profil

O chłopcu , który uratował dziecko na podst. lektury pt. ''Ten obcy" I.Jurgielewiczowej

poleca 83% 987 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

O chłopcu, który uratował dziecko

Był piękny słoneczny dzień. Czas biegł leniwie, podobnie zresztą, jak każdego wakacyjnego dnia we wsi Olszyny nad rzeka Młynówką. Nic nie zapowiadało, aby ten dzień miał być inny. Jednak bohaterstwo pewnego chłopca na długo znalazło się na ustach świadków pewnego wydarzenia.

Grupka młodzieży wycieńczona upałem zatrzymała się przy sklepie, aby napić się oranżady. Najmłodszy z grupy Julek udał się do sklepu po napój a reszta młodzieży usiadła spragniona na ławeczce przed sklepem. Nagle pod sklep zajechał wóz konny, którym powoziła kobieta. Miała ze sobą dziecko, które zmęczone upałem spało. Kobieta zeskoczyła z wozu, zawiązała lejce na kłonicy, uspokoiła synka i poprosiła, żeby został. Ona tymczasem weszła do sklepu, aby zrobić zakupy.

W oddali widać było robotników, którzy pracowali na drodze. Nagle zza zabudowań z wielkim hurgotem wyjechał ogromny ciągnik. W pewnym momencie coś zaniepokoiło zgromadzonych. Ogrodniczy wózek wraz ze śpiącym chłopcem nie stał już przed sklepikiem. Przestraszony koń gnał przed siebie bez opamiętania. Wózek podskakiwał, chwiał się, w każdej chwili mógł się rozbić. Dziecko przestraszone leżało na siedzeniu, trzymając się obu rękami krawędzi desek. Wszyscy patrzyli przerażeni.

Z relacji świadków wynika, że jeden z chłopców bez chwili zastanowienia rzucił się na ratunek dziecku, a przebieg wydarzenia postaram się opisać. Zenek, bo tak miał na imię nasz bohater zerwał się do biegu. Koń pędził przed siebie, równocześnie zza pagórka wyjechały dwie ciężarówki i samochód osobowy. Obserwatorzy zamarli. Tymczasem Zenek biegł potężnymi susami, zbliżył się do wózka i wskoczył na niego. Dziecko prawie spadło, Zenek je poprawił, złapał lejce, jednocześnie trzymał chłopca nogami.

Koń, poczuwszy ściąganie szarpnął głową. Zenek z zimną krwią ściągnął lejce z całej siły, skręcając w dół z wysokiego nasypu. Musiał wykonać taki manewr, gdyż znów pokazało się na horyzoncie auto osobowe. Wszyscy zamarli. Koń biegł jeszcze chwilę, ale już coraz wolniej, spokojniej, wreszcie się zatrzymał. Pierwsza do wozu dobiegła matka dziecka, przestraszona i blada. Przytuliła dziecko z całych sił. Kolejne osoby zaaferowane zdarzeniem patrzyły na Zenka z zachwytem. Przyjaciele chłopca byli z niego bardzo dumni.

Matka, uspokoiwszy synka, podeszła do Zenka, aby mu podziękować, a Zenek tylko nieśmiało się uśmiechał. Uczestnicy zdarzenia długo jeszcze komentowali zachowanie konia i bohaterstwo Zenka, a chłopiec wycofał się do przyjaciół. Podziękowaniom i rozmowom na temat bohaterstwa chłopca nie było końca. Do dziś jeszcze mieszkańcy Olszyn wspominają Zenka Wójtczaka z sentymentem – gdyż takim nazwiskiem przedstawił się chłopiec zgromadzonym obserwatorom zdarzenia.

Chciałoby się, aby takich bohaterów było więcej, a nieprzemyślanych decyzji rodziców jak najmniej. Gratulujemy bohaterskiej postawy i życzymy wszystkiego najlepszego Zenkowi!

Podoba się? Tak Nie
Komentarze (3) Brak komentarzy
26.10.2011 (08:17)

Dziękuję serdecznie za miłe słowa , polecam się na przyszłość!!!! Pozdrowionka;-)

17.10.2011 (14:32)

ale super praca dostane najleprza ocene z klasy dzieki :]

13.2.2011 (11:35)

praca świetna ;)

Treść sprawdzona

Czas czytania: 2 minuty

Wypowiedzi pisemne