profil

satysfakcja 79 % 348 głosów

Mit o Syzyfie - streszczenie.

drukuj
Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

Syzyf był władcą pięknego Koryntu. Był to gród potężny i bogaty; w porcie uwijały się statki ze wszystkich, najdalszych nawet krain, dokąd tylko dobiegła wieść o kwitnącej ziemi helleńskiej. Wspaniałe ogrody, tarasy przestronne, barwne świątynie bogów zdobiły miasto Syzyfa. Żoną jego była jedna z Plejad, Merope. Bogowie lubili bardzo króla Koryntu i nie skąpili mu swych łask. Zapraszali go nawet od czasu do czasu na Olimp, do swej podniebnej siedziby. Żył król Syzyf długie lata szczęśliwie w zdrowiu i radości, zawsze rześki i młody mimo podeszłego wieku, gdyż ambrozja i nektar - pokarm boski, który nieraz spożywał na ucztach z niebianami - przydawały mu siły i chroniły od znużenia starości. I byłby tak żył pod promieniami łaskawości Olimpijczyków jeszcze długo, gdyby nie jego zbytnia gadatliwość i pyszałkowatość. Lubił się on nadmiernie chwalić swoją przyjaźnią i zażyłością z bogami i często przy ucztach opowiadał przyjaciołom cuda o rozmowach i zamierzeniach Olimpijczyków, plotkował o ich miłostkach i słabostkach. Czasami nawet, by się popisać przed swymi przyjaciółmi, pozwalał sobie na większe zuchwalstwa. Oto będąc na uczcie na Olimpie kradł cichaczem trochę nektaru i ambrozji i później częstował nimi swych biesiadników. Bogowie, choć widzieli jego sztuczki, jednak mieli do niego słabość i patrzyli na to przez palce. Wybaczali mu nawet jego plotkarstwo. Ale razu pewnego po jakiejś uroczystości na Olimpie wyprawił Syzyf u siebie w pałacu wspaniałą ucztę i tam przy winie wypaplał jakąś ważną tajemnicę boską, o której się dowiedział na Zeusowym dworze. Teraz już przebrała się miara pobłażania ze strony niebian. Syzyf stracił ich łaskę i za swą winę musiał odpokutować śmiercią. Ale nie chciał się poddać losowi, on, co za życia próbował już rozkoszy niebiańskich. Umierając tedy chytry król nakazał swej małżonce, by nie wyprawiała mu pogrzebu. Ciało jego, nie przybrane kwiatami i nie pogrzebane, bez świętego obola w ustach leżeć miało pod murem korynckiego pałacu. Całe miasto potępiało złą królową, która nie śpieszy się z wypełnieniem swego obowiązku względem zmarłego małżonka. Tymczasem Syzyf jękami i płaczem napełnił całe podziemne królestwo. Błąkał się jak cień w pobliżu Charonowej łodzi i żalił się na złą żonę, a łzy jak groch płynęły mu po twarzy. Gdy Charon zapytał go o przyczynę rozpaczy, wtedy Syzyf głosem przerywanym od łkań opowiedział swą żałosną historię, jak to bezbożna małżonka zapomina o swej powinności i nie chce mu sprawić pogrzebu, jak ciało jego poniewiera się gdzieś pod płotem, jak bardzo jest biedny i poniżony, że nie ma nawet obola na opłacenie przewozu przez Styks. Jęki i narzekania Syzyfa doszły w końcu uszu Hadesa i Persefony. Znali go oni dobrze ze wspólnych biesiad na Olimpie i teraz żal im się zrobiło dawnego ulubieńca. Wezwali go tedy do siebie i dowiedziawszy się o jego nieszczęściu pozwolili mu wrócić na ziemię pod opieką Tanatosa, boga śmierci, aby mógł nakłonić złą żonę do sprawienia mu należnego pogrzebu. Przebiegły Syzyf z wybuchem wdzięczności rzucił się do stóp władcom Tartaru i natychmiast, unoszony skrzydłami Tanatosa, wyruszył w drogę na ziemię. Na ziemię, na ziemię, do słońca i wina, do życia i wesela! Gdy tylko przybył do pałacu w Koryncie, natychmiast kazał związać mocno bożka śmierci i wtrącić go do ciemnego, wilgotnego lochu w podziemiach zamkowych. Siedział tak biedny Tanatos długie lata w zamknięciu, a Syzyf tymczasem żył sobie i żył. A wraz z nim i inni ludzie na ziemi nie zaznali w tym czasie ni chorób, ni śmierci. Ród ludzki rozplenił się wtedy jak nigdy przedtem i potem, a śmiech, zdrowie i szczęście panowały na całym świecie. Cerber i Charon odpoczęli sobie po trudach i dziwili się już po cichu swojej bezczynności. Tylko dusze na Polach Elizejskich nudziły się śmiertelnie. Od dawna już nie spotykały i nie poznawały, poprzez mgłę zapomnienia, swych bliskich i druhów z podsłonecznej strony, od dawna nie zaznały tej jedynej, nikłej i sennej rozrywki. Aż kiedyś przypomniał sobie Hades o Syzyfie. Przywołuje Charona i pyta, czy przewoził już króla Koryntu na drugę stronę Styksu. A gdy starzec przecząco potrząsnął głową, każe władca wołać Tanatosa. Przeszukano cały Hades od wnijścia do najgłębszych, najtajniejszych sfer, lecz nigdzie nie znaleziono ani czarnego bożka, ani Syzyfa. Wtedy posłał Hades Hermesa na ziemię, by odszukał zaginionych. Wiatronogi bóg nietrudne miał zadanie. Zastał Syzyfa przy uczcie na tarasie korynckiego pałacu. Pod boskim wzrokiem Hermesa zmieszał się chytry starzec i przyznał do winy. Hermes uwolnił z więzów i wieloletniej niewoli Tanatosa. Rozpostarł syn Nocy swe czarne skrzydła zwinięte od tak dawna i milcząc pofrunął na królewski dwór. Pierwszy uczuł chłodne jego muśnięcie sam Syzyf, potem zaś wszyscy jego dworzanie i towarzysze. A potem Korynt i Peloponez i Grecję całą zmroziło tchnienie śmierci. Tanatos był wszędzie, w chatach rybaków i w pałacach królów, na górskich halach i w gajach dolinnych, wszędzie zbierał podwójny plon, jakby chciał zemścić się na całym rodzie człowieczym. Groza powiała nad ziemią. Szelest śmiertelnych skrzydeł gasił uśmiech na twarzach matek i przerywał piosenkę dziecka. Trwało tak, dopokąd nie zapełnił się Hades ciałami zmarłych po brzegi i łódź Charonowa omal nie zatonęła pod ich ciężarem. Wtedy rozkazał Hades zwolnić Tanatosowi lotu. A Syzyf? Co się z nim stało po śmierci? Ciężko go ukarali bogowie. W podziemiach Hadesu zgięty wpół toczy przed sobą wielki odłam skały. Musi go wtoczyć na wysoką górę. Pręży się grzbiet nieszczęśnika, nabrzmiałe węzły żył występują na jego ramionach, krew uderza do głowy i brak mu już tchu w zdyszanych płucach. Ale już niedaleko szczyt. Tam odpocznie. Lecz nagle tuż przed wierzchołkiem góry głaz wymyka mu się z rąk i spada w dół. Tak wciąż musi biedny Syzyf zaczynać od początku swą pracę daremną i znoić się w próżnym wysiłku. A trwać to ma bez końca, przez wieczność całą.


Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (22) Brak komentarzy zobacz wszystkie
28.2.2011 (17:27)

Bardzo się przydało, może dostanę piątkę? Thx :)

8.2.2011 (21:15)

tego potrzebowałam

27.1.2011 (20:52)

prrzyda sie

26.3.2010 (13:28)

@przczolkamaja Świetne!!!Dokładnie tego potrzebowałam!Czy to jest Marii Nagajowej?

17.3.2009 (14:52)

@EVENo troszke za długie

Teksty kultury


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.