profil

Recenzja sztuki pt. "Okno na Parlament"

poleca 91% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Spektakl wyreżyserowany przez Pawła Piterę został po raz pierwszy zaprezentowany na deskach krakowskiego teatru „Bagatela” 6 października 2007 roku. Sztuka, która jest pełna dowcipnych dialogów i dobrych gagów doskonale potwierdza fakt, że kilka małych kłamstewek daje w sumie duży problem.

Tytułowe okno znajduje się w luksusowym apartamencie hotelowym nr 648, w którym na randkę umawia się urzędujący minister Richard Willey (Wojciech Leonowicz) z sekretarką opozycyjnej partii panią Jane Worthington (Paulina Napora). Przebieg romantycznej schadzki w zasadniczy sposób zmienia w najmniej spodziewanych momentach: wścibski kelner, dociekliwy dyrektor hotelu, zdradzany mąż pani Worthington, a następnie kobiety: pani Willey, pokojówka i pielęgniarka Gladys Foster. Podczas pobytu w apartamencie pan Willey przypadkowo znajduje ciało pewnego mężczyzny przytrzaśnięte oknem. Szybko zdaje sobie sprawę ze swojej beznadziejnej sytuacji, więc aby uniknąć skandalu postanawia schować mężczyznę do szafy. Po chwili telefonuje do swojego sekretarza Georga Pigdena (Przemysław Redkowski) i nakazuje mu, aby ten błyskawicznie zjawił się w hotelu. Potem razem zastanawiają się, jak pozbyć się ciała. Kolejne próby rozwiązania problemu przynoszą odwrotne od zamierzonych skutki. Cała sprawa komplikuje się coraz bardziej.

Akcja toczy się w przytulnej scenerii. Największą uwagę skupia tytułowe okno będące centralnym punktem na scenie, które często opadając z trzaskiem zaskakuje postacie i widzów. Scenografią zajęła się Joanna Schoen.

Świetnie skonstruowana intryga okazuje się być świetną sztuką, która każdego rozbawi do łez. Osobiście najbardziej podoba mi się rola Ronniego (męża Jane Worthington), który swoją mimiką i stylem bycia powoduje, że widzowie nie przestają się śmiać. Warto również zwrócić uwagę na postać Georga Pigdena – sekretarza pana Willey’a. I choć na początku sprawia wrażenie ciapowatego maminsynka, zaskakuje odwagą i męskością, gdy w brawurowy sposób odwraca uwagę najpierw pani Willey, a potem siostry Foster, aby te nie dowiedziały się o problemie.

Sztuka współczesnego mistrza angielskiej farsy Ray’a Coonera to z pewnością jeden z najlepszych i najśmieszniejszych spektakli jakie zaprezentował Teatr Bagatela w Krakowie. Każdy, kto docenia prawdziwe aktorstwo lub po prostu znudziła mu się komedia na dużym ekranie powinien ją zobaczyć.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 1 minuta

Więcej informacji