profil

Mój mit

drukuj
poleca 85% 240 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Mieszkałam wtedy na Krecie. Pewnego dnia wybrałam się na długi spacer. W pewnej chwili zaciekawił mnie jeden obraz. Zauważyłam, że coś zmieniło się w krajobrazie przy pałacu króla. Jako że z natury jestem ciekawska, postanowiłam zobaczyć, co się dzieje. Poszłam na plac budowy, gdzie zaczepił mnie starszy pan. Na początku bardzo się wystraszyłam, mężczyzna zaczął na mnie krzyczeć i mówił, że nie powinnam była tu przychodzić. Jednak kiedy poczęstowałam go pomarańczami i mandarynkami, które zabrałam z ogrodu, uspokoił się i udobruchany zaczął wypytywać mnie kim jestem, jak się tu znalazłam. Zaczęliśmy rozmawiać. Mężczyzna przedstawił mi się jako Dedal. Był budowniczym i pracował dla króla Minosa. Bardzo mi to zaimponowało. Okazało się, że król zlecił Dedalowi bardzo ważne zadanie, jednak przez dłuższy czas nie mogłam dowiedzieć się, o co chodzi. Spacerowaliśmy długo wzdłuż budowy, która wydawała się nie mieć końca. Z czasem dowiedziałam się, że Dedal buduje labirynt dla potwora, człowieka o byczej głowie – Minotaura, który musiał siedzieć w zamknięciu, ponieważ stanowił duże zagrożenie i pożerał niewinnych ludzi. Budowniczy nie był szczęśliwy, mimo że król przydzielił mu tak ważne zadanie. Pragnął wrócić do ojczyzny, a Minos nie chciał mu na to pozwolić. Obawiał się bowiem, że budowniczy wyjawi tajemnicę i udzieli innym wskazówek jak można wydostać się z krętych korytarzy. Dedal postanowił jednak uciec z wyspy. W wolnych chwilach pracował nad konstrukcją ogromnych skrzydeł dla siebie i syna. Wykonał je z ptasich piór sklejonych woskiem. Pewnie nie opowiedziałby mi swojej historii, gdyby nie planował jeszcze tego samego dnia uciec z wyspy. Mimo że bardzo obawiałam się konsekwencji, postanowiłam mu pomóc. Wieczorem udaliśmy się do jego ogrodu, gdzie czekał Ikar – bardzo miły młodzieniec. Dedal ostrzegł syna, by ten nie uległ pokusie i nie zbliżał się do słońca, które z pewnością roztopi wosk. Zabraliśmy skrzydła z ogrodu i udaliśmy się na wieżę. Dedal podziękował mi za wszystko. Założyli skrzydła na ramiona i obaj wzbili się w powietrze.
Odlecieli, a ja jeszcze długo wpatrywałam się w niebo. Nie wiem do tej pory, co stało się z Dedalem i Ikarem. Krążą słuchy, że Ikar nie posłuchał rad ojca, wzbił się zbyt wysoko i skrzydła nie wytrzymały temperatury. Długi czas po ich ucieczce na całej wyspie było o tym głośno, jednak nikt nie ustalił, co tak naprawdę się z nimi stało.


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Teksty kultury