profil

Bez przyjaźni nie ma życia - rozprawka

poleca 83% 1220 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Łacińskie przysłowie głosi: "Bez przyjaźni nie ma życia " Czy to prawda ? Czy ludzie w XXI wieku nie potrzebna jest przyjaźń, w swym ciężkim i zabieganym życiu ??

Na postawie bajki pt. Przyjaciele mogę powiedzieć, że jest to prawda o czym mówi powyższe przysłowie. Ponieważ, w tej bajce pokazana jest wielka przyjaźń dwóch bohaterów. Z głównego punktu widzenia wydawała by się ona bardzo mocna i trwała, lecz tak naprawdę
byłą zupełnie inna. Ponieważ, gdy znaleźli sie w niekomfortowej sytuacji, jeden nie pomógł drugiemu, gdyż myślał tylko o sobie, o sowim bezpieczeństwie. Nie obchodziło go nawet los przyjaciela. Dla niego najważniejsze było tylko swoje bezpieczeństwo, to żeby mu sie nic nie stało.

Drugim argumentem przemawiającym za tym przysłowiem jest historię małego chłopca z książki pt.: Mały Książe ". Bohater dużo wędrował, lecz czuł sie samotny, bo nikogo nie spotkał, z którym mógłby porozmawiać. Lecz pewnego razu sie to odmieniło. Spotkał na swojej drodze lisa, postanowił sie z nim zaprzyjaźnić, lecz nie wiedział jak ma to zrobić. Lis był tak dobry, że mu wszytko wytłumaczył. Wtedy nawet Mały Książe zrozumiał, że przyjaźń nie polega tylko na braniu, ale także na dawaniu czegoś z
siebie.

Trzecim argumentem sa moje własne doświadczenia przekonujące o prawdziwej zawartej w tym przysłowiu. Ponieważ, każdy ma złe i dobre dni i potrzebuje powiedzieć komuś o sowich problemach, oraz opowiedzieć o ciekawych i zabawnych historyjkach. W wielu nastolatków taką osoba na pewno nie będzie jedno z rodziców. Dlatego potrzebujemy przyjaciela, by mu o wszystkim móc opowiedzieć.

NA postawie powyższych argumentów sadzę, że to przysłowie mówi prawdę. Choć tak naprawdę my nie zdajemy sobie z tego sprawy: "Jak ważna jest przyjaźń", "Jak szybko możemy ją stracić "

Opis miłości - MAŁY KSIĄŻE
W książce pt. "Mały Książe" jest pokazana miłość głównego bohatera i róży - kwiatka, którym sie opiekował. Młodzież w naszym wieku wyobraża sobie zazwyczaj miłość jako uczucie dwóch osób, dziewczyny i chłopaka. Dlatego też pewnie myślicie, że Mały Książe nie mógł kochać róży. A oto was zaskoczę, mógł i obdarzył ją takim uczuciem jaki jest "MIŁOŚĆ".

Miłość oparta jest na zaufaniu, przebaczaniu, dawaniu z siebie,oraz poznawaniu się, a nie tylko braniu. Ich miłość składa się z tych wszystkich cech. Mały Książe ufał róży, bo wiedział, ze go nigdy nie oszuka. Za każdym razem, gdy zachowywała się jak rozkapryszona i nieznośna dziewczyna i była nie znośna, on nie gniewał się na nią, tylko jej przebaczał. Jak już wcześniej mówiłam róża była rozkapryszona, bardzo dużo wdawała rozkazów, a chłopiec wszytko robił co mu kazała. Wykonywał rozkazy, które były absurdalne. Jednym z rozkazów było nałożenie na nią kosza w celu dostarczenia jej ciepłą, lecz efekt był odwrotny. Z głównego punktu widzenia powiedzielibyśmy, ze ona tylko brała, a nic nie dawała od siebie, a to nie prawda. Mały Książe słuchał jej i wykonywał jej polecenia, dlatego, bo on tez czerpał z tego korzyści, takie jak: czucie jej wspaniałego zapachu, patrzenie na jej piękny wygląd, oraz przekonanie o tym, że jest. Każdy myśli, że gdy zobaczy kogoś i porozmawia z nim chwilę to już go zna, otóż nie ! Aby się poznać trzeba czasu, ponieważ tak naprawdę całe zżycie poznajemy siebie i innych. i tak samo było z chłopcem i różą. Mały Książe na początku nie powiedział, z ją zna i miał rację, bo jej nie znał, tylko czas jaki spędził z nią pozwolił in na poznanie siebie.

Róża tak jak chyba większość z nas nie docenia tego co ma, dlatego też Mały Książe postanawia podróżować, w czasie pożegnania z różą, ona się opamiętała. Przeprosił go i powiedziała mu, że go kocha ora zaczęła płakać. Tak samo jest z nami, bo my nie doceniamy tego co myśmy, chyba, że to tracimy, to wtedy się opamiętujemy.

Na postawie powyższych rozważań sądzę, że miłość Małego Księcia i róży była bardzo mocna i może być przykładem dla innych. Bo nie ważne jest kto kogo kocha, ale jak kocha się inną osobę.

Rozprawka – Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest nie widoczne dla oczu.

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.Czy to prawda ? Ludzie patrzą sercem czy oczami ?
Moim zdaniem, oraz pierwszym argumentem stwierdzam, że jest to prawda. Ponieważ co oczy nie widzą, temu sercu nie żal. Lecz ludzie zwykle patrzą oczami, a nie sercem. Człowiek gdy widzi inną osobę to najpierw „Prześwietla ją”, patrzy jak jest ubrana, jak wygląda, określa jej styl. A tak naprawdę nie powinniśmy tego robić, nie powinniśmy oceniać ludzi po wyglądzie, tylko po tym jak się zachowują, czyli po ich „WNĘTRZU”, powinniśmy poznać ich charakter.

Drugim argumentem potwierdzającym prawdę zawarta w tych dwóch pierwszych zdaniach jest oparty na książce pt. „Mały Książe”. Tutaj jeden bohater, a dokładnie lis mówi nam,że ludzie patrzą tylko oczami, a nie sercem. Ponieważ na ogół, słowo „LIS” kojarzy nam się z chytrością, przebiegłością. W tej książce jest wręcz odwrotnie pokazane to zwierzę. Lis to bezbronne stworzenie, na które polują ludzie. Dlatego tak jest, bo ludzie na lisa patrzą oczami, a nie sercem. Gdyby popatrzyli sercem na tego bohatera to od razu zmieniliby o nim swoje zdanie.

Na podstawie powyższych argumentów sądzę, że jest to prawda o czym mówią dwa powyższe zdania. Ponieważ tak naprawdę to wszyscy patrzymy oczami, a nie sercem, bo albo nie mamy czasu lub po prostu nie chcemy, bo wydaje nam się, ze tak jest dobrze, to po co to zmieniać. Lecz nie kiedy patrząc na zdajemy sobie z tego sprawy sprawy.

Rozprawka: Jak współczesny świat rozumie boskie przykazania


Jak współczesny świat rozumie boskie przykazania ? Oto jest pytanie, na które nie łatwo odpowiedzieć.

Boskie przykazania to dekalog. Dekalog to dziesięć przykazań. Tylko dziesięć przykazań, czy aż dziesięć przykazań? Definicję tego słowa zna prawie każdy z nas. Zna, ale czy potrafi wcielić w życie ? Żyć i postępować tak, aby innym i samemu spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć: „Znam dekalog i żyję według niego ”. Lecz czy my tak robimy ? Czy żyjemy według dekalogu ?

Myślę, że ludzie rozumieją boskie przykazania i starają się według nich żyć, choć prawdę mówiąc jest to bardzo trudne. Ponieważ,, aby życ według dekalogu trzeba zażądać od siebie wielu wyrzeczeń, które są niełatwe do zrealizowania. Lecz dla chcącego nic trudnego. Dlatego też jeśli ktoś bardzo kocha Boga to nie jest dla niego trudne żyć wraz z dekalogiem. Jednak takich osób jest niewiele. Bo w dzisiejszym świcie ludzie dążą w pogoni za pieniądzem i niekiedy nie maja czasu na nic innego poza nią. Uważam, że jest to złe postępowanie, ponieważ jak sam Bóg stworzył siedem dni, sześć do pracy, siódmy do odpoczynku.o. Zapominamy bardzo często Lecz my o tym zapominamy. Zapominamy iść do kościoła, podziękować Bogu za cały tydzień, za wszystkie złe i dobre chwile, to my wolimy siedzieć w domu lub chodzimy po sklepkach w supermarketach.

Sąd Ostateczny


Tryptyk Hansa Memlinga pt. „Sąd Ostateczny” powstał w XV w, w latach 1464-1473. Obraz składa się z trzech części: środkowej, nieruchomej i dwóch ruchomych.
Centralna cześć przedstawia scenę i ważenia dusz. Kompozycję malarza dzieli dość wyraźnie na dół i górę. W górnej części pokazany jest Chrystus siedzący na tęczy, jako znaku przymierza.

Jego stopy spoczywają na kuli, co jak sądzę symbolizuje władzę nad Ziemią. O tym, ze jest to Jezus przekonują nas ślady po męczeńskiej śmierci, czyli przebite ręce i nogi oraz prawy bok. Obok Pana znajdują się apostołowie, Maryja i Jan Chrzciciel. Na górze unoszą się czterej aniołowie trzymający atrybuty Jego męki: bicz i słup ze sznurem, krzyż, koronę cierniową, młotek i gwoździe oraz włócznię. Jezus unosi prawą dłoń w celu błogosławieństwa, lewa zaś ma opuszczona. Chrystus jest pokazany na złotym tle, ubrany w czerwoną szatę, kolory te oznaczają między innymi potęgę, królestwo. Nad nimi po prawej stronie ukazany jest rozżarzony miecz – symbol cierpienia, śmierci, zaś po lewej stronie jest białą lilia symbol niewinności i czystości. Pod Jezusem ukazani są trzej aniołowie dmący w trąby, co według Apokalipsy świętego Jana ma znaczyć koniec świata.

Główną pierwszoplanowa postacią, tak naprawdę jest Michał Anioł, ponieważ jest to anioł śmierci. Ubrany jest w żelazną zbroję, bogato zdobioną i czerwony płaszcz, stoi on i waży dusze-sądzi ludzi. Na jego twarzy widać spokój, wiec sądzę, że wie on co robi i robi to dobrze.Wszyscy ludzie są nadzy, bo nie szaty będą decydować o tym czy będziemy zbawieni czy nie. Pokazani są tu różni ludzie, nawet murzyni. To oznacza że Sądowi Ostatecznemu podlegać będą wszyscy ludzie nie patrząc na kolor skóry. Po lewej stronie stoją ludzie potępieni, maja iść do piekła. Po prawej stronie zaś ludzie zbawieni znajdujący się w Królestwie Niebieskim diabły są tu pokazane jako upadłe anioły. NA tryptyku malarz przedstawił je z atrybutami, częściami zwierząt, które wyrażają ich wady.

Drugą częścią tryptyku po prawej stronie pokazuje nam osoby idące do nieba, po kryształowych schodach. Występuje tu harmonia ładu i porządku. Wchodząc są nadzy, ale już przy samym wejściu do bramy ubierają się w piękne szaty. Każdy z wchodzących najpierw przyklęka przed świętym Piotrem, który wita zbawionych trzymając w ręku swój atrybut – klucz. Wejście do raju to gotycka wielka, pięknie przyozdobiona brama.

Do piekła nawet idą zakonnicy i duchowi jak pokazuje ten tryptyk. To znaczy, że nawet ludzie będący blisko Boga idą do piekła. Trzecią częścią obrazu po lewej stronie ukazuje ludzi, którzy nie otrzymali zbawienia. NA obrazie panuje chaos, gwałtowne zamieszanie. Dominuje tu kolor czarny i czerwony. Osoby znajdujące się na obrazie są przerażone. Wiedza, że już nie ma odwrotu. Wśród ludzi znajdują się także szatany pokazane jako dziwne stwory.
Podoba mi się ten obraz. Namalowany jest bardzo ładnie. Umieszczono w nim wiele szczegółów, które nadają większy sens. Malarz chce nam uświadomić jak będzie wyglądał Sąd Ostateczny. Pragnie ludziom grzeszącym przedstawić jaką cenę poniosą, jeśli się nie poprawia.

CHARAKTERYSTYKA: Oskar i Pani Róża


Oskar to główny bohater książki Erica-Emmanuela Schmitta pt. „Oskar i Pani Róża ”. Poznajemy go gdy ma zaledwie 10 lat i mieszka w szpitalu, ponieważ jest chory na nowotwór. Jest drobnym i szczupłym chłopcem, po wielu przejściach związanych z chorobą. W szpitalu ma pseudonim „Jajogłowy”. Tak go przezywali, ponieważ po chemioterapii stracił włosy i jego głowa przypominała jajko. Oskar ma wiele cech, którymi cały czas udowadniał wszystkim jaki m jest wspaniałym i dojrzałym chłopcem, chociaż wcale na takiego nie wygląda. Pierwszą jego cechą jest odwaga. Był on odważnym chłopcem, ponieważ kiedy dowiedział się o zbliżającej się śmierci, całkiem przypadkiem, nie załamał się. Wiedział, że niedługo umrze i chciał te ostatnie dni życia wykorzystać najlepiej jak tylko umie. Większość ludzi po usłyszeniu takiej wiadomości od lekarza, że nie pozostało im wiele już życia poddaje się, nie dając sobie szansy, ze może jednak te ostatnie dni będą najlepsze w ich życiu. Druga jego cechą jest otwartość. Dzięki otwartości poznał on „Ciocie Różę” i zaprzyjaźnił się z nią. Rozmawia z nią otwarcie i szczerze na wszystkie tematy. To dzięki niej, Oskar nie bał się śmierci, bo wiedział już, że śmierć i cierpienie to nieodłączna część ludzkiego życia. Kolejna jego cecha jest kochliwość. Łatwo i szybko się zakochuje, lecz jednak zawsze jest wierny swojej jedynej dziewczynie Peggy Blue. Jest to jego pierwsza, ale bardzo dojrzała miłość, jak na dziesięcioletniego chłopca. Zaleta jego jest również to, ze łatwo nawiązuje znajomości. W szpitalu miał bardzo dużo przyjaciół, którzy bardzo mu pomagali. Jedna z bliższych osób był Pan Bóg, którego poznał dzięki Cioci Róży i szybko się z nim zaprzyjaźnił. Pisze do niego listy, powierza mu swoje tajemnice, sprawy i prosił codziennie o jedną rzecz. Tu Oskar wykazuje się religijnością, wiara i ufnością Bogu. Oskar jest opiekuńczy i odpowiedzialny. Obiecał Peggy Blue,że ją obroni przed duchami i tak tez zrobił. Dotrzymał słowa, które wcześniej obiecywał. Towarzysz mu upartości. Przykładem tej cechy jest wymuszanie na lekarzach codziennych odwiedzin Cioci Róży. Działa pochopnie i lekkomyślnie uciekając ze szpitala a zarazem pakując się do samochodu wolontariuszki. Jest sprytny, ponieważ, za czekoladę dowiaduje się różnych informacji. Z początku jest bardzo zły i oschły wobec rodziców, lecz w końcu godzi się z nimi i rozumie ich wcześniejsze zachowanie.

Moim zdaniem Oskar z początku jest zagubionym dzieckiem, lecz z czasem godzi się z zbliżającą śmiercią i docenia swoje życie. Jest to młody chłopiec z wyglądu, ale z czynów i zachowania bardzo dorosły mężczyzna. Myślę, że wiele osób chciało by być tacy jak Oskar.

Opis sytuacji: Największe przeżycie mojego życia


Każdy na pewno ma jakieś przeżycia, szczęśliwe lub nieszczęśliwe. Ja też mam i jest i sporo. Nie wiem tak do końca które wybrać, ale po dłuższym namyśle wybrałam jedno. Tak więc największym przeżyciem mojego życia była sobotnia wizyta koleżanek. Może wyda się to zwykła historia dla mnie ma ona szczególna wartość.
W sobotę przyjechały do mnie dwie koleżanki: Julia i Klara. Siedziałyśmy, gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Było bardzo fajnie. Po południu mam przyniosła obiad, bym bardzo dobry. Gdy Klara nie jadła drugie danie, upadły jej buraczki na dywan. Po obiedzie pojechałyśmy do następnej koleżanki, ale jej nie było w domu. Więc korzystając z okazji odwiedziłyśmy inną koleżankę. Kasia byłą w domu, zaprosiła nas do siebie. Ugościła nas, a zarazem poczęstował sokiem pomarańczowym – moim ulubionym i ciastkami. Gdy Klara nalewał sok do szklanki, trochej niestety rozlała, chyba miała jakiś pechowy dzień. Później jeszcze postanowiłyśmy odwiedzić naszego kolegę Alana, lecz nie zastałyśmy go w domu. Miałyśmy jeszcze trochę czasu, wiec postanowiłyśmy odwiedzić naszą ostatnią koleżankę w tej okolicy – Malwinę. Jadąc do niej popsuł się Klarze rower. Okoł 300 m od domu Malwina spadł jej łańcuch. Nie mogłyśmy sobie poradzić z naprawieniem. Do tego wszystkiego jeszcze na dodatek przejeżdżający samochód zatrzymał sie koło nas. Z początku przestraszyłyśmy się. Jeszcze większy strach przeszył nasz ciało gdy pan z samochodu otworzył okno … Otworzył okno i zapytał czy nie chcemy małego, czarnego pieska. My odpowiedziałyśmy mu, że nie chcemy i pojechał. Z perspektywy czasu nie jest to takie strasznie jak wygląd to w danym momencie, naprawdę bałam się tego mężczyzny. Tyle się słyszy różnych rzeczy … Na szczęście, samochód odjechał a myśmy szybko poszłyśmy do Malwiny. Gdy zaszłyśmy do niej, nikt nie otwierał, drzwi były zamknięte. Bałyśmy się, że nie ma jej w domu  Pukałyśmy, wołałyśmy i nikt nie otwierał. W końcu poszłyśmy do drugiej bramy z tyłu jej posiadłości. I spotkałyśmy Malwinę. Gdy ja zobaczyłyśmy, od razu jej wszystko opowiedziałyśmy. Potem poszłyśmy naprawiać rower Klary. W pewnym momencie przyszedł Pan Mietek. Poprosiłyśmy go aby nam pomógł w naprawienie roweru i nam pomógł. Z początku nie chciał ale, w końcu się zgodził. Po ok 15 minutach wspólnymi siłami naprawiliśmy rower. A było przy tym tyle śmiechu co nie miara. Później poszłyśmy do Malwiny do domu umyć się i cos zjeść. Malwina poczęstował nam zapiekanką. Były to już końcowe chwile naszego wspólnego dnia, dostarczające nam wielu przygód. Nie wiem czy chciałabym przeżyć ten dzień jeszcze raz. Może jednak jeden taki dzień mi wystarczy.

Dziady


Która postać z dramatu „Dziady ” budzi w Tobie największe kontrowersje ? No cóż, trudno wybrać. Mam do wyboru trzy propozycje: pierwsza postaci asa duchy dzieci Józi i Rózi, drugą postać, która mogę wybrać jest piękna dziewczyna – Zosia, zaś trzecią propozycją jest widmo Złego Pana. Z tych trzech możliwości wybiorę trzecia, związana z postacią Złego Pana, dawnego właściciela wioski. To on budzi we mnie największe kontrowersje.Pierwszym argumentem przemawiającym za moim zdaniem sa jego skargi. Skarżył się on na okropne cierpienie i męki. Błąkał się między niebem, a ziemną, czuł ciągły, przeraźliwy głód. Oczekiwał on na jakiekolwiek ukojenie. Wiedział, że warunkiem spokoju jest nakarmienie i napojenie go. Jednak chór zebrany w kaplicy gwałtownie protestuje przeciw temu. Wypominając mu przy tym jak on dawniej traktował swoim poddanych, morzył ich, biednym nawet żałował jabłek ze swojego ogrodu. Drugim argumentem jest jego „ciężki ” duch. zdaje sobie sprawę, że nie pójdzie do nieba, bo jego miejsce jest w piekle. Nie ma już ratunku dla niego, gdyż czynienie zła drugiemu nie podlega żadnemu usprawiedliwieniu. Kolejnym argumentem jest naiwność i bezczynność. Popełnił tyle zła, zadał tylu krzywd, a mimo tylu krzywd miał sumienie przyjść i prosić o nakarmienie i napojenie go. Był nieodpowiedzialny. Można to wywnioskować z sytuacji jaka zaistniała w pewną Wigilię. Przyszła do niego kobieta z dzieckiem prosić o schronienie. Ten odmówił jej, a konsekwencją tego czynu było zamarznięcie kobiety i dziecka. Jakby chociaż miał trochę serca to by nie wypuścił ich z dworu i nie doszło by do tej tragedii, ale jak widać był okrutnym człowiekiem. Podsumowując moje argumenty sadze, że ta postać nie zasłużyła na ukojenie, gdyż za grzechy trzeb płacić. A jego grzechy były ciężkie. Był on człowiekiem bezlitosnym i przez całe życie się nie poprawił. Jest to postać nieodpowiedzialna, która musi ponieść karę ciężką i okrutną.

MARCIN BIGOSZEWSKI CHARAKTERYSTYKA


Marcin Bigoszewski to główny bohater powieści H. Ożogowskiej m. in. pt. „Głowa na tranzystorach ”. Poznajemy go gdy ma 13 lat. Jest to chłopiec średniego wzrostu, ma odstające uszy. Mieszkał on z rodzicami w Warszawie. Pochodzi on z średniozamożnej rodziny. Jego rodzina składa się z rodziców i trzesz synów Wacka, Marcina i Piotrusia.W szkole mówią na niego „Bigos” Najlepszym jego przyjacielem jest Kostem.. Tata Marcina pracował w skupach buraków i przez cały tydzień nie było go w domu. Głównie wychowywała go mama. Tata przyjeżdżał tylko na niedzielę i rozmawiał z Marcinem, byłą to metoda wychowawcza taty. Marcin bardzo bał sie tych rozmów. Chłopiec ma bardzo dużo dziwnych pomysłów. Istna „kpiąca energia ” z niego. Był pomysłowy, ponieważ sowimi pomysłami, zawsze umiał zarazić innych.Jest bezmyślny, nie wyciąga wniosków z wcześniej popełnionych błędów. Nie uczył się dobrze, ponieważ nie chciało mu się. Wacek tez mu nie pomagał., bo wiedział, że to źle wpłynie na niego, jeszcze bardziej się rozleniwi. Marcin był łobuzem i tak rozrabiał, że aż Pani jechał na obóz razem z dziećmi ze szkoły, nie chciał go zabrać i nie pojechał. Jak każdy chłopiec rozrabiał, ale znajdziemy w jego osobie tez dobre cechy, takie jak chęć pomocy. W czasie wakacji u dziadków z Kostkiem nauczył dzieci grać w piłkę oraz zaprzyjaźnił się z Albinem. Ludzie i znajomi uważali go za łobuza, nikt nie myślał, że to może być dobrym chłop w głębi. Dowodem tego jest list jaki przyszedł do jego szkoły z wyrazami szacunki i wdzięczności za pomoc uczniom tej szkoły. Chodziło o uczniów z Marcina klasy. lecz wszyscy jego koledzy i koleżanki nie wiedzieli, że to on z Kostkiem, że to o nich chodzi. Myślę że postać Marcina jest ciekawa i zabawna. Jest to łobuz jak większość chłopaków, w tym wieku, ale znajdziemy tez w nim fajnego chłopca, który ma uczucia, zakochuje się i urozmaica sobie życie. Jeżeli w każdej klasie był taki uczeń to na pewno by się nie nudziła.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 18 minut