profil

Moje refleksje na temat szczęścia w świetle "Opowieści wigilijnej" Karola Dikensa.

poleca 80% 743 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

MOJE REFLEKSJE NA TEMAT SZCZĘŚCIA W ŚWIETLE „OPOWIEŚCI WIGILIJNEJ” – KAROLA DICKENS’A

„Co to jest szczęście”

Szczęście to cichy
Rodzinny dom,
Nad którym nigdy
Nie huczy grom,
Gdzie z żoną, dziećmi
Przeżywa człek,
Dany do Boga
Doczesny wiek

Szczęście to wiara,
Co pośród burz,
Podnosi ducha
Do jutra zórz,
Co choć za mgłami
Słoneczna twarz,
Ufa bezdennie
W Chrystusa straż.

Szczęście – nadzieja
Co każe żyć
Chociaż złocista
Zrywa się nić,
Co wie, że w blaski
Zamienia mrok
I ku błękitom
Obraca wzrok.

Szczęście to miłość
Co ziemski kraj
Zamienia w tęczą
Kwitnący raj,
Co z dwu serc jedno
Czyni – i świat
Powtarza w ogród
A duszę w kwiat.




Głównym bohaterem „Opowieści Wigilijnej” był Scrooge. Był on zgorzkniałym, zamkniętym w sobie starcem. Słowo oraz uczucie szczęścia było mu kompletnie obce. Dowiemy się tego gdy wraz z nim i z Duchem Przeszłego Bożego Narodzenia udamy się w podróż do dawnych czasów młodości i dzieciństwa Scroog’a.

W dzieciństwie bohater Wigilię i całe Święta Bożego Narodzenia spędzał sam w szkole. Dlaczego? Dlatego, bo ojciec wyrzucił go z domu. Przez te lata kiedy był sam brakowało mu rodziny jej miłości troski o niego uświadomił sobie, że jest niechciany, odrzucony i pewnie na zawsze samotny. Właśnie w tym momencie gdy on sobie rozmyślał, gdy nie spodziewał się nikogo przyjechała jego siostra. Powiedziała mu , że ojciec się zmienił i wybłagała go o to, żeby brat był z nimi podczas świąt. Po raz pierwszy nie był sam, ale czy to coś zmieni? Tak trochę na pewno tak, ale nie wszystko, no bo jak może wszystko zmienić skoro ktoś nie wierzy w zmianę przeszłości i wmawia sobie, że każdy człowiek jest skazany na pastwę losu. Taka była wiara Scroog’a dotycząca przyszłości.
Następne miejsce w które się udaliśmy to miejsce pracy Scroog’a. Nie był on już wtedy dzieckiem lecz młodym mężczyzną. Znowu nie spędzał Świąt z rodziną lecz z pracodawcą. Teraz nie był sam choć pewnie czuł się samotny wśród tylu obcych ludzi. Jedyną bliską osobą była dziewczyna, później jego narzeczona. Gdy Scrooge stawał się coraz to bogatszym tym bardziej się zmieniał. Właśnie tak powiedziała mu jego narzeczona „Zmieniłeś się” i odeszła. Wtedy bohater całkowicie stoczył się na dno.

Święta w ogóle go nie obchodziły. Gdy jego siostrzeniec Fred życzył mu „Wesołych Świąt” Scrooge mu odpowiedział: - „Do licha z wesołymi świętami. Czymże są święta Bożego Narodzenia dla ciebie na przykład, jeśli nie terminem płacenia rachunków, na które nie ma pieniędzy. Z każdym Bożym Narodzeniem jesteś o rok starszy, lecz ani o włos bogatszy. [..]
- Przyznaje, że wiele jest rzeczy, z których mogłem osiągnąć korzyści, a z których jednak nie skorzystałem – odparł siostrzeniec. – Między innymi święta Bożego Narodzenia. Mimo to zawsze, gdy się zbliżają święta, myślę o nich nie tylko jako o świętej i czcigodnej pamiątce dla całego chrześcijańskiego świata, ale także jako o chwilach bardzo upragnionych. Są to bowiem chwile dobre, pokrzepiające, miłościwe, radosne. Są to, według mego przekonania, w długim kalendarzu rocznym jedyne dnie, kiedy wszyscy, kobiety i mężczyźni, jakby na podstawie wspólnej ugody otwierają swe zaryglowane serca i myślą o biedniejszych bliźnich, widząc w nich rzeczywiście braci i towarzyszy podróży do grobu, a nie odmienną rasę stworzeń dążących w inną stronę. I dlatego, wuju, choć święta te nigdy nie przyczyniły mi w kieszeni ani odrobiny srebra lub złota, wierzę, że przyniosły mi niejedno dobro i że dadzą mi jeszcze wiele radości. Dlatego też zawsze powtarzam: niech będą błogosławione! [...]
Tak jak Fred myśli na pewno znaczna ilość mieszkańców naszego globu, ale są też tacy ludzie którzy myślą tak jak Scrooge.

Z Duchem Teraźniejszego Bożego Narodzenia udaliśmy się do trzech miejsc.
Pierwszym z nich był dom jego pracownika. Scrooge był skąpcem więc pensja pracownika była bardzo skromna. Lecz ani on ani jego rodzina nie byli smutni każdy się cieszył, że są razem i nic ich nie rozdzieli. Skąpiec ujrzał chłopca na kulach. Nie wiedział ,że jego pracownik ma chore dziecko. Ciekawe czy by to coś zmieniło gdyby wiedział? Zapytał się ducha jaka jest przyszłość tego chłopca. Duch mu odrzekł, że widzi puste miejsce przy stole i oparte o krzesło kule. Mimo iż rodzina pracownika była biedna, była szczęśliwa. Wypili za zdrowie Scroog’a mimo jego skąpstwa i zgorzkniałości.
Drugim miejscem był dom jego siostrzeńca. Było w nim wiele radości wiele szczęścia i miłości. Mówiona także o nim jaki on skąpy, chciwy, złośliwy i zamknięty w sobie. Tylko
Fred wypowiadał się o nim jak o człowieku samotnym i powiedział „W moim domu i przy moim stole będzie zawsze miejsce dla mego wuja” – ta wiadomość przytłoczyła wszystkich słyszących to, a najbardziej jego narzeczoną, mimo to wszyscy nadal się dobrze bawili. Słysząc to Scrooge prawdopodobniej trochę się wzruszył.
Trzecie a zarazem ostanie miejsce to więzienie. Ludzie w nim byli samotni bez rodzin i bliskich, mimo takiego nieszczęścia jakie ich spotkało śpiewali kolędy, cieszyli się świętami. Każdy człowiek taki jak nasz główny bohater był by całkowicie zaskoczony ich postawą, ich zachowaniem. Jak można się cieszyć w takiej chwili, jak można się cieszyć z tego, że jest się w więzieniu? – takie pytania mogą stawiać tylko ludzie całkowicie okrutni i prawdopodobnie całkowicie samotni, którzy z niczego nie potrafią się cieszyć ( o ile wiedzą co to znaczy „cieszyć się” ). Scrooge i duch byli także na statku, na latarni morskiej. Wszędzie tam w tych miejscach każdy się cieszył tą wesołą dla świata, prawie dla wszystkich ludzi chwilą. Po powrocie z podróży duch pokazał starcowi dwojga dzieci: chłopca o imieniu „Ciemnota” i dziewczynkę o imieniu „Nędza” i oświadczył mu że powinien strzec się chłopca, bo nędzy nie zazna bo jest „bogaty” ( posiada pieniądze)

Duch trzeci był Duchem Przyszłego Bożego Narodzenia. Był ubrany w czarny płaszcz z kapturem, nic nie mówił tylko pokazał mu trzy wizyty. Pierwsza wizyta u „przyjaciół” naśmiewających się z niego i mówiących o jego pogrzebie. Druga wizyta u człowieka kupującego stare ale dobre rzeczy i później je sprzedającego. U tego właśnie człowieka biedacy sprzedawali kosztowności i rzeczy Scroog’a. Zabrali mu nawet jedwabną koszulę w której miał być pochowany. Trzecia i ostatnia wizyta z duchem na cmentarzu. Duch wskazał ręką grób. Skąpiec podszedł do grobu i przeczytał napis, widniało tam jego nazwisko i data zgonu. Po przeczytaniu obrócił się do ducha, którego już nie było.
Nagle się obudził, otworzył okno i zapytał przechodzącego chłopca: -„Jaki dziś mamy dzień? – ten mu odparł : - Dwudziesty czwarty grudnia Boże Narodzenie” Niegdyś stary zgorzkniał mężczyzna uświadomił sobie, że to był tylko sen. Sen który nauczył go i wyjaśnił mu pojęcie tak skomplikowane dla niego i tak kiedyś nie potrzebne jak „szczęście”. Od tej właśnie nocy i tego snu Scrooge stał się miłym, pogodnym, człowiekiem. Pomagał innym, podwyższył pensję swojemu pracownikowi, poszedł do domu swojego siostrzeńca, „zmienił się” – ale tym razem ze złego na dobre.

„Na każdym człowieku ciąży obowiązek duchowego bratania się ze swymi bliźnimi. Jeżeli ktoś tego zaniedba za życia, musi to dopełnić po śmierci” – Słowa zmarłego i jedynego niegdyś przyjaciela Scroog’a – Marley’a

Koniec


„Każdy ma prawo do błędów. Niektórzy jednak zbyt często go nadużywają.”
Kazimierz Chyła



Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 7 minut

Teksty kultury