profil

Oceń czy polityka państw Unii Europejskiej wobec imigrantów sprawdziła się.

poleca 86% 104 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W dzisiejszych czasach wiele krajów Unii Europejskiej nie jest w stanie poradzić sobie bez imigrantów zarówno z innych krajów członkowskich jak i spoza UE. Bardzo często występujący w krajach wysokorozwiniętych model rodziny 2+1 lub nawet bezdzietny spowodował bardzo duży niż demograficzny. Starzenie się społeczeństwa jest problemem dotykającym państwa takie jak Wielka Brytania, Francja czy Niemcy. To oraz częsty brak ludzi z odpowiednimi kwalifikacjami, wykształceniem i doświadczeniem spowodowało konieczność przyjmowania imigrantów z całego świata. Idealnym imigrantem jest młody człowiek, dobrze wykształcony, szanujący i wyznający wartości przyjęte w państwie do którego przyjeżdża, świetnie posługujący się językiem, otwarty, chętny do nabycia obywatelstwa i asymilacji. Niestety nie wszyscy imigranci są takim ideałem. Często ze względu na liczne różnice, inne priorytety dochodzi do konfliktu pomiędzy „obcymi” a obywatelami. Władze państw zastanawiają się jak takie konflikty rozwiązać w jak najbardziej pokojowy sposób, a najlepiej jak w ogóle ich uniknąć. Każde państwo stosuje własną politykę wobec imigrantów. Podczas gdy jedne starają się być otwarte, zachęcać nowo przybyłych do zdobycia pracy, asymilacji, osiedlenia się na stałe, inne prowadzą wrogą politykę bardzo utrudniając życie imigrantom, zniechęcając ich do przyjazdu. Jednak kraje wysokorozwinięte potrzebują młodych i zdolnych ludzi, więc tworzą coraz korzystniejsze warunki dla obcokrajowców, starając się ich do siebie przyciągnąć. Stawiają przy tym też pewne wymagania, które są swego rodzajem filtrem dla imigrantów. Dzięki temu do państwa trafiają osoby pożądane, takie które są potrzebne na rynku pracy, umacniają gospodarkę, a nie to państwo obciążające i destabilizujące. Imigranci przybywają zazwyczaj do państw lepiej rozwiniętych w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia. Dzisiaj na świecie żyje ponad 214 milionów migrantów, a krajem najczęściej wybieranym do osiedlenia się jest USA.

Po wejściu do Unii Europejskiej Wielka Brytania stała się najczęstszym celem polskich emigrantów. Na wybór tego kraju zapewne wpłynęły takie czynniki jak: stosunkowo dobre stosunki i opinie na temat tego kraju, znajomość u Polaków języka angielskiego (obecnie najczęściej uczonego w Polsce języka obcego), lepsza sytuacja gospodarcza, dobra opieka socjalna, stosunkowo niewielki czas i koszty podróży, co umożliwia częstsze widzenie się z rodziną pozostałą w ojczyźnie. Jak można zauważyć większość polskich emigrantów to emigranci ekonomiczni, czyli tacy, którzy wyjechali ze swojej ojczyzny dobrowolnie, w celu poprawy swojej sytuacji materialnej, podniesienia poziomu życia oraz lepszych perspektyw zawodowych. Według danych z MigrationWatch UK w ostatnim roku do Wielkiej Brytanii przyjechało ok. 560 000 imigrantów. Brytyjczycy chcą ograniczenia przypływu ludności, szczególnie tej biednej i niewykształconej. W związku z tym wprowadza się zmiany mające ten proces imigracji takim ludziom utrudnić. Przeprowadza się cięcia w budżecie socjalnym dla imigrantów, skraca się okres wspierania bezrobotnych obcokrajowców, którzy nie mają jasnych perspektyw na rychłe zatrudnienie. W ostatnim czasie pojawił się pomysł, aby zamknąć granicę dla państw biedniejszych, w których panuje kryzys. Szczególnie popierany przez radykalne, narodowe partie polityczne został zdecydowanie potępiony przez Unię Europejską, która uważa, że jest to niezgodne z prawem międzynarodowym, postanowieniami UE odnośnie wolnego przepływu ludności pomiędzy państwami członkowskimi.
Bardzo często za złą sytuację gospodarczą kraju spowodowaną ogólnoświatowym kryzysem, złymi decyzjami podejmowanymi przez władzę państwa obwinia się imigrantów. Mówi się, że to przez nich wszystko drożeje, brakuje mieszkań i miejsc pracy. Bardzo dobrze widać to na przykładzie Wielkiej Brytanii, gdzie szczególnie uciskana jest liczna grupa Polaków. Zarzuca im się pobieranie wielu zasiłków i pomocy rodzinnych, zabieranie miejsc pracy rodowitym obywatelom (Polacy pracują za znacznie niższą pensję przez to potencjalny pracodawca woli go zatrudnić zamiast Anglika, który nie zgodził by się pracować w takich warunkach i za takie wynagrodzenie). Często pada też na nich podejrzenie o chuligaństwo i złodziejstwo. Niestety wiele z tych zarzutów nie bierze się znikąd. Część z nich jest uzasadniona i znajduje oparcie w rzeczywistości. Prawdą jest, że odkąd wszyscy jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej nie ma faktycznej kontroli nad tym, kto przyjeżdża do kraju. Powoduje to wyjazd ludzi z najróżniejszych warstw społecznych. Często są to osoby niewykształcone, nieznające dobrze języka, które wyjechały by uniknąć wymiaru sprawiedliwości, bądź by przenieść/rozszerzyć działalność przestępczą na terytorium innego państwa. Przypadki przestępczości popełnione przez imigrantów celowo są nagłaśniane i wykorzystywane w polityce do szerzenia, uzasadniania swoich poglądów, zdobywania poparcia politycznego, odrywania uwagi od swoich błędów i obarczania nimi innych. Choć bardzo często za złą sytuację w kraju wini się np. Polaków którzy wyjechali tam „za chlebem”, faktem jest, że Brytyjczycy bardzo dużo im zawdzięczają. Przyczyniają się oni do poprawy sytuacji gospodarczej, nakręcając gospodarkę, nierzadko zakładając firmy, tworząc nowe miejsca pracy. Do WB wyjeżdża także wielu świetnie wykształconych Polaków, którzy uzupełniają luki w zatrudnieniu w wielu specjalistycznych dziedzinach – dentystów, lekarzy, informatyków. Nie należy także zapominać o pewnej hipokryzji Brytyjczyków narzekających na zabieranie miejsc pracy przez polskich obywateli, kiedy tak naprawdę większość z nich wykonuje ciężką pracę za marne pieniądze, których tubylcy nie chcą wykonywać, ponieważ urągałoby to ich godności. Jednak taka polityka wobec imigrantów panuje od setek lat. Zawsze „obcy” byli w państwie obywatelami niższej kategorii, wykonującymi najcięższe roboty za niskie wynagrodzenie, byli obwiniani za wszelkie zło dziejące się narodowi.
Obecnie Wielka Brytania dąży do jak największych ograniczeń imigracji, chciałaby także deportować dużą część obecnie przebywających tam imigrantów. Kłóci się to z polityką Unii Europejskiej co nieraz wywołuje konflikty. Zamykanie granic czy deportacja jest nielegalna w świetle prawa UE. Niezgodność interesów tylko pogłębia chęć Brytyjczyków do odejścia z niej. Ponad połowa obywateli jest za odłączeniem się, ponieważ państwa bogatsze i lepiej rozwinięte tracą na członkostwie. David Cameron, obecny premier Wielkiej Brytanii obiecał, że jeśli wygra wybory to przeprowadzi w kraju referendum w tej sprawie. Osobiście uważam, że odejście tego państwa byłoby gwoździem do trumny dla i tak coraz bardziej chwiejnej sytuacji Unii Europejskiej. WB bez wątpienia jest jednym z najważniejszych i najbardziej wpływowych jej członków. Po jej odejściu mogą zaistnieć dwa bardzo groźne dla europy scenariusze. Pierwszy to efekt domina – kolejne państwa zaczęłyby odchodzić, gdyż uznałyby, że im również nie opłaca się bycie w UE, a grono członkowskich państw stale by się kurczyło z czasem powodując jej rozpad. Inną opcją jest odejście tylko części państw, co zachwiałoby równowagę Unii Europejskiej, powstałby duży kontrast pomiędzy wieloma biedniejszymi państwami a bogatszymi. Istniałoby wtedy zagrożenie, że faktyczną władzę sprawowałoby jedno państwo, które pozostałym „mniej znaczącym” i biedniejszym dyktowałoby warunki, dbając tylko o własne interesy. Rozpad UE oznaczałby opłakaną sytuację dla wielu migrantów, w tym tysięcy Polaków żyjących obecnie np. w Wielkiej Brytanii. Zostaliby deportowani z powrotem do Polski, gdzie musieliby zaczynać życie „od nowa”. Wielu z nich znowu zostałoby bezrobotnymi. Odbiłoby to się również na polskim rynku pracy, który nie radzi sobie z bezrobociem. Powrót tysięcy rodaków tylko pogorszyłby tą sytuację.

Niemcy mierzą się dziś z problemem mniejszości tureckiej. Grupa ta staje się coraz bardziej liczna i sprawia coraz więcej problemów. Początkowo sprowadzeni z powodu braku rąk do pracy osiedlali się w Niemczech, zakładając rodziny. W dzisiejszych czasach jest ich ponad 3 miliony, z czego blisko połowa żyje w biedzie. Społeczność ta mimo upływu lat i kolejnych pokoleń nie chce integrować się z tubylcami. Różnice wyznawanych wartości, priorytetów oraz religii skutecznie to uniemożliwiają. Mniejszość ta nie chce pracować, bardzo często wkracza na ścieżkę przestępczą. Posiadając wielodzietne rodziny i żyjąc na koszt państwa przyczyniają się do ubożenia państwa. W pracy zazwyczaj unikają wszelkiego wysiłku, a pracodawcy boją się na nich naciskać, ponieważ mniejszość Turecka jest bardzo liczna, a uciskana zaczyna strajkować, demonstrować, że ich mniejszość jest uciskana i prześladowana. Niemieckie społeczeństwo nie wie jak radzić sobie z tym problemem. Nie mogą nic otwarcie przeciwko nim zrobić i często przymykają oczy, akceptując rzeczywistość.

Otwarta polityka Niemiec wobec imigrantów nie zdała egzaminu. Niemcy mieli nadzieję na asymilację Turków, Ci jednak pozostają wierni swojej kulturze i islamowi. Nie chcą pracować, wolą żyć na koszt państwa. Małżeństwa zawierają tylko między sobą, nie przykładają uwagi do wykształcenia swoich dzieci, bardzo często nie posyłając ich do szkół. Licząc na asymilację przybyłych do kraju obywateli Turcji Niemcy przeliczyli się. Diametralne różnice nie pozwoliły na to, a dziś Turcy w Niemczech tworzą państwo w państwie.

Druga w Europie co do otwartości na imigrantów Francja styka się z podobnym problemem. Bardzo liczni muzułmanie mieszkający we Francji nie chcą się asymilować. Budują kolejne meczety, których ilość budowana każdego roku przewyższa liczbę budowanych kościołów chrześcijańskich, a nawet „nawracają” Francuzów na islam. Zaczyna także dochodzić do coraz liczniejszych incydentów. Francuz został pobity przez dwóch islamistów, po tym jak odmówił wyrzucenia swojej kanapki z szynką, która obrażała ich uczucia religijne. Wśród rodzących się dzieci muzułmanie stanowią większość. W szkole francuskie dzieci coraz częściej są prześladowane przez swoich muzułmańskich rówieśników, a w kraju dochodzi nawet do ataków terrorystycznych na tle religijnym.
Francuzi podobnie jak Niemcy liczyli na asymilację muzułmanów. Pozostają oni jednak oporni na tego rodzaju próby, kurczowo trzymając się swojej kultury i religii. Nawet kolejne pokolenia, które się we Francji urodziły i wychowały nie czują powiązania z krajem. Uważają, że niezależnie od tego gdzie mieszkają są i będą muzułmanami. W ten sposób z biegiem czasu muzułmanie stanowią coraz większy procent ludności zamieszkującej to państwo i powoli je „przejmują”. Francja w ostatnim czasie próbuje zmusić islamistów do przystosowania się do panujących w kraju zasad zakazując modlitw na ulicach czy noszenia publicznie burek, za co grozi mandat w wysokości 150 € . Uważam jednak, że takie kroki powinny być podjęte dawno temu, gdyż może się okazać, że jest już za późno. Jeżeli nie zostaną podjęte radykalne działania w najbliższych latach kultura muzułmańska może wyprzeć rodzimą francuską.

Uważam, że polityka krajów europejskich wobec imigrantów zawiodła. Państwa te powinny większą uwagę poświęcić swoim obywatelom, tworząc odpowiednie warunki i zachęcając ich do posiadania dzieci. Zbyt mała liczba rodzących się dzieci zmusiła je do przyjmowania licznych imigrantów, którzy mieli zapełnić luki na rynku pracy i zapobiec starzeniu się społeczeństwa. Władze oraz społeczeństwo nie radzi sobie jednak z coraz liczniejszymi imigrantami, szczególnie muzułmańskimi, którzy nie chcą się integrować. Zbyt wielka otwartość i brak konkretnych działań w celu asymilacji przybyłych mniejszości sprawił, że państwa te mierzą się dziś z poważnym problemem, na który nie mogą znaleźć skutecznego rozwiązania. Kraje europejskie powinny brać przykład z polityki wobec imigrantów prowadzonej przez bardziej doświadczone w tym Stany Zjednoczone. Stosują bardziej wybiórczą politykę, zwracając większą uwagę na to kogo wpuszczają na swoje terytorium. Nie pozwalają one na życie wielodzietnych, odizolowanych, tworzących własne społeczności rodzin żyjących na koszt państwa. Zamiast tego przyjmują do siebie wybitne, wykształcone i bardziej majętne jednostki, których obecność w kraju jest pożądana. Myślę, że taka polityka jest dla państwa znacznie korzystniejsza, a ponadto zapewnia większe bezpieczeństwo i jedność w kraju, gdyż takie osoby będą chętniej się asymilowały, a ich obecność wzmocni państwo, zamiast je obciążać.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 10 minut