profil

Muzyczna dziewczyna - opowiadanie

Ostatnia aktualizacja: 2024-10-03
poleca 85% 2715 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Po zakończonych wakacjach nadszedł nowy rok szkolny. Dla Julki był to wyjątkowy początek roku. Dwa miesiące temu skończyła gimnazjum, czyli przed nią otworzyły się nowe drzwi szkoły. Od dawna uwielbiała śpiewać, muzyka była najważniejszą częścią jej życia, grała na gitarze. Odkąd pamiętała i z opowiadań swojej rodziny, zawsze śpiewała. Nawet na chrzcie tak się darła, że ksiądz stwierdził, że ta mała Julcia będzie śpiewała w kościele. I tak też było – po 1. Komunii Świętej śpiewała psalm na każdej mszy. Każda akademia w szkole była z jej udziałem, oczywiście w wykonaniu muzycznym.

Gdy miała 11 lat, mama zapisała ją do szkoły muzycznej, przy okazji ucząc ją grać na gitarze. Kończąc szkołę podstawową, a wkraczając w mury gimnazjum, miała wielkie obawy co do swojej pasji. Jednak nauczyciel muzyki okazał się bardzo przyjaznym człowiekiem. Poznała nową koleżankę, a potem, jak się okazało, stały się przyjaciółkami. Każda akademia była z udziałem Julki i Natalki.

Teraz Julka była sama w Krakowie. Dostała się do liceum muzycznego, a jej marzenia się spełniały. Mieszkała u cioci z kuzynką i kuzynem. Początek roku szkolnego był dla niej bardzo stresujący. Obudziła się o 7:00, ubrała czarną sukienkę, wysokie szpilki, zrobiła lekki makijaż i pokręciła włosy. Zeszła na dół, zjadła śniadanie i, biorąc czarną kopertówkę, wyszła do kościoła. Po mszy została jeszcze chwilę. Usiadła w ławce i zaczęła się modlić.

Po kilku minutach zauważyła, że jakiś chłopak siedzi obok niej. Na oko był to blondyn o niebieskich oczach i ładnej posturze. Julce od razu wpadł w oko. Przedstawił się jako Mateusz. Wyszli razem z kościoła i okazało się, że Mateusz też chodzi do liceum muzycznego. Julka od razu była szczęśliwa, że już kogoś tam zna.

Na placu szkolnym było bardzo dużo osób. Weszliśmy do środka, a Mateusz zapoznał mnie ze swoimi kolegami. Mateusz był o rok starszy ode mnie. Gdzieś usłyszała „fajna laska”, „jaka ładna”, „Mateusz, skąd ją poznałeś?”. Faktem było, że Julka była bardzo ładna, a wszystkie dziewczyny z gimnazjum zazdrościły jej urody. Dyrektor wyczytał klasę Julki, a Mateusz odprowadził ją pod salę.

Julka była pozytywnie zaskoczona swoją nową klasą – fajne dziewczyny, a koledzy po prostu nieziemscy. Wróciła do domu, zdjęła sukienkę i szpilki, a założyła miętowe rurki, czarną bokserkę, miętowy sweterek oraz czarne conversy. Kuzyn obiecał, że zabierze ją do swojego ulubionego miejsca w Krakowie. Szli dość długo, lecz Julka nie odczuła mijającego czasu, złapała z Bartkiem fajny kontakt. Mogła z nim rozmawiać godzinami o wszystkim i o niczym.

Julka zobaczyła park. Niby zwykły park, ale wydawał jej się czymś więcej. Bartek kazał jej usiąść na ławce i zamknąć oczy. Tak też zrobiła, ale nie wytrzymała długo i poszła za kuzynem w jakieś zarośla. Za nimi ukazało się wyjątkowe miejsce – staw z molem, wymarzone na rozmyślanie i odpoczynek. Posiedzieli tam dość długo i około 20:00 zaczęli zbierać się do domu.

Nadszedł pierwszy dzień szkoły w nowym mieście. Julka wstała bardzo niewyspana. Poszła do łazienki i wystraszyła się swojego odbicia w lustrze. Po 30 minutach była gotowa. Założyła czarne rurki, conversy i czarno-białą bluzkę w paski z rękawem ¾. Zeszła na dół, wzięła torebkę i ruszyła do szkoły. Na szczęście miała ją blisko, więc mogła chodzić spacerem.

Weszła do szkoły z planem lekcji w ręku i nie wiedziała, gdzie iść. Na szczęście usłyszała: „Julka, no chodź do nas!”. Od razu odwróciła się i bez wahania ruszyła w stronę Mateusza i jego kolegów. Zaczęli się śmiać, widząc ją zmieszaną z planem lekcji. Chórem zapytali:
– Co sali szukamy?
– No, tak jakoś wyszło – odparłam.
– Julka, chodź, pokażę ci, gdzie masz lekcje, będziesz już wiedzieć – powiedział Mateusz.

W drodze Mateusz pokazał jej wszystkie sale. Podziękowała mu pocałunkiem w policzek i ruszyła do sali, gdzie miała muzykę. Nauczyciel muzyki okazał się bardzo wyluzowany, przypominał jej nauczyciela z gimnazjum. Organizacyjna lekcja minęła szybko. Usiadła z Marcinem, bo siedział sam. Od razu się polubili, dobrze się z nim rozmawiało. Reszta lekcji też szybko minęła. Po szkole Julka ruszyła powoli do domu, włączając muzykę na słuchawkach.

W ciągu tygodnia po szkole Julka chodziła po mieście, do kina, na rynek – nie siedziała w domu. Pewnego popołudnia, gdy siedziała na fontannie, usłyszała granie. To byli koledzy Mateusza. Słyszeli od niego, że Julka śpiewa, więc zaproponowali, by zaśpiewała z nimi. Świetnie się wtedy bawiła, a przyciągnęli tłumy ludzi. Wtedy Kamilowi wpadł do głowy pomysł, by założyć zespół.

Czy tekst był przydatny? Tak Nie
(0) Brak komentarzy

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 4 minuty