profil

Przedstaw człowieka i jego relacje ze światem oraz innymi ludźmi w „Granicy” Zofii Nałkowskiej.

poleca 85% 145 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Utwór ten prezentuje ważny temat: uniwersalny, ponadczasowy, filozoficzny – refleksja o człowieku, o naturze ludzkiej. Nałkowska pyta o człowieczeństwo. Uświadamia nam następującą refleksje: oto zupełnie inaczej postrzegamy siebie sami, inaczej widzą nas ludzie „z zewnątrz”. Kto ma racje? Czy istnieje obiektywna prawda o człowieku?

ZENON ZIEMBIEWICZ
Bohater powieści jako młody człowiek miał pewne „wielkie” ideały. Przede wszystkim chciał być inny niż jego zdegenerowany ojciec, który cały czas oddawał się uciechom cielesnym z różnymi kobietami. Ponadto chciał pomagać innym ludziom, tak więc jego program był naprawdę minimalny – Zenon chciał żyć uczciwie. Swoich marzeń i celów omal nie zrealizował, jednakże zapomniał o bardzo ważnej rzeczy – o uczciwości wobec siebie. Pisząc już artykuły do „Niwy” sprzedał się. Drogą powolnych ustępstw przeistoczył się w sanacyjnego dygnitarza, prezydenta miasta. Postąpił także podobnie, jak ojciec – wplątał się w romans, którego skutki zaważyły na jego dalszym życiu.
Powieść Nałkowskiej odsłania proces upadku człowieka, który w poszukiwaniu celu i sensu życia, gubi się w labiryncie życia, traci swoją osobowość, swoje „ja”.

Jakim właściwie człowiekiem był Zenon Ziembiewicz? Trudno jednoznacznie ocenić.
Zaczynał przecież znakomicie. Jego życiowe credo zamykało się w słowach: „żyć uczciwie” i nigdy nie powtarzać schematu zachowań i bierności domu rodzinnego. Jednak w pewnym momencie Zenonowi zabrakło silnej woli. Zawsze skłonny do kompromisu, poddawał się otoczeniu i okolicznościom. Brak mu było woli i siły działania. Mimo, że nie okłamywał nieuleczalnie chorej Adeli i otwarcie mówił, wyjechał dając dowody swojego chłodu uczuciowego, jak i obojętności wobec niej.

Następnie poddając się biernie swojemu wrodzonemu erotyzmowi, uległ atmosferze wolności, swobody oraz letnich wieczorów i został kochankiem Justyny Bogutówny. Nie kochał jej. Nic do niej nie czuł, ich związek był tylko zbiegiem okoliczności. Nie potrafił się jednak wycofać. Początkowo nie chciał pozbywać się wygodnej kochanki, potem było mu jej żal, gdy straciła matkę i została sama. Nie mógł ożenić się z Justyną bo straciłby autorytet i posadę prezydenta. Wywołał jednak skandal obyczajowy, gdyż Zenon należał do wyższej warstwy społeczeństwa niż jego kochanka. Spowodował załamanie psychiczne Justyny i z jego winy umarło nienarodzone dziecko.
Zrezygnował z własnego zdania i został redaktorem „Niwy”. Dopuścił się manipulacji wiadomościami, przekłamania i półprawdy, rozwijając w sobie umiejętności „stawania się w każdej chwili kimś innym”. Dzięki swojej uległości szybko awansował przyjmując funkcję prezydenta miasta. Wykazał dużo inicjatywy w trosce o rozwój miasta, rozpoczął nawet budowę domów robotniczych. Doszedł jednak do wniosku, że nie należy zajmować się codziennymi krzywdami i niesprawiedliwościami ponieważ i tak nie można im zaradzić. Skutkiem takiego rozumowania była śmierć robotników walczących w imię ideałów. Dla wpływowych ludzi był wygodnym na wysokim stanowisku, gdyż podejmując decyzje zawsze oczekiwał poparcia i podpowiedzi ze strony swoich „przyjaciół”.

Spotykał się równocześnie z dwiema kobietami, jednak ani wcześniej poznanej Justyny, ani Elżbiety nie darzył uczuciem. Związek z Elżbietą był możliwy tylko z powodu jej wielkiej miłości. W imię tego uczucia wybaczyła ona Zenonowi kontakty z drugą kobietą, a nawet zaczęła je tolerować. Ziembiewicz uzupełniał idealną miłość do Elżbiety Bieckiej miłością zmysłowa ze służącą. Szukając usprawiedliwienia swoich czynów obciążył Elżbietę własnym poczuciem winy i odpowiedzialności. Uciekając przed wyniesieniem z domu wspomnieniami, powtórzył sytuację rodziców.
Przekroczył granicę moralną, przez co unieszczęśliwił swoją żonę i Justynę, jak i granicę, za którą przestał być sobą. Rezygnując z indywidualności, zrezygnował z wewnętrznego świata i stał się narzędziem w rękach innych ludzi.
Ziembiewicz miał dobre intencje, ale skutki jego zachowania są złe. Zmienił swe poglądy pod wpływem nacisku środowiska. Los Ziembiewicza najlepiej ilustrują jego własne słowa: „Jest się takim jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my. Jest się takim jak miejsce, w którym się jest.” Konsekwencją jego działania stało się samobójstwo.
„Granica” Nałkowskiej polemika z mitem soplicowym:
W 1935 roku, a więc już w „ciemnym dziesięcioleciu”, kiedy zaczęły narastać nastroje pesymistyczne, ukazała się powieść Zofii Nałkowskiej „Granica”, w której autorce za tło rozważań na temat natury ludzkiej i moralności jednostki posłużyła szeroko zarysowana panorama społeczna Polski lat trzydziestych. Można więc rzec, że „Granica” ukazuje niepodległe państwo już w pełni rozkwitu i w ten sposób uzupełnia naszą wiedzę na temat II Rzeczpospolitej.

Istotne jest to, że jednym ze znaczeń wieloznacznego tytułu powieści może być granica jako bariera pomiędzy bogactwem a ubóstwem, środowiskiem finansowej elity i sferą nędzy, salonami bogaczy i suterenami biedaków.
Nałkowska w swej powieści opisuje m.in. środowisko „wysadzonych z siodła”, zubożałą szlachtę. Ziembiewiczowie chlubią się herbami szlacheckimi „po mieczu” (czyli ze strony linii męskiej rodu) i „po kądzieli” (ze strony linii żeńskiej), ale z dawnej świetności nie pozostało im wiele. Ojciec Zenona nie znał się w ogóle na prowadzeniu gospodarstwa ziemskiego, toteż stracił kolejno majątek swój i żony, by wreszcie, korzystając z łaskawej protekcji miejscowych ziemian, otrzymać posadę zarządcy Boleborzy, niewielkiego ubogiego folwarku. Tu gospodarował równie źle, tyle że tym razem już na cudzym, bez większej odpowiedzialności. Jeśli traktować Waleriana Ziembiewicza jako typowego reprezentanta swojej sfery, to przedstawia nam się obraz mało budujący: brak wykształcenia, nieprzydatność do żadnej konkretnej, przynoszącej zysk pracy, pospolitą głupotę i ciemny konserwatyzm łączył z poczuciem wyższości wynikającej ze szlacheckiego rodowodu i bardzo dobrym o sobie mniemaniem.

W Boleborzy żyło się niezbyt dostatnio, np. rodziny nie stać było na sfinansowanie zagranicznych studiów Zenona, ale mimo to jadano wystawne posiłki i utrzymywano całe mnóstwo niepotrzebnej służby, której zresztą miesiącami zalegano z zapłatą za pracę (dodajmy jeszcze, że starszy pan Ziembiewicz rościł sobie feudalne prawo do wybierania kochanek spośród wiejskich dziewczyn). Ziembiewiczowie żyli ponad stan, a resztki dawnej świetności – używane raz na jakiś czas rodowe srebra i wykwintna bielizna pościelowa – były pamiątką lepszej przeszłości. Zresztą cały ten folwark to relikt przeszłości, funkcjonująca jeszcze siłą rozpędu pozostałość feudalizmu, nie przynosząca żadnych dochodów, z punktu widzenia ekonomii zupełnie bez sensu. Podobnie jak w „Przedwiośniu”, możemy dostrzec w powieści Nałkowskiej polemiczny stosunek do soplicowskiego mitu (mitu Arkadii szlacheckiej), bardzo żywego w polskiej kulturze. Tamtego świata nie da się wskrzesić, nieodwołalnie należy już do innego porządku – porządku mitu, a mitu nie odczytuje się przecież dosłownie. W nowych warunkach ekonomicznych szlachecki folwark nie ma racji bytu, podobnie jak i cała kultura, której wytworem był taki folwark.
Prawda o człowieku w „Granicy”:

„Granicę” Zofii Nałkowskiej możemy uznać za powieść psychologiczną, Wydaje się, iż pojawia się w niej kilka problemów szczególnie istotnych dla młodych ludzi, które mogą stać się punktem wyjścia do rozważań nie tylko o konkretnym tekście.
Jednym z zagadnień, które podejmuje Nałkowska, jest problem prawdy o człowieku. Jacy naprawdę jesteśmy? Czy tacy, jakimi wydajemy się sobie, czy też jakimi widzą nas inni? Według autorki na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Po pierwsze życie ludzkie jest procesem, a więc podlega ciągłym zmianom: póki żyjemy – możemy je kształtować, zmieniać. Dopiero śmierć „łapie nas na gorącym uczynku” Po śmierci człowiek jest już bezbronny, wydany na sąd innych, nie może się bronić – nikt już nie zna jego intencji, liczą się fakty. A przecież śmierci nikt na ogół nie planuje, najczęściej przychodzi przypadkowo i niespodziewanie – i kładzie kres wszystkim ludzkim planom. Okazuje się wtedy, że to „urwane w połowie” życie staje się zamkniętą całością, do której nic już nie można dodać i w której nic nie można zmienić.
I tak np. główny bohater powieści – Zenon Ziembiewicz – dopóki żył, mógł bronić się przed zarzutami, wytłumaczyć się z intencji swoich uczynków, uzasadnić swe postępowanie. Po śmierci jest już tylko niemoralnym mężem, który miał romans ze służącą, i nieuczciwym politykiem, który doprowadził do robotniczych protestów, a potem wydał rozkaz strzelania do manifestantów.

Prócz tego można w „Granicy” odczytać tezę, że nie ma jednej prawdy o człowieku – istnieje wiele prawd równoległych i trudno wartościować, która z nich jest lepsza, pełniejsza. Doskonale to widać na przykładzie ojca Zenona Ziembiewicza, Waleriana. Jest on w powieści scharakteryzowany z kilku różnych perspektyw. Sam widzi się jako uczciwego, pracowitego gospodarza, którego niefortunny los pozbawił majątku, ale przyjmuje to z pogodą ducha. Jest dobrym kochającym mężem, ma swoją dumę która nie pozwala wysługiwać się innym. Podobnie widzi go jego żona, pani Zańcia, dla której mąż jest człowiekiem zaradnym, prawdziwym życiowym oparciem. Już jednak Zenon dostrzega coś zupełnie innego – ojciec jest leniwy, nic nie robi, na niczym się nie zna, jest zacofany, nie rozumie współczesności, bije chłopskie dzieci, zaś wszystko, co posiada, zawdzięcza łasce bogatych protektorów, którzy powierzyli mu stanowisko zarządcy. Z perspektywy narratora Walerian Ziembiewicz postrzegany jest jako hipokryta i erotoman, zdradzający żonę z wiejskimi dziewkami, nieudolny zarządca, który zrujnował swoje gospodarstwo i teraz równie źle prowadzi cudze. Widzicie więc ogromny zarzut opinii – jakby w jednym człowieku mieściło się kilka osób. Która z nich jest prawdziwym Walerianem? Żadna i zarazem każda po trosze. Człowiek jest bowiem całością dynamiczną, nie ma jednego, ściśle określonego wymiaru; nie tyle „jest” „staje się” dopiero w kontaktach z innymi ludźmi, jest ciągle stwarzany w kontaktach międzyludzkich – zanim śmierć nie „unieruchomi” – go na zawsze, pozostawi bezbronnym wobec ludzkich opinii.

„Granica” jest powieścią o problematyce społecznej, gdyż podejmuje temat różnicy między poszczególnymi warstwami społecznymi, prezentując ich charakterystykę

Na obraz środowisk społecznych składają się:
 Środowisko urzędniczo – mieszczańskie (Elżbieta, Zenon, Kolichowska).
 Ziemiaństwo w Boleborzy (rodzice Zenona),
 Wielkie ziemiaństwo (Tczewscy).
 Biedota – służb, chłopi, świat miejskich suteren.
Powyższy przekrój środowisk społecznych autorka charakteryzuje w swojej powieści. Środowisko urzędniczo – mieszczańskie stwarza pozór uczciwości i sprawiedliwości, operuje argumentem „koniecznego zła”, lecz prawdą o nim jest: uzależnienie, egoizm i karierowiczostwo. Ziemiaństwo pokroju ojca Zenona jest klasą podupadłą, hołduje jeszcze starym mitom o ważności szlachty, patriotyzmu – lecz w sumie jest jałowe, beznadziejne i odgrywa śmieszną szopkę. Wielkie ziemiaństwo z kolei to zbiór kukiełkowych postaci, są ograniczeni, kultywują wielkopańskie tradycje, lecz mają pieniądze – i są niebezpieczną klasą społeczną. Bieda wsi i miast to ludzie bez dochodów lub o bardzo małych dochodach. Cechy ich życia to bieda, głód, choroby i śmierć. Słowem – świat „Granicy” jest skonstruowany na podstawie zasady podziałów klasowych. Warstwy klasowe są od siebie odległe; dzieli je sytuacja materialna, poglądy, obyczaje. Nałkowska oskarża rzeczywistość społeczną – źródło krzywd słabszych kosztem mocniejszych, i dlatego „Granica” jest powieścią o wymowie społecznej.

„Granica” Zofii Nałkowskiej stara się wzbudzić w czytelniku refleksje nad dokonanym czynem i jego konsekwencjami. Poddaje głębokiej analizie psychologicznej bohaterów, którzy znaleźli się w banalnych okolicznościach – w ten sposób próbuje w nas wykształcić różny punkt widzenia na tę banalność. „Granica” to typ powieści, gdzie ciężar wartości przesuwa się z opisywanych faktów na ich interpretację. Poddaje również autorka naszej ocenie związek jednostki ze społeczeństwem, oceny społecznej czynów i odpowiedzialności jednostki. Tytuł powieści jest lapidarny, a jednocześnie posiada wyjątkową wartość interpretacyjną (granica moralna i społeczna).

Powieść Nałkowskiej podejmuje równoległe problematykę psychologiczną i problematykę społeczną. Pisarka dokonuje surowego rozrachunku z polską rzeczywistością lat trzydziestych. Akcja powieści koncentruje się wokół losów Zenona Ziembiewicza, młodego inteligenta pochodzenia ziemiańskiego. Jego kariera polityczna i życie prywatne tragicznie zakończone służą Nałkowskiej do przedstawienia dwóch głównych problemów powieści: psychologiczno – osobowościowej natury człowieka oraz istoty zależności pomiędzy jednostką a jej środowiskiem: rodziną, grupa społeczną. W zgodzie z dwudziestowiecznymi koncepcjami psychologicznymi i filozoficznymi Nałkowska pokazuje złożoność natury ludzkiej, która nie poddaje się jednoznacznej ocenie i charakterystyce. Szczególnie ważna okazuje się niewspółmierność, nieadekwatność własnego wizerunku człowieka, jego samooceny, do obrazu, jaki wynika z osądu środowiska.

Osobowość człowieka jest więc zdeterminowana konwencjami i stereotypami społecznymi, rolami, jakie on podejmuje, by określić i utrwalić swoje miejsce w społeczności. Dramatyczne pytania: kim jest człowiek i jaka jest jego natura, otrzymują w powieści Nałkowskiej niejednoznaczną odpowiedź. Nie ma stałej ścisłe określonej prawdy o człowieku: „jest się takim, jak miejsce, w którym się jest”, jest się również takim, jakim widzą i oceniają nas inni. Moglibyśmy więc, nawiązując do tytułu powieści, zapytać o granice człowieczeństwa: czy te granice są wyznaczane przez obiektywną, istniejąca poza zbiorowością moralność, czy przez społeczne schematy i normy środowiskowe, czy taż człowiek jest po prostu od razu zdeterminowany biologicznie i historyczne.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 12 minuty