profil

Antykoncepcja

drukuj
poleca 85% 133 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Miłość w chrześcijańskim rozumie-niu to nie teoria, czy miłość jedynie duchowa. To miłość na wzór Syna Boże-go, który będąc samą Miłością, przyjął ludzkie ciało, aby swoją miłość objawiać człowiekowi w sposób widzialny, za pośrednictwem ciała: aby na nas patrzeć, aby nas słyszeć, dotykać, aby być fizycznie obecnym. Nie istnieje żadna religia, ani żadna koncepcja człowieka, która równie mocno jak chrześcijaństwo podkreślałaby wagę cielesności w wyrażaniu miłości. W małżeństwie jednym z naj-bardziej istotnych przejawów cielesnego wyrażania miłości jest właśnie współży-cie seksualne. Dlatego Kościół nie może uznać za ważne te związki, w których małżonkowie z góry wykluczaliby współ-życie seksualne i potomstwo.

Pan Jezus równocześnie uświada-mia nam, że dzięki temu, że jesteśmy wyposażeni w rozum i wolną wolę, mo-żemy, przy pomocy łaski Bożej, kierować tą sferą zgodnie z Bożym zamy-słem. Każdy człowiek ma więc możliwość opanowania i kierowania swoimi popędami i instynktami, również w sferze seksualnej. Nie potrzebuje do tego żadnych pomocy w postaci środków fi-zycznych czy substancji chemicznych, tak jak jest w stanie kierować swymi emocjami, bez odwoływania się do alkoholu, narkotyków, leków psychotro-powych czy tabletek nasennych. To właśnie z tej pozytywnej wizji człowie-ka i jego zdolności do panowania nad własną seksualnością wynika sprzeciw Kościoła wobec środków antykoncep-cyjnych. Antykoncepcja nie tytko sprzeciwia się naturalnej celowości aktu seksualnego. Nie tylko jest szko-dliwa dla zdrowia. Jest także zbęd-na, gdyż człowiek potrafi własną mocą kierować swoją płciowością, a przez to także swoją płodnością. Tymczasem sięganie po środki anty-koncepcyjne oznacza rezygnację człowieka ze zdolności do panowania nad sobą, nad własnym ciałem. Antykoncepcja oznacza więc porażkę człowieka. W praktyce okazuje się bo-wiem, że kto traci władzę nad własną seksualnością, traci ją także nad inny-mi dziedzinami życia. To właśnie dla-tego uzależnienia seksualne łączą się zwykle z alkoholizmem, narkomanią oraz innymi formami utraty wolności. Kościół sprzeciwia się antykoncepcji nie dlatego, że negatywnie widzi ludz-ką seksualność lecz dlatego, że pozy-tywnie widzi człowieka i jego zdolność do kierowania sobą w każdej dziedzi-nie życia. Kościół przypomina podsta-wową prawdę, że ani antykoncepcja ani nic innego, nie może zastąpić czło-wieka w panowaniu nad własnym po-pędem i w ponoszeniu odpowiedzial-ności za własne życie płciowe.

Drugim powszechnie powtarzanym i błędnym schematem myślenia jest twierdzenie, że skoro Kościół sprzeciwia się antykoncepcji, to przynajmniej po-średnio przymusza do nieodpowiedzial-nego rodzicielstwa, lub do rezygnacji ze współżycia seksualnego nawet w małżeń-stwie. Nic bardziej błędnego. Kościół podkreśla, że odpowiedzialne ro-dzicielstwo jest koniecznym warunkiem dojrzałej miłości małżeń-skiej. Jednoczenie jednak przypo-mina, że odpowiedzialne rodzicielstwo nie może zostać osiągnię-te nieodpowiedzialnymi metoda-mi. Antykoncepcja jest właśnie taką metodą regulacji poczęć i przypomina pomaganie sobie al-koholem i narkotykami w kiero-waniu własnym samopoczuciem.
Z tego względu Kościół proponuje jedyny odpowiedzialny sposób na pla-nowanie rodziny. Jest nim wykorzysty-wanie naturalnych okresów bezpłodności kobiety. Czy jednak naturalne meto-dy regulacji poczęć nie są po prostu jesz-cze jedną z możliwych form antykoncep-cji? Czy istnieje jakaś różnica między naturalnymi metodami regulacji poczęć, a antykoncepcją? Otóż taka różnica ist-nieje i jest zupełnie zasadnicza! W przy-padku metod naturalnych, człowiek wykorzystuje swoją świadomość i wolność. Jednocześnie potwierdza, że miłość i od-powiedzialność jest dla niego ważniejsza niż rozładowanie popędu czy osią-gnięcie doraźnej przyjemności fizycznej. Natomiast w przypadku antykoncepcji człowiek rezygnuje z władzy panowa-nia nad sobą. Rezygnuje z panowania nad własnym zachowaniem. Jakaś jego część- w tym przypadku popęd seksual-ny- okazuje się silniejsza, niż on cały. Antykoncepcja oznacza sytuację, w któ-rej człowiek nie potrafi powstrzymywać się od współżycia seksualnego nawet wtedy, gdy może prowadzić ono do nie-chcianego poczęcia dziecka. Sięganie po antykoncepcję świadczy więc o tym, że jedyne, na co stać takiego człowieka, to bierne podporządkowanie się popędowi, a jedyną jego aspiracją nie jest już panowanie nad własnym za-chowaniem lecz tylko próba „pano-wania" - za pomocą określonych sub-stancji chemicznych czy środków fi-zycznych- nad niechcianymi konsekwencjami tegoż zachowania. Jest tu więc analogia do sytuacji, w której ktoś nie chce nadwagi, mimo to jada zbyt dużo, a następnie próbuje ratować się tabletkami odchudzającymi. Z tym, że rezygnacja ze zdolności do kierowania własną seksualnością i stosowanie an-tykoncepcji powoduje nieporównywal-nie większe szkody fizyczne, psychiczne, duchowe i społeczne, niż rezygnacja ze zdolności do kierowania własnym apetytem.

Tymczasem w polskich publikacjach, które propagują środki antykoncepcyjne albo bezkrytycznie zachwala się takie środki, albo jedynie ogólnie wspomina się o szkodliwych skutkach ubocznych, zwłaszcza gdy chodzi o środ-ki hormonalne. Nie wspomina się natomiast zwykle ani słowem o tym, co najważniejsze: że środki te nie są konieczne do odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz że oznaczają rezygnację z panowania nad własnym popędem i własnymi zachowa-niami. Na ogół bardziej rzetelne są pod tym względem publikacje na Zachodzie, gdzie już zbyt widoczne stały się bolesne konsekwencje psychiczne i społeczne stosowania antykoncepcji, aby nadal ukazy-wać ją w nieodpowiedzialny sposób.
Wychowawcy powinni obiek-tywnie przedstawiać ludziom młodym powyższe informacje. Rozmawiając z młodzieżą przekonuję się, iż niektórzy uważają antykoncepcję za coś nieszko-dliwego i starają się nie widzieć faktów oraz nie słyszeć argumentów, które uka-zują niebezpieczeństwa związane z jej stosowaniem i zmuszają do osobistej refleksji. Część młodych nie chce uznać nawet faktów najprostszych, a mianowi-cie, że ona szkodzi zdrowiu. Środki me-chaniczne i chemiczne mogą powodo-wać urazy i stany zapalne, a tabletki hormonalne hamują działanie przy-sadki mózgowej, wpływają negatyw-nie na układ naczyniowy, na krzepli-wość krwi, wątrobę. Ponadto środki an-tykoncepcyjne oszukują, gdyż sugerują, iż współżycie seksualne ma tylko fizycz-ny wymiar. Ludzie ulegający takiemu złudzeniu myślą, iż stosując antykoncep-cję, nie muszą już kierować się żadnymi innymi regułami i zasadami. Wychowawcy powinni nie tylko ukazywać szkodliwość antykoncepcji. Powinni też otwarcie powiedzieć, że stosowanie naturalnych metod odpowiedzialnego rodzicielstwa jest trudne, gdyż wymaga wewnętrznej dyscypliny i panowania nad własnym ciałem. Z tego właśnie powodu posługiwanie się naturalnymi metodami planowania potomstwa jest zwykle możliwe tylko w kontekście pogłębionych więzi i dojrzałej miłości. A więc tam, gdzie miłość jest ważniejsza niż przyjemność.


Komentarze (7) Brak komentarzy
30.4.2008 (09:29)

biore ją :)) DENA

30.11.2007 (13:58)

czemu wy wszyscy tak sceptycznie odnosicie sie do katolicyzmu?? czy ktos tu naprawde wierzy??? to smutne...:(

22.1.2007 (11:07)

Bardzo ciekawe spojrzenie na ten problem z którym jak najbardziej nie zgadzają sie młodzi i małolaci tego świata-Bardzo ciekawie sie czyta -osobiście mi sie podoba

Typ pracy