profil

Recenzja teatralna

poleca 85% 664 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

W piątkowy majowy wieczór wybrałam się na jeden z „Dni Kultury regionu Guandong”. Odbył się on 17-go maja 2002 roku na dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich. Dzięki zaangażowaniu Urzędu Marszałkowskiego mogliśmy uczestniczyć w tym orientalnym i bardzo interesującym, z uwagi na rzadką możliwość obcowania z tą sztuką, wydarzeniu.
Na przedstawienie składało się wystąpienie chińskiego Teatru Lalek, występ Reprezentacyjnego Chóru Związkowego Shenzen/Guandong i Teatru Muzyki i Tańca z regionu Guandong.
O godzinie 21:30 rozpoczęła się inauguracja wieczoru w trzech językach, podczas której widzowie spoglądali ciekawie na scenę za mówcami, gdyż tam już były ustawione instrumenty artystów. Po tym miłym wstępie i zapoznaniu nas z harmonogramem wieczoru na scenie pojawili się długo oczekiwani chińscy artyści, którzy zostali bardzo ciepło przywitani przez publiczność. Miałam ochotę podejść bliżej, aby obejrzeć dokładniej te bardzo orientalne i oryginalne instrumenty, które prawie w ogóle nie przypominały tych znanych nam z europejskich filharmonii. Instrumenty wywołały wśród widowni niemalże większe zainteresowanie niż sami muzycy, których charakterystyczna uroda także zwracała niemałą uwagę. Po chwili zaproszono na scenę znakomitego dobosza – pana Chen Zuohui, który wszedł na podium radosnym krokiem i z pięknym szerokim uśmiechem na twarzy. Od razu przypadł mi do gustu, gdyż dostrzegłam w nim wiele sympatyczności i miłości do muzyki, co dało się zauważyć podczas jego występu, ponieważ już w pierwszy utwór pt. „Połów ryb o poranku” włożył tyle energii i zaangażowania, iż nie mogłam oderwać oczu od jego stale pogodnie uśmiechniętej twarzy. Utwór zachwycił mnie swym radosnych brzmieniem i profesjonalizmem wykonawcy, bardzo skoncentrowanego na płynności swych ruchów, lecz wciąż uśmiechającego się szczerze. Kiedy zaczęłam rozglądać się po twarzach publiczności zauważyłam, że są oni poruszeni donośnością uderzeń bębna, a radość pana Zuohui odbija się w ich obliczach jak w lustrze. Wszyscy starali się odwdzięczyć mu za radość jaką przekazuje w utworze i nagrodzić go także pięknymi uśmiechami w jego kierunku.
W następnym utworze miałam okazję podziwiać brzmienie instrumentu, który najbardziej mnie ciekawił, zwanego guzheng. Z wyglądu przypominał harfę, a swym cudownym, nostalgicznym dźwiękiem w utworze pt. „Noc księżycowa na rzece wiosną” wywołał we mnie wielkie poruszenie. Przypomniałam sobie dzieciństwo i różne baśnie rozpoczynające się podobnymi dźwiękami, które oglądałam. Otworzył się przede mną magiczny świat marzeń, snów i zadumania. Brzmienie guzheng zharmonizowało się z innym instrumentem zwanym pipa, w efekcie czego dźwięki stały się jeszcze bardziej nostalgiczne i tajemnicze. Zaczęłam tęsknić do piękna dzikiej natury i wyobrażać sobie jak cudowna musi być owa wiosenna noc na rzecze upiększona światłem romantycznego księżyca. Utwór ten pozostawił mnie w stanie głębokiego zadumania i wyciszenia wewnętrznego. Następny utwór zatytułowany „W odległym miejscu” w wykonaniu Duana Bo i Yang Shulin miał podobne brzmienie, więc widzowie wciąż pozostawali w atmosferze rozmarzenia.
Po zakończeniu części z muzyką instrumentalną zapowiedziano solistkę – znakomitą chińską sopranistkę Li Suhua. Pojawiła się na scenie w czerwonej połyskującej wieczorowej sukni, która przykuwała uwagę publiczności, a szczególnie męskiej części. Artystka ukłoniła się nam i rozpoczęła utworem „Oda do liczi” . Miała wspaniały, czysty i donośny głos. Jej profesjonalizm i ogromny talent mogliśmy zauważyć podczas bardzo swobodnego przechodzenia z tonacji niskich do wysokich. Jest to charakterystyczne dla brzmienia chińskiej muzyki, kojarzonej właśnie z wysokim tonem meso sopranu. Głos Li niekiedy brzmiący jak głos dziecka podobnie jak poprzednie utwory instrumentalne przywodził na myśl przepiękne baśnie z dziecięcych lat, lecz podczas niższych tonów brzmiał niezwykle zmysłowo i kobieco, co kojarzyło się z romantyczną barwą miłości.
Kiedy pożegnaliśmy Li Suhuę gromkimi brawami, na scenie pojawił się Teatr Lalek. Nad zaimprowizowaną mini sceną dla lalek pojawiła się sylwetka chińskiego smoka, jeden z głównych symboli kojarzonych z kulturą Azji. Publika przywitała tą postać jak i resztę rekwizytów bardzo entuzjastycznie. Lalki, którymi posługiwali się artyści były jak dzieła sztuki, niezwykle orientalne i starannie wykonane. Mieliśmy także okazję zobaczyć bardzo żywiołowy taniec pt. ” Szybka zmiana twarzy” w wykonaniu Duana Bo. Owa „zmiana twarzy” polegała na nieustannej zmianie podczas tańca masek, które podobnie jak lalki były przepiękne i zachwyciły mnie swoją różnorodnością. Widownia nie mogła oderwać oczu od tancerza próbując odgadnąć tajemnicę tak szybkich i precyzyjnych zmian, które przez swoją niezauważalność sprawiały wrażenie czarów, a każda nowa maska na twarzy Duana wprawiała publiczność w zachwyt i miała oddźwięk w brawach.
Następnie nadszedł czas na występ Reprezentacyjnego Chóru Związkowego Shenzen/Guandong. Był to chór o dużym zróżnicowaniu społecznym jego członków. Jest to dowód na to, jak muzyka łączy ludzi bez względu na wyznanie, zamożność, wiek, czy też pozycję społeczną. Do chóru należą młodzi i starsi, kobiety i mężczyźni, dyrektorzy i zwykli robotnicy, wykształceni i ludzie prości, których połączył talent i miłość do muzyki, a efekt jest fantastyczny, gdyż widownia słuchała oczarowana. Członkowie chóru zrobili nam wielką niespodziankę, gdyż nagle zabrzmiały na dziedzińcu dobrze znane nam takty, w niczym nie przypominające chińskiej muzyki. Widownia niemalże od razu poznała te frywolne dźwięki. Była to stara przyśpiewka pt. „Szła dzieweczka do laseczka”. Wykonawcy zostali nagrodzeni gromkimi brawami i owacją na stojąco, gdyż utwór ten wywołał w publiczności wiele radości, ale tez wzruszenia. Zaczęto śpiewać razem z artystami i poklaskiwać do rytmu, co wywołało wiele wzajemnej sympatii między Polakami a Chińczykami, zintegrowało nasze kultury.
Występ artystów chińskich zachwycił mnie swą różnorodnością, usłyszałam utwory o charakterze podniosłym, romantycznym, nostalgicznym, radosnym, a nawet frywolnym. Spostrzegłam jakże ta kultura jest bogata i ciekawa, a przede wszystkim bardzo oryginalna, gdyż nigdy wcześniej nie miałam okazji podziwiać tych pięknych instrumentów, lalek i masek, niespotykanych nigdzie indziej.
Sadzę, że jeszcze długo będę pamiętać ten występ, gdyż pomimo chłodnego wieczoru rozgrzał on moje serce i pozostawił niezapomniane wrażenia. Z nadzieją wyczekuję następnej okazji do zgłębiania tej zachwycającej kultury.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 5 minut