profil

Jeden dzień z życia Antyobywatela X

drukuj
poleca 86% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Wczoraj nastawiłem budzik na 07:30. W nocy obudził mnie płacz noworodka sąsiadów. Wrzeszczał jak opętany!. Z tego, co się orientuję mały zasypia po karmieniu około 06:00. podkręciłem dzwonek do końca skali. Niech wiedzą, że ja tez musze się wyspać. Mieli nauczkę! Budzik dzwonił jak oszalały. Nie bardzo się wyspałem, ale mały zbudził się razem z drugim dźwiękiem dzwonka!! Dobrze im tak!
Nastawiłem radio. Znowu gadają o wyborach. Nie będę nikogo wybierał. Mnie też nie wybierają! Co mi tam. Nie potrzebuję nowości, a poza tym nie interesuję się polityką. Mam co jeść i mam gdzie spać. Nowymi autostradami i osiedlami dla ubogich niech interesują się inni. Mam swoje zmartwienia!
Szef będzie znowu zrzędził, że są za duże rachunki za telefon. Idiota! Przecież muszę pozałatwiać z biura różne sprawy. Nie będę przecież wychodził z pracy żeby naprawić pralkę teściowej, albo zamówić sadzonki dla szwagra. Żałuje mi tych paru minut rozmowy! Nie mogę dzwonić z domu! Potem przychodzą takie ogromne rachunki, że nie stać mnie na pójście na piwo z kolegami!
O 8.08 zadzwonił dzwonek do drzwi. Wyjrzałem przez wizjer. To był znowu dozorca domu! Nie otwierałem przez dłuższą chwilę. Niech wie, że nie jestem na jego pierwsze zawołanie. Postoi i poczeka. Taka jego rola!. Po pięciu minutach otworzyłem drzwi. Prosił, żebym przestawił samochód, bo przyjechała karetka pogotowia do sąsiadki z trzeciego piętra.
Babsztyl ma siedemdziesiąt lat i nie wychodzi z domu. Sąsiedzi mówią, że choruje na serce. Moim zdaniem jest leniwa jak miś koala.
Córka codziennie przynosi jej zakupy, po pracy sprząta, a w niedzielę wyprowadza ją na spacer. Kiedyś poprosiła, żebym zajrzał do niej po południu, bo się bardzo źle czuje. Nie rozumie, że mam ważniejsze sprawy, a tego dnia w TV leciał najlepszy mecz sezonu i zaprosiłem Wacka na obejrzenie transmisji i na piwo. Chyba się obraziła. I dobrze!
Powiedziałem dozorcy, że każde uruchomienie silnika kosztuje masę forsy, więc niech karetka stanie z drugiej strony bloku. W końcu nosze można wynieść przez każde drzwi.
Był bardzo niezadowolony, cos tam bąkał o nieobywatelskiej postawie. Nie miałem czasu go słuchać. Spieszyłem się do pracy.
Wyjechałem z domu o 08:30. Przez ten cyrk z karetką nie kupiłem gazety w kiosku. Ale co tam! Znowu na pewno piszą o reformach, terrorystach, głodujących dzieciach.... Nie mogę jechać do pracy w takim stresie. Czytanie wiadomości jest dobre dla gospodyń domowych, a nie dla prawdziwego mężczyzny!
Przed wyjazdem syn zapytał czy przyjdę dziś na wywiadówkę. Ma jakieś problemy w szkole Ja też miałem i żyję. Skończyłem studia i znalazłem pracę. On też musi sobie poradzić. Sprawiał wrażenie nieszczęśliwego i powiedział, że nie zapłaciłem w szkole za ubezpieczenie i Radę Rodziców. Przesadza, składka na ubezpieczenie i tak nie uratuje go od złamania ręki jak buja się na trzepaku po lekcjach! Nie będę mu codziennie dawał na kino. Niech siedzi w domu i odrabia lekcje. Będzie bezpieczny, a nauczyciele mają uważać, żeby nic mu się nie stało!
Na ulicy był straszny korek. Przydałaby się obwodnica. Nie głosowałem za jej budową, bo i tak nic z tego by nie wyszło, a poza tym trasa miała przebiegać koło mojego domu. Zgroza!
Stojąc w korku myślałem o tym, ze powinienem wysłać deklarację podatkową. Jednak doszedłem do wniosku, że i tak płacę za dużo. Poczekam. Może o mnie zapomną.
W pracy miałem same nieprzyjemności. Nie rozumiem, dlaczego klienci wymagają ode mnie aż tyle! Nie jestem przecież na ich każde zawołanie. Szef też tego nie rozumie.
Wyszedłem z pracy o 17:00. Chciałem wyjechać z parkingu, ale okazało się, że mam zablokowane koła. 2 minuty spóźnienia! I od razu taka awantura! o 50 groszy! Przyjechała Straż Miejska – mandat – za co? Panowie?!
Wróciłem do domu o 18:30. Żona była w kuchni. Powiedziała mi, że sąsiadka jest w szpitalu w bardzo złym stanie, bo karetka podjechała za późno. Całe szczęście nie mam z tym nic wspólnego.
Idę spać. Myślę, że jutro może nie będę musiał myśleć o cudzych problemach.



Polecasz? Tak Nie
Podobne prace:
Komentarze (9) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:26)

hihi...fajna historyjka...miło sie czyta...mam nadzieje, że tacy ludzie nieistnieją albo, że przynajmniej jest ich naprawde niewielu....

27.7.2006 (12:25)

brak właściwego odniesienia się do tematu w zakończeniu

27.7.2006 (12:25)

hehehe jaka fajna praca=) dobry pomysł na pałę z wychowania obywatelskiego... chyba skorzystam=) Co mi tam! Przecież uczę się dla siebie, a nie dla cyferki w dzienniku i zadowolenia =O)