profil

Opowiadanie z dialogiem

Ostatnia aktualizacja: 2024-09-26
poleca 78% 6701 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

Po zmroku – opowiadanie


Si vis amari, ama...

W pewnym małym miasteczku mieszkała skromna rodzina. Niedawno sprowadzili się do tej miejscowości i zamieszkali w domu opuszczonym od wielu lat.

Dom ten stał na samym końcu miasteczka. Chodziły pogłoski, że kilkanaście lat temu mieszkał tam pewien ogrodnik. Był to stary, poczciwy człowiek, którego wszyscy znali. Pewnego burzliwego dnia poszedł na spacer i już nie wrócił. Teraz jego duch mści się na tych, którzy chcą tam zamieszkać. Żaden z mieszkańców nie odważyłby się wejść do tego straszliwego miejsca. W noce, gdy księżyc odbija swoje promienie w oknach domu, dzieją się tam potworne rzeczy. Z domu dobiegają dziwne odgłosy: raz śmiech, raz płacz.

Właśnie ta rodzina postanowiła zignorować ostrzeżenia. Nie wiedzieli, co ich czeka. Bez żadnego pojęcia o tym, co się tam dzieje, zdecydowali się tam zamieszkać. Pani Torwart rozpakowała swoje rzeczy i zawołała dzieci na obiad.

Tomku! Olu! Zejdźcie na dół. Obiad już gotowy! — woła pani Torwart.

Już idziemy! — odpowiadają dzieci.

Pani Torwart nakryła do stołu. Wszyscy zaczęli jeść obiad wraz z panem Torwartem.

Kochanie, musimy zwiedzić cały dom — zagaduje pani Torwart.

Oczywiście — odpowiada z radością pan Torwart.

My też możemy? — proszą rodziców dzieci.

Oczywiście — odpowiadają rodzice.

Po obiedzie wszyscy poszli obejrzeć dom. To niesamowite miejsce miało tak wiele pokoi, że zwiedzenie budynku zajęło im całe popołudnie. Dom miał liczne korytarze, piękne sale i komnaty. Jednak cały czas atmosfera w nim była dziwna.

Tato — mówi Tomek — czujesz się tutaj troszkę niepewnie?

Dlaczego? — pyta ojciec.

Nie wiem. Chyba jestem już zmęczony — odpowiada chłopiec.

Po dłuższym zastanowieniu ojciec postanowił pójść spać. Wszyscy się z nim zgodzili.

Zapadła noc. W domu panowała niespokojna cisza. Nagle ktoś lub coś zaczęło się śmiać. Dzieci pobiegły do sypialni rodziców, przestraszone.

Tato, co to było? — pyta przerażona Ola.

Może to drzwi tak skrzypią. Chodźmy lepiej spać — uspokaja pan Torwart.

I tak zrobili. Jednak po kilku minutach znów usłyszeli ten dziwny śmiech. Zaniepokojeni rodzice wraz z dziećmi poszli sprawdzić, co się dzieje. Weszli do głównego pokoju. Tam cisza — nic nie było słychać. Zostali tam. Był tam kominek; na pewno nikt w nim nie palił od dawna. Pan Torwart spróbował go rozpalić. Udało mu się. Płomień rozjaśnił cały pokój. Zrobiło się przyjemniej.

Ola zauważyła, że na ścianie wisi kartka, a raczej list. Ściągnęła go. A na nim był napis: "Nie zaznam spokoju, dopóki list nie zostanie spalony". Tomek zauważył stos pergaminów. Wśród nich był jeden szczególny — to był list miłosny.

Spójrz! — zawołał Tomek.

Co to jest? — pyta pani Torwart.

To list — odpowiada — miłosny.

Ola wyrwała go mamie z ręki i wrzuciła w płomień. Nagle ogień zgasł. Został tylko popiół. Z popiołu ułożyły się słowa: "Dziękuję".

Nikt nic z tego nie rozumiał. Tylko Ola wiedziała, jaką moc miały te słowa. Wiedziała, ale nic nie wyjawiła. Szła w stronę pokoju, powtarzając słowa: "Si vis amari, ama..."

Czy tekst był przydatny? Tak Nie
Opracowania powiązane z tekstem
Komentarze (4) Brak komentarzy

w sumie moze być aale cos z medjacjami dołaczyc i jest gites

mam nadzieje że kobita od polskiego nie przeglądała tej strony

mam nadzieje że facet od polaka sie nie skapnie

Treść zweryfikowana i sprawdzona

Czas czytania: 3 minuty