profil

"I Bóg o nas zapomniał" opowiadanie III.

poleca 84% 1081 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„I Bóg o nas zapomniał”
Obraz trzeci „KONIE”
Po przeczytaniu książki pt. "I Bóg o nas zapomniał" wybrałam opowiadanie trzecie "Konie". Nie wiem czemu. Może dlatego, że ono mi się śniło??? W tym śnie wydawało mi się, że to ja byłam przy tym jak chłostano konie, czułam przerażenie, strach i ból Antoniego Nikołajkiewicza, to ja byłam głodna i pragnęłam przeżyć. Sen nie był dokładny, były to raczej obrazy migające przed moimi oczyma, które pozwoliły mi lepiej zrozumieć sytuację tamtych ludzi. A może dlatego, że krzywdy wyrządzane tamtym ludziom wywarły na mnie olbrzymie wrażenie? Nie wiem...

Akcja opowieści zatytułowanej "Konie" rozgrywa się w jednym z wielu obozów pracy w Rosji. Główny bohater, Antoni Nikołajkiewicz Tuchoski opowiada nam o swoich losach. Tak jak setki tysięcy innych Polaków żyjących w tamtych czasach dostaje się do niewoli rosyjskiej i zostaje zesłany na Syberię gdzie sowieci zmuszają go do pracy przy wyrębie drzew. W obozach ludzie pozbywali się człowieczeństwa - mieli tylko jedno pragnienie. Gdyby można było usłyszeć myśli tych niewolników wszystkie brzmiałyby tak samo: "dziś przeżyłem, ale czy jutro mi się uda? Uda się... Przeżyję... MUSZĘ PRZEŻYĆ!!!". Te dwa słowa "muszę przeżyć" skłaniały ludzi do rzeczy okrutnych, przerażających a czasem nawet obrzydliwych, których w dzisiejszych czasach trudno jest sobie wyobrazić. A co najgorsze tak było na prawdę. Ludzie, POLACY którzy znajdowali się w tym obozie byli w stanie zabić swojego brata Polaka, aby zdobyć chociaż kawałek mięsa z konia. Nawet wszy każdy miał prywatne i nie chciał się dzielić nie wspominając o ubiorze. Okrutne mrozy dziesiątkowały zesłańców, ale czy ktokolwiek przejmował się śmiercią współtowarzysza niedoli? Wręcz przeciwnie! Po zmarłym można było zdobyć ubrania niezbędne do przeżycia zimy, więc tylko czekało się na jakiegoś nieboszczyka, którego można byłoby rozebrać i przejąć po nim ubrania. Nikt nie martwił się o drugiego, że nie wyrobił normy, że nie dostanie jedzenia, że umiera... Warunki panujące w obozie nie u wszystkich zabiły ludzkie odruchy. Przykładem jest Antoni. Nie stał się on do końca przerażonym i bezwolnym "mówiącym narzędziem". Pomimo krańcowego upodlenia, być może pod wpływem impulsu, stanął w obronie katowanych koni. Postawa względem zwierząt jak również młodego zesłańca Stasia świadczy o dużych pokładach szlachetności u Antoniego, co nie zmienia faktu, że tak jak inni dla przeżycia kolejnego dnia zdolny był do najgorszych rzeczy. Nie będę zdradzać wszystkich okropności relacjonowanych przez Antoniego w opowiadaniu "Konie", ponieważ warto przeczytać tę wstrząsającą książkę.

Kiedy otrząsnęłam się trochę po wrażeniach, jakich dostarczyła mi ta lektura, nasunęły mi się dwie refleksje. Właściwie są one pytaniami. Pierwsze z nich to: dlaczego ludzie ludziom zgotowali taki los i dlaczego ciągle na świecie istnieją miejsca, w których człowiek jest upadlany? Drugie chciałabym skierować do zwolenników eutanazji i aborcji - jak w świetle czepiania się każdego okruchu życia i przeżycia za wszelką cenę widocznego u zesłańców tłumaczą swoje teorie???

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury