profil

Wojna, jej możliwości oddziaływania na ludzi - "to ludzie ludziom zgotowali ten los"

poleca 95% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

„Widziałem padających pod koła, a nikt nie pomyślał, aby koła zatrzymać, łamiących lody, tłukących się w otwartych tonicach, a nikt ręki nie podał. –Widziałem konie gryzące z bólu skamieniałą ziemi, którym jakiś szylok nowy wykroił z uda parę funtów mięsa, skąpił jednego uderzenia nożem, i właśnie wtenczas, kiedy dobrodziejstwem było. Widziałem, jak uporczywie broniono przystępu do ognia nie temu, co wpół zmarznięty chciał ogrzać się na chwilkę... to się rozumie samo przez się... ogień tam był życiem... życiem nikt się nie dzieli- ale broniono żebrzącemu odrobinę płomienia, który by swoją słomą przeniósł do własnego barłogu. Niejeden na oświeconym tym śniegu wlepił oko w ciepło, do którego nie śmiał się zbliżyć, a poranek zastał ich bryłą lodu.

Aleksander Fredro, Trzy po trzy

Zastanówmy się, co mogłoby być symbolem wojny. Strach, ból, głód, które zawsze jej towarzyszą są prędzej synonimami, więc może człowiek? On zawsze rozpoczyna wojny, kończy je, zabija i jest zabijany, ale także on cierpi. Symbolem wojny może być łza. Oko, w którym odbija się cierpienie, i ona mająca oczyścić je z owego brzemienia. Kropla, w której zawierają się wszystkie smutki, żale i przede wszystkim – śmierć. Jaki jest jej dalszy los? Spływa spokojnie po twarzy, a potem spada i rozpryskuje się o ziemie. Czy to koniec? Nie. Zostaje ślad, który, choć nie trwały- wysycha- jest drogą, po której niedługo popłyną kolejne. Czym, tak, więc jest owa twarz? Jest ojczyzną, przedmiotem sporu, tonącym we łzach. Ileż razy można poprzysięgać, iż to już ostatni szloch, a jednak pach wybucha sam i jest wtedy niepohamowany.

Wojna jest koszmarem dręczącym ludzi od zarania dziejów. Niesie śmierć, klęskę, głód, zwątpienie, a zarazem sławę, dobrobyt i victorie. Jakże złożonym jest zjawiskiem i jak ciężkim brzemieniem dla następnych pokoleń. Pamięć o niej nie zginie, bo dopóki żyją ludzie, którzy mają o niej wiedze- przekazywaną z ojca na syna- dopóty samo to słowo będzie budzić zgrozę i postrach.

Ludzka natura jest taka, iż, gdy dzieje mu się krzywda, zawsze szuka winnego. Rzymianie, w spalonym mieście, całą swą gorycz, żal i nienawiść skierowali przeciw chrześcijanom, lecz kto był winny? Wszyscy, bo byli ludźmi, a Bóg, dając im wolną wolę i swobodę myślenia, oczekiwał, iż zapobiegną nieszczęściu. Zawiedli.

Nie ma ludzi jednakowych. Niektórzy dostrzegają tylko siebie, inni nie widzą nic. Nie każdy człowiek jest człowiekiem. Niczego nam nie narzucono, mamy możliwość wyboru- być ludźmi lub zwierzętami. Różnica, między nimi, polega na tym, że istota ludzka czyni wszystko na wzór Boga, przed którym czuje głęboki respekt. Jest niczym kwiat, który wyrasta powoli, dając wspaniale owoce podtrzymujące i utwierdzające go we własnym człowieczeństwie. Natomiast zwierze postępuje tylko zgodnie z instynktem, nie bacząc na wartości moralne. Jest to, jednak, kwestia sporna, gdyż każdy w sytuacji ekstremalnej może zmienić się w zwierze, „widziałem: człowieka, który był jeden występny i cnotliwy”.

Jednak jest jedno odstępstwo, gdyż „zwierzęta” podczas wojny zabijały dla zysku i sławy, a w naturze robią to tylko by przetrwać.

Do czego prowadzi wojna? Jej skutkiem jest odczłowieczenie, zabicie uczuć i przewartościowanie wartości. Tym samym samookaleczenie, bo gdy brat krzywdzi brata, to to samo jakby człowiek popełniał samobójstwo. Podczas wojny nie było świata, nie było ludzi, był strach, ale strachem się nie nazywał. słowa traciły znaczenie, nazwy przestawały odgrywać rolę bowiem „człowieka tak samo zabija się jak zwierze”, więc cóż za różnica jak go nazwiemy.

W takich warunkach ludzie tracili wszelką nadziej€, zanim umarły ich ciała, wśród zwątpienia, ginęły dusze. „Człowiek”- nie, to już nie brzmiało dumnie, lecz brak godności i hańba spoczywały na tym słowie.

Tam gdzie, jak możemy dowiedzieć się z „Medalionów”, człowiek zjadał człowieka, nie było świata, nie było Boga, nie było nic i zarazem było wszystko, bo jest ono tylko częścią niczego. „Wszystko” stało się cierpieniem, smutkiem, krzywdą i upadkiem- tak niegdyś dumnej i niezwyciężonej ludzkości. W nicości tliło się światło, mające wkrótce przyjść na ratunek, ale nikt jeszcze nie mógł go dostrzec.

Tam, gdzie zwierze przemieniało ludzi w sobie podobnych, nie było miłości. Zabito ją. Dlaczego? Żeby nie mieć żalu, aby śmierć była lżejsza. Dążenia do przetrwania nie dawały jej racji bytu. Były tylko łzy, ołowiane, jedyne co zostało z ludzkości. Niegdyś stanowiły wyraz uczuć, teraz po prostu płynęły. Wyschły.

W tym momencie ktoś powinien zawołać „co się z nami stało, co zrobiliśmy z całym dotychczasowym dorobkiem, czemu zdeptaliśmy to, co było dla nas najważniejsze, czemu nie idziemy na śmierć z podniesioną głową, tylko kulimy się w własnej hańbie, aż w końcu zapytałby czemu go nie słuchają... Nikt, jednak, nie zadał tych pytań, nikt nie szukał odpowiedzi. Stali tylko po kolana w błocie, które powstało z piasku, przesiąklego ich krwią i cierpieniem, ale nikt się nie odezwał.

„Ojcze nasz któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, którym jest Pokój. Przyjdź Królestwo Twoje, Królestwo Pokoju, bądź wola Twoja, wola pokoju jako w niebie tak i na ziemi. Chleba naszego, chleba pokoju daj nam w tym roku i nie wódź nas na pokuszenie naszych czasów pierwotnych i pojęć obłąkanych, ale nas zbaw od dalszej wojny, tego najwyższego zła. Amen.”

Maria Pawlikowska- Jasnorzewska

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 5 minut