profil

Tomasz z Akwinu, czyli pakt z Arystotelesem

drukuj
poleca 84% 521 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Aby wyjaśnić ci filozofię św. Tomasza musimy cofnąć się do czasów średniowiecza, kiedy to największym heretykiem kościoła katolickiego był nie, kto inny jak nieżyjący już od prawie 1500 lat Arystoteles, ale nie zatrzymuj się musimy iść.

· A dlaczego akurat Arystoteles?
Pytanie dzisiaj dziecinnie proste, a w średniowieczu grożące inkwizycją. Ale do rzeczy, otóż Arystoteles był filozofem przyrody, który starał się zrozumieć i wyjaśnić otaczający nas świat i zachodzące w nim zmiany. Był kimś w rodzaju fizyka połączonego z biologiem, którego nie zadowala stwierdzenie tak już jest i już. W jego filozofii nie było miejsca dla cudów, pozostawiania jakiś spraw tylko wierze i, a przede wszystkim dla boga. Co prawda Arystoteles uznawał jako tako istnienie jakiejś siły wyższej, którą nazywał Pierwszym Poruszycielem, czyli siłą, która była od początku i, która zapoczątkowała ciąg wszystkich zdarzeń, ale już w nie nie ingerując.

· No i co z tego?
Słodka naiwności! Takie twierdzenie było śmiertelnie groźne dla średniowiecznego kościoła, który w trudnych czasach musiał radzić sobie z buntującymi się wiernymi.

· Ale kto czytał w średniowieczu dzieła Arystotelesa?
Czytali je ludzie liczący się na arenie politycznej. Czytali absolwenci uniwersytetów, czyli osoby mogący namieszać w ówczesnym świecie.
Średniowiecze było okresem mało chlubnym w dziejach kościoła. Był to czas jak już wspomniałem buntów chłopów i mieszczaństwa, czyli najliczniejszej części ludność. Było to dobre podłoże do powstawania nowych ruchów antykościelnych i ich ideologii. A przecież Arystoteles zaprzeczał najważniejszej prawdzie naszej wiary, czyli istnieniu Boga ingerującego w świat przez się stworzony. Czy teraz rozumiesz, dlaczego Arystoteles był tak niebezpieczny dla kościoła. Przecież każdy mógł teraz opierając się na jego dziełach nie uznawać praw i obowiązków jakie nakładał kościół. A to przecież doprowadziłoby do spadku znaczenia kościoła, i aby temu zapobiec od roku 1209 wychodziły zakazy kościoła dotyczące czytania i propagowania dzieł Arystotelesa.

· Ale co to ma wspólnego z św. Tomaszem?
No po raz pierwszy pytanie na poziomie. Otóż Tomasz z Akwinu opierał swoją teologię na schrystianizowanych prawdach Arystotelesa i podobnie jego dzieła były zakazane przez papieża. Ale jak się zaraz dowiesz tylko do czasu.

Św. Tomasz z Akwinu urodził się w 1225 roku w Roccasecca koło Akwinu. Pierwsze nauki przyjął w klasztorze benedyktynów na Monte Cassino, następnie studiował sztuki wyzwolone w na uniwersytecie w Neapolu. W 1244 roku wstąpił do zakonu dominikanów. Przez dwa lata studiował filozofię w Paryżu, poczym towarzyszył św. Albertowi Wielkiemu w Kolonii. 1252 roku wrócił do Paryża, a w 1256 otrzymał tytuł magistra teologii. Później zajmował się nauczaniem na uniwersytecie w Paryżu i w kurii papieskiej w Rzymie. Zmarł w 1274 roku w czasie podróży na II sobór w Londynie. Tak w dużym skrócie przedstawia się życiorys św. Tomasza, ale my skupimy się na jego poglądach filozoficzno-teologicznych.

Św. Tomasz zaczął swoją pracę filozoficzno-teologiczna od oddzielenia głównych problemów stanowiący punkt sporu pomiędzy teologami, a filozofami, a mianowicie filozofię i wiedzę od teologii. To miało bardzo ważne znaczenie, głównie dla tego, iż teraz można było swobodnie głosić tezy, które np. z punktu widzenia teologii były fałszywe, a dla filozofii jak najbardziej prawdziwe. Dzięki takiemu zróżnicowaniu teza mogła być raz prawdą, a zaraz fałszem w zależności od tego, w jakim znaczeniu była mówiona.

· . Może trochę jaśniej.
Bardzo proszę. Człowiek według kościoła katolickiego składa się z dwóch elementów śmiertelnego ciała i nieśmiertelnej duszy. Zgadzasz się ze mną?

· Jak najbardziej.
A według filozofii Arystotelesa człowiek składa się z trzech elementów śmiertelnego ciała i duszy i nieśmiertelnego rozumu.

· Trochę dziwnie?
Zależy od punktu widzenia. Jeżeli mówimy ze względu na teologię to słowa Arystotelesa są herezją, czyli fałszem, jeżeli jednak badamy to z punktu widzenia filozofii jest to możliwe i jak najbardziej prawdziwe.

Przejdźmy teraz do drugiego etapu pracy św. Tomasza. Dzięki rozróżnieniu prawd filozofii i teologii mógł on teraz spokojnie zająć się dociekaniem prawd chrześcijaństwa za pomocą rozumu, a nie tylko wiary. Doszedł on do wniosku, że rozumem można poznać nie tylko świat, ale także Boga, chociaż istnieją prawdy, które są dla umysłu niedostępne. Są to niektóre dogmaty chrześcijańskie, jak np. dogmat Trójcy Świętej. Prawdy te można jego zdaniem zrozumieć jedynie przez objawienie. A więc jeżeli do niektórych prawd wiary nie można dojść za pomocą rozumu to nie ma żadnej różnicy pomiędzy rozumem, a wiara.

· Ale przecież istnieje różnica pomiędzy rozumem, a wiara i jest ona całkiem wyraźna i dostrzegalna. Jak więc można było pozwolić sobie na takie stwierdzenie?
Tłumaczono to tym, że nie może istnieć żadna sprzeczność między prawdą naturalną, a prawdą objawioną, gdyż pochodzą on, bowiem od jednego źródła; Boga.

Domyślam się, że ostatnie zdania zostawiły trochę pytań, ale zostawmy je teraz, przejdźmy do następnego etapu dociekań tomaszowych.

Św. Tomasz po rozdzieleniu filozofii od wiedzy i od teologii, po próbach dociekań rozumu nad dogmatami wiary zajął się czymś naprawdę trudnym (nie umniejszając wcześniejszych dokonań) zajął się chrystianizacją filozofii Arystotelesa i sprowadzeniem jej do metafizyki, czyli nauki o pierwszym bycie, czyli Bogu. To według niektórych przewyższyło jego siły. Tomasz dociekał prawd dwojakości bytu, czyli istoty i istnienia, opierał się na stwierdzeniu, że istnieją rzeczy jednostkowe, które są substancjami, czyli istnieją samoistnie.

· Teraz tu już naprawdę się pogubiłem w tym wszystkim.
Już tłumaczę. Chodzi o to, że wszystko, co cielesne składa się z materii i formy, to zaś, co jest duchowe tylko z formy. To jest jakoby owa dwojakość natury, chociaż znowu nie do końca, ale powiem Ci, że sam św. Tomasz się w tym pogubił i popełnił kilka błędów w rozumowaniu.

· Wiesz myślę, że ominiemy ten kawałek filozofii Tomasza z Akwinu.
Oj widzę, że przychodzi ci to bardzo ciężko, więc omówię to inaczej. A co do „opuszczania kawałków” to myślę, że powinieneś bardziej od siebie wymagać.

Zacznijmy od „Pięciu dróg” dowodzenia istnienia Boga. Każda z owych dróg jest opisem kończącym się słowami „i to jest to, co wszyscy nazywamy Bogiem”. Wszystkie pięć dróg jest jakby jednym opowiadaniem, w którym wszystkie drogi są z sobą powiązane i tworzą rozdziały głównego opowiadania. Rozumiesz?

· Na razie tak
W pierwszym tekście(drodze) mowa jest o wspomnianym już Pierwszym Poruszycielu, czyli o części tego, co rozumiemy pod pojęciem Boga.

· Pamiętam, PP, czyli siła, która wszystko zapoczątkowała, ale w to nie ingeruje
Zgadza się. Druga drga jest natomiast rozwinięciem tezy, że musi istnieć jakaś pierwsza przyczyna sprawcza wszechświata. Drogi trzecia i czwarta zmierzają do ukazania istnienia bytu odpowiadającego tym twierdzeniom. I tak droga trzecia mówi o istnieniu rzeczy, które trwają jakiś fragment czasu, a potem niszczą się. Jeżeli przyjmiemy, że wszystkie rzeczy podlegają takiemu działaniu, to musimy również przyjąć, że musiał istnieć czas, w którym nic nie istniało, a skoro tak to powiemy jeszcze, że każda rzecz istnieje dzięki poprzedzającej ją, a przecież przyjęliśmy wcześniej, że istniał czas, w którym nic nie istniało. Kiedy nic nie istniało nic nie mogło powstać.

· Ale jednak istnieje!
Masz w zupełności rację. W ten sposób św. Tomasz udowodnił, że musi istnieć coś ponadczasowego, nie ulegającego „niszczeniu”

· Bóg?
No proszę jak chcesz to tez potrafisz być bystry. I to jest właśnie sekret całej trzeciej drogi. Kolej teraz na drogę czwartą. W czwartej drodze św. Tomasz stwierdza, że istnieją rzeczy doskonalsze od innych tylko w tedy, gdy istnieje rzecz najdoskonalsza. A to co najdoskonalsze jest przyczyna wszystkich rzeczy mniej doskonałych itd. „Tak więc istnieje przyczyna istnienia dobra oraz wszelkich innych doskonałości, które są cechami rzeczy, a tę przyczynę nazywamy Bogiem” Piąta droga jest argumentem na istnienie Boga, który zaprojektował cały ten porządek, istny platoński demiurg. Ale wróćmy z powrotem do setna twierdzeń w koncepcji Boga według św. Tomasza. Po pierwsze istnieje coś, co jest konieczne samo przez się. Po drugie istnieje coś co jest źródłem wszystkich doskonałości. Zrozumiałeś?

· No pewnie
To czemu nie zrobiłeś tego, gdy tłumaczyłem to pierwszy raz. Nie ważne, nie odpowiadaj i pospiesz się bo w życiu nie dojdziemy.

Następnym etapem dociekań Tomasza była wiedza o Bogu. I tu jak wspomniałem wcześniej zaczynają się schody. Bo jak możemy poznać Boga?

· No wcześniej mówiłeś, że przez rozum.
Tak myślisz. No to spróbujmy. Powiedz mi co wiesz dzięki rozumowi o duszy ludzkiej z punktu widzenia teologii.

· Dusza ludzka jest nieśmiertelna i ......
Widzisz nie za wiele ci przyszło do głowy poprzez logiczne rozumowanie. Ale w jaki sposób za pomocą rozumu doszedłeś do tego, że dusza jest nieśmiertelna.

· W zasadzie to nie doszedłem do tego umysłem
I tu znowu cię mam powtórzyłeś mi wyuczony kawałek, który został ci w pojony i uwierzyłeś w niego. I tak samo jest z poznaniem Boga za pomocą rozumu. Nie da się tego zrobić. Nasze zmysły i logiczne pojmowanie daje nam znaczną wiedzę, ale tylko o rzeczach materialnych, a sam wiesz, że Bóg nie jest cielesny, a skoro tak to możemy opisywać go jedynie w terminach analogicznych. Tak więc nasza wiedza o Bogu musi być niedoskonała.

· I to jest takie ważne? Stwierdzić, że nasza wiedza o Bogu jest nie doskonała, przecież to oczywiste.
Oczywiste teraz, dzisiaj dla ciebie, ale pamiętaj, że mówimy o czasach średniowiecza, gdzie prowadzono spory na temat błahostek dotyczących Boga typu, „Czy Jezus Chrystus nosił sakiewkę”. A ludzie nie umiejący właściwie dowodzić swych twierdzeń stawali przed „szlachetnym” wynalazkiem inkwizycji, który najczęściej skazywał ich najpierw na tortury, a później na śmierć. Tak więc powiedzenie i dowiezieni, że rozumem nie da się dojść do wiedzy o Bogu, było ważnym, odważne i przyszłościowe.
Nie ma pytań? Bardzo dobrze. W takim razie to co widzę, że cię nurtuje, a nie chcesz zapytać nieśmiertelność duszy. Arystoteles uważał, że wszelkie doznania typu nienawiści, miłości, strach, litość, odwaga, pożądliwość są przypisane duszy, która jest przypisana ciału. Bo przecież gdy czujesz strach czujesz go w duszy i odczuwa go twoje ciało. I tak kiedy umiera twoje ciało umiera również dusza. Jedynym wolnym, nieśmiertelnym elementem wedle Arystotelesa był rozum. Św. Tomasz zgadzał się po części z Arystotelesem uważał, że dusza jest częścią ciała, ale nie dzieli się na część odpowiedzialną za uczucia i część odpowiedzialną za umysłowość. Wedle niego dusza stanowi całość jest Przyczyną Formalną wszystkich działań.

· Coś w rodzaju złotego środka w buddyzmie?
Raczej nie, chociaż.... . Nie, złoty środek mówi o czymś innym. Ale zgadzam się, że w życiu trzeba słuchać na równi rozumu jak i serca. Bo o to chyba ci chodzi. A skoro trzeba kierować się zarówno wiedzą jaki i wiarą to wychodzi na to, że nalepie wsłuchać się w duszę. Ale nie o tym mówi Tomasz. Jemu chodzi o nieśmiertelność duszy i skupmy się na tym. Uważa, że dusza ludzka może poznawać naturę wszystkich ciał oraz sama siebie.

· Mówiąc wszystkich masz na myśli zarówno materialnych jak i niematerialnych?
Tak. Bo przecież dusza składa się również z wiary, a więc ma możliwość poznawania rzeczy nie materialnych. A skoro tak, to sama musi być niematerialna. Czyli nie podlega procesowi „niszczenia”, a więc jest nieśmiertelna.

· Ale przecież św. Tomasz doszedł do tego za pomocą rozumu, a już wcześniej uzgodniliśmy, że za pomocą rozumu nie możemy zrozumieć rzeczy niematerialnych.
Ale przecież my nie próbujemy zrozumieć natury duszy tylko stwierdzić, czy jest nieśmiertelna Rozumiesz?

· Chyba tak
To dobrze. Przejdźmy więc do ostatniego zagadnienia czyli do etyki. Otóż Arystoteles uważał etykę za pytanie postawione ludzkiej naturze. Pytanie o cel, który jest naturalnie przyporządkowany człowiekowi, a spełnienie tego celu, czyli swojej natury jest jego największym szczęściem. Etyka św. Tomasza była dokładnie taka sama jak Arystotelesa.

· Więc czym się różniła skora omawia się ją z osobna?
Kolejne dobre pytanie. Co jest celem każdego chrześcijanina, mahometanina, żyda, buddysty i każdego człowieka wierzącego?

· No, chyba zbawienie.
Coraz bardziej mnie zaskakujesz. Oczywiście masz rację św. Tomasz mawiał, że „Ostateczna szczęśliwość człowieka polega na widzeniu boskiej istoty, która jest sama istotą dobroci” Czyli, że cała natura człowieka, a więc cel istnienia na ziemi jest tylko drogą do osiągnięcia doskonałości jaką jest zbawienie.
No ale jesteśmy już na miejscu i nie ma sensu prowadzić dalej tego wykładu. Powiedz więc mi Teo, co widzisz?

· Dziwne pytanie. A co mam widzieć?
Nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie. To bardzo filozoficzne, ale niegrzeczne. Po prostu powiedz co tu dostrzegasz?

· Jesteśmy na polu widzę ziemię, niebo, no i te snopy słomy.
Wiesz św. Tomasz kiedy już umierał powiedział jedno bardzo ważne zdanie, które może być kluczowym do tego, abyś właściwie zrozumiał to, co chcę ci przekazać. Powiedział: „Wydaje mi się, że wszystko, co napisałem to zwykła słoma.”
Pamiętaj, że Bóg przemawia do nas w każdej chwili, pozwala nam się zrozumieć i poznawać, wystarczy tylko słuchać.



Źródła:
Słownik encyklopedyczny FILOZOFIA collins


Załączniki:
Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:10)

Wielkie dziex!!!!!!!Dzieki Tobie mam prace na filozofie!!!A myslalam,ze bede siedziala nad tym wieki...Pozdrowienia i gorące buziaczki!!!