MOWA OSKARŻYCIELSKA Wysoki Sądzie ! Szanowna Ławo Przysięgłych i wszyscy tu zgromadzeni! Jak wszyscy widzą, znajdujemy się na sali sądowej. Nie zjawiliśmy się tu jednak bez celu. Nie jest to zwykła rozprawa. Oskarżonego nie spotka kara pozbawienia wolności, walka toczy się o coś znacznie ważniejszego - honor. Przybyłam tu dziś po to, aby wymierzyć sprawiedliwośc. Zbrodniarz musi zapłacić za swe czyny. Jacek Soplica winien jest śmierci Stolnika. To jednak nie wszystko ! Przez niego zmarła jego żona, a Tadeusz - ich syn, został bez matki. Należy do tego dodać fakt, iż Soplica to zwykły tchórz, który przed odpowiedzialnością za swe czyny uciekł za granicę. Wszystko zaczęło się od przyjaźni pomiędzy Jackiem Soplicą , a Stolnikiem. Użyłam złego słowa. Był to raczej dziwny układ pomiędzy nimi. Stolnik był oddany swemu przyjacielowi, zawsze pomagał mu w potrzebie, a Soplica jego dobroć wykorzystywał, chciał zrobić przy nim karierę. Oskarżonemu jednak ciągle było mało. Jego fałsz i obłuda nie miały granic. Chciał ożenić się z córką Stolnika- Ewą, aby zyskać majątek przyjaciela. Na szczęście, Stolnik przejrzał zamiary Jacka , wiedział , że jego miłośc jest udawana. Oskarżonemu podano czarną polewkę, która oznaczała odmowę. W ten sposób urażono pychę i miłość własną Soplicy. Chcąc się odegrać, poślubił niewinną, kochającą go dziewczynę. Chciał ją wykorzystać. Taki człowiek nie umie kochać, nie ma serca. Szybko okazało się, że mężczyzna, który trząsł całym powiatem jest zwykłym "mięczakiem". Był wielkim "bohaterem", który walczył z problemami sięgając do kieliszka .