profil

Proszę państwa do gazu - streszczenie

poleca 92% 103 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tadek rozmawia z innymi więźniami przed barakiem. Jest upalny dzień i wszyscy chodzą nago. Główny bohater opowiadania oraz jego kolega – Francuz o imieniu Henri oraz znajomy Marsylczyk dyskutują o tym, że ostatnio ustały transporty ludzi do gazu. Henri wymienia rzeczy, które załatwiłby dla Tadka, gdyby pociąg wreszcie przyjechał. Obiecuje przyjacielowi szampana, koszulkę i buty. Marsylczyk zwraca uwagę na to, że niektórzy więźniowie np. Polacy nie martwią się brakiem transportów, ponieważ otrzymują paczki z domu. Rozmowa zostaje przerwana informacją, że zbliża się pociąg.
SS-mani wybierają ludzi do rozładowywania transportu. Tadek decyduje, że pójdzie razem z Henrim i Grekami (którzy są opisywani jako ludzie zlagrowani – kierujący się prymitywnymi popędami) na rampę. Wszyscy docierają do stacji, a więźniowie zostają poinformowani, że nie mogą brać pieniędzy ani złota od ludzi z wagonów, ale mogą zabierać im jedzenie i ubrania. Niemcy gromadzą się w kantynie i rozdzielają między siebie zadania (jedni będą rozładowywać wagony i porządkować rzeczy, inni zajmą się kierowaniem nowo przybyłych do samochodów).
Gdy transport przybywa i ludzie wychodzą z wagonu, ich dobytek zostaje skonfiskowany. Nowo przybyli (w większości) trafiają do specjalnych aut, na których namalowany został czerwony krzyż (są to mobilne komory gazowe). Następnie więźniowie (m.in. Henri i Tadek) sprzątają wagony i okazuje się, że wśród ludzkich odchodów i pogubionych rzeczy, w pociągu porzucone zostały ranne niemowlęta. SS-man każe rozdać je kobietom. Jednak one nie chcą zabrać od Tadka dzieci. Rozzłoszczony Niemiec wyjmuje pistolet i zamierza strzelać do ludzi. Niespodziewanie podchodzi do Tadka starsza kobieta, która zabiera od niego niemowlęta. Staruszka prosi SS-mana, by nie strzelał.
Więźniowie nie mówią ludziom z pociągów o tym, że zostaną zagazowani lub zastrzeleni. Do ostatniej chwili nowo przybyli nie mają świadomości tego, co się z nimi stanie. Według osób z lagru i SS-manów jest to przejaw litości.
W czasie rozładowywania pociągów Tadek jest zaskoczony swoimi uczuciami. Stwierdza, że zaczyna nienawidzić ludzi z pociągów i krzyczy, by „przeminęli”. Bohater pyta Henriego, co sądzi o takiej zmianie w sposobie postrzegania niewinnych osób i zastanawia się, czy Francuz uważa go za dobrego człowieka. Przyjaciel Tadka odpowiada, że Niemcy starają się wywołać określone uczucia w więźniach. Chcą oni, by rozładowujący transporty poczuli gniew i wyżyli się na nowo przybyłych.
Podczas pracy Tadek zwraca uwagę na kilka osób. Dostrzega piękną dziewczynę w batystowej bluzce, która pyta go, co stanie się z nimi stanie. Tadek nie chce jej odpowiedzieć. Pomimo tego dziewczyna domyśla się prawdy i idzie do samochodu z czerwonym krzyżem.
Narrator wspomina też o matce, która wyparła się swego dziecka. Uciekając przed nim, miała nadzieję, że przeżyje i trafi do obozu, gdzie będzie pracować. Zachowanie wyrodnej matki nie spodobało się jednemu z więźniów rozładowujących wagony – Andrejowi. Rzucił on kobietę, a potem jej dziecko na stos konających. Tadek dostrzega też staruszka proszącego o rozmowę z komendantem. Jeden z Niemców śmieje się z tego, że starszy człowiek niebawem spotka się z najważniejszym komendantem, czyli z Bogiem.
Zaskoczony i przerażony zaistniałą sytuacją Tadek kryje się pod pociągiem, gdzie czeka aż inni więźniowie skończą pracę (rozładują drugi transport) i wówczas wraca z nimi do obozu.

Podoba się? Tak Nie

Materiał opracowany przez redakcję

Czas czytania: 3 minuty

Spis treści
  • Streszczenie