziennym życiu (np. psy przewodnicy, które towarzyszą ludziom niewidomym, czy też psy które uczestniczą w akcjach ratunkowych pomagając wydobyć ofiary górskich lawin).
To tylko nieliczne z funkcji jakie w życiu człowieka pełni pies. Przede wszystkim jest on naszym towarzyszem na dobre i złe chwile, psie serce darzy zawsze swego pana ufną i bezwarunkową miłością. To właśnie dlatego już od dzieciństwa marzyłam o tym, aby mieć w domu własnego szczeniaka. Niestety
z kilku powodów było to niemożliwe.
Głównym problemem była moja mama - w przeciwieństwie do mnie - nigdy nie należała ona do miłośników zwierząt (szczególnie tych trzymanych
w domu). Nawet nie chciała słyszeć o kupnie choćby małego szczeniaka. Swoją postawę argumentowała tym, iż mamy zbyt ciasne mieszkanie, żeby mieszkał
w nim jeszcze pies. Faktycznie, mieszkanie nie było „olbrzymie”, ale moim zdaniem znalazłoby się w nim jeszcze kilka metrów dla psa. No ale cóż, wówczas byłam jeszcze dzieckiem i nikt nie pytał jakie jest moje zdanie na ten temat.
Kolejnym argumentem przeciw był tryb życia naszej rodziny. Rodzice codziennie rano wychodzili do pracy, ja i mój brat do szkoły. Wracaliśmy wszyscy dopiero późnym popołudniem, tak więc ewentualny pies byłby skazany na spędzanie co najmniej ośmiu godzin dziennie samotnie w mieszkaniu. Zdawałam sobie sprawę z tego, iż dla obu stron to nie jest najlepsze rozwiązanie. Mimo wszystko nie dawałam za wygraną próbowałam przekonać rodziców, że kupienie psa ma również dobre strony. Jedną z tych dobrych stron miała być odpowiedzialność, której musiałabym podołać wychodząc z psem na spacery czy też sprzątając po szczeniaku lub karmiąc go. Niestety moje argumenty dla rodziców były zbyt mało przekonywujące. Rodzice wykorzystali je dodatkowo przeciwko mnie ,twierdząc iż te obowiązki zabierałyby mi zbyt dużo czasu ,który powinnam poświęcić na naukę. W związku z powyższym zostałam zmuszona do kapitulacji. Jednak moi rodzice wykazali się sporym poczuciem humoru, kupując mi na urodziny chomika zamiast psa. Stwierdzili, że posiadanie chomika tez wymaga odpowiedzialności, której tak bardzo (według nich) chciałam się nauczyć.... No cóż, zawsze lubiłam wszystkie zwierzęta, więc prezent bardzo przypadł mi do gustu i z chęcią opiekowałam się chomikiem.
Temat psa powrócił w zeszłym roku. Zaczęło się od tego , iż minionych wakacji otrzymałam propozycję zaopiekowania się przez dwa tygodnie dwuletnią jamniczką o wdzięcznym imieniu ZUZA. Jej właściciele wyjeżdżali na wakacje za granicę i nie mieli co zrobić ze swoim pupilkiem. Zaproponowali mi 100 złotych, za to , iż przez okres ich nieobecności zaopiekuję się Zuzą. Oczywiście chętnie przystałam na tą propozycję. Pieniądze były tylko miłym dodatkiem do psa, o którym tak marzyłam. Najważniejsze ,że mama zgodziła się na taki układ bez przeszkód. Początkowo obawiałam się jak pies zniesie to rozstanie, jednak moje obawy okazały się bezpodstawne. Zuza okazała się bardzo towarzyskim zwierzakiem i szybko przyzwyczaiła się do nowego miejsca. Od razu zdobyła akceptację wszystkich domowników. Imponowała nawet mamie swoim psim rozumem. Często żartowaliśmy, że Zuza skutecznie „zastępuje” dzwonek do drzwi – nikt nie wszedł niezauważony. Ponadto była psem bardzo czystym – nigdy nie nabrudziła w domu. Początkowo była nieco oporna wobec dłuższych spacerów – nie chciała odejść dalej jak dwa metry od bloku – ale po kilku dniach sama upominała się o tego typu przechadzki. Dwa tygodnie minęły szybko i naszedł czas rozstania. Było mi trochę żal, iż już więcej nie zobaczę „mojej” Zuzy, ale zdawałam sobie sprawę ,że to nieuniknione. Kiedy zwróciliśmy psa prawowitym właścicielom, w domu jakby kogoś zabrakło. Wesoły szczek Zuzy już nie budził mnie rano i nie sygnalizował pory spaceru, a wieczorem nikt nie wpychał się już mi do łóżka. Moja mama
w chwili szczerości przyznała że jej również brakuje „naszego” pupilka.
Postanowiłam wykorzystać ten moment i porozmawiać z mamą na temat kupna własnego psa. Oczywiście na początku nie było łatwo. Chociaż argumenty typu ciasne mieszkanie i pies sam w domu stały się nieaktualne
(zmieniliśmy bowiem mieszkanie na większe, mama zmieniła pracę - obecnie prowadzi własną działalność gospodarczą w domu, więc miałaby doskonałe towarzystwo w postaci szczeniaczka), doszły nowe typu moja alergia na sierść zwierząt czy czwarte piętro, z którego trzeba by było sprowadzać szczeniaka. Tym razem ustąpiła mama – powiedziała, że zgodzi się na zakup psa pod warunkiem, że to ja przejmę wszystkie obowiązki z tym związane. Oczywiście taka odpowiedź mnie satysfakcjonowała i to bardzo, ale tylko na początku. Kiedy głębiej się nad tym zastanowiłam, pojawiły się spore wątpliwości. Pomyślałam, że to nie to samo co chomik czy opieka nad Zuzą przez dwa tygodnie. Jeżeli się zdecyduję na kupno psa, będzie to oznaczało duże zobowiązanie na najbliższe kilkanaście lat. Na dzień dzisiejszy nie jestem
w stanie przewidzieć jak będzie wyglądało moje życie za 5 czy 10 lat. Zapewne podejmę jakąś pracę, tyle że nie wiem czy będzie to praca w moim mieście czy też będę musiała zmienić miejsce zamieszkania. W tym drugim przypadku pies stanowiłby nie mały problem.
Korzystając z wiedzy zdobytej podczas ćwiczeń z twórczego myślenia, postanowiłam podjąć tą decyzję w oparciu o metodę „ ZWI ”. Pomyślałam, że może dzięki tej metodzie łatwiej będzie mi podjąć jakąś decyzję. Zebrałam więc wszystkie argumenty za i przeciw w tabeli. Postarałam się również znaleźć interesujące cechy problemu. A o to rezultat moich przemyśleń :


ZALETY WADY CO JEST W PROBLEMIE INTERESUJĄCEGO
- Wreszcie miałabym wymarzonego psa,- towarzystwo podczas długich spacerów,- dom bez zwierząt wydaje się pusty,- duża przyjemność i satysfakcja z posiadania psa. - odpowiedzialność i systematyczność, która na pewno przydałaby mi się później w pracy. - moja alergia na sierść zwierząt,- duży obowiązek na wiele lat,- czwarte piętro w bloku, z którego trzebaby było sprowadzać psa,- sprzątanie po psie,- dodatkowy wydatek.- problemy przy wyjeżdżaniu na wakacje - nowe doświadczenie,- nowy członek rodziny.

Po przeanalizowaniu danych zebranych w powyższej tabeli, postanowiłam wstrzymać się z zakupem psa. Stwierdziłam, że nie jestem w stanie zapewnić temu stworzeniu odpowiednich warunków. Obawiam się, że mój entuzjazm z posiadania pupilka minąłby jeszcze szybciej niż się pojawił. Kiedy podejmę pracę i być może zmienię miejsce zamieszkania, nie miałabym co począć z moim kundelkiem. To był główny powód, dla którego zrezygnowałam ze swojego marzenia o psie. Zajęcia z twórczego myślenia okazały się bardzo pomocne przy podjęciu tej decyzji. Być może dzięki temu uniknęłam błędu, który mógłby mieć poważne konsekwencje (choćby w postaci konfliktów z rodzicami).

Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:

Czas czytania: 6 minut