profil

Spostrzeżenia nt. sprawiedliwości - współczesność

poleca 87% 103 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Sprawiedliwość… Na czym polega i czym, tak naprawdę, jest..? Takie pytania może zadawać każdy z nas patrząc na świat współczesny i na społeczeństwo w nim żyjące. Trwa już XXI wiek…, a wciąż mamy wrażenie, że rządzi anarchia i pogubiliśmy się sami w tym wszystkim. Jesteśmy jak dzieci, ciągle nie widząc, co tak naprawdę chcemy, gonimy za błahostkami – naszymi kaprysami chwili. Co ma do tego „sprawiedliwość”? A może powinnam spytać „jej brak”? Bowiem rozglądając się wokół nie wiem, gdzie ją zapodzialiśmy…
Siedzę nad pustą kartką i próbuję coś wykrzesać z tej totalnej pustki w mojej głowie. Co ja mam napisać na taki temat? Mija kolejna godzina a wciąż nic nie mam. Nawet racjonalnego pomysłu. „Nie, to naprawdę nie ma sensu…” – myślę rzucając zeszyt w kąt i włączam telewizor. Wiadomości. Kolejne ofiary konfliktu w Afganistanie, następny terrorysta-samobójca… zmieniam kanał ponownie trafiając na serwis informacyjny. Jakiś lekarz oskarżony o przeprowadzanie nielegalnych aborcji, w innym miejscu na świecie poddano eutanazji kobietę leżącą od kilkunastu lat w śpiączce… ktoś z wyższych swer znowu zarobił kolosalną sumę. Następny program – reklama fundacji zbierającej na dzieci z domów dziecka… I wtem myśl: „Matko, czy w tej telewizji nie ma nic ciekawego?!” zagłusza przebłysk geniuszu… To właśnie to – chwytam długopis i zaczynam pisać…
Życie jest niekończącą się opowieścią. Właściwie to jednym milionem opowieści… A każda jest jedyna w swoim rodzaju i warta uwagi, ale nie zawsze chcemy wiedzieć o ich istnieniu. Człowiek jest istotą, która często ucieka od tego, co jest dla niej niemiłe, niewygodne. A to jest błędem. Życie w nieświadomości jest wolne od odpowiedzialności, beztroskie, ale to powoduje, że stajemy się nieczuli. A mijają kolejne dni i zapominamy o tym, że jutro może nie będzie nam dane wstać rano z łóżka, dotknie nas jakaś tragedia… wtedy dopiero uświadamiamy sobie, że nie jesteśmy niezniszczalni – wówczas, gdy sami potrzebujemy pomocy. Powtarzamy wciąż pytanie „Dlaczego ja?”. Jakby opuściło nas szczęście, bo ktoś „na górze” wydał nieprawidłowy wyrok. W tym momencie sądzimy, ze sprawiedliwości nie ma, bo przecież nie zasłużyliśmy na tak podły los. Czasem dostrzegamy jeszcze jeden fakt. Ten, od którego uciekaliśmy do tej pory. Zostaliśmy sami. Akurat teraz, gdy potrzebujemy tak bardzo pomocy… Wtedy łatwiej jest nam zrozumieć innych – znajdujących się w podobnej sytuacji, chorobliwie potrzebujących wsparcia. Szkoda, że potrzeba tak silnego bodźca żebyśmy potrafili dostrzec innych dookoła siebie. Musi nam zawalić się świat, żebyśmy otworzyli oczy na ludzi obok. Dopiero teraz jesteśmy w stanie dostrzec problem „sprawiedliwości” w dzisiejszych czasach.
Tak na prawdę temat tej pracy, możemy zauważyć na każdym kroku. Kilka przykładów znalazłam parę chwil temu, bezmyślnie wpatrując się w ekran telewizora. Ciągłe konflikty, wojny, walki… - właściwie, zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić. Gdzieś tam strzelają, o coś się kłócą, temat jakby zupełnie nas nie dotyczył, bo przecież wszystko dzieje się tak daleko… a to tak naprawdę niedostrzeganie problemu. Codziennie giną setki ludzi wciągniętych w ten bezsensowny spór. Rozgrywka polityczna zbiera olbrzymie żniwo wypełnione krwią niewinnych ludzi obu stron konfliktu. Zniszczone domy, odebrana wolność, zamordowani we śnie, polegli w walce… Czy ktoś z nich zasłużył na taką śmierć? Jako pionek w rękach polityków i nienawiści, chęci władzy… oskarżamy terrorystów, ale czyż nie zostali zmuszeni do takich kroków? Nie widzą innej drogi obrony swojego kraju i ludzi im bliskich – działają, bo nie zgadzają się z obecną sytuacją. Nie bronię ich – próbuję zrozumieć. Znowu pojawia się pytanie: gdzie podziała się sprawiedliwość?
Aborcja i eutanazja – tematy niemal tabu, należące do tych, o których wolelibyśmy nie wiedzieć. Gdy jest nam coś niepotrzebne po prostu to wyrzucamy – ot tak. Mam wrażenie, że tak samo zaczęliśmy robić nie tylko z rzeczami, ale i osobami. Niewygodna ciąża komplikuje życie? Nie ma problemu – zawsze można usunąć! Ktoś z rodziny leży w śpiączce już tak długo…, za długo. Stał się kłopotliwy, przecież mamy tyle na głowie – nie mamy na niego czasu. Przeprowadźmy eutanazję, wszystkim to wyjdzie na dobre. Czy to nas nie przeraża? Zaczynamy traktować ludzi jak przedmioty. To nic, że ów człowiek ma dopiero kilka tygodni czy godzin i jest o wiele mniejszy niż moneta albo, że leży przykuty do łóżka, a jego funkcje życiowe podtrzymuje maszyna. Człowiek zawsze pozostaje człowiekiem – istotą czującą i zasługującą nie tylko na szacunek, ale na danie szansy dalszego życia. Czy możemy bawić się w Boga i decydować kto ma żyć a kto umrzeć? W dodatku zabijamy osoby, które nie mogą się bronić… to jest morderstwo – musimy zdać sobie z tego sprawę i zacząć szanować życie. Wtedy może odnajdziemy w tym sprawiedliwość.
Powszechne pojęcie biedy. Znamy to, ale cóż… mamy dość swoich wydatków, a jeszcze się dzielić z innymi? O to już za trudne. Jeszcze trudniejsze się stanie dla człowieka na co dzień opływającego w luksusie. Mu nie brakuje niczego, zawsze wszystko układa się po jego myśli. Pod czas gdy inni przymierają głodem czy żyją w patologii jedynie marząc o wcześniej wspomnianych wygodach. Zasłużyli na taki los? Czy oni są winni, że urodzili się w takiej a nie innej rodzinie? I choć nawet ten biedny jest uczciwy i lepszy od tego opływającego w luksusie, który częściej jest zwykłym oszustem niż człowiekiem, co doszedł do tego wszystkiego ciężką pracą. Jest to sprawiedliwe?
Przepełnione domy dziecka. Rodzice nie żyją. Albo żyją, ale wolą zabawę i nie dorośli do wzięcia odpowiedzialności za dzieci – często alkohol staje się ważniejszy. Są też tacy, którzy oddaliby wszystko, żeby tylko dzieci miały dobrze, ale nie stać ich. I rodzina jest rozdzielana, bo nie ma warunków, dla dobra dzieci… twardo, zamiast pomóc odbierają dzieci. Tak, jak komornik zabiera jakiś mebel. Ot tak. A potem lokują je w domu dziecka. Zostają same. Pozbawione miłości, mamy i taty… czy zasłużyły na taki los? Nie, ale wg prawa „tak trzeba”. Jednak to, że ten incydent jest zgodny z przepisami znaczy, że jest sprawiedliwy?
I tak można by mnożyć przykłady spraw z życia codziennego, w jakich wątpliwa jest kwestia sprawiedliwości. Być może zawsze doszukamy się dobrych i złych stron, możliwe, że czasem jednoznacznie stwierdzimy, że dany incydent został osądzony niesprawiedliwie. Zapewne w większości przypadków nie będziemy w stanie nic zrobić. Zawsze jednak powinniśmy próbować. Ważne jest to, żebyśmy nie odgradzali się od spraw „niewygodnych”, bo nas nie dotyczą. Musimy być świadomi, że ten, co milczy daje przyzwolenie takim sytuacjom, przez to jest nawet współwinny. Jeśli będziemy dalej stać z boku i przyglądać się sprawom, z którymi się nie zgadzamy a jednocześnie nic nie robimy w kierunku zmian. Z takim podejściem nie możemy się dziwić, czemu na świecie nie ma sprawiedliwości – sami do tego doprowadziliśmy jako społeczeństwo.
To moje spojrzenie na sprawiedliwość. Tak właśnie dostrzegam ją we współczesnym świecie – czasach, których żyję.

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut