profil

Pierwsze Wolne Elekcje i ich znaczenie dla Rzeczypospolitej

poleca 83% 1038 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Pierwsze Wolne Elekcje i ich znaczenie dla Rzeczypospolitej

Tron polski, dziedziczny w czasach piastowskich w XIV w. Stał się elekcyjny. Zmiana nastąpiła w chwili, gdy przedstawiciele szlachty uznali za króla Ludwika Andegaweńskiego oraz zgodzili się na objęcie tronu przez jedną z jego córek. Za to przyzwolenie Ludwik musiał zapłacić szlachcie przywilejami. Podobnie było w przypadku Władysława Jagiełły, który w zabiegach o utrzymanie korony w rękach dynastii musiał uzyskać akceptacje szlachty. Również następcy Jagiełły zasiadali na tronie po wcześniejszych pertraktacjach ze szlachtą, co zazwyczaj kończyło się potwierdzeniem dotychczasowych przywilejów, lub nadanie kolejnych. Gdy na mocy konstytucji „Nhil novi” 1505r. Szlachta ostatecznie zagwarantowała sobie wpływ na władze w państwie, oznaczało to, że od niej będzie zależał także wybór króla. Trudno się, zatem dziwić oburzeniu, jakie w 1529r. Wywołały wybory Zygmunta Augusta na króla dokonany za sprawą bony jaszcze za życia ojca.

Po zgonie ostatniego Jagiellona, w 1572r. Szlachta stanęła przed koniecznością samodzielnego wyboru władzy. Na specjalny zjeździe konwokacyjnym tymczasową władze oddano w ręce prymasa Jakuba Uchańskiego, którego uhonorowano tytułem interreksa. Podczas dyskusji o sposobie dokonania wyboru przeważył głos przywódcy średniej szlachty, Jana Zamoyskiego, który zaproponował, aby w elekcji wzięła udział cała szlachta. Skoro każdy szlachcic prze3konywał Zamoyskiego, na obowiązek obrony kraju, to posiada również prawo udziału w wybieraniu króla. Tym sposobem zaakceptowano elekcję viritim, a następnie ustalono, że zjazd elekcyjny odbędzie się w podwarszawskiej wsi Kamień. Miejsce wybrano nieprzypadkowo, wszak na Mazowszu zamieszkiwało sporo drobnej szlachty, dla której przyjazd nie stanowił problemu, odwrotnie niż w przypadku ubogiego szlachcica z odległej Ukrainy. Inna sprawa, że mazowiecka szlachta była szczególnie podatna na działanie agitatorów zachwalających swoich kandydatów...

Leżące w prawym brzegu Wisły mazowieckie pola zgromadziły w 1573 wielkie rzesze szlachty, wśród których dominował blisko 40-tysięczny tłum Mazowszan. W środku pola elekcyjnego postawiono ogromny namiot. To tutaj obcy posłowie przedstawiali kandydatów do tronu. W namiocie odbywały się narady i dyskusje, a wyniki ogłaszano zgromadzonej w pobliżu szlachcie. Mimo sporego grona kandydatów najwięcej głosów zebrał francuski Książe Henryk Walezy. Jego wybór szlachta uzależniła jednak od zaprzysiężenia uchwalonego kilka miesięcy wcześniej aktu tolerancji religijnej. Choć przyszły król złożył wstępną przysięgę jeszcze w Paryżu, to podczas odbywającego się w Krakowie sejmu konwokacyjnego opierał się przed złożeniem właściwego ślubowania dotrzymania pokoju religijnego. Wybór na króla obwarowany był ponadto szeregiem postulatów, wśród których oprócz zobowiązań osobistych (pacta conventa), układanych osobno dla każdego kandydata do polskiego tronu, Walezemu przedstawiono zbiór artykułów, zwanych od jego imienia Henrykowskimi, które stanowiły podstawę ustroju szlacheckiej Rzeczypospolitej.

Krótkie panowanie Henryka, który po czterech miesiącach potajemnie opuścił Polską, sprawiło, że problem wyboru władcy ponownie stał się aktualny. Francuz łudził wprawdzie Polaków nadziejami na powrót, ale cierpliwość polskiej szlachty miała swoje granice. Gdy minął wyznaczony termin, półtora roku po pierwszej wolnej elekcji odbył się kolejny zjazd. Tym razem doszło do niego we Wsi Wola pod Warszawą (to tu w następnych stuleciach dokonywać się będzie wybór polskiego króla). Tym razem elekcje poprzedziły poważne perturbacje. Gdy okazało się, że senatorowie poparli kandydaturę cesarza Maksymiliana II, szlachecka brać zawrzała. Habsburska dynastia, władająca rozległymi obszarami od Atlantyku i Morza Północnego aż po Czechy i Węgry, nie cieszyła się sympatią polskiej szlachty. Jednak zgromadzone wokół prymasa stronnictwo katolickie, nie zważając na protesty, ogłosiło Maksymiliana królem polski. Odpowiedź była szybko: dwa dni później szlachta kierowana przez Zamoyskiego i wojewodę krakowskiego Piotra Zborowskiego, wybrała na króla siostrę Zygmunta Augusta, Annę, ostatnią z rodu Jagiellonów. Bez porozumienia z senatorami ogłoszono, że jej mężem i królem polski zostanie Książe Siedmiogrodu Stefan Batory.

Podwójna elekcja ściągnęła nad Polskę widmo wojny domowej, zwłaszcza że zwolennicy Batorego uchwalili podatki na wojnę z cesarzem i zwołali zbrojny zjazd. Książe siedmiogrodzki zaprzysięgał jednak pacta conventa, przybył do Krakowa i szybko poślubił starszą o 10 lat Jagiellonkę, po czym koronował się na króla. Pośpiech był konieczny, a groźba wojny całkiem realna, lecz rychła śmierć cesarza sama rozwiązała problem. Panowanie Stefana Batorego, jednego z najwybitniejszych władców na polskim tronie, zostało ugruntowane dopiero w 1577, kiedy to wojska królewskie pokonały siły gdańszczan, nie uznających wyboru Batorego, a wcześniej popierających Habsburga. Przy okazji konfliktu z Gdańskiem nowy król stanął wobec potrzeby uchwalenia podatków na wojnę z Rosją. Na sejmie, słysząc gardłowanie szlachty, która od spełniania wygórowanych żądań uzależniła swą zgodę na dodatkowe obciążania, wygłosił przed zgromadzonymi emocjonalną mowę. To wówczas zabrzmiały znamienne słowa: „Jestem królem waszym, nie wymyślonym ani malowanym”. Wprawdzie podkreślił, że na króla został wybrany przez szlachtę, ale zaraz dodał: „Chcę panować i rządzić i nie ścierpię, aby ktoś z was mi w tym przeszkadzał. Bądźcie strażnikami waszej wolności, ale nie pozwolę, abyście byli moimi nauczycielami”. Zapamiętano te słowa i choć mocno kłóciły się one ze szlacheckim pojmowaniem wolności, Batory do końca panowania wzbudzał uzasadniony respekt i szacunek.

Po zgonie Stefana Batorego doszło do trzeciej w dziejach Rzeczypospolitej wolnej elekcji. Wprawdzie królowa Anna Jagiellonka wskazała w 1587r. Na swego siostrzeńca, szweckiego królewicza Zygmunta Wazę, lecz zjazd elekcyjny zakończył się drugim w dziejach podwójnym wyborem. Gdy zwolennicy Zamoyskiego ogłosili królem Zygmunta, senatorowie pod wpływem Zborowskich wybrali Maksymiliana, brata cesarza Rudolfa II. Sytuacja ta musiała doprowadzić do wojny, która Rzeczypospolitej groziła już w czasie poprzedniej wolnej elekcji. Habsburg przyjął tytuł króla Polski i na czele wojsk ruszył w kierunku Krakowa. Zaatakowanie stolicy przez wojska cesarskie wywołało początkowo popłoch, jednak obrońcy zagrzewani do walki przez samego Zamoyskiego, wytrzymali półtora miesięczne oblężenie. Gdy przeciwnik odstąpił od miasta, do Krakowa wjechał Zygmunt i dopełnił aktu koronacji. Tymczasem Zamoyski udał się w pościg za Maksymilianem, doganiając go w okolicach Byczyny na Śląsku, już poza granicą państwa. W krwawej bitwie wojska Zamoyskiego odniosły zwycięstwo, a niedoszły król polski dostał się do niewoli.

Wygrana pod Byczyną zamknęła ostatecznie burzliwe dzieje trzeciej wolnej elekcji. Wprawdzie w chwili gdy Zygmunt III składał królewską przysięgę, tytuł króla polskiego oprócz używali jeszcze Maksymilian Habsburg (ostatecznie zrzekł się go dopiero w 1598r.) i Henryk Walezy (zachował tytuł aż do śmierci), ale w praktyce nie miało to większego znaczenia. Władza trzeciego króla wybranego w drodze elekcji virtim wydawała się mieć trwałe podstawy.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut