profil

Halina Poświatowska - Jestem Julią - opracowanie

poleca 85% 109 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Typ liryki
Już pierwszy wers utworu Haliny Poświatowskiej – „Jestem Julią” – wskazuje drogę interpretacyjną. Mamy tu do czynienia z liryką bezpośrednią, w której dwudziestotrzyletnia Julia, w formie monologu lirycznego, mówi o swej, dość nieszczęśliwej miłości. O typie liryki świadczą czasowniki w 1 o. l.p.: „jestem”, „dotknęłam”, „krzyczę”.

Sensy utworu
W 1924 roku Jan Lechoń wydał swój drugi i zarazem ostatni tom poetycki Srebrne i czarne. W wierszu pod tym samym tytułem pisał tak:

„Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
Powiem ci: śmierć i miłość – obydwie zarówno”.

Słowa te, choć napisane wiele lat wcześniej zanim Poświatowska rozpoczęła swoją drogę pisarską, świetnie pasują do jej poezji, w której, w zasadzie, miłość i śmierć odgrywają najważniejszą rolę tematyczną.
Głównym tematem tekstu jest niewątpliwie utracone uczucie, z którą to stratą podmiotowi lirycznemu, ponad dwudziestoletniej kobiecie, trudno sobie poradzić. Zresztą miłość nie tylko była gorzka jak kawa (albo gorzka była jej utrata?), ale przede wszystkim zmieniła rytm życia bohaterki, wytrąciła ją niejako z równowagi, zmieniła jej życie:

„wzmogła
rytm serca
rozdrażniła
mój żywy organizm
rozkołysała zmysły”

Miłość jest tu najprawdopodobniej uczuciem dychotomicznym, dającym zarówno pozytywne, jak i negatywne odczucia. Z jednej strony „rozdrażnia żywy organizm”, z drugiej „kołysze zmysły”. Z pewnością obie aliteracje („r” i „ż” oraz „ł”) podkreślają ową dychotomię. Mimo jednak zmian, jakie uczucie wprowadziło w jej życie, bohaterka żałuje, że miłość odeszła: „krzyczę wróć / wołam wróć”. Te paralelne wersy wskazują na rozpacz, żal, smutek, bezsilność, ból i tęsknotę za uczuciem, którego uporczywie nie ma. Ta Julia, krzycząc i wołając, zawisła na wysokim balkonie. Oczywiście przywodzi to na myśl słynną Szekspirowską scenę balkonową rozmowy Julii z Romeem. Jednak słowo zawisnąć, to również „zatrzymać się w locie” (SJP PWN). Być może odnosi się do dość trywialnego i banalnego zwrotu: miłość uskrzydla, co łączyłoby się z informacją, że miłość ta została przerwana jakoś nagle, niespodziewanie.
Oprócz tego, że cierpi dusza, cierpi także ciało. Podmiot liryczny, niewątpliwie kobieta, mówi: „plamię”. Słowo to przywodzi na myśl bardzo intymną sferę kobiecego życia i kojarzone jest z krwią miesięczną, tu być może z zaburzeniami cyklu miesięcznego. Krew w kulturze nie tylko łączy się z cierpieniem. Łączy się również, a może przede wszystkim, z oczyszczeniem. Tak więc organizm bohaterki, Julii, oczyszcza się. Może oznacza to podjęcie próby pogodzenia się z własnym losem, przyjęcia do wiadomości, co się stało. Krew to także pogryzione wargi -wynik stresu.
Ostatnia strofa:
„Jestem Julią
mam lat tysiąc
żyję”

nawiązuje tematycznie do pierwszej, co wskazuje na kompozycję klamrową. Tylko tu Julia ma tysiąc lat. Emocjonalnie i mentalnie oczywiście, co wskazywać może na zmęczenie życiem, wyczerpanie, przeżycie tragedii, po której nic już nie jest takie samo. Oczywiście Julia dodaje: „żyję”, choć jest to mało przekonujące, brak tu radości i optymistycznego wydźwięku. Jest za to gorzkie stwierdzenie faktu. Imię Julii nie zostało tu wybrane przypadkowo. Szekspirowska bohaterka miała jednak 14 lat i przeżyła miłość szczęśliwą, bo odwzajemnioną. Stała się jednak na zawsze symbolem nieszczęśliwej kochanki. Symbol ten wykorzystała Poświatowska.

Podoba się? Tak Nie

Materiał opracowany przez redakcję