profil

Rozmowa z Grzegorzem Kuśpieliem, pionierem polskiej speleologii

Ostatnia aktualizacja: 2024-10-07
poleca 85% 1189 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Grzegorz Kuśpiel – podróżnik, grotołaz, instruktor alpinizmu. Mieszkaniec Dąbrowy Górniczej. Założyciel i kustosz nowego Działu Etnograficzno-Podróżniczego w Muzeum Miejskim "SZTYGARKA". Członek Stowarzyszenia Speleologicznego przy Polskim Towarzystwie Geograficznym. Od ponad 25 lat uczestniczy w wyprawach jaskiniowych, górskich i etnograficznych w różne zakątki świata. Pomysłodawca i kierownik pierwszych w historii polskiej speleologii wypraw do Papui Nowej Gwinei (2001-2002). Współorganizator wyprawy młodzieży szkół dąbrowskich do Indii w 2003 roku. To krótka notka biograficzna tej wszechstronnej osoby, z którą przeprowadzę dziś wywiad.

MJ: Witam. Może opowie nam Pan, skąd wzięły się wszystkie te oryginalne zainteresowania i dokąd odbywały się pierwsze Pana wyprawy?

GK: Jak każdy młody grotołaz, zaczynałem od amatorskiej eksploracji jaskiń. Nie było tu żadnej mowy o jakichkolwiek linach, uprzężach czy innym specjalistycznym sprzęcie speleologicznym. Gdy zaczynałem interesować się tym sportem, nie było tak łatwo dostępnego asortymentu jaskiniowego jak w obecnych czasach. Każdy musiał konstruować sam swój sprzęt z tego, co udało się zgromadzić. Przykładowo, kask z latarką-czołówką składał się z kasku używanego na budowach oraz z lampy rowerowej, do której bateria była przechowywana w mydelniczce na tyłach głowy. Brzmi to zabawnie, ale cóż poradzić, takie były wtedy czasy.

Moje pierwsze wyprawy odbywały się wraz z kolegami do jaskiń na Jurze Krakowsko-Wieluńskiej. Tam również można było, i nadal można, powspinać się na skałach o różnym poziomie trudności. Polecam Jurę, ponieważ jest świetnym miejscem zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych wspinaczy.

MJ: Ale nie można cały czas eksplorować tych samych jaskiń. Może opowie nam Pan o pierwszych większych wyprawach?

GK: Pierwsze większe wyprawy rozpoczęły się pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to wraz z kilkuosobową grupą przyjaciół wybraliśmy się do Rumunii w Góry Bihor, gdzie odkryliśmy nowe partie w jaskini Pestera Firii. W latach 1984-1989 rozpoczęliśmy wieloletnią eksplorację Alp Julijskich, która zakończyła się dużym sukcesem – odkryciem jaskini o znacznej głębokości 1000 metrów. W 1987 roku odbyliśmy wyprawę w Pireneje Atlantyckie, podczas której zaszliśmy na dno jaskini Sima de Las Puertas Ilamina o głębokości 1425 metrów.

W 1989 roku postanowiliśmy odbyć wyprawę do najgłębszej wówczas jaskini świata – Jean Bernard we Francji, o głębokości 1602 metrów. Później odbyło się wiele różnych ekspedycji, także etnograficznych. Ważną była wyprawa po klasztorach buddyjskich mnichów w Sikkimie. Podczas tej ekspedycji założyliśmy bazę pod Kangchenjungą na wysokości 8598 metrów nad poziomem morza w Himalajach. Odbyłem także wyprawę z dziennikarzami National Geographic do Birmy. W 2001 roku poprowadziłem pierwszą polską wyprawę eksploracyjną do Papui Nowej Gwinei (Góry Wiktora Emanuela), do której powróciliśmy wraz z grupą dziennikarzy TVP w 2002 roku, aby kontynuować eksplorację w jaskini Imalfol Tem. Byłem również przewodnikiem w Szkolnej Geograficznej Wyprawie "INDIE 2003", gdzie młodzież szkół Dąbrowy Górniczej przejechała ponad 10 000 kilometrów przez Indie, od Madrasu przez stany Kerala, Tamilnadu, Goa do Agry, Waranasi i Bombaju.

MJ: Bardzo interesujące. Zapewne wiele osób chciałoby przeżyć choć część Pana przygód. Jednak wiem, że dla wielu jest to sport nieosiągalny, nawet na poziomie zachwalanej przez Pana Jurze Krakowsko-Wieluńskiej. Sprzęt speleologiczny jest sprzedawany po wysokich cenach.

GK: Tak, zdaję sobie sprawę, że jest to sport nie dla wszystkich. Ja sam zaczynałem od minimalnej ilości sprzętu. W latach 80. i 90. XX wieku mało kto interesował się tym sportem, dlatego ciężko było pozyskać jakiegokolwiek sponsora. Dziś jest to o wiele prostsze. W Polsce jest wiele firm, które produkują sprzęt zarówno wspinaczkowy, jak i jaskiniowy. Przykładem może być sosnowiecka firma Lhotse, która produkuje uprzęże oraz lonże. Dostępne są także produkty firm zagranicznych, m.in. Petzl, takie jak Poignée czy Croll służące do wchodzenia po linie, natomiast do zjazdów potrzebny jest Stop, Pirana lub Ósemka. Wiem, że niewielu osób to słyszy, ale wymieniłem tutaj część z niezbędnego sprzętu każdego grotołaza. Jeśli już mowa o cenach, podstawowy zestaw można kupić już za około 1500 zł. Może i jest to wysoka cena, ale naprawdę na tym sporcie nie można oszczędzać, ponieważ zakup tańszych odpowiedników może zakończyć się tragicznie.

MJ: To fakt. Skoro już mowa o zagrożeniach związanych ze speleologią oraz wspinaczką, może opowie nam Pan coś więcej na ten temat?

GK: Bardzo chętnie, ponieważ nigdy nie można za wiele mówić na temat bezpieczeństwa. Może wydawać się, że oba sporty są niebezpieczne, ale to mit krążący wokół tych pięknych sposobów spędzania wolnego czasu. Jeśli będziemy przestrzegać kilku prostych zasad, możemy zredukować ryzyko. Najważniejsze jest, aby nie wybierać się nigdzie samemu, ponieważ zawsze możemy liczyć na pomoc drugiej osoby. Zawsze należy sprawdzić wszystkie zapięcia, mocowania lin oraz dokręcić wszystkie karabinki! Może się to wydawać stałym pouczaniem, ale najczęstszą przyczyną wypadków jest lekceważenie tych monotonnych czynności.

MJ: Chętnie posłuchamy o ludzkich lękach związanych z jaskiniami.

GK: Tak, lęków tych jest wiele. Jednym z nich może być lęk przed brakiem dostępu powietrza w jaskini. Jest to jak najbardziej niesłuszna opinia, ponieważ w większości jaskiń występuje bardzo dobra wentylacja i nie ma możliwości uduszenia się. Innym lękiem, chyba najczęściej spotykanym, jest brak zaufania do sprzętu. Ludzie nie wierzą, że lina wytrzyma ich ciężar (chociaż może unieść kilkaset kilogramów). Pozostaje jeszcze kwestia nietoperzy, które są dość często spotykane w polskich jaskiniach. Ludzie obawiają się, że nietoperz wkręci się im we włosy lub wyssa krew (śmiech). Jest to mit wykreowany przez hollywoodzkie filmy. Jest jeszcze wiele podobnych lęków, jednakże nie są one tak rozpowszechnione jak wyżej wymienione.

MJ: Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

GK: Ja również dziękuję.

Czy tekst był przydatny? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 5 minut