profil

Subkultury młodzieżowe

poleca 85% 507 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Wstęp.
Wybrałem temat o subkulturach młodzieżowych gdyż same rozważania o różnych typach podkultur są bardzo interesujące. Wnikając głębiej w jakąś subkulturę, w jej sposób powstania, funkcjonowanie czy też ideologię można dowiedzieć się wielu, naprawdę fascynujących, rzeczy. Przede wszystkim takich faktów o których przeciętny człowiek nie wie, nie zdaje sobie sprawy z tego jak one funkcjonują, jak są wprowadzane w życie, lub ma błędne o nich mniemanie. Istnieje wiele stereotypów na temat subkultur (niejednokrotnie negatywnych), które w rzeczywistości, po zagłębieniu się w temat są zgoła odmienne od prawdy.
Poza tym jest tak wielka różnorodność subkultur, że temat ten, przez samą głębie informacji, jest bardzo ciekawy i trudny do wyczerpania. Powiedzieć trzeba, moim zdaniem, że informacje te są czasami tak zaskakujące, a niekiedy również szokujące, iż studiowanie, zajmowanie się tą problematyką jest na tyle fascynujące, że czasem jest się trudno od tego oderwać. Dlatego też postanowiłem zająć się tym zagadnieniem, i chociaż na potrzeby tejże pracy został on potraktowany bardzo skrótowo to i tak mam nadzieję, że będzie on dla czytelnika interesujący.

Jak już wspomniałem napisałem tą pracę w celu przedstawienia poszczególnych subkultur w możliwie krótki sposób, ale zwracając uwagę na to, żeby przekazać jak najwięcej interesujących informacji i faktów. Mając świadomość istnienia ogromu literatury na ten temat mam nadzieję, że rozważania moje stać się mogą rodzajem „ściągawki”, skryptem do tak obszernego zagadnienia.

Rozważania swoje oparłem na literaturze fachowej (Dyonizak R., Młodzieżowa podkultura, Warszawa 1965; Jawłowska A., Drogi kontrkultury, Warszawa 1975; Słomińska J., Mechanizmy i funkcje grup młodzieżowych, Warszawa 1986) jak również na ogromie informacji dostępnych na stronach internetowych.

Pracę tą podzieliłem na sześć rozdziałów: 1.Czym są subkultury?, 2.Hipisi., 3.Punk., 4.Skinhead., 5.Metalowcy., 6.Inne subkultury. Każdy z rozdziałów (prócz pierwszego) podzielony jest także na podrozdziały, których zadaniem jest uporządkowanie poszczególnych zagadnień dotyczących konkretnych subkultur. Myślę, że struktura mojej pracy jest na tyle przejrzysta, że czytelnik może dotrzeć do interesujących go zagadnień bez konieczności studiowania całego zagadnienia.

Na zakończenie życzę miłej lektury tejże pracy.

Rozdział I. Czym są subkultury?
Każdy młody człowiek potrzebuje grupy, "która umożliwiłaby mu zrealizowanie potrzeby przynależności, akceptacji i uznania, szuka tzw. grupy autentycznej. Nie należą do nich, niestety, grupy formalne tworzone dla młodzieży przez dorosłych np. koła zainteresowań, sekcje sportowe itp."
Należą do nich grupy nieformalne; wśród których ogromną popularnością obecnie cieszą się grupy nazywane subkulturami bądź podkulturami młodzieżowymi. Pojęcia te używane są zazwyczaj zamiennie.
Pojęcie "podkultura" w literaturze naukowej stosowane jest od niedawna. Ryszard Dyonizak scharakteryzował subkulturę w sposób następujący: "Gdy wiele jednostek ma podobne problemy i gdy na gruncie wspólnych zainteresowań i dążeń powstają dość trwałe więzi między rówieśnikami, którzy tworzą im tylko odpowiadające i ich tylko obowiązujące normy, wartości i wzory, to pewna całość tych norm, wartości i wzorów stanowi podkulturę określonej zbiorowości." (Dyonizak 1965, s.12)
Cloward i Ohlin wyróżniają trzy typy podkultur młodzieżowych:
1. Podkultura typowo przestępcza, rodząca się w dobrze zintegrowanych środowiskach, w których występują różne formy przestępczej działalności dorosłych. Wzory zachowań przestępczych prezentowane przez dorosłych są przejmowane przez młodzież, która stopniowo angażuje się w przestępczość - najpierw w gangach młodzieżowych traktowanych jako staż, a następnie w rozmaitych formach przestępczości dorosłych, aż po udział w syndykatach przestępczych. W tej sytuacji, gdy istnieją nielegalne drogi prowadzące do sukcesu, przestępczość traktowana jest przez młodzież jako normalny sposób życia - czyli trudno mówić o nieprzystosowaniu społecznym młodzieży wyznającej tę podkulturę.
2. Podkultura konfliktu, powstająca na obszarach źle zintegrowanych, o dużej mobilności członków grup i ogólnej niestabilności, gdzie istnieje ograniczony dostęp do wzorów przestępczych dorosłych, w związku, z czym wzory zachowań służące osiągnięciu wyższego statusu pochodzą głównie od rówieśników. W ramach tej podkultury tworzą się zwłaszcza gangi chuligańskie nastawione na bójki i wandalizm, a szczególnie cenione tam wartości to odwaga, bojowość i siła fizyczna - prestiż mają zwłaszcza ci, którzy wyróżniają się w walkach między gangami.
3. Podkultura wycofania się, zwana również podkulturą podwójnie przegranych. Skupia ona tę młodzież z warstw niższych, która nie ma możliwości osiągnięcia sukcesu w drodze legalnej, a której nie powiodło się także w adaptacji nielegalnej (dwa poprzednie sposoby). Sposób ten wybiorą również ci, którzy działania bezprawne odrzucili jako sprzeczne ze swoim kodeksem moralnym. Jest to przede wszystkim podkultura narkomanów, a przestępczość występuje tu głównie w formie nielegalnej dystrybucji środków odurzających, by z czasem pojawić się jako różnorodne działania zmierzające do zdobycia środków odurzających. (Pęczak 1992, s. 36-38)
Jak zatem widać przeważnie termin podkultura wiąże się z patologią społeczną, nieprzystosowaniem czy z podważaniem obowiązujących norm. Dzieje się tak dlatego, że już w samej etymologii słowa "subkultura" zdaje się zawierać "to, co niższe", gorsze. I wiele zjawisk, określanych przy użyciu tego słowa, odpowiada takiemu właśnie rozumieniu jego sensu. Przykładem może być, np.: agresywne zachowania skinheadów, bijatyki na stadionach piłkarskich, wzajemna agresja różnych grup młodzieży. Mówi się też o subkulturach narkomańskich, pijackich, przestępczych. Ma to swoje uzasadnienie, "gdyż termin subkultura zaczął być pierwotnie używany w naukach społecznych w odniesieniu do grup spatologizowanych, pozostających w konflikcie ze społeczeństwem. Nieco upraszczając można powiedzieć, że pojawienie się młodzieżowych gangów wywołało u badaczy potrzebę nadania owym gangom wspólnej nazwy."

Każda subkultura młodzieżowa może być stworzona przez niewielką grupę osób, ale w jej skład może wchodzić czasami kilkadziesiąt milionów osób. Przykładem tak rozbudowanej i licznej podkultury mogą być punki, rozsiane po całym nieomal globie ziemskim. Co nie zaprzecza istnieniu mniejszych grup punków w obrębie jednej subkultury. Aby jakąś zbiorowość można było nazwać grupą konieczne są do spełnienia następujące warunki:
1. Poczucie przynależności, czyli świadomość "my" cechującego członków.
2. Zasada odrębności powodująca, że inni są określani w kategoriach "oni" lub "wy".
3. Wspólne wartości i wypływające z nich normy.
4. Wewnętrzna organizacja grupy.

Większość podkultur ma swoją własną ideologię. Natomiast nie we wszystkich ruchach młodzieżowych można ją określić. Nie ma jej np. subkultura metalowców. W tej subkulturze wspólną wartością traktowaną czasami jako wyjątkowe święto jest uczestnictwo w koncertach, wspólne wysłuchanie muzyki, dzielenie się przeżyciami. Co się zaś tyczy celów to są one na ogół dwojakiego rodzaju: albo są wymysłem członków grupy np. wspólne pójście na koncert czy spędzenie przyjemnego wieczoru przy kuflu piwa; albo są one wyznaczone przez grupę nadrzędną. Może tu posłużyć przykład celu wspólnego dla wszystkich skinheadów, a mianowicie tzw. "równanie w dół”, czyli ściągnięcie wszystkich na własny, niski poziom życia. Uczestnictwo w grupie daje poczucie przynależności, które jest sprawą zasadniczą dla funkcjonowania subkultury. Słabe poczucie więzi, lub jego brak, prowadzi do wyobcowania jednostki, a nieraz i do zerwania wszelkich więzów z grupą.

Większość subkultur młodzieżowych kładzie nacisk na przyjemne spędzanie czasu, graniczące niejednokrotnie z biernym wyczekiwaniem, że coś się może zdarzyć. Niejeden z nas widział zapewne grupę punków siedzącą na chodniku i spędzającą w ten sposób cały dzień. To marnowanie czasu jest chyba konieczne dla młodego człowieka, który może w ten sposób, później doceni jego wartość. Niebezpieczne natomiast jest zabijanie czasu i nudy poprzez sięganie do różnych środków odurzających. Powodują one oprócz skutków fizycznych również głębokie zmiany psychiczne prowadzące nieraz do uzależnienia. Trzeba jednak przyznać, że solidarność w grupach subkulturowych jest bardzo silna, a więzi interpersonalne "żywe". Dominuje tzw. trzymanie się razem, które jest bardzo korzystne w przypadku, gdy dojdzie do jakiegoś starcia między różnymi ugrupowaniami. Na co dzień, dla zwykłego, szarego przechodnia grupy subkulturowe mimo szokującego nieraz wyglądu, nie są raczej groźne.

Uczestnictwo w subkulturach jest zazwyczaj rezultatem niezaspokojenia obiektywnych potrzeb młodzieży i stanowi bardzo często próbę zwrócenia na siebie uwagi. Wynika ono też z cech osobowości charakterystycznych dla wieku młodzieńczego. Cechy te mają podłoże biologiczne, ale są też uwarunkowane czynnikami społecznymi i kulturowymi, a także błędami procesu wychowawczego. Wszelkie dziwne i niezrozumiałe zachowania służą rozładowaniu agresji i frustracji, która młodym daje się szczególnie we znaki. "Geneza poszczególnych podkultur jest podobna, a różnice ideologii to w gruncie rzeczy odbicie różnic wynikających z czasu i miejsca, w którym młodzi żyją." (Słomińska 1986, s.21-30)

Uczestnictwo w subkulturach szkolnych czy innych grupach określanych mianem "pozytywnych" jest względne. Służy ono z jednej strony rozwojowi jednostki: pogłębia jego wiedzę, uczy współżycia i współpracy w grupie; z drugiej zaś może stać się realnym zagrożeniem.

Uczestnictwo w podkulturze może stać się pewnego rodzaju doświadczeniem, które wzbogaca osobowość człowieka i pomoże mu w przyszłości dokonać prawidłowego wyboru własnej drogi życiowej. Istnieje jeszcze druga strona subkultury. Należą do niej: narkotyki, agresja, chuligaństwo, hasła wolnej miłości bez żadnych konsekwencji i wiele, wiele innych, których już nie można bronić. Gdyż dla młodego trzynasto - czy czternastoletniego człowieka stają się one wręcz zabójcze. Subkultura może stać się zatem szansą rozwoju dla młodego człowieka. Może stać się pewnym pozytywnym doświadczeniem, które zmieni jego sposób patrzenia na niektóre sprawy, bardziej go uwrażliwi. Ale może również oddziaływać negatywnie i pozostawić swój ślad na całe życie w postaci alkoholizmu czy narkomanii. W tym wymiarze jest ona realnym zagrożeniem i niestety naprawdę trzeba o tym pamiętać i brać to pod uwagę.

Rozdział II. Hipisi.
1. Historia powstania ruchu.
Za datę pojawienia się ruchu hipisowskiego w Stanach Zjednoczonych przyjmuje się 14.01.1967 roku. Tego dnia w Golden Gate Park w San Francisco odbył się „The Nord’s first human be-in” czyli „Pierwsze światowe połączenie człowieka”. „Be-in” okazał się wielkim festiwalem, podczas którego po raz pierwszy ukazano światu hasła nowego pokolenia, które stały się symbolem ruchu: „Make love not war”, „All people are one”, „LSD”, oraz symbol pokoju – pacyfkę. Do zebranych ludzi przemówili pierwsi: Timothy Leary, Richard Alpert, mistrz Zen – Alan Watts, poeta pokolenia beatników – Alan Ginsberg i wielu innych, przebranych w białe hinduskie szaty, z wymalowanym okiem opatrzności na czole. W zebranym tłumie krążył Święty Mikołaj rozdający LSD i marihuanę.

Ruch hipisów w USA wiązał się genetycznie z amerykańskim ruchem beatników, od których przejął sposób życia i idee, wzbogacając je o moc działania LSD. Beatnicy, to pierwsze przejawy buntu przeciw społeczeństwu. Szokowali postępowaniem sprzecznym z upowszechnionym wzorem życia i normami obyczajowymi.

Ważną rolę wśród przyczyny buntu młodzieży odegrała amerykańska agresja w Wietnamie. Była ona czymś więcej niż interwencją w obcym kraju. W Stanach Zjednoczonych podważyła ona wśród młodzieży wiarę w posłannictwo "amerykańskiej demokracji". Wietnam stał się symbolem walki prostych ludzi o należne im prawa ,walki przeciw przemocy i niesprawiedliwości. Wypowiedziano wojnę pewnemu stylowi życia związanemu z koncentrowaniem uwagi na gromadzeniu dóbr materialnych. I tak kryzys ideowy, polityczny i społeczny ukształtował nowe, wyzwolone pokolenie młodzieży, hipisów. Upadku ruchu należy upatrywać w akcji władz USA. Od 1967 roku rozpoczęły one likwidację ośrodków hipisów. Policja wkraczała do komun, przeganiając ich mieszkańców nawet przy użyciu broni, gazów łzawiących, itp. Dławione były również demonstracje i happeningi. Ich uczestnicy otrzymywali karty poboru do Wietnamu lub zapełniali więzienia czy też zakłady psychiatryczne. Całe zło, jakie Ameryce przyniósł wiek XX, przypisywano hipisom – narkomanię, przestępczość, sekciarstwo religijne, nihilizm.

Drugi poważny cios zadał kontrkulturze przemysł. Zaczęto lansowanie kontestacyjnej mody. Zbuntowany ubiór, fryzura, styl życia, dom, muzyka, produkowane masowo pozbawiły uczestników ruchu bazy ich protestu. Bunt został skomercjalizowany. Kontrkulturę sprzedano, a buntowników kopiowano i seryjnie powielano. Handlowcy sprzedawali "młody bunt" turystom : peruki, brody, stroje; organizowano wycieczki do centrów-wspólnot, po których oprowadzali wyszkoleni przewodnicy. Wizerunek "ludzkiego zoo" stał się przyczyną kolejnych "pogrzebów", na których palono kolorowe łachmany.

Ruch hipisowski, wielka kontestacja lat sześćdziesiątych nie przeminęła bez echa. Przede wszystkim trzeba tu wymienić jej wpływ na wycofanie się wojsk amerykańskich z Wietnamu. Presja zbuntowanej młodzieży, która podniosła ów protest do rangi jednego z głównych swych haseł, pozostawiła swój ślad w opinii publicznej amerykańskiego społeczeństwa i wpłynęła, w jakimś stopniu, na decyzję władz. Warto zaznaczyć, że ów bunt wpłynął również na świadomość pokolenia dorastającego w latach sześćdziesiątych. (www.hipisi.pl)

Charakter obecnego ruchu hipisowskiego jest odmienny od kontestacji lat 60-tych i 70-tych.Wpływ na to wywarło kilka zasadniczych czynników. Jednym z nich jest odmienna sytuacja społeczna, w jakiej przyszło funkcjonować współczesnym hipisom. W obrębie państwa totalitarnego szykanowano i prześladowano wyrazy wszelkiej odmienności i niedostosowania do społeczeństwa. Już sam fakt noszenie długich włosów, odmiennego wyglądu był powodem do aresztowania, agresywnego i brutalnego traktowania, nierzadko kończącego się pobiciem lub gwałtem. Zloty kontestujących ludzi były niebezpieczne dla ładu społecznego, a więc systematycznie rozpędzane przez milicję. Hipisi odczuwali silną negację ze strony społeczeństwa, gdyż była to wówczas jedyna subkultura. W dobie dzisiejszej demokracji znacznie wzrosła świadomość i tolerancja społeczeństwa wobec różnych subkultur młodzieżowych. Zmiany nastąpiły również w strukturach władzy, policji.

Walka z systemem była dla hipisów doby socjalizmu jednym z elementów podtrzymujących tę grupę. Konsolidowała ją i integrowała. Obecnie na czoło ideologii wysunęły się problemy. Hipisi nastawieni są bardziej na samodoskonalenie się, rozwój wewnętrzny bądź problemy globalne, jak choćby zaangażowanie się w problemy ekologii czy pokoju na świecie.

W Polsce można było zauważyć kilka kategorii ludzi identyfikujących się z ruchem. Pierwszą z nich i zdecydowanie najliczniejszą stanowi młodzieżw przedziale wieku 15 do 17/18 roku życia. Przeważnie są to uczniowie szkół średnich będący na utrzymaniu rodziców. Najczęściej wywodzą się z rodzin klasy średniej, choć nie brak młodzieży z rodzin patologicznych. Okres bycia w ruchu jest różny. Większość odchodzi z niego, traktując uczestnictwo jako chwilowy bunt. Wracają oni na "łono rodziny i społeczeństwa", zrywając wszelkie kontakty z subkulturą hipisów. Świadomość uczestnictwa w ruchu, znajomość historii kontestacji, jej źródeł i istnienie jest wśród młodzieży niewielka. Traktują go jako formę odskoczni od rzeczywistości, z którą nawet w tym momencie nie mogą sobie poradzić.

Drugą grupę hipisów stanowi młodzież 18-25 letnia, której staż w ruchu i świadomość uczestnictwa jest dużo wyższa. Są to ludzie, którzy przystąpili do tej subkultury w równie młodym wieku co wyżej wymienieni, ale zintegrowali się z nim i stanowią jego trzon. Grupa tych ludzi jest mniej liczna niż poprzednia, lecz stanowi filar i podporę ruchu. Część tej grupy to studenci różnych uczelni, wielu z nich pracuje, najmniej stanowią ludzie bez konkretnego zajęcia, nierzadko bez stałego miejsca nie tylko zameldowania ale też zamieszkania.

Trzecia kategoria hipisów jest najmniej liczna, a właściwie są to jednostki. Stanowią ją ludzie 30-40 letni, będący w ruchu od początku. Osoby te to ludzie z wielkim bagażem doświadczeń, często wieloletni narkomani i włóczędzy. Niektórzy z nich nie mają stałego miejsca zamieszkania ani pracy, prowadzą żywot włóczęgi. Inni, wyleczeni narkomani, pracują w placówkach dla uzależnionych jak "Saltrom" w Krakowie czy "Monar". Niektórzy zaś pozakładali rodziny, mają stałe zajęcie, lecz wciąż uczestniczą w ruchu. Ludzi tych, tak z pozoru różnych, łączą jednak pewne idee, które powodują, że razem spotykają się każdego miesiąca na zlotach, każdego roku na pielgrzymkach, na koncertach. Czują pewną więź i wspólnotę (Jawłowska 1975, s. 69-74).

Szczyt rozwoju subkultury hippisowskiej w Polsce przypada na połowę lat siedemdziesiątych jednak dopiero kilka lat później ruch ten ujawnił swoje drugie oblicze - walkę o pokój. W Polsce największą pokojową demonstrację hippisi urządzili w 1981 roku. Odbył się pod hasłem: "Człowiek nie może jednocześnie planować wojny i pokoju". Wkrótce potem ruch zaczął obumierać, a ponoć ostatnich hipisów widziano na pierwszych festiwalach rockowych w Jarocinie.

Aldona Jawłowska, analizując wpływ kontestacyjny działań na młodzież polską z perspektywy roku 1975 i możliwe konsekwencje owego zjawiska stwierdziła wyraźnie, że : „Ruch młodzieży zachodniej wyrósł na tak odmiennym kulturowym podłożu i walce z rzeczywistością społeczną tak inną niż nasza, że jest mało prawdopodobne, by jego ideowe treści mogły się przyjąć w polskiej sytuacji (...). Próby powtarzania kontestacyjnych haseł czy zachowań w aktualnej, a także przewidywanej na najbliższą przyszłość sytuacji polskiej byłoby wręcz śmieszne, jak też po prostu bezsensowne, gdyż wyrażałoby treści całkowicie nieadekwatne do rzeczywistości i formułowanych wobec niej oczekiwań młodzieży" (Jawłowska 1975, s. 65). Myślę, że można się pokusić o stwierdzenie iż pani socjolog miała zupełną rację. Gdyż jedynym czynnikiem przeniesionym na grunt Polski stał się ubiór hipisów.

2. Idee hipisów.
Jedną z podstawowych idei hipisów było wyzwolenie, pojmowane jako uwolnienie jednostki od nakazów społeczeństwa. Hipisi nie chcieli podejmować zwykłych ról społecznych, nie przestrzegali "świętych norm społecznych". Swoją nonszalancją i odrzucaniem powszechnych wartości podważali i odrzucali ich znaczenie. Wiązała się z tym ucieczka od poboru wojskowego i publiczne palenie kart mobilizacyjnych. Również swoboda seksualna była wyzwoleniem od sztucznie narzuconych norm moralnych. Hipisi widzieli wartość każdej istoty ludzkiej - każdej osobowości. Krytykowali wszelką rywalizację, która skłania do patrzenia na innych jak na swoich potencjalnych przeciwników. "Ludzie są braćmi, świat jest dostatecznie duży dla wszystkich". Hipisi nie uznawali żadnej hierarchii, stąd w ruchu trudno dostrzec struktury organizacyjne. Nie było przywódców ani podwładnych. Stosunki były oparte na przyjaźni i koleżeństwie. Hipisi traktowali siebie jak braci i siostry, gdyż łączyła ich wspólna świadomość, wiara, przekonanie o nadejściu ery miłości, ery Wodnika.

Przewodnim tekstem dla hipisów, którego przesłanie starają się realizować, jest znaleziony w starym kościele św. Pawła w Baltimore, anonimowy tekst z 1662 roku o nazwie "Desiderata". Jego treść, wielokrotnie powtarzana podczas mszy, misterium, dyskusji, jest znana przez wszystkich prawdziwych hipisów. "Desiderata" to piętnaście przykazań, którymi kierując się człowiek osiągnie pokój i szczęście. Nakazuje życie w ciszy, wewnętrznej zgodzie, radości, unikanie hałasu, ludzi głośnych i napastliwych, wyzbycie się oschłości i cynizmu. Zaleca wewnętrzne doskonalenie się, łagodność wobec siebie i innych. Hipisi przyjęli "Desideratę" jako swoje życiowe motto, zawierające ideały miłości, wolności i pokoju. Dla ludzi związanych z ruchem, słowo "hipis" znaczy właśnie człowieka postępującego zgodnie z "Desideratą". (www.hipisi.pl)

3. Strój, muzyka i narkotyki w życiu hipisów.
Hipisów wyróżniał również strój. Odgrywał on przede wszystkim rolę funkcjonalną. Prosty i niedrogi, a zarazem zmysłowy, wskazywał na pokrewieństwo z naturą. Ten ubiór wyrażał wolność, a także jednolitą osobowość ( w odróżnieniu od stroju starszego pokolenia, jedno ubranie nosiło się wszędzie, co symbolizowało bycie sobą w każdej sytuacji, jednolicowość ); nie ukazywał różnic bogactwa czy statusu. Wreszcie wyrażał wspólnotę pewnych podstaw i wartości. Do tego długie włosy, na znak buntu, bycia poza społeczeństwem. Dopełniały one strój, który składał się zazwyczaj z kolorowych kwiecistych bluzek, często z rozszerzanymi rękawami, zniszczonych i podartych jeansów z szerokimi nogawkami-dzwonów, u kobiet z długimi, barwnymi spódnicami. Nieodłącznym atrybutem były tanie ozdoby - drewniane i plastikowe koraliki, pacyfki, apaszki i opaski na głowach. Grupa tak ubranych ludzi sprawiała wrażenie niezwykle barwnej i beztroskiej. Rezygnując z wykreowanych przez modę i nakazanych przez konwencję społeczną uniformów, zdawali się być niezależni, wolni.

Głównym środkiem wyrazu hipisów była muzyka. Powstała onaz materiału, który już istniał: bluesa. rock and rolla, muzyki ludowej. Wyszła ona na ulicę, co było nowością, a dodatkowo jako pierwsza zastosowała instrumenty elektryczne i wzmacniacze elektroniczne, przez co stała się głośna i przenikliwa, docierając do szerszej rzeszy odbiorców. Kontakt między słuchaczami, a muzykami zacieśnił się, zespoły przybierały własny styl w myśl hasła : "Jesteśmy muzyką, którą gramy, muzyka jest naszą filozofią, religią, mową, bronią i polityką". Muzyczne zloty stanowiły afirmację spontanicznego stylu życia. Najsłynniejszym z nich stał się festiwal Woodstock w 1969 roku. Do małej farmy niedaleko Nowego Jorku przybyło ponad pół miliona miłośników nowej muzyki. Woodstock był rodzajem duchowej krucjaty, stał się dla hipisów symbolem wspólnoty i jedności. Warto zaznaczyć, że podczas całego festiwalu nie zanotowano ani jednego przypadku kradzieży, rozboju czy gwałtu. Woodstock stał się legendą.

Nie sposób mówić o ruchu pomijając narkomanię, która odegrała dużą rolę w jego istnieniu, przyczyniając się pośrednio do jego upadku. W rozpowszechnieniu LSD wśród hipisów odegrał Thimoty Leary (psycholog i wykładowca na uniwersytecie w Harvardzie; eksperymentował z LSD, jednak w swych badaniach posunął się zbyt daleko, przez co został zwolniony z uczelni) , który w San Francisco na "Be-in" głosił, iż LSD to nowy sakrament służący do ekspansji umysłu. Początkowo LSD zażywane było w celu rozwoju wewnętrznego, a jego przyjmowanie ściśle kontrolowane. Wkrótce narkotyk ów stał się bardzo popularny wśród hipisów, do tego doszły jeszcze inne środki pobudzające. Gdy przekonano się, że LSD niszczy chromosomy i tkankę mózgową, Leary'ego okrzyknięto fałszywym prorokiem, zanim to jednak nastąpiło, wielu hipisów skończyło w zakładach psychiatrycznych.

I w ten sposób chciałbym zakończyć rozważania o hipisach, mając oczywiście na uwadze fakt, iż podjęta tutaj próba scharakteryzowania zjawiska hipizmu jest dość powierzchowna. Badania tego ruchu winny być kontynuowane na gruncie antropologii czy socjologii. Jak każda bowiem subkultura, ruch hipisowski to nie tylko zjawisko samo w sobie, to także obraz społeczeństwa na gruncie którego powstał, przeciw któremu się buntuje i które odrzuca. (www.hipisi.pl)

Rozdział III. Punk.
1. Historia i idee punków.
Czym jednak był ruch punk, kto to stworzył i dlaczego? Na to pytanie odmienne odpowiedzi uzyskamy w Wielkiej Brytanii i USA. Amerykanie twierdzą że: punk powstał w 1974r. wśród wykonawców i stałych bywalców klubów w Nowym Jorku (Ramones, Patti Smith, Blondie, Talking Heads), gdyż: "dzieciaki - chciały się - dobrze bawić", a "potępieni młodzi poeci cierpieli na objawy romantycznej nędzy". W przeciwień-stwie do hippisowskiego art-rocka, który dążył do rozluźnienia, wzbogacenia i rozwinięcia tej muzyki byli oni grupą mi-nimalistów, których nie interesowało poszerzanie horyzontów i wzbogacanie wyobraźni muzycznej, ani też poszukiwania brzmieniowe. A potem dołączyli do nich Brytyjczycy i zaprawili to wszystko "polityką".
Anglicy uważają, że punk został stworzony przez Malcolma MacLarena, Berniego Rhodesa, Jamie Reida i paczkę ich przyjaciół. Z ich inicjatywy powstali Sex Pistols i The Clash, oni włóczyli się po miastach denerwując wszystkich zabawnymi ciuchami, fryzurami, gwałtownością, przekleństwami i swastykami. Zdaniem Brytyjczyków żadni Amerykanie, poza Iggy Popem i The New York Dolls, nie byli prawdziwymi punkami, a tylko głupca-mi i - co za ohyda -artystami. Oczywistym jest, że odpowiedzi te nie dają pełnegoi obiektywnego wizerunku ruchu punk.

Gdyby szukać wyznaczników ideologii punk to najlepsze byłoby może stwierdzenie zawarte w jednej z piosenek zespołu The Jam: "Co się stało Wielkiemu Imperium / Wy sukinsyny zmieniliście je w gnojowisko / Czas by młodzi nareszcie się zjednoczyli". Jerzy A. Rzewuski powiedział: "Niektórzy, bardziej wyrozumiali i liberalni interpretatorzy ruchu, tłumaczyli agresywność punków tym, że pochodzili oni z najuboższych warstw społecznych, które najdotkliwiej odczuły skutki ówczesnego kryzysu ekonomicznego. Nastolatki, zbyt młodzi, by pamiętać lata wcześniejszej prosperity, zdążyli już na własnej skórze odczuć skutki bezrobocia. Muzyka takich zespołów jak Sex Pistols miała być krzykiem rozpaczy - nie było w niej chęci przebudowy istniejącego układu społecznego, był tylko nihilizm". Następnym elementem, kto wie, czy nie podstawowym była młodość. Ten stary atut wszystkich obrazoburczych ruchów ponownie był prezentowany jako naczelne hasło. "Starzy nie maja nic do powiedzenia! Jeśli jesteś nastolatkiem to masz rację! Wyrzućmy starych z parlamentu - młodzi mają lepsze pomysły!" W zasadzie punkiem mógł być każdy człowiek poniżej dwudziestki, także taki, który na tyle lat wyglądał. Oczywiście jak zawsze na marginesie każdego ruchu młodzieżowego i tu znajdywali miejsce tak zwani "tolerowani starzy", próbujący zrozumieć młodzież rodzice, pedagodzy, czy artyści. I oni zaczęli farbować włosy, spinać celowo podarte ubrania agrafkami. Sami kiedyś, w swojej młodości, hołdowali "inności". Solidaryzowali się z młodymi, choć nie próbowali określić jak to "inaczej" ma wyglądać teraz, czym ma się różnić ten bunt od brudnych dżinsów poprzednich buntowników. Dlaczego kolorowość punków jest inna, niż barwność hippisów? Recesja gospodarcza jaka dotknęła w tym czasie Wlk. Brytanię odbijała się na nastrojach całego społeczeństwa. Czy mógł zatem dziwić fakt, że przybierając "barwy wojenne" młodzi ludzie odczuwali jednocześnie dziwną, niejasną potrzebę nicości, masochistyczną żądzę unicestwienia się? Twierdzili, że są wyżsi ponad te wszystkie mechanizmy, którymi rządzi się pogardzany przez nich świat. Z powodu przystrzyżonych włosów, narkotyków, uprzedzeń rasowych i hitlerowskich insygniów zaliczano ich do prawicy. Zapomniano jednak, że swastyki i rasistowskie ordery noszone były także i przedtem przez inne grupy młodzieżowe. Ani jedna z wypowiedzi przedstawicieli tego ruchu nie wskazy-wała na to, że wykorzystanie swastyki było związane z przyjęciem faszystowskiej ideologii. Okazało się, że hitlerowskie "ozdoby" które wieszali na łańcuchach u szyi to tylko kolej-na manifestacja, mająca raz jeszcze pokazać, że odrzucają wszystkie prawdy, wszystkie kryteria moralne. Jak refren wciąż powtarzali: "chcemy zostać obok". To "przywiązanie" do znienawidzonych znaków wojennych było typowe dla ówczesnej młodzieży brytyjskiej. Traktowała je jako "zabawki" z odległej przeszłości, symbolizującej legendy tworzone przez liczne fi-lmy wojenno-przygodowe. Poza swastykami nosili oni i inne em-blematy, znaleźć mnożna było na nich wszystko, byle co. Jedni nosili swastyki i ordery, inni portrety z Marksem i Hitlerem, zdarzały się także wizerunki Nitzschego i de Goulle`a.

2. O filozofii punka.
Odrazę czują punki do otaczającej ich rzeczywistości. Świat widziany przez ciemne okulary punka jest smutny, szary, brudny i - co najważniejsze - przeraźliwie pusty. Pozbawiony jest jakichkolwiek ludzkich cech i uczuć - wszelkie wartości pozytywne: przyjaźń, miłość, prawda, dobro - to tylko oszustwo. Ta chorobliwa rzeczywistość odbierana jest równocześnie jako niezrozumiały chaos, obłęd, permanentny kryzys - i jako monotonny, śmiertelnie nudny, nieludzki ład (sprzeczność pozorna gdyż porządek którego nierozumiemy, który nie został stworzony przez nas i dla nas - jawi się właśnie jako chaos). Świat punków to świat wielkich miast cywilizacji przemysłowej, slumsów Wielkiego Londynu, świat anonimowych blokówi zdehumanizowanych fabryk, zaśmieconych skwerów i zatłoczonych ulic. To "asfaltowa dżungla" (ASPHALT JUNGLE - nazwa jednej z francuskich grup punk), w której przeciętny człowiek nie może się zupełnie odnaleźć.
To świat bez wolności "świat - więzienie", w którym jednostka jest zniewolona przez społeczeństwo z jego instytucjami i wartościami, uzależniona od innych ludzi, od rzeczy, od samej siebie wreszcie. Osnuwająca zewsząd człowieka pajęczyna zależności kastruje i wyżyma jego osobowość, pozbawia go własnego ja, przeistacza w zuniformizowanego robota. Wydaje się, że wolność, w tym najprostsza wolność "bycia sobą" jest jedyną konstruktywną wartością filozofii punk. Najgorszą cechą świata jest jednak samotność. Punk jest sam, jedyny na świecie. Otaczające go anonimowe rojowisko ludzi jest mu obce, obojętne - w rezultacie inni ludzie, odbierani jako elementy wrogiego otoczenia, jako przedmioty, są także odrażający. Ten wstręt do rodzaju ludzkiego dodaje buntowi punków antyhumanistyczny wymiar. Zdając zaś sobie sprawę, że w gruncie rzeczy jest takim jak inni (różni się może tylko cyniczną szczerością) szarym człowiekiem - przenosi to obrzydzenie na samego siebie. Odpowiedzią odrażającemu światu jest odrażający wygląd i zachowanie, szokująca symbolika i muzyka. Punk chodzi w brudnych, podartych, szaroburych szmatach (dżinsy, trykotowe koszulki, skórzane kurtki, czasem bardziej wymyślne - np. a la kaftan bezpieczeństwa), swe krótkie włosy usztywnia mieszaniną wazeliny z talkiem i farbuje na zielono lub fioletowo, twarz pokrywa trupiobladym makijażem i cieniami wokół oczu, które ukrywa za czarnymi okularami. Obwiesza się łańcuchami, swastykami, portretami Marksa, Nietzschego czy DeGaulle'a, zaś nos, wargi, uszy, policzki przekłuwa agrafkami; wymiotuje pomidorowym sokiem (co imitować ma krwotok), gdzie może urządza awantury. W totalnie złym i niezmiennym świecie nie ma już miejsca na nadzieję, pozostaje tylko rozpacz. Rozpacz nie spycha jednak punków w objęcia bierności, nie czyni ich pokornymi. Wręcz przeciwnie - pobudza ich do buntu. Do buntu, nie rewolucji, gdyż punki nie wierzą w jej skuteczność, więc ich rebelia nie ma celu, jest celem samym w sobie. Jest programowo bez programowa. Jest czystą negacją pozbawioną jakichkolwiek pozytywnych elementów (chyba, że za takowe uznać mit powszechnej Anarchii, do której dążą). Charakterystyczne przy tym, że rewolta punków jest niejako "buntem przeciwko buntowi". Przeciw hipisowskiemu buntowi lat 60 - tych i jego idolom, przeciw buntowi, który się przeżył, został zasymilowany ("zaprzedał się systemowi"), nie wyraża już młodego pokolenia. Kwiatom i paciorkom hipisów punki przeciwstawiają dla kontrastu i przekory swoje łańcuchy i agrafki, długim włosom - swoje krótkie czupryny, hasłu "Peace and love" - własne "War and Hate". Humanistyczne ideały lat - 60 tych nie odpowiadają "pokoleniu kryzysu" (Internetowy serwis punkowy).

3. Polska muzyka punkowa.
Nie da się ukryć, że punk rock nie powstał ani wczoraj, ani nawet rok czy dwa lata temu, jak to niektórym młodym mogłoby się pewnie wydawać. Faktem jest bowiem, że ów wredny dzieciak narodził się jakoś tak około 1976r., choć i to nie jest tak do końca prawdą, jako że i wcześniej pojawiali się kolesie którzy byli "przeciw" i krzyczeli głośno i szczerze o tym co ich bolało do wtóru rzężących ostrych i wulgarnych gitar, że wspomnę tylko "ojca chrzestnego punka" Iggy Popa, który już w 69r. ostro dawał czadu robiąc ze swoim ciałem równocześnie wiele dziwnych rzeczy. Szybko także punk dotarł na tereny środkowo-zachodniej słowiańszczyzny znajdując tam bardzo dogodne warunki do rozwoju. Może nawet o wiele bardziej dogodne niż gdzie indziej, a na pewno już można mówić o czymś w rodzaju "słowiańskiego punka". Stało się tak, gdyż pożywek dla rozwoju muzyki zbuntowanej w Polsce było mnóstwo. Nie dość, że nasz kraj już z natury ma coś z drugiego dna to jeszcze szalejąca komuna pogłębiła tą i tak niewesołą sytuację, zaś jeśli chodzi o strefę działalności muzycznej to ówcześni nastolatkowie mieli do wyboru albo pierwszomajowo-akademijno-propagandową twórczość gwiazd typu Santor czy Mazowsze, albo debilne i prymitywne disco rodem z Niemiec zachodnich lub też w ostateczności tzw. Muzykę Młodej Generacji, czyli wydumane płody kilku starszych gości, ciągnące się jak guma do żucia i nudne jak serial "Moda na sukces". Nie jest więc dziwne, że mimo potwornych trudności i w Polsce szybko młodzi kolesie chwycili za gitary, aby po twórczym zapłodnieniu pierwszymi płytami kapel typu: Buzzcocks czy Sham 69, a potem także Crass, pokrzyczeć o tym co dookoła jest nie tak.

Historia polskiej muzyki punkowej jest jednak zbyt długa, więc na potrzeby tejże pracy przedstawię ciekawostkę.

Tytuł pierwszego punka PRL-u zdobył niejaki Walek Dzedzej, uliczny bard występujący w warszawskich przejściach podziemnych czy zwyczajnie gdziekolwiek śpiewający z gitarą akustyczną folkowe kawałki przez co można go kojarzyć z Dylanem, chociażby. W 1977r. ów gościu założył wraz z Maciejem Góralskim na perkusji i Jackiem Kufiarskim na basie kapelę Walek Dzedzej Punk Band, która zasłynęła songiem o prostym tekscie: "nie jestem mały, nie jestem mądry, nie jestem głupi, nie jestem w ZMS-ie, nie jestem w KOR-ze, nie jestem w partii, nie jestem kurwa niczym". Jak widać już w swych początkach punk był przeciwko wszelkim politykierom i to zarówno z jednej jak i z drugiej strony, na pewno był przeciw komunie co nie znaczyło jednak, że bratał się z powstającą właśnie Solidarnością.

Rozdział IV. Skinhead.

1. Historia powstania ruchu.
Od lat 60 do Anglii przybywali imigranci z Jamajki. Byli oni silniejsi fizycznie od młodych mieszkańców robotniczych dzielnic angielskich miast. Biali zaczęli się z nimi utożsamiać po przez wygląd zewnętrzny. Założyli ciężkie buty robocze firmy Dr Martens, ubrania firmy Fred Pery i Lonsdale London, zaczęli golić głowy. Ten ubiór dla Jamajczyka był wygodny i tani, ponieważ buty dostawali z fabryki a ubrania były najtańsze, jakie można było kupić w sklepach. Podwinięte nogawki spodni wzięły się od tego, że rude boys podwijali przy krótkawe Levisy do pracy by ich nie ubrudzić. Łysa głowa wzięła się od tego, że krótkie włosy łatwiej było umyć po ciężkiej pracy, nie przeszkadzały podczas obsługi maszyn. 1971 roku w Londynie mała rozgłośnia radiowa nadała poranną audycję, w której pierwszy raz użyto dwóch liter OI. Było to pozdrowienie robotników, którego używali w całym kraju a które ich jednoczyło. Tego dnia zaczął się ruch OI, a młodzi Anglicy zaczęli bardziej przywiązywać wagę do tradycji rodzinnych, piłki nożnej i przypominano sobie o tym, że imigranci zabierają pracę rodzimym mieszkańcom Anglii. Oi-owcy chodzili na mecze piłki nożnej, bili się za drużynę i poza tym nie widzieli świata. W roku ‘76 narodziło się coś nowego był to Punk, bunt przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Część Oi-owców przyłączyła się do nich tworząc Punk&Skin United. Ale część dalej trwała w tym, co robili wcześniej. Ale część z nich dalej trwała w tym, co robili dużo wcześniej.
W ’77 roku rude boys odrodzili się na nowo. Nazwali się Boot Boys. Byli to, biali, którzy buntowali się i bili każdego, kto swoim wyglądem nie przypominał ani Skinów ani punków. W tym samym czasie na ulice wyszli dawno zapomniani Tedy Boys byli oni protoplastem Skinów nacjonalistów. Pierwszy raz pokazali się w ’64 roku, ale znikli na parę lat. Zaczęli walczyć z Boot Boys i Punkami. 1979 roku Oiowcy zaczęli przechodzić na stronę Tedy a ci, którzy pozostali w tym, co robili nazwali się Sharp, tzn. skin przeciwko uprzedzeniom rasowym. Od tego czasu Skini stali się nacjonalistami bądź nazistami.
Do Polski dotarło to w roku ’84-’85, pierwsi Skini pojawili się we Wrocławiu, Warszawie i Krakowie. Większość z nich to ex panksiaże. Pojawiali się na koncertach i innych imprezach. Później zaczęli chwytać ideologie nacjonalistyczną, jaką w tym czasie głosiło Narodowe Odrodzenie Polski. W’89 roku po obaleniu komunizmu Skini wyszli na ulice pod sztandarami ONR-u, Stronnictwa Narodowego i NOP-u. W dalszej historii ruchu w Polsce wystąpił podział na odłam NS i Narodowy, a także SHARP i OI. Ruch Skinhead przez 31 lat ewoluował, zmieniał się, ale przetrwał wśród innych subkultur.
Duże rzesze młodzieży garną w szeregi organizacji nacjonalistycznych. Są zafascynowani ubiorem, organizacją, siłą a najmniej tym, co w tym wszystkim jest najważniejsze, czyli ideą. Dlatego po niedługim czasie odchodzą okryci hańbą zdrajców i kłamców. Pozostaje jednak ta część ludzi, która nie rzuca słów na wiatr i raz powziętej decyzji potrafi być wierna do końca. Pomimo niepowodzeń, wrogów i fałszywych przyjaciół, trwają oni na swym posterunku. Łączą ich więzy krwi, cel i wiara w pomyślną przyszłość. Darzą siebie zaufaniem i liczą na siebie w najtrudniejszej sytuacji. Niewątpliwie przez zwykłe bachory udające Skinhead’ów maja oni złą opinie. Ci pozerzy to nie są skini, i dlatego zwykle to im się dostaje. To właśnie oni sieją ferment i powodują niesnaski pomiędzy przyjaciółmi. Rozbijają jedność i niszczą grupową lojalność- wierność. Powodują także, iż piękne słowo, jakim jest honor traci swą wartość nie tylko wobec wrogów, ale także członków grupy.

2. Główne postulaty.
Skini to ludzie, tak jak wszyscy, sfrustrowani rzeczywistością. Wyróżniają się jednak tym, że winą za obecny stan naszego kraju obarczają obcokrajowców. Ruchy skinhead’owskie powodują zamieszki najczęściej w miastach, gdzie pojawiają się obcokrajowcy, nierzadko innego koloru skóry. To właśnie oni zabierają miejsca na uniwersytecie i miejsca pracy, „należące się” Polakom. Gdyby ich nie było, Polska znów była by „wielkim mocarstwem”. Skini uważają że obcokrajowcy są wrzodem, który niszczy naszą ojczyznę od wewnątrz, a uwzięli się na nich dlatego, że łatwiej jest go odróżnić na ulicy, ponieważ mają inny kolor skóry. Łysi natomiast w mniejszym stopniu czepiają się polskich polityków, którzy tydzień temu pozbawili pracy ponad pięć tysięcy ludzi i którzy dostają za to kupę kasy. Ale widząc pojedynczego murzyna na ulicy, od razu wiadomo, że to przez niego ich znajomy stracił pracę. Jednakże trzeba przy tym powiedzieć, że uważają oni iż każdy człowiek ma swoje miejsce na świecie i nie przeszkadza im żyd w Izraelu czy też Murzyn w Afryce bo tam jest ich miejsce, tam są ich kraje w które od dawna im się należą.

Różny jest też stosunek skinheadów do poszczególnych subkultur:
- Metal- tak, jeżeli ten szanuje Polskę, nie musi jej kochać, ale nie ma prawa jej niszczyć.
- Dres- tak jeżeli nie kradnie, nie ćpa i jak wyżej, a chodzi w tym co jest dla niego wygodne.
- Skejt- nie, ponieważ imponuje mu "czarny luz" i ćpa.
- Punk- nie, ponieważ popiera anarchię i traktuje flagę jako szmatę do podcierania dupy.
- Hippis- nie, ponieważ w narkotykach szuka wolności i buntu.
- Rasta - nie, ponieważ próbuje utożsamiać się z czarnym ruchem Rastafarianizmem.

Ponieważ sam ruch skinheadowski posiada wiele odłamów więc bardzo ważny jest także stosunek do nich:
- NR (narodowy radykalizm)- tak.
- NS (narodowy socjalizm) - nie, ponieważ jego autorytetem jest Adolf Hitler oraz zupełnie bezpodstawnie i niesłusznie czują się aryjczykami, nie przyznają się do słowiańskich korzeni.
- Pagan Skins- tak, ich religia jest osobistą sprawą.
- OI! Skin - nie, bo głoszą hasło "PUNX & SKINS UTD. WIN!!!"(aczkolwiek nie wszyscy).
- Redds - nie, ponieważ są lewicowi.
- S.H.A.R.P(skinheads against racial prejudice, czyli skini przeciw uprzedzeniom rasowym)-sama idea bycia S.H.A.R.P nie jest zła, więc ostatecznie : tak
- Rash (lewicowi sharpowcy) - nie, ponieważ popierają anarchie.
- Hooligans- nie, niech wyładowują swą agresję na innych szalikowcach i biją się między sobą, aczkolwiek są niekiedy groźni dla przypadkowych ludzi oraz niszczą mienie publiczne.
- 69 Skinheads - tak, bo zapoczątkowali ruch skinheads, a ich apolityczność jest osobistą spraw, nie wstydzą się pochodzenia z klasy robotniczej. (www.republika.pl/lwica_z_cintry/skini)
Mam nadzieję, że mimo iż przedstawienie ruchu skinheadów nie jest zbyt obszerne to w jakimś, chociażby najmniejszym stopniu jest w stanie przybliżyć istotę tej organizacji. Nie mnie jest oceniać ich postępowanie czy też postulaty, jednakże uważam, że warto zastanowić się nad tym jak naprawdę wygląda ta subkultura; oczywiście jeżeli chodzi o właściwe pojmowanie skinheadów jako prawdziwych członków tejże organizacji a nie osób, którzy nie do końca znają idee a mimo wszystko podszywają się pod ten ruch.

Rozdział V. Metalowcy.
1. Muzyka i ubiór jako główne cechy łączące.
"Metal" kocha w muzyce diabelskie brzmienie gitary i mocny rytm perkusji. Nie ma tam słodkich melodii i tekstów o miłości. Metalowe kapele mają pełne przemocy i zła teksty. Po prostu śpiewają o ciemnej stronie świata.

Na początku lat 70 takie kapele jak Deep Purple czy Black Sabath zaczęli tworzyć coś mocniejszego niż rock, zaczęli grać hard rock, z którego wywodzi się heavy metal. Pierwsze zespoły heavymetalowe pojawiły się w latach 80. Nikt wcześniej nie próbował dawać prawdziwego czadu. Moda na tą muzykę do Polski doszła w latach 80. Wtedy też istniały już inne rodzaje tej muzyki; trash metal jeszcze ''cięższy'' niż heavy metal. W latach 90 zapanował mocniejszy i najostrzejszy death metal, z takimi kapelami jak Deicide, Cannibal Corpse. Między fanami rozmaitych rodzajów metalu widać także różnice w strojach. Dawniej heavymetalowcy ubierali się w wąskie spodnie-rurki, białe adidasy i skórzane kurtki. Teraz rzadkością jest spotkanie tak ubranej osoby. Jeśli chodzi o buty to żaden metal nie założy adidasów z jaskrawymi paskami, najwyżej czarne bez żadnych bajerów. Metale gustują głównie w wysokich "glanach". Co do spodni - to skórzane założy najwyżej ktoś z kręgu black metalu. Niektórzy blackmetalowcy wyróżniają się całym strojem ze skóry. Nosi się też czarne jeansy albo bojówki z kieszeniami po bokach. Wielu metali nosi skórzane paski nabijane ćwiekami albo pieszczochy na nadgarstkach. Metalowcy kochają tatuaże zwane "dziarami ". Dla "metala" ważne są też włosy. Najczęściej są długie opadające na plecy, którymi można zarzucać na koncercie. Takie zarzucanie grzywy w rytm muzyki nazywa się "headbanging". Najczęściej malowniczy wygląd mają tzw. gotykowcy. Mają długie skórzane płaszcze i inne bajery. Na swoich zlotach potrafią chodzić z niesamowicie pomalowanymi twarzami. Większość metali nie chodzi do kościoła. Wielu też uznaje się za satanistów. Ale trudno powiedzieć czy są oni prawdziwymi satanistami. Wielu z nich zakłada naszyjnik z pentagramem czy z trzema szóstkami i już uważają się za czcicieli diabła. Metalowcy nie wstydzą się uczuć i potrafią o nich mówić.

2. Metalowcy a agresja.
Myślę, że najśmieszniejszą rzeczą jest pogląd panujący i określający metalowców jako bardzo agresywnych. Ludzie uważają, że poprzez słuchanie takiego typu muzyki, przez samą muzykę metalowcy stają się „bandziorami” demolującymi, niszczącymi wszystko co spotkają na swojej drodze. W moim mniemaniu jest to pogląd jak najbardziej fałszywy, bardzo daleki od prawdy. Oczywiście zdarzają się takie jednostki, które pogląd ten mogłyby potwierdzać, lecz zjawisko to dotyczy nie tylko metalowców ale całego społeczeństwa. Nic też bardziej mylnego jak wyobrażać sobie, że koncerty metalowe są siedliskiem najgorszego zła, przemocy i ciągłych bójek. Z własnego doświadczenia wiem, że koncerty takie wyglądają zupełnie inaczej. Przytoczę tutaj przykład z jednego z koncertów na jakim miałem zaszczyt być. Było to 30 marca 2001 roku w Krakowie. W „Klubie 38” o godzinie 20 miał rozpocząć się koncert bardzo znanego zespołu ze Stanów Zjednoczonych o nazwie „King Diamond”. Oczywiście przyjechaliśmy dużo wcześniej chociażby ze względu chęci szybkiego dostania się do klubu (a przy ok. 6 tysiącach ludzi to niełatwe). Na placu przed klubem zobaczyłem masę siedzących ludzi. Wszyscy ubrani na czarno, z długimi włosami, z piwem w ręku. Nie było wśród nich choćby cienia agresji. Wszyscy się pozdrawiali, każdy był dobrym znajomym pomimo tego, że widzieliśmy się pierwszy raz w życiu. Jedynym przejawem agresji i niechęci było zachowanie innych osób (nie metalowców, nie przybyłych na koncert) w stosunku do nas wszystkich. Nie będę wymieniał jakie grupy (o niektórych zresztą traktuje moja praca), lecz najważniejsze jest to, że to oni szukali bójek i zaczepki. Był to jedyny przykry akcent tamtego wieczoru, bo muszę powiedzieć, że sam koncert był rewelacyjny.

Trzeba również powiedzieć, że dla metalowców koncerty ulubionych zespołów nie są w żadnym przypadku miejscem do którego przyjeżdżają oni aby szukać zaczepki. Koncerty są dla nich wielkim świętem. Każdy chce się dobrze pobawić i jak najlepiej zapamiętać czas spędzony z zespołem.

Dlatego też utożsamianie metalowców z bójkami, agresją i chuligaństwem jest zupełnie bezsensowny, a w moim mniemaniu po prostu śmieszny. Jest to chyba najspokojniejsza z subkultur jakie znam. Oczywiście nie można uogólniać takiego poglądu na wszystkie jednostki, bo wiadomym jest że różni są ludzie i mają różne sposoby zachowania. Lecz moim zdaniem, w większości jest tak jak to przedstawiłem. Zaznaczam przy tym, że jest to wyłącznie mój pogląd na tą sytuację. Tak ja odebrałem tą subkulturę przez kilka lat „uczestnictwa” w tej kulturze.

Rozdział VI. Wybrane subkultury.
1. Rastafarianie.
Nazwa tego ruchu wywodzi się od imienia cesarza Etiopii - Rasta Farii I, bardziej znanego światowej opinii publicznej jako Hajle Sellasje. Podstawowe elementy doktryny Rastafari Movement wywodzą się z poglądów proroka swego ruchu, Marcusa Garveya, urodzonego na Jamajce, który szczególną popularność zyskał w początkach XX wieku, ogarnięty był pasją stworzenia w Afryce ogólno murzyńskiego państwa. Garvey głosił, że Murzyni muszą wrócić do Afryki, do swej Ziemi Obiecanej. Podkreślał ich związek ze starą afrykańską kulturą, mówił o jedności świata murzyńskiego. Dzięki jego poglądom, Czarni przestali wstydzić się swego koloru skóry i zaczęli wierzyć w swą siłę i własne możliwości. Zaczęli sięgać do źródeł swej kultury oraz ożywili korzenie tradycji.
Uważa się, że sprawy, o których mówili ludzie z kręgu muzyki reggae i spod znaku Rasta mogą dotyczyć nie tylko Czarnych. Tak zwany "szary człowiek" w społeczeństwie Białych może również odnaleźć elementy własnego światopoglądu w filozofii Rasta. Redaktorzy czasopisma wychodzącego w Londynie pt. "The Voice of Rasta" ("Głos Rasta") piszą wprost, że rastamanem może być każdy, biały i czarny, kto tylko uznaje braterstwo ludzi oraz tworzy kulturę własną w ramach pewnej wspólnoty i kto doświadcza ucisku ze strony "babilońskiego" systemu.
W Polsce ruch ten jest obecny od roku około 1981, lecz nie jest bardzo rozpowszechniony i praktycznie niewidoczny.
(www.wywrota.pl/kultura/subkultury/rasta)

2. Kibice.
Subkultura kibicowska, tak zwany ruch "hools", dotarł do Polski w latach osiemdziesiątych (chociaż i wcześniej tworzyło się coś podobnego), to jednak dopiero w tym okresie można powiedzieć że stało się to co stać się musiało. Po Anglii, Francji, Włoszech, Niemczech i kilku innych krajach Europy (i nie tylko), przyszedł czas na Polskę, aby i w niej powstał ruch kibicowski zwany "hools" - skrót od hooligans. Nazwa ta pochodzi od nazwiska jednej z rodzin angielskich (Hooligan), która swymi wybrykami i zachowaniem dała początek tejże subkultury. Jeżeli chodzi o polskich chuliganów to należy najpierw powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi. Hool, jest to nazwa człowieka który uważa się za kibica - chuligana. Przychodzi on na mecze swojej ukochanej drużyny na swój stadion oraz jeździ na wyjazdy, nie tylko po to by obejrzeć piłkarskie (lub inne sportowe widowisko), ale również po to aby się poawanturować z kibicami innych drużyn. A oto co uważają kibice - chuligani (hools), za priorytet w swojej dziedzinie, bycia chuliganem i jakich zasad przestrzegają (lub też nie).
1. Pierwszym wrogiem każdego kibica - chuligana powinna być policja.
2. Istnieją w grupie hools, podziały na: przyjaciół i wrogów (tych drugich jest oczywiście więcej).
3. Na umówione awantury przychodzi się bez sprzętów (tasaków, baseball-i, noży, siekier, nie mówiąc już o broni palnej, chyba że dochodzi do porozumienia między ustalającymi zadymę, więc wtedy można takie sprzęty przynieść).
Wspomnieć należy jeszcze taki fakt, iż istnieje coś takiego jak „pakt o nieagresji na meczach reprezentacji”. Polega on na tym, że można na mecze przychodzić w barwach klubowych i nic złego nie powinno się stać osobie która nosi takie czy inne barwy i jakie są opinie na temat innych klubów związanych z tym układem. W porozumieniu tym jest jednak punkt który zakazuje śpiewania obraźliwych piosenek na temat innych ekip wchodzących w skład Układu na Reprezentacje. (www.republika.pl/lwica_z_cintry/szalikow)

3. Skejci.
Ogólnie skejta można poznać po za dużym ubraniu. Spodnie szerokie aż do granic absurdu, trzymające się tylko dzięki paskowi, bluza najczęściej z kapturem.
Ubiór i nazwa jest jedyną rzeczą łączącą dwie frakcje, wprawdzie nie wykluczające się nawzajem, ale posiadające swoje indywidualne cechy.
1. Graficiarze – to oni nocami podpisują się na ścianach bloków, lub pociągów. Ogólnie nie lubiani przez społeczeństwo(nie subkulturowe), uważani za wandali. Czasami jest to prawda. Gdy ktoś pierwszy raz bierze spraya do ręki, i maluje placek wysoki na półtora, a szeroki na trzy metry, to niech się nie dziwi że ktoś, mijając takie "dzieło", ma jego twórcę za najgorszego X. Ludzie którzy zaczynali od wielkich i brzydkich placków sprawili, że przeciętny Kowalski, myśli że to jest graffiti, stąd niechęć społeczeństwa do malunków na ścianach. A szkoda, bo kolorowe pociągi wyglądają ciekawiej niż zwykłe, brudne.
2. Skejci jeżdżący na rolkach, deskorolkach i tym podobnych. Od skejtów amerykańskich, oprócz umiejętności i słownictwa podczas upadków, odróżnia ich rodzaj ulubionej muzyki. O ile w Stanach skejci słuchają Skate Punku, to w Polsce preferowany jest Hip-Hop. Tyczy się to obydwu frakcji skejtowskich. (www.wywrota.pl/kultura/subkultury/skejci)

Zakończenie.
Celem tej pracy było zapoznanie czytelnika z najważniejszymi, najistotniejszymi zagadnieniami dotyczącymi poszczególnych subkultur. Rzecz jasna nie wszystkich, lecz tych najbardziej popularnych, najbardziej rozpowszechnionych, najbardziej znanych. Myślę, że udało mi się osiągnąć postawione sobie zadania w sposób skrótowy ale i treściwy. Myślę, że chociaż w małym stopniu przybliżyłem historię tworzenia się tych podkultur, obecne ich funkcjonowanie jak również rozwiałem wątpliwości co do niektórych zachowań subkultur. Mam nadzieję, że lektura, zapoznawanie się ze wszystkimi informacjami było zarówno interesujące jak i pouczające.

Strony internetowe:
Internetowy serwis punkowy
www.hipisi.pl
www.republika.pl/lwica_z_cintry/skini
www.republika.pl/lwica_z_cintry/szalikow
www.wywrota.pl/kultura/subkultury/skejci
www.wywrota.pl/kultura/subkultury/rasta

Bibliografia
  1. Dyonizak R. - 1965 Młodzieżowa podkultura, Warszawa
  2. Jawłowska A. - 1975 Drogi kontrkultury, Warszawa
  3. Pęczak M. - 1992 Mały słownik subkultur młodzieżowych, Warszawa
  4. Słomińska J. - 1986 Mechanizmy i funkcje grup młodzieżowych, Warszawa
Podoba się? Tak Nie
Polecane teksty:

Czas czytania: 46 minut