profil

Zjawisko eutanazji jako problem społeczny

poleca 85% 114 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Zajęłam się problemem eutanazji , ponieważ jest to zjawisko wzbudzające bardzo wiele kontrowersji. Pragnęłam wyjaśnić te zjawisko jak najdokładniej i poddać je analizie w poszczególnych krajach.

Problem eutanazji ma nie tylko znaczenie historyczne, ale jest niezwykle aktualny, szczególnie w perspektywie naszych usilnych dążeń do scalania się ze światem zachodnim, poprzez zbliżanie się do Wspólnoty Europejskiej. W Holandii eutanazja jest tolerowana od 1984 roku, a od początku lat siedemdziesiątych toczą się tam dyskusje o dopuszczalności prawnej skracania życia chorym, na ich prośbę. W końcu zdecydowano się, po uzyskaniu aprobaty społecznej, na aprobatę państwową (legislację) eutanazji. W maju 1990 roku Izba Gmin w Londynie odrzuciła projekt ustawy o przyzwoleniu na dobrowolną eutanazję 101 głosami przeciwko 35, ale dyskusja nad jej dopuszczalnością trwa w Wielkiej Brytanii nadal. W Australii, w jednym ze stanów zalegalizowano eutanazję i dopiero interwencja władz federalnych umożliwiła ochronę prawną naturalnego końca ludzkiego życia. W dniu 30 kwietnia 1991 roku odpowiednia Komisja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu zaaprobowała projekt europejskiej ustawy, mającej prawnie sankcjonować możliwość dokonywania eutanazji. Przewidziano w nim prawo domagania się eutanazji przez osoby nieuleczalnie chore, w chwili kiedy uznają one swe życie "za pozbawione jakiejkolwiek godności". W dniu 5 listopada odbyło się w stanie Washington referendum w sprawie eutanazji. Wprawdzie wynik był wówczas negatywny dla "Obywateli Stanu Washington na Rzecz Godnej Śmierci" i eutanazja w tym stanie nie została zalegalizowana, jednak dokonano ogromnego, bezprecedensowego wyłomu moralnego w dziejach cywilizacji zachodniej, zakwestionowano przysięgę Hipokratesa obowiązującą od dwu tysięcy czterystu lat, a prawo lekarza do zadawania "łagodnej śmierci" pozostawiono uznaniu opinii publicznej. W Polsce można już dopatrzeć się pierwszych prób zalegalizowania eutanazji. Na Krajowym Zjeździe Lekarzy w Warszawie w 1993 roku kilkudziesięciu lekarzy głosowało za dopuszczalnością eutanazji. Następnie trafił do Sejmu projekt zmian Kodeksu Karnego, w którym zaproponowano odstąpienie od karalności eutanazji w przypadkach motywowanych współczuciem. W praktyce może to oznaczać prawną dopuszczalność eutanazji.
Słowo "eutanazja" pochodzi z języka greckiego i oznacza "dobrą śmierć". W praktyce jest to przyspieszenie śmierci lub niepodejmowanie kroków mających jej zapobiegać, a ma to na celu skrócenie cierpienia, zazwyczaj na życzenie chorego. Ten rodzaj eutanazji można nazwać eutanazją czynną (aktywną, pozytywną), podczas gdy eutanazja pasywna (bierna) polega na zaprzestaniu podtrzymywania życia chorego (np. przez odłączenie od aparatury), którego mózg już nie funkcjonuje. Tak rozumiana eutanazja bierna nie budzi na ogół wątpliwości moralnych, bowiem zadaniem medycyny jest podtrzymywanie życia, a nie agonii. Stosowania środków farmakologicznych w celu uśmierzenia bólu lub lęku chorego, nie należy uważać za eutanazję czynną, chociaż środki te mogą przyczynić się do śmierci. Trzeba powiedzieć, że psychoterapia umierających (podtrzymująca, terminalna) może oddalić potrzebę nadmiernego zażywania leków, zmniejszając lęk przed śmiercią, a tym samym umożliwić wartościowe i godne przeżywanie ostatnich chwil.

W maju 1939 roku uformowało się ciało doradcze, Komitet do spraw Naukowego Leczenia Ciężkich Chorób Genetycznych, którego zadaniem było określenie warunków i sposobu funkcjonowania programu eutanazji dotyczącego dzieci i dorosłych. Część tego projektu dotycząca dorosłych tworzona była w Berlinie przy ulicy Tiergartenstrasse 4, przyjmując, od adresu, nazwę "T-4" .
Zgodnie z programem T-4 wspierano eutanazję w całym kraju. Zaczęto ją stosować wobec pacjentów w różnych szpitalach i ośrodkach ochrony zdrowia przy użyciu śmiertelnego zastrzyku. Lekarze realizujący T-4 nigdy nie uważali siebie za zabójców, ale za ludzi służących lekarską pomocą, twierdząc, że ich akcje powinny być lepiej sankcjonowane przez ówczesne prawo.
Spór o eutanazję toczy się we wszystkich krajach anglojęzycznych, a także w całej Północno-
-Zachodniej Europie. Przedmiotem dyskusji jest nie tylko eutanazja dobrowolna (na prośbę chorego), czyli dopuszczalność pomocy lekarskiej w popełnieniu samobójstwa, ale także uśmiercanie chorego bez jego zgody, jak również noworodków z wadami rozwojowymi, kalekich dzieci, upośledzonych umysłowo, osób nieprzytomnych i pacjentów psychiatrycznych. Jest to spór o przyszłość naszej cywilizacji.
Znany przeciwnik sztucznych poronień - prof. Bernard Nathanson, wybitny ginekolog z USA uważa, że aborcja wyzwala "kaskadę zła" i często pociąga za sobą społeczną akceptację eutanazji. W Stanach Zjednoczonych eutanazja obowiązywała w 1997 roku już w dwóch stanach i od tego czasu "każdy kto nie jest perfekcyjny pod względem intelektualnym i fizycznym będzie mógł zostać zlikwidowany" .
Amerykańskie społeczeństwo wierzy przede wszystkim w rządy prawa. W Stanach Zjednoczonych nie do pomyślenia byłby taki rozwój wypadków, jaki obserwujemy w Holandii, gdzie uprawiano otwarcie eutanazję, mimo, że prawo tego, przynajmniej formalnie, zabraniało. Następnym ważnym momentem w życiu amerykańskim jest mnogość i różnorodność kultur etnicznych, tradycja tolerancji dla poglądów mniejszości, olbrzymia liczba niezależnych ośrodków myśli i działania. Wszystko to sprawia, że w Stanach Zjednoczonych nie dochodzi nigdy do ujednolicenia opinii publicznej i pokonania opozycji. Potwierdza to również przebieg debaty w sprawie eutanazji. Zaproszony w 1996 roku do Polski Ryszard Fenigsen, który od kilku lat przebywa w Stanach Zjednoczonych, w swoim warszawskim wykładzie (10) omówił pokrótce te cechy ustroju i społeczeństwa amerykańskiego, które określają przebieg dyskusji na temat eutanazji i mogą zadecydować o jej wyniku.
Wszystkie koncerny telewizyjne o ogólnokrajowym zasięgu, największe dzienniki, niektóre grupy wyznaniowe, część lekarzy, prawie wszyscy bioetycy popierają legalizację eutanazji lub inaczej mówiąc "pomocy w samobójstwie". Podobnie wypowiada się większość osób ankietowanych. Jednakże przeciwnicy stawiają skuteczny opór, na ogół mając za sobą wiele rozrzuconych po kraju programów telewizyjnych, stacji radiowych, dzienników, najważniejsze zrzeszenia lekarskie, pielęgniarskie i prawnicze, komisje etyczne powołane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych i gubernatora stanu Nowy Jork, wybitnych publicystów i liczne stowarzyszenia o inspiracji religijnej, a także setki aktywnych wolontariuszy. Czynnikiem, który w pewnym stopniu zwiększa szansę legalizacji eutanazji jest władza ustawodawcza poszczególnych stanów. W legislaturze któregoś z pięćdziesięciu stanów może się zdarzyć większość, która poprze projekt ustawy legalizującej eutanazję czy pomoc w samobójstwie. Jest również inna droga - referendum stanowe. Trzeba pamiętać, że to właśnie strona zwolenników zmian decyduje, w którym stanie podda się proponowane prawo pod głosowanie.
Ważną cechą życia amerykańskiego jest, według Fenigsena, aktywna rola sądów w tworzeniu porządku prawnego. Sędziowie mają szerokie kompetencje i stwarzają obowiązujące precedensy prawne. W ostatnich dwudziestu pięciu latach sądy bardzo często ingerowały w sprawy dotyczące traktowania osób chorych i postępowania lekarskiego, m.in. potwierdziły prawo chorego do odmowy leczenia (również gdy prowadziło to do zgonu), a postanowienia kilku sędziów zobowiązały lekarzy do informowania chorych o nieuchronnej śmierci. Ten nowy sposób informowania pacjentów stał się z czasem jedną z głównych przyczyn powstania Ruchu Na Rzecz Eutanazji. Zdaniem Fenigsena, jakkolwiek względy ideologiczne i zwłaszcza silne w Ameryce tradycje eugeniczne, etyka utylitarna i liberalizm z pewnością wpływają na postawę wielu sędziów, to jednak ich decyzje można przede wszystkim interpretować jako konsekwentną, może czasem zbyt konsekwentną, obronę zagwarantowanych Konstytucją wolności indywidualnego obywatela. Władze stanowe są prawnie zobowiązane do ochrony życia obywateli. Ale decyzje obywatela dotyczące jego własnego życia przeważają nad uprawnieniami stanu. Jeżeli obywatel jest nieprzytomny albo jest niemowlęciem, to nie traci przez to swych praw. Prawa te musi w jego imieniu egzekwować ktoś upoważniony. Zakłada się, że tak zwane "zastępcze rozumowania i decyzje" rodziny czy opiekuna podejmowane są w interesie pacjenta i zgodnie z jego domniemanymi życzeniami. On także uważa, że jest to ruch popierany przede wszystkim przez ludność białą zamieszkałą w miastach Ameryki i - o wyższym niż przeciętne, wykształceniu. Strefa miejska oraz inteligencja to tereny, po których najchętniej poruszają się zwolennicy eutanazji. Natomiast mniejszości rasowe tj. murzyni i indianie, a także znaczna część (chociaż już nie w 100%) Amerykanów mówiących na co dzień po hiszpańsku - są tymi grupami społecznymi, które przeciwstawiają się eutanazji. Wynika to z licznych dyskusji przeprowadzanych w telewizji i z niektórych badań opinii publicznej.
W niedawno wydanej w Polsce książce "Ręka Boga. Od śmierci do życia - podróż zwolennika aborcji, który zmienił zdanie" Bernard N. Nathanson opisuje "pioniera" współczesnego samobójstwa, którego "metodę" wykorzystuje się obecnie w samobójstwie z asystą zarówno w Holandii, jak i USA. Gazowanie pacjentów tlenkiem węgla nie jest w czasach współczesnych stosowane na szerszą skalę, ponieważ bezpośrednio kojarzy się z obozami koncentracyjnymi z czasów II wojny światowej, poza tym uchodzi za metodę nienowoczesną.
Amerykańskim pionierem w tej dziedzinie był dr Donald Stoner, zwierzchnik lekarzy odbywających szkolenie w jednej z klinik ginekologiczno-położniczych, który w 1957 roku popełnił samobójstwo. Stoner położył się na kozetce, zostawił dla lekarza, który będzie stwierdzał zgon, krótką notatkę zawierającą nazwy środków, jakie zastosował, a następnie podłączył sobie kroplówkę. Zawierała pentothal, szybko działający barbituran używany przez anestezjologów do usypiania pacjentów podczas operacji. Następnie do gumowej rurki pierwszej kroplówki podłączył drugą, zawierającą dużą dawkę kurary - środka, który paraliżuje wszystkie mięśnie, nie wyłączając przepony i mięśni klatki piersiowej - i podłączył timer, tak aby druga kroplówka zaczęła spływać mu do żyły dopiero w chwili, gdy będzie uśpiony.
Tę samą lub nieco ulepszoną metodę wykorzystuje wielu zwolenników eutanazji do uśmiercania nieuleczalnie chorych pacjentów. Największym doświadczeniem w tej dziedzinie i szczególną "sławą" cieszy się Jack Kevorkian, "Doktor Śmierć". Użył on przy swoim pierwszym "eksperymencie" urządzenia bardzo podobnego do aparatury Stonera, przy czym zamiast kurary posłużył się chlorkiem potasu, który w odpowiedniej dawce i podany odpowiednio szybko jest równie śmiercionośny.
Profesor Jacek Łuczak, kierownik Kliniki Opieki Paliatywnej w Poznaniu twierdzi, że traktowanie chorego jako osoby, nie zaś "przypadku", jest pierwszym warunkiem opieki. Cierpienie, to nie tylko ból fizyczny, ale także ból pytań egzystencjalnych pozostających bez odpowiedzi. Wśród najdotkliwszych dolegliwości, oprócz bólu i osłabienia, jest lęk, nie tyle przed śmiercią, ile przed utratą niezależności (funkcji ciała) i możliwości działania, utratą przyjaciół i radości. Winą za utratę chęci życia, a nawet za żądanie eutanazji, należy obciążyć lekarzy - twierdził na sympozjum KUL (Lublin, 22-23.03.1996) (15) J. Łuczak - którzy nie dość skutecznie uśmierzają ból. Ale nie tylko ból odbiera terminalnie chorym chęć dalszego życia. Czują się oni balastem, brakuje im więzi z otoczeniem. Tracą zatem wiarę w sens życia. Większe zaangażowanie lekarzy i rodziny w łagodzenie bólu fizycznego i cierpień duchowych może w dużej mierze usunąć przyczyny decyzji tak radykalnej, jak prośba o przyspieszenie śmierci.

Kościół sprzeciwia się eutanazji, podobnie jak sztucznym poronieniom, uważając, że jedynym i absolutnym Panem życia jest Bóg, a człowiek tylko - użytkownikiem. Współczesne nauczanie Kościoła jest kontynuacją tego o czym mówili i pisali w 1934 roku biskupi niemieccy, co przedstawił w swoim wystąpieniu z 22/23 lutego 1957 roku papież Pius XII, o czym od lat 1970. przypominają biskupi holenderscy.
Opublikowana 5 maja 1980 roku Deklaracja Świętej Kongregacji Nauki Wiary "O eutanazji" ("Iura et bona") zawiera stwierdzenie, że "nikt ani nic, nie może w żaden sposób zezwolić na zadanie śmierci niewinnej istocie ludzkiej, bez względu na to, czy chodzi o płód lub embrion, o dziecko, osobę dorosłą, czy starca, o osobę nieuleczalnie chorą, czy znajdującą się w agonii. Ponadto nikomu nie wolno prosić o taką śmiercionośną czynność, ani dla siebie, ani dla kogoś innego, powierzonego jego odpowiedzialności; co więcej, nikt nie może zgodzić się na to, bezpośrednio lub pośrednio. Nie może również takiej czynności prawomocnie nakazać lub zezwolić na nią żadna władza. Chodzi w tym przypadku o naruszenie prawa Bożego, o znieważenie godności osoby ludzkiej, przestępstwo przeciw życiu, zbrodnię przeciw ludzkości".
10. Podsumowanie
Eutanazja, z greckiego "dobra śmierć", jest de facto zabójstwem człowieka, dokonywanym zazwyczaj na prośbę pacjenta, który dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chory. Została ona wprowadzona instytucjonalnie w Trzeciej Rzeszy Niemieckiej, a po upadku nazizmu w tym kraju - zdelegalizowana. W dzisiejszej Holandii praktycznie stosuje się ją od lat siedemdziesiątych. Cechą charakterystyczną "rozwiązania holenderskiego" jest eutanazja niedobrowolna dokonywana poza świadomością chorego.
We współczesnym świecie propaganda zmierzająca do legalizacji eutanazji zatacza coraz szersze kręgi. Najbardziej spektakularne są wydarzenia w Australii i USA. W ostatnich miesiącach rozpoczęto debatę w Austrii i Hiszpanii. Mówi się, że Niemcy, którzy otrząsają się już z kilkudziesięcioletniego kompleksu lat trzydziestych i II wojny światowej, są gotowi do ewentualnego ponownego zaakceptowania eutanazji. Sytuacja przypomina stan sprzed ponad dwudziestu laty, kiedy Holendrzy uważali, że mogą przyjąć eutanazję, ponieważ są wolni od "kompleksu nazizmu", z którym się ona dotychczas kojarzyła.
Czy znajdą się ludzie gotowi do forsowania eutanazji w Polsce? Trudno przewidzieć. Z pewnością jednak nasze doświadczenia ze sztucznymi poronieniami, które mogą być nazwane "eutanazją przed urodzeniem", a zwłaszcza ich masowość w niedalekiej przeszłości, budzą obawę, że zamach na "drugi biegun życia", jakim jest naturalna śmierć, może nie ominąć również naszego kraju.
Bibliografia
1. Cleaver C. A.: Śmierć z asystą lekarską - lekcja z największego nieszczęścia w historii. Family Policy, March 1997. Tłumaczenie polskie (mw) w: Bez Uprzedzeń, 1997, Nr 4 (36), 6; i 5/6 (37/38), 10.
2. Fenigsen R.: Eutanazja. Śmierć z wyboru? Wydawnictwo "W drodze", Poznań, 1994.
3. Fenigsen R.: Postępy i porażki Ruchu na Rzecz Eutanazji w Stanach Zjednoczonych. Ethos, 1996,
nr 33-34, 247.
4. Fuss R.: Goście ostrzegają. Myśl Polska, 1997, nr 46 (1322), 3.
5. Garbacz M.: Czy w Austrii będą zabijać? Nasz Dziennik, 1998, 14-15 marca, 4.
6. Jaroszewski Z. (red.): Zagłada chorych psychicznie w Polsce 1939-1945 / Die Erdmordung der Geisteskranken in Polen 1939-1945. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1993.
7. Karta Pracowników Służby Zdrowia. Papieska Rada ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Watykan, 1995, 95.
8. Katechizm Kościoła Katolickiego. Pallotinum, Poznań, 1994, 2276-9.
9. Kośmicki M.: Eutanazja - spojrzenie lekarza praktyka. Nowy Przegląd Wszechpolski, 1995, nr 8-9 (15-16), 29.
10. Kośmicki M.: Eutanazja w USA dzisiaj. Nowy Przegląd Wszechpolski, 1996, nr 3-4 (20-21), 38.
11. Kośmicki M.: Eutanazja - co powinniśmy o niej wiedzieć? Część pierwsza - Wprowadzenie. Puls Solidarności, 1998, nr 1 (7), 8.
12. Kośmicki M.: Eutanazja - co powinniśmy o niej wiedzieć? Część druga - Sytuacja w nazistowskich Niemczech i we współczesnej Holandii. Puls Solidarności, 1998, nr 2 (8), 10.
13. Kośmicki M.: Eutanazja - co jeszcze warto o niej wiedzieć? Część trzecia: USA - rok 1998. Puls Solidarności, 1998 - w druku.
14. Nathanson B. N.: Ręka Boga. Od śmierci do życia - podróż zwolennika aborcji, który zmienił zdanie. Fronda / Apostolicum, Warszawa-Ząbki, 1997.
15. Truskolaska A.: Sympozjum wczesnego ostrzegania. Eutanazja: perspektywa religijno-medyczno-prawna, etyka kresu życia. KUL, Lublin, 22-23.03.1996.
Przegląd Powszechny, 1996, nr 6 (898), 351.





Podoba się? Tak Nie
Podobne teksty:

Czas czytania: 13 minuty