profil

Procesy czarownic

drukuj
poleca 92% 101 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Każdy z nas wyniósł ze swojego dzieciństwa własny obraz czarownicy czy baby jagi.
Zazwyczaj była to starucha z wielkim nosem, bardzo brzydka, mieszkająca w czacie na skraju lasu. Dobrze pamiętamy, że Baba Jaga porwała Jasia i Małgosie bohaterów bajki dla dzieci, latała na swojej magicznej miotle, a pod nogami plątał się jej zawsze jej wierny towarzysz czarny kot. Kim tak naprawdę były czarownice, podstępnymi i zawistnymi służebnicami diabła czy tylko nieszczęśliwymi ofiarami splotu różnych wypadków i zawiści otoczenia.
Na samym początku zanim przeniesiemy się w czasy czarownic, w czasy gdzie górę brały uprzedzenia i zabobony wreszcie w czasy płonących stosów należy ustalić znaczenie słowa „czary”. Według Braina P. Levacka w okresie wczesnonowożytnym Europejczycy używając wyrazu czary zawsze mieli na myśli dwojakiego rodzaju czynności. Pierwszym były praktyki wyrządzające szkodę była to czarna czyli niszczycielska magia spełniania szkodliwych czynów. Ten typ magii tworzyły zabójstwa osób przez przebijanie kukły robionej na ich podobieństwo oraz zadawanie dzieciom różnych chorób. Drugim rodzajem magii była tzw. Biała magia, przyczyniała się do urodzaju lub pomocy przy narodzinach dzieci była także lecznicza w sensie uzdrawiania chorych. Żródła magii w średniowieczu były bardzo różne. Jednym z nich byli teologowie, tę grupę zabiegów magicznych można nazwać magią „liturgiczną”. Dalej była znana magia póżnoantyczna, czyli wiedza tajemna zrodzona z rozmyślań mistyków i filozofów. Trzecim żródłem magii średniowiecznej były praktyki i wierzenia ludowe, wywodzące się jeszcze z tradycji pogańskiej. Wierzenia i praktyki te były związane z troskami, nieszczęściami i klęskami dnia codziennego. Zwalczane przez kościół i władze państwową szybko zostały włączone w doktryny czarownictwa gdzie punktem najważniejszym był pakt człowieka z diabłem. Ta kościelna doktryna stała się podstawą procesów o czary i prześladowań czarownic. Procesy na skale masową i z wyrokami śmierci rozpoczęły się w końcu XIII wieku, a szczyt osiągają w XVI i XVII stuleciu. Jeżeli chodzi o wzrost procesów o czary w XVI, a zwłaszcza w XV wieku to duży wpływ na tę sytuację miał pogłębiający się kryzys gospodarczy i społeczny oraz niepokoje i walki w ówczesnej Europie. Zginęło wtedy wielu niewinnych ludzi, którzy umierali w płomieniach za fikcyjne przestępstwa do których przyznawali się złamani torturami.
Najwcześniejsze procesy o czary miały miejsce w południowej Francji. Już w 1321roku w Pamiers inkwizytorzy wśród albigensów odkryli sześć osób zajmujących się czarami. Od 1330 inkwizycja częściej zajmuje się sprawami czarowników. W tym roku ukarano za czary 19 osób w tym 10 kobiet. W 1335 roku odbył się wielki proces inkwizycyjny 63 osób gdzie większość stanowili czarownicy i czarownice. Ośmiu oskarżonych spalono na stosie w tym dwie kobiety. Od 1320-1350 stanęło przed sądem inkwizycyjnym w Carcassonne 400 czarownic i czarowników z nich spalono na stosie 200 osób, w Tuluzie polowa z 600 sądzonych zginęła w płomieniach. W latach 1460-1470 odbywały się procesy o czary w Lombardii i Piemoncie. W 1485 roku na podstawie jednego wyroku inkwizytora z Como spalono na stosie w Bormio 41 czarownic. W tropieniu czarownic bardzo duże zasługi położyli oprócz duchownych także świeccy sędziowie. Szczególną gorliwością wykazali się sędziowie świeccy na przełomie XIV/XV wieku w Szwajcarii. Analogiczne prześladowania nastąpiły we Francji w latach 1428-1447. Około 110 kobiet i 57 mężczyzn skazanych przez sędziów świeckich spalono na stosie lub utopiono za czary.

Aby przybliżyć sam charakter procesów o czary trzeba powiedzieć w jakich warunkach i za pomocą jakich metod sędziowie zdobywali zeznania oskarżonych. Proces karny rozpoczynał się od uwięzienia człowieka oskarżonego o czary i pakt z diabłem. Za wiezienia służyły tu piwnice, loch, wieże, a na wsiach nawet spichlerze. Krępowano tam człowieka łańcuchami i powrozami tak, że dłonie przywiązywano do stóp – nazywano to tzw. kozłem. Do innych sposobów pozbawienia ruchu aresztowanego służyły dyby, były to drewniane kloce położone na sobie i skręcone śrubami. Czasem zamykano w dyby tylko ręce, a innym razem ręce i nogi. Przykuwano też oskarżonych do ścian lub belek na kształt krzyża. W niektórych piwnicach i lochach wykuwano specjalne wnęki w ścianach zamykane żelaznymi drzwiami, we wnękę taką wstawiano człowieka, który nie mógł się w niej poruszać. Do tego wszystkiego skrępowani ludzie byli narażeni na wszelkiego rodzaju robactwa. Sędzia mógł skazać oskarżonego na tortury jeżeli uznał poszlaki za wystarczające. Samo torturowanie powinno być poprzedzone postraszeniem aresztowanego torturami. Gdy oskarżona stawała przed sądem pierwszą czynnością było sprawdzenie czy ma ona piętno lub znak diabelski, niewrażliwe na dotyk. Oprawca obnażał oskarżoną strzygł i opalał najdelikatniejsze włoski na skórze. Badanie to kończyło się najczęściej stwierdzeniem, że podczas nakłuwania igłą oskarżona zupełnie nie reagowała. Kat oczywiście nie wspomniał tu, że używał wówczas tępego końca igły.
Samo stwierdzenie piętna na ciele było już wystarczającym uzasadnieniem do zastosowania tortur. Podczas próby wody bardziej znanej jako kąpiel czarownic ręce i nogi wiązano a potem przymocowywano je do liny i zanurzano w wodzie. Jeżeli ciało nie opadało na dno to był to dowód, że ofierze pomagał szatan. Opadanie na dno z kolei było dowodem niewinności i jeśli tylko oskarżona przeżyła tą próbę mogła być wolna. Wiele zależało od kata ponieważ to on trzymał koniec liny mógł więc podtrzymać lub pozwolić utonąć swojej ofierze. Podstawą próby wody było twierdzenie, że ciało czarownicy jest lżejsze od wody i nawet sam diabeł nie mógł zwiększyć jej ciężaru. Próba wagi była oparta na tej samej wierze w tym wypadku spadek wagi był dowodem winy. Najpierw w przybliżeniu ustalano ile waży podejrzana osoba potem sadzano ją na miejskiej wadze. Jeżeli waga się nie zgadzała z tą wcześniej ustaloną to uznawano to za dowód czarów
Gdy sędzia zasądził tortury udawał się do katowni, która była zazwyczaj urządzona w takim miejscu by nie docierał tam żaden promień światła ani też jęki męczonych nie docierały na zewnątrz. Wprowadziwszy podsądnego kat pokazywał mu narzędzia tortur. Jeżeli to go nie przestraszyło stosowano kolejny stopień, a mianowicie podejrzany o czary i konszachty z diabłem musiał się rozebrać kat dawał mu spróbować jednej z tortur. Jeżeli i to nie pomagało wtedy zasądzano właściwe tortury. Najczęściej stosowanymi torturami były:
Zaśrubowanie kciuków.
Hiszpańskie buty.
Sznurowanie ramion.
Rozciąganie na drabinie za pomocą windy.
Przypiekanie.
Za bardzo bolesną torturę uchodziło sznurowanie ramion. Służyły do tego celu liny włosiane, wyciągano ręce w tył tak by środek liny opasywał je, a końce lin trzymali kaci i każdy z nich ciągną w swoją stronę. Sznury te przerzynały mięśnie i jak piła cięły kości. Hiszpańskie buty z kolei były to dwie żelazne płyty podobne do żelaznej cholewki. Buty te zakładano na goleń i łydki poczym zaśrubowywano, miały one do tego na wewnętrznej ściance grube guzy i wypustki, które wrzynały się w ciało torturowanego.

Ciekawym zjawiskiem wartym wspomnienia jest to że najczęściej to kobiety były oskarżane o czary a nie mężczyżni. Duży wpływ na tą sytuację miała Biblia. Pogląd że od czasów biblijnej Ewy kobiety były bardziej skłonne do grzech w ogóle, a do czarów w szczególności podzielali średniowieczni teologowie. Do tego silne prądy ascetyczne w tej epoce upatrywały w kobiecie narzędzie grzechu i wszelkiego zła. Przśladowcy czarownic powoływali się nawet na zdanie z drugiej Księgi Mojżeszowej rozdz. 22/18; „ Czarownicy żyć nie dopuścisz „
Pomimo że polowania na czarownice i procesy znikneły z pejzażu Europy, co jakiś czas jednak można usłyszeć o samosądach czynionych na ludziach oskarżonych o czary. W 1976 roku w małej niemieckiej miejscowości sąsiedzi podejrzewali Elisabeth Hahn o uprawianie czarów, jej dom został podpalony a ona sama doznała poważnych obrażeń. W Meksyku w 1981 roku tłum ukamieniował na śmierć kobietę, którą mąż oskarżył o to że czarami chciała spowodować zamach na papieża. W 1976 roku bardzo głośna była sprawa studentki pedagogiki z Wurzburgu ( miasto znane z polowań na czarownice z XVI wieku ). Studentka ta była chora na epilepsję a duchowni stwierdzili, że jest opętana przez szatana i przeprowadzili intensywne egzorcyzmy po, których zmarła.
Widać tu dokładnie jak wielu niewinnych ludzi straciło życie przez uprzedzenia i wielki strach. Nietolerancja społeczeństwa wobec innego zachowania czy wyglądu, ponieważ to także mogło być powodem oskarżeń, kosztowała ludzi życie. Strach i panika prowadziły do prawdziwych tragedii.



BIBLIOGRAFIA

1. Edward Potkowski „ Czary i czarownice „ Warszawa 1970
2. Kurt Baschwitz „ Czarownice dzieje procesów o czary „ Wrocław 1971
3. Łuczak Antoni „ Czary i czarownice wczoraj i dziś „ Tarnów 1993
4. Istvan Rath-Vegh „ Historia ludzkiego szaleństwa „ Warszawa 1973
5. Komar Michał „ Czarownice i inni „ Kraków 1976
6. Samp Jerzy „ Droga na Sabat „ Gdańsk 1981


Polecasz? Tak Nie
(0) Brak komentarzy