profil

Wakacje bez nałogów

drukuj
poleca 85% 282 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Żyjemy w XXI wieku. W naszych czasach młodzież ma wiele problemów. Nie mogąc ich rozwiązać, siegają po narkotyki i alkohol. Lecz wielu młodych ludzi wpada w nałogi przez towarzystwo, w którym przebywa. Koledzy namawiaą do tego „pierwszego razu”: - „Spróbuj po tym poczujesz się lepiej”. Po tym pierwszym razie z pewnościa będą nastepne. Aż w końcu wpada się w nałóg, który prowadzi do zmian psychicznych, osłabienia własnej woli i do degradacji społecznej. Narkomania często prowadzi na drogę przestepczą. Kiedy trochę zaczyna brakować pieniędzy, rozpoczyna się domową produkcję narkotyków, lecz później i to nie wystarcza. Zaczyna się fałszowanie recept ,aż w końcu dochodzi do ciężkich przestępstw dla zdobycia narkotyku. Śmiertelność ludzi uzależnionych jest bardzo wysoka. Umierają oni zazwyczaj na skutek przedawkowania lub zarażają się wirusem HIV. Metody leczenia są nieskuteczne, najczęściej zmiany psychiczne i uzależnienia - nieodwracalne.

W taki właśnie sposób działają narkotyki. Miałam sposobność przyjrzeć się temu procesowi podczas tegorocznych wakacji.
Kuzynka jak zwykle odebrała mnie z dworca PKP z uśmiechem na twarzy. Trudno było jednak nie dostrzec jej opuchniętych od płaczu oczu.
- Co się stało? – spytałam od razu. – Chodzi o Tomka, prawda?
- Tak chodzi o niego, a raczej o narkotyki, które zaczął brać. Zaczęło się całkiem niewinnie... – snuła przerażającą historię swojego chłopaka podczas naszego powrotu do domu. – Najpierw zaczął palić jonty, potem spróbował czegoś mocniejszego. Chciał po prostu zapomnieć o wszystkich drzazgach i rysach, których było tak wiele w jego szesnastoletnim życiu. Namawiał mnie, wręcz prosił, żebym przyłączyła się do jego zapomnienia. Nie chciałam, więc przestał mnie zauważać, traktował przedmiotowo... – w jej głosie zdawało się słyszeć jeszcze większe drżenie. Teraz liczyło się dla niego tylko jedno-narkotyki, których był niewolnikiem, pieniądze, pieniądze, pieniądze... Każdy sposób jest dobry by je zdobyć. - Skończyła mówić ze łzami w oczach.

Nie mogłam, w to uwierzyć, bo przecież znałam Tomka. A może tylko mi się zdawało... Jeszcze tego wieczoru przekonałam się, że cała opowieść Oli nie jest ani trochę przesadzona. Poszłyśmy do jej ulubionego klubu. Tam zobaczyłam Tomka. Widziałam zmiany, jakie w nim zaszły. Chudy, przygarbiony, zapadnięte oczy, pożółka cera – oto obraz chłopaka, który jeszcze rok temu był pewnym siebie, młodym człowiekiem z ogromem marzeń i planów na przyszłość. A teraz... Teraz przeszedł chyba wszystkie ścieżki piekła i przemierzał ostatnią – prosto do śmierci.
- Tomek! – krzyknęłam. Podszedł, przywitał się i spytał, czy nie mogłabym pożyczyć mu trochę pieniędzy.
- – Na dragi? – spytałam. On tylko spojrzał na mnie swoimi wielkimi, brązowymi oczami i odszedł.
- On wszystkich traktuje jak chodzące skarbonki – usłyszałam zza pleców głos Oli. – Nachodził mnie w domu, nagabywał na ulicy i przestał traktować jak swoją dziewczynę. Wierzyłam mu, kiedy tak pięknie opowiadał o „nowym życiu” bez nałogu, ale podświadomie czułam w tym wszystkim kłamstwo narkotycznego głodu... - jej głos załamał się.

- Chodźmy już lepiej do domu - powiedziała.

Następnego dnia, spacerując samotnie po parku, spotkałam siostrę Tomka – Alicję. Spytałam ją o niego.
- Nie chciałam w to wszystko uwierzyć – wspominała. – Jednak kiedyś musiałam spojrzeć prawdzie w oczy, zrozumiałam, że jego życie jest jak pole pokryte warstwą świeżego śniegu – każdy krok pozostawia ślad. W jego życiu tych śladów było zbyt dużo, tworzyły zbyt zawiłą drogę, by mógł sam trafić do jej początku. Było wiele osób, które chciały go zaprowadzić z powrotem. Wziąć za rękę jak dziecko balansujące nad przepaścią i odciągnąć na bezpieczną odległość. – Ola też – wtrąciła. Niestety, on tego nie chciał, otoczył się niewidzialną, nieprzepuszczalną barierą – swoim światem fikcji i sztucznej rzeczywistości. Nasi rodzice wiedzieli o tym. Cierpieli, ale nic nie mogli zrobić... – urwała i odeszła.

Kilka dni później na ścianie jakiegoś budynku zobaczyłyśmy z Olą nekrolog. Złoty strzał, kolejna ofiara narkotyków. Tomek odszedł z naszego świata.
- Wszyscy nieświadomie chcieliśmy jego śmierci, chcieliśmy przerwania pasma naszych udręk. I wreszcie stało się – powiedziała jego mama głosem pełnym bólu stojąc nad grobem.

Na pogrzebie było niewiele osób. W swym marnym życiu pogubił gdzieś wszystkich, których kochał, a może to oni zgubili jego, gdy stał się zbyt kłopotliwy?


Polecasz? Tak Nie
W słownikach:
Komentarze (4) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:25)

uwazam,że jest to zajebista praca,a mój poprzednik po prostu się czepia! czekam na twoje dalsze prace

27.7.2006 (12:25)

uważam,że ta praca jest naprawdę dobra i w ogóle podoba sie mnie i moim kumpelom. Mój poprzednik po prostu sie czepia,bo sam by czegoś takiego nie napisał! czekam na twoje nastepne prace.

27.7.2006 (12:16)

spoko spoko :*** pozdrówka ...