profil

Filozofia - sprawiedliwość.

drukuj
satysfakcja 59 % 55 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Opinie

S P R A W I E D L I W O Ś Ć

Na podstawie: Ajdukiewicz K., O sprawiedliwości
Rawls J., Teoria sprawiedliwości

Wartości tj. sprawiedliwości, równość, wolność są tylko typami idealnymi, nigdy nie do urzeczywistnienia. Nota bene, kto z nas chciałby żyć w kraju powszechnej równości? Równość w każdej dziedzinie? W dostępie do żywności, kultury, wykształcenia, transportu publicznego
… O równości można mówić tylko w kategoriach równości szans i równości wobec prawa. Sprawiedliwość zaś, jako wartość perfekcyjna, nadrzędna wobec wszystkich innych i wszystkie inne zawierająca w sobie, jest tylko celem, zawsze nieosiągalnym. Nigdy nie można mieć całkowitej pewności, co do tego, iż całkowicie zdefiniowaliśmy jej treść.

Rozprawę na temat sprawiedliwości ( łac. Justice ) powinno się rozpocząć od próby analizy pojęcia sprawiedliwości. Należy odpowiedzieć również na pytania: na czym polega ta wartość; co cechuje uczynek sprawiedliwy ; jaki powinien być człowiek sprawiedliwy i jak powinno wyglądać postępowanie takiego człowieka czy też: jak powinno funkcjonować państwo sprawiedliwe?

Jest to jedna z czterech cnót kardynalnych obok dzielności, roztropności i umiarkowania. Najcelniej jej istotę ujął Joubert: „Sprawiedliwość to prawda w działaniu”. Przydomek „sprawiedliwy” to najwspanialsza ozdoba nadawana przez historię królom. Ale nie oznacza on tylko, że uhonorowany nim monarcha sprawiedliwie prowadził sądy. Dzisiejsze znaczenie tego słowa jest wypaczone przez pospolitość jego prawniczego użycia. W Biblii sprawiedliwość to pojęcie o wiele szersze, tożsame z dobrem zakorzenionym w Bogu. Sprawiedliwość jest, więc zarówno cnotą, jak i godną najwyższej pochwały cechą państwa.
Sprawiedliwość to wreszcie ósmy z Wielkich Arkanów tarota, kart, które jakoby pozwalają przewidzieć przyszłość. Sprawiedliwość następuje tam po Rydwanie przedstawiającym zwycięskiego wodza i pewnie to następstwo przypomina, że nawet on w swoim triumfie będzie musiał poddać się sprawiedliwości wyobrażonej jako sroga niewiasta na tronie.

Sprawiedliwość jest uważana za normę logicznie najpotężniejszą w etyce. Wyrasta ona z istoty moralności. W tle dziejów, jej istota zawsze była pojmowana w sposób podobny. Wartość ta w każdym ze swych przejawów dąży do zmniejszenia dysproporcji, konfliktu między jedną a drugą stroną. Człowiek sprawiedliwy to człowiek zacny, a uczynek sprawiedliwy to coś, co należałoby w danej sytuacji zrobić, uprzednio wziąwszy pod uwagę zasady moralne powszechnie stosowane. Postępowanie sprawiedliwe to postępowanie zgodne z osobistym sumieniem, ale również z kodeksem moralnym.

Maria Ossowska, w swej publikacji zatytułowanej „ Normy moralne” prowadzi rozważania na temat sprawiedliwości. Autorka przywołuje w swoim dziele zasadę sprawiedliwości zwaną w skrócie suum cuique. Reguła ta mówi, po pierwsze, że niesprawiedliwy jest czyn, który narusza czyjeś uznanie w danej grupie uprawnienia , po drugie, sprawiedliwy jest taki czyn, który wyświadcza komuś to, co mu się należy ( łac. „ Voluntas firma suum cuique reddendi” ). Jest to koncepcja sprawiedliwości przypisywana zwykle Ulpianowi, ale pojawia się już wcześniej w pismach Marcusa Tulliusa Cicerona. W dziele „ O Naturze bogów”, Ciceron zadaje pytanie : „a cóż powiemy o sprawiedliwości, która przyznaje każdemu to, co mu się należy” . Oczekiwanie wzajemności prowadzące do roszczeń oparte jest tutaj na zasadzie nakazującej odpłacać dobrem za doznane dobro, a przynajmniej nie odpłacać na nie złem.

Na tej zasadzie Arystoteles oparł jedną ze swoich zasad dotyczącą sprawiedliwości. Arystoteles głosił to, co stało się później treścią zasady „volenti non fit inivria”. Należy ją rozumieć tak, że nie krzywdzi kogoś czyn, którego ten ktoś sobie życzył. Samemu sobie nie można wyrządzić krzywdy, w stosunku do samego siebie nie można postąpić niesprawiedliwie. Ta zasada podkreśla element psychologiczny w omawianej koncepcji sprawiedliwości.

Nie bez echa pozostała też ta zasada w publikacji K. Ajdukiewicza. Zgłaszał on pewne wątpliwości związane z tą rzymską zasadą sprawiedliwości, pytając, czy naprawdę, gdy wyświadczamy komuś jakieś dobro, które mu się nie należy to postępujemy sprawiedliwie i czy zawsze postępujemy niesprawiedliwie, nie wyrządzając komuś tego, co mu się należy, np. wtedy, gdy darowujemy dziecku jakąś zasłużoną karę lub, gdy darowane jest życie wielokrotnemu mordercy. Świadcząc komuś jakieś dobro, które mu się nie należy czynimy z reguły coś pozytywnego względem tej osoby. Zaś świadcząc komuś jakieś zło, na które ktoś nie zasłużył, to z reguły jest to przeżycie negatywne dla danego podmiotu. Czyn sprawiedliwy to taki czyn, który nie wykracza poza normy moralne i etyczne.

W swym rozważaniu nad istotą sprawiedliwości, Ajdukiewicz formułuje tzw. Zasadę Równej Miary. Jej dewizą jest zdanie: „Nikomu nie należy się nic z tego tylko tytułu, że to właśnie on, a nie kto inny”. Treść tej zasady stanowi rdzeń poczucia sprawiedliwości, ten jego składnik, który chyba zawsze w poczuciu sprawiedliwości wszystkich ludów i wszystkich czasów się znajdował. Natomiast jego brak świadczy o zupełnym zaniku wszelkiego poczucia sprawiedliwości moralnej. Ajdukiewicz kładzie nacisk na równość wszystkich wobec przyznawanych dóbr, wobec dobrodziejstw płynących ze świata. Jest to zasada kładąca nacisk na to, aby w świecie panował obiektywizm i równość. Nie można sprawiedliwie ocenić kogoś, jeżeli ten ktoś wywiera na nas zbyt silny wpływ np. finansowy, fizyczny, psychologiczny itd. Wówczas, jak już wcześniej wspomniałam, brakuje nam obiektywizmu. Takie postępowanie mogłoby doprowadzić do złamania zasady Suum Cuique, która uznaje za sprawiedliwy taki czyn, który daje komuś to co mu się należy. W celu poparcia powyższej tezy posłużę się następującym przykładem : Jeżeli przyjmiemy, że o przyjęciu na studia decydują stopnie na świadectwie maturalnym oraz wyniki pisemnego i ustnego egzaminu, to nie wolno nam według zasady sprawiedliwości przyjąć na studia kogoś, kto nie spełnił wymaganych warunków lub tylko dlatego, że to syn dostojnika państwowego lub dobry znajomy. Godna uwagi jest tutaj teoria profesora J.Lipca, zawarta w publikacji „Świat wartości”. Autor proponuje tutaj tzw. Zrównujące warunki wstępne. Przesłaniem tej tezy jest to, że należy odrzucić wyjściowe nierówności szans, jako iż są one sprzeczne z istotą sprawiedliwości. Nierównościami szans są wszelkie przywileje startowe np: droga dziedziczenia majątku, pozycji, itp. Nasuwa się tutaj pytanie: czy w świecie dzisiejszym łamana jest zasada sprawiedliwości? Tak, jest łamana, była i najprawdopodobniej będzie.

Żyjemy w kraju, w którym zawsze wiara i uczciwość były bardzo cenione. Wszystko jednak ulega zmianom, również ludzkie postępowanie i wyznawane wartości. Mówi się dziś, że dawniej społeczeństwa były bardziej etyczne, wierzące, moralne, natomiast obecnie coraz więcej w naszym życiu kłamstwa, przestępstw, niegodziwości. Co jednak uległo zmianie: ludzie czy system wartości? Chyba jedno i drugie - szybki rozwój cywilizacji i techniki, przyczyniły się do zmiany realiów, warunków życia, a sami ludzie zaczęli odmiennie pojmować i rozumieć wiele zjawisk.

Podczas gdy jedni kandydaci na studia uczą się całymi dniami i nocami, aby osiągnąć cel, którym jest dostanie się na wymarzone studia, innym wystarcza możliwość płatnej protekcji. Sprawiedliwości tutaj nie ma. Zasada suum cuique zostaje złamana. Konkurencyjność i równość nie dadzą się z sobą pogodzić. Jeśli dąży się do sprawiedliwości to nie warto mierzyć uzdolnień i wprowadzać rywalizacji. Trzeba każdego zmusić do ciężkiej pracy i następnie dać wszystkim zapłatę adekwatną do tego, na co, kto zasłużył. Jeśli natomiast chce się mieć dobry wyścig, to nie można z góry żądać, by wszyscy mieli równe szanse wygranej. Słabsi muszą przegrać, wolniejsi muszą zostać w tyle. Nie można jednocześnie żądać wrażeń, jakie daje rywalizacja miedzy jednostkami zabiegającymi o sukces i manipulować przepisami w taki sposób, by nikt nie wygrał a wszyscy otrzymali pierwszą nagrodą. Niekontrolowana konkurencyjność prowadzi jednak z biegiem czasu do trwałej dyskryminacji. Czemu ludzie godzą się na niesprawiedliwość wobec nich samych, ale również wobec innych ludzi?

To, że ludzie posuwają się do czynów nie wartościowych , powoduje, że sami przesiąkają niesprawiedliwością. Samoświadomość każdemu z nas powinna podpowiadać, co czynić i jak czynić, aby być sprawiedliwym. Świadome wybory aksjologiczne, które odgrywają ogromną rolę w procesie istnienia podmiotów ludzkich, same stają się fundamentem ich własnych efektów.
Ludzie postępujący niesprawiedliwie powinni przewidzieć, czy ich haniebny czyn nie zaszkodzi innemu podmiotowi, ba, nawet temu, który popycha nas do tego czynu (np. wyprotegowany student skacze z 10 piętra, na skutek natłoku zajęć i dodatkowo- rygoryzmu rodziców mających wielki plany, związane ze swoim dzieckiem). Wnioski z takiego zachowania powinny być takie, że podmiot myślący nie może nigdy zatracić obiektywizmu, jeśli w grę wchodzi dobro jednostki lub zbiorowości. Jest on ważny o tyle, że pozwala racjonalnie spojrzeć na świat wartości, ich pozytywność lub negatywność, hierarchię. A ważne jest to dla podmiotu, ponieważ musi on ocenić, czy wyświadczona „sprawiedliwość” odniesie skutki pozytywne czy pejoratywne. W wyborze tym powinna się liczyć przede wszystkim indywidualna świadomość, inteligencja, głębokie poczucie wartości własnych i innych podmiotów myślących, pomocne w tym są również własne przeżycia i doświadczenia pokoleń wcześniejszych. Te czynniki pozwalają na to, żeby człowiek poruszał się z większą swobodą w przestrzeni wartości wyposażonej w jakości potrzebne i pożądane.
A gdzie w tym wszystkim znajduje się zasada Arystotelesa, mówiąca, że nie krzywdzi kogoś czyn, którego ten ktoś sobie życzył? Czyżby zasada ta została złamana przez powyższy przykład i jego możliwe tragiczne zakończenie? Wartość wybrana przez studenta, w tym przypadku wiedza, okazała się wartością destruktywną dla podmiotu. Każda wartość określona w swej specyfice i w swej treści, przybiera wymiar pozytywny lub negatywny. Wiedza jest w ogólnym rozumieniu uważana za wartość o zabarwieniu pozytywnym, lecz nie można również wykluczyć jej negatywnej zawartości. Jest to wartość pozwalająca na uzyskanie tytułu naukowego, pracy i uznania międzyludzkiego. Ale jak się okazuje nie tylko. Jej wybór w mało odpowiednim momencie życia może się okazać wyborem nietrafnym, tzn. takim, który prowadzi podmiot do destrukcji. Przykład ten dowodzi tego, że zasada volenti non fit inivria jest słaba w swojej konstrukcji. Ten przykład uwidacznia nam fakt, że nawet w stosunku do własnej osoby można postąpić niesprawiedliwie np. przez niewłaściwe urzeczywistnienie swoich potrzeb.
Sprawiedliwość jest taką wartością, która przenika wszystkie wartości z dekalogu, zaproponowanego przez prof. J. Lipca ( należy do nich również sprawiedliwość).

Tolerancja polega na tym, by sprawiedliwie osądzać i traktować innych. Jej zasada pozwala na zaakceptowanie podmiotowości drugiego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia, koloru skóry, narodowości, wyznania, wykształcenia a nawet poglądów. Jest ona antonimem dyskryminacji. Zasada tolerancji powiada, bowiem, że nie ma nic bardziej istotnego niż nasze wspólne człowieczeństwo, tzn. wspólne i sprawiedliwe bytowanie na ziemi.

Bezpieczeństwo jest wartością egzystencjalną, obejmującą byt indywidualny, społeczny i gatunkowy zarazem. Zasada ta kumuluje się w przykazaniu „nie zabijaj”, ale zawiera ona dodatkowo coś znacznie istotniejszego, mianowicie na potrzebę tworzenia optymalnych warunków dla życia człowieka. Bezpieczeństwo już samo w sobie zawiera pewien stan pozytywny; stan, w którym mamy poczucie możliwości działania nie napotykającego przeszkód. Dopiero w obliczu działania (nawet potencjalnego) ujawnia się nasze poczucie bezpieczeństwa. Bezpieczeństwa nie da się opisać w kategoriach negatywnych z jeszcze jednego, bardziej podstawowego powodu ,ponieważ pojęcie to konstytuowane jest od wewnątrz, przez subiektywne akty odczucia bezpieczeństwa (nie można obiektywnie określić czy mam poczucie bezpieczeństwa). Prawo do bezpieczeństwa gwarantują ludziom min. prawa ukonstytuowane na podstawie zasad moralnych, szczególnie zaś sprawiedliwości.

Wolność, a bardziej szczegółowo rzecz biorąc zapewnienie „podstawowej wolności”, stanowi bowiem elementarny wymóg i zarazem rezultat każdego moralnie wartościowego czynu ludzkiego. Poprawne rozumienie tego aspektu polega na tym, że tylko czyn wolny może podlegać etycznemu osądowi (przymus zwalnia od odpowiedzialności i poniesienia kary) oraz to, że każdy czyn powinien być sprawiedliwie osądzony z punktu widzenia jego wpływu na zakres wolności ludzkiej. Wszelkie ograniczenia człowieka, pomimo jego pełnych praw do wolności( tzn. człowieka nie karanego, nie uwikłanego w brudne interesy, postępującego sprawiedliwie wobec innych, wykorzystującego w życiu wszelkie normy moralne lub ktoś, kto odbył wyrok i wychodzi na wolność), uniemożliwiają człowiekowi uwidacznianie pełni jego człowieczeństwa. Wolność to brak dyskryminacji- podobnie jak w przypadku tolerancji.

Idea godności osoby ludzkiej i praw człowieka rozwinęła się w dużym stopniu pod wpływem doktryny chrześcijańskiej w zakresie antropologii. Prawa osoby ludzkiej wynikają z samego wymogu sprawiedliwości. Wedle sprawiedliwości zaś, każdemu człowiekowi należy się tyle, ile potrzebuje dla swego rozwoju i dla osiągnięcia, w granicach dobra wspólnego, doskonałości własnej istoty. Tak więc pierwszą wartością, jaką należy uznać, jest prawo do życia. Nasza godność jest nieodwracalnie związana z wolnością. Niesprawiedliwością jest czyn polegający na umyślnym zamachu na godność osobistą osoby w jej obecności (także pod jej nieobecność, np. publicznie ).

Praca jest czymś, co daje człowiekowi jakieś dane miejsce w człowieczeństwie. Dzięki pracy możliwy jest jednostkowy rozwój, a co za tym idzie ekspansja całej zbiorowości. Ważne jest to, aby każdy miał dostęp do pracy na warunkach sprawiedliwych, tzn. pomimo koloru skóry, płci czy też wyznawanej religii.

Solidarność to zgodność pewnej wspólnoty, jakieś zbiorowości, co do danej rzeczy, sytuacji, przedsięwzięcia, itp. Solidarność musi łączyć się z obiektywną oceną jakieś wspólnoty, bo tylko wtedy dane przedsięwzięcie odniesie zamierzony skutek. Postępować solidarnie to postępować sprawiedliwie. Np. ławnicy muszą się solidaryzować na tyle, żeby sprawiedliwie wymierzyć karę dla oskarżonego.
Piękno jest kategorią estetyczną. Co ma ono wspólnego ze sprawiedliwością? Zgodnie z zasadą sprawiedliwości wszyscy i wszystko powinno być piękne. Piękno nie dotyczy tylko i wyłącznie ludzi. Piękno jest dostrzegalne również w dziełach ludzkiej twórczości, w przekazie literatów, kompozytorów, artystów, rzemieślników. Nie każdy jednak jest zdolny do tworzenia rzeczy pięknych. W tym aspekcie tkwi sprawiedliwość. Skoro jest ona zasadą równości, dlaczego tylko co poniektórzy są zdolni do monumentalnych przedsięwzięć. Być może świat jest skonstruowany tak w swojej harmonii, aby były podmioty, które tworzą oraz równolegle, podmioty, które oceniają. Sprawiedliwość w aspekcie bycia i stwarzania pięknych rzecz polega na tym, iż jedne uzupełniają drugie, tworząc wówczas układ harmonijny.

Prawda jest wartością niezbędną dla prawidłowego funkcjonowania sprawiedliwości. Powinna obowiązywać generalna zasada prawdomówności, zawarta w postulacie, by dawać świadectwo prawdziwe wszędzie tam i wtedy, gdzie i kiedy jest ono potrzebne nam i innym ludziom. Bycie prawdziwym implikuje urzeczywistnienie się sprawiedliwości. Postępowanie prawdziwie polega na nie szkodzeniu innym ludziom a w szczególności niewinnym. Np. gdy jesteśmy świadkami wypadku, to świadczymy na ogół prawdziwie o tym, co zarejestrowaliśmy. W ten sposób, mimo wszystko, skazujemy kogoś na karę, wyrządzamy mu jakąś krzywdę. W tym przypadku podmiot świadczący powinien się kierować dobrem ogółu ludzkiego. Bez sprawiedliwości światem zawładnęłaby anarchia a ludzie wyzbyliby się wszelkich, cennych wartości.

Rdzeniem idei miłości jest przesłanie: miłujcie się i nie czyńcie niczego, co obróciłoby się przeciwko urzeczywistnieniu idei miłości powszechnej. Istnieje wiele „odmian” miłości, np. miłość platoniczna, konsumpcyjna, partnerska, rodzicielska, itd. Miłość osiąga apogeum swej istoty wtedy, gdy jest prawdziwa. A prawda jest narzędziem sprawiedliwości. Bycie prawdziwym, to bycie szczerym z drugą osobą, traktowanie drugiej osoby w sposób godny i z szacunkiem. Istnieje takie powiedzenie, że prawdziwa miłość nie wymaga poświęceń, ale wydaje mi się, że bez prawdy i sprawiedliwości nie byłaby tym, czym jest. Według Karola Wojtyły, miłość jest doskonalsza niż sprawiedliwość. Bardziej prawdopodobne jest, aby miłość wyczuć, niż ją zrozumieć o tyle, że w zakresie miłości umieszcza się wszystkie przejawy serca, dobroci, uznania, ze sprawiedliwością zaś wiążą się takie cechy człowieczeństwa jak: rozsądek, stanowczość i surowość. Zarówno sprawiedliwość, jak i miłość mają za przedmiot dobro i osobę. Tak więc i miłość życzliwości, miłość przyjaźni, oddania musi być rzetelnie zespolona ze sprawiedliwością. Miłość jest to wielka siła, harmonizująca stosunki międzyludzkie.

Istnieją dwie koncepcje sprawiedliwości: liberalna i egalitarna. Obie są wiarygodne, lecz nie istnieje miedzy nimi rozwiązanie kompromisowe. Wybór jednej lub drugiej koncepcji zależy od tego, co uzna się za ważniejsze w życiu: wolność czy równość. W liberalizmie konflikt między wolnością, a równością jest zawsze rozstrzygany na rzecz wolności, w egalitaryzmie odwrotnie. Społeczeństwo skłócone, które nie potrafi wybrać żadnej zasady sprawiedliwości lub wybiera obie naraz, nie umie w ogóle żyć według zasad „sztucznej cnoty”, czyli pozbawia się sprawiedliwości i rezygnuje ze stworzenia czytelnej konstrukcji.

Rawls jest autorem jednego z najlepiej komentowanego traktatu o sprawiedliwości, w ostatnich dziesięcioleciach. Człowiek jest rozpatrywany w filozofii w trzech ujęciach: jest to ujęcie człowieka jako indywidualnego bytu, jako zbiorowości (społeczności) oraz jako gatunku. Autor zajmuję się tutaj zagadnieniem sprawiedliwości istocie ujęciu zbiorowości. Mówi on, że skoro nieuchronnie żyjemy w zbiorowości, to jesteśmy też zaangażowani w obronę zbiorowych interesów. To zaś jest możliwe wtedy, gdy każdy uznaje, że inni mają te same interesy, co on i to samo uprawnienie do zabiegania o te interesy. Zatem sprawiedliwy ustrój społeczny to taki ustrój, który wspiera się na uznaniu wzajemności wszystkich roszczeń i praw. Sprawiedliwością jest to co zostanie wynegocjowane przez jednostki żyjące wspólnie i co uznają one za korzystne dla siebie. Zdaniem Rawls’a, sprawiedliwe byłoby to, co wszyscy zainteresowani przyjęliby za sprawiedliwe rozwiązanie, gdyby mieli nieskończoną ilość czasu, na rozważenie rozmaitych wersji sprawiedliwości, bezstronnie oszacowali, co każda z nich zapewnia poszczególnym jednostkom i wybrali rozwiązanie optymalne w tym sensie, że odczuwane za najkorzystniejsze przez wszystkich wybierających.

W istocie dopiero po oderwaniu się od konkretnych okoliczności charakteryzujących naszą realną sytuację zaczynamy myśleć w kategoriach ogólnych i przestajemy świadomie lub nieświadomie bronić swego interesu. Ludzie w stanie niewiedzy, mieliby ustanowić zasady rządzące sprawiedliwym społeczeństwem, które mają tworzyć. Niewiedza uczestników nie ma jednak charakteru zupełnego. Wiedzą oni o istnieniu różnic pomiędzy sobą, chociaż nie znają szczegółów. Ludzie w sytuacji pierwotnej zdają sobie, więc sprawę z tego, że są wśród nich biali i czarni, wysocy i niscy, kobiety i mężczyźni. Nie wiedzą tylko, kto z nich jest biały, a kto -czarny, kto wysoki, a kto -niski, kto jest wreszcie kobietą, a kto -mężczyzną. Sytuację pierwotną cechuje zatem daleko posunięty egalitaryzm -każdy znajduje sie w jednakowym położeniu. Uczestnicy sytuacji pierwotnej są przy tym istotami w pełni racjonalnymi: myślą logicznie i podejmują racjonalne decyzje. Dostrzegają też szereg uniwersalnych reguł rządzących życiem społeczeństw. Wiedzą, że nowe życie powstaje ze związku kobiety i mężczyzny. Wiedzą, że ilość dóbr jest ograniczona, co rodzi konkurencję i konflikty.

Po spełnieniu tych wstępnych warunków ludzkość wybrałaby, zdaniem Rawls’a, dwie zasady sprawiedliwości. Według pierwszej z nich, każda osoba powinna mieć realne uprawnienie do najbardziej szerokiego, pełnego systemu równych i podstawowych wolności, dających się pogodzić z analogicznym systemem wartości pozostałych ludzi. Druga zasada natomiast mówi, iż społeczne i ekonomiczne nierówności powinny być zorganizowane w taki sposób , by jednocześnie zapewniała: największą korzyść najmniej uprzywilejowanym w sposób dający się pogodzić z zasadą oszczędzania; dostęp do stanowisk i pozycji dla wszystkich na zasadzie uczciwej równości szans.
Podobne stanowisko przyjął Ajdukiewicz w swej zasadzie równej miary. Treścią zasady była walka z przywilejami różnego typu, np. elitarnymi. Tępił on takie zachowanie uważając je, słusznie według mnie, za działanie psujące etyczne wzory, za działanie niesprawiedliwe. Natomiast pierwsza zasada „ równej wolności”, nakazuje maksymalizować wolność wszystkich jednostek w sposób równy, ujednolicony, czyli sprawiedliwy. Sprawiedliwość wymaga, aby każdy postępował tak, jak uznaje za właściwe pod warunkiem, że innym pozwala tez postępować tak, jak inni uznają za właściwe. Druga zasada sprawiedliwości Rawls’a „zasada różnicowania”, określa dostęp do wszystkich atrakcyjnych pozycji w społeczeństwie. Społeczność nie musi tworzyć struktury egalitarnej, w której wszyscy pracują i zarabiają tyle samo, mieszkają tak samo i ubierają się tak samo. Tak pojmowana sprawiedliwość spowodowałaby zanik naturalnych indywidualnych, jednostkowych intencji, potrzeb i wizji życiowych. Całe społeczeństwo w swej składowej różnorodności musi się nawzajem uzupełniać i żyć ze sobą w harmonii. A jak powszechnie wiadomo harmonia jest synonimem sprawiedliwości. Istotny dla polityki społecznej jest, więc przede wszystkim los najsłabszych, najbiedniejszych i najbardziej upośledzonych. Zatem ważne jest, aby całe społeczeństwo pomagało osobom najsłabszym: dzieciom, niepełnosprawnym, ludziom dyskryminowanym. W taki sposób Rawls wykreował obraz społeczności o ustroju sprawiedliwym. Zasady sprawiedliwości Rawlsa sprzyjają pewnej formie elitaryzmu i jednocześnie wprowadzają znaczną dozę egalitaryzmu. Obie zasady sprawiedliwości, liberalna i egalitarna, próbują zapewnić wszystkim obywatelom równe szanse startu. Pierwsza oferuje równą wolność, druga równy udział w dobrach i świadczeniach.

Ze sprawiedliwości liberalnej Rawls czerpał teorie, z których stworzył on przedstawioną wyżej teorię sprawiedliwości egalitarnej. Sprawiedliwość liberalna zakłada, że podstawą tej wartości jest organizacja i system współzależności. Sprawiedliwość nie jest w „naturalną cnotą”, lecz pewnym społecznie faworyzowanym zsynchronizowaniem ludzkich działań. Z tego wynika, że nie istnieją absolutne standardy sprawiedliwości. To prawda, że sprawiedliwość doskonała nie istnieje. Niesprawiedliwości jest wszędzie pełno. Rodzimy się w niej. Ktoś jest zdolny, inny głupi, a jeszcze inny - geniusz. Jeden jest ładny, drugi brzydki, trzeci odrażający. Kto dożyje sędziwego wieku, wcale nie musi zostać mądrym starcem, a kto umarł jako dwudziestolatek, wcale nie był pozbawiony potencjału, by stać się takim starcem. Jesteśmy produktami niesprawiedliwej natury i nic na to nie można poradzić. Zarazem jednak jesteśmy produktami ludzkiej wspólnoty. W niej sprawiedliwość może istnieć, choć tylko w ograniczonym stopniu. Indywidualne krzywdy czy niesprawiedliwości istnieją w każdym systemie - klasowym, rasowym, boskim (w znaczeniu wyznaniowym).

Jak zostało już wcześniej powiedziane, zasady Rawls’a opierające się właśni na teorii sprawiedliwości liberalnej, sprzyjają pewnej formie elitaryzmu. Elitaryzm zaś, szczególnie narcystyczny, prowadzi do dyskryminacji. Dyskryminacja jest synonimem niesprawiedliwości w świecie. Dyskryminacja jest to prześladowanie jednostek lub grup społecznych ze względu na przynależność rasową, narodowość, wyznanie i inne czynniki społeczne, związane np. z pochodzeniem społecznym lub płcią. Niezależnie od tego jak szeroko się rozprzestrzeniła, jej mechanizm jest zawsze ten sam. Dyskryminacja jest barierą nie do przezwyciężenia, jak długo z jednej strony utrzymują się uprzedzenia a z drugiej –dysfunkcjonują mechanizmy obronne.

Społeczeństwo, które: toleruje dyskryminację rasową( jedną z najbardziej dyskutowanych nierówności społecznych jest ekonomiczna dyskryminacja Murzynów w Stanach Zjednoczonych), antysemityzm, dyskryminację kobiet ( Seksizm, czyli dyskryminacja, głównie kobiety, ze względu na płeć, która szczególnie widoczna jest w sytuacji kobiet w krajach Bliskiego Wschodu, usytuowanie kobiet w prawie muzułmańskim jest inne, bowiem szariat bardzo głęboko ingeruje w życie społeczne. W szariacie czy w prawie zwyczajowym mówi się, iż kobiety mają równe prawa. W Iranie gwarantuje im to konstytucja, w Afganistanie kodeks Pasztunwali. Tymczasem z naszej perspektywy ta równość jest bardzo dyskusyjna, bo dla nas równość praw ma dotyczyć wszystkich aspektów życia. Ja rozumiem, że kobiety muzułmańskie powinny mieć prawa obywatelskie, powinny mieć prawo głosu, powinny mieć wszystkie prawa, które przysługują mężczyznom. Sądzę jednak, że domaganie się dla nich równouprawnienia nie może oznaczać prostego przeniesienia naszych wzorów, bowiem one nie uwzględniają innego sposobu postrzegania rzeczywistości.); nie przestrzega zasady równości. Jego instytucje gwałcą intuicyjne poczucie sprawiedliwości. Dawid Hume wyraził nadzieję, że w takim społeczeństwie skuteczne może się okazać apelowanie do rozumu, jeśli apelowanie do bezinteresowności nie odnosi skutku. Twierdził on, że sprawiedliwość jest „sztuczną cnotą”, choć jednocześnie pewne jednostki mają naturalną, można by rzec- wrodzoną, skłonność do praktykowania sprawiedliwości. Dyskryminacja to niesprawiedliwe traktowanie drugiego człowieka. Jest to świadome pozbawianie innego człowieka jego prawa do godnego życia i funkcjonowania w świecie.

Święty Tomasz z Akwinu określił trzy rodzaje relacji i przypisał im zasady sprawiedliwości. Relacjami między osobami powinna rządzić zasada sprawiedliwości zamiennej, której działanie polega na równym traktowaniu wynikającym z naturalnej równości wszystkich ludzi, stąd postulat równoważnej wymiany dóbr i usług. Jednostronny stosunek społeczności do jednostek ma regulować sprawiedliwość rozdzielcza, której treść określa pojęcie proporcjonalnego udziału w dobrach wypracowanych przez społeczność. Kryterium proporcjonalnego podziału jest każdorazowo ustalane stosownie do charakteru sytuacji. Prawa i obowiązki jednostki wobec społeczeństwa reguluje sprawiedliwość prawna. Św. Tomasz dodaje do tego katalogu także sprawiedliwość ogólną, która nakazuje realizować dobro wspólne w szerszym znaczeniu – jako coś więcej niż tylko dobra materialne i coś, co wykracza poza dobro danej wspólnoty czy społeczeństwa. Sprawiedliwość ogólna łączy wszystkie trzy poprzednie kategorie z generalną formułą „każdemu to, co mu się należy”. Myśl Świętego Tomasza jest jedną z podstaw społecznej nauki Kościoła katolickiego.

Oprócz wymienionych sprawiedliwości, istnieje jeszcze kilka, które próbują wskazać na prawidłowe rozwiązania, związane z życiem zbiorowości a funkcjonowaniem instytucji państwowych. Pierwszą z nich jest sprawiedliwość społeczna. Wnosi ona wyobrażenie o tym, jak powinny działać instytucje życia zbiorowego wobec konfliktów i nierówności społecznych. Sprawiedliwość społeczna jest, więc wartością i jako taka stanowi podstawę oceniania oraz ustalania zasad i celów organizacji społeczeństwa i jego instytucji. Bardzo trudno ustalić i uzgodnić, jakie rozwiązania będą sprawiedliwe w złożonym współczesnym społeczeństwie, gdzie istnieje wiele, często sprzecznych interesów, wiele innych wartości (np. wolność) oraz zróżnicowanych doświadczeń historycznych.

Jeszcze inną odmianą sprawiedliwości jest sprawiedliwość rozdzielcza (też: dystrybutywna) dotyczy podziału czegoś, czego ludzie nie mogą sobie zapewnić odpowiednio do swoich potrzeb czy żądań. Są to zwykle pewne dobra materialne i niematerialne (np. uprawnienia, władza, edukacja). Podziałowi podlegają również obciążenia i obowiązki, których ludzie chcieliby uniknąć, stąd się biorą, np. dyskusje nad sprawiedliwym systemem podatkowym. Za sprawiedliwy uznaje się podział proporcjonalny lub równy. Zasadniczą kwestią w pierwszym przypadku jest wybór kryterium podziału i określenie proporcji. Podział według zasług (odpowiednio więcej dóbr czy mniej obciążeń dla tych, którzy mają większe zasługi) może być oceniany jako niesprawiedliwy przez zwolennika podziału według potrzeb (odpowiednio więcej dóbr i mniej obciążeń dla tych, których potrzeby są w większym stopniu niezaspokojone) i odwrotnie. Zalecenie równego podziału brzmi: każdemu tyle samo tego samego, a więc różnice między ludźmi nie mają tu znaczenia. Rzadko stosuje się taką regułę w stosunku do dóbr materialnych, ale w przypadku praw i podstawowych wolności człowieka uznaje się, że przysługują każdemu niezależnie od tego kim jest i co uczynił. Inne „dobro”, którego równy podział postuluje się to szanse. Równość szans zwykle interpretowana jest jako równość startu oraz zakaz dyskryminacji (równe traktowanie osób niezależnie od ich szczególnych cech, a przede wszystkim płci, rasy, przekonań i pochodzenia społecznego).

Istnieje też sprawiedliwość wymienna (też: zamienna, komutatywna, retrybucyjna). Oznacza przestrzeganie zasady wzajemności i towarzyszącego jej ideału równoważnej wymiany. Zastosowanie tych reguł w gospodarce opartej na pieniądzu to np. kategorie godziwej płacy i uczciwej ceny. Wymiar sprawiedliwości (sądownictwo) ocenia się m.in. na podstawie tego, czy kary są odpowiednie do win, a rekompensaty do poniesionych strat i wyrządzonych krzywd. Przykładami niesprawiedliwości w tych przypadkach są: zbyt wysokie płace, zbyt niskie ceny, drakońskie kary za błahe przewinienia lub pobłażliwe traktowanie poważnych przestępstw, itd.

Pojęcie sprawiedliwości ulegało ciągłym przeobrażeniom w dziejach świata. Według mnie, najstarszą jej zasadą, była zasada Hammurabiego. Powstała ona już w III w. p.n.e. w starożytnej Babilonii. Kodeks ten dotyczył prawa karnego, prywatnego (małżeńskiego, rzeczowego), procesowego a wszystkie te dziedziny oscylowały ze sprawiedliwością. Miał on jednocześnie charakter kazuistyczny. System kar był oparty na tzn. zasadzie talionu i karach odzwierciedlających (np. za uderzenie ojca odcinano synowi tą rękę, którą uderzył). Według tego kodeksu kierowano się zasadą „oko za oko, ząb za ząb”. Jego treść wprowadzała reguły, mające regulować stosunki międzyludzki, ale również stosunki na szczeblu władca- poddany. Prawa te uznawały za czyn sprawiedliwy taki, który odzwierciedlałby wyrządzoną krzywdę. Na pierwszy rzut oka, pominąwszy względy etyczne i humanitarne, był to system sprawiedliwy. Ale po głębszej analizie uwidaczniają się jego braki. Są one widoczne w niesprawiedliwości klasowej, kastowej czy też stanowej. Prawo obowiązywało, zatem tą część ludności, która z jakichś przyczyn nie znajdowała się w gronie ludzi uprzywilejowanych. Sprawiedliwość interpretowano, zatem w sposób dwojaki. Sprawiedliwa kara nie spotkała kogoś, kto miał jakieś przywileje w państwie. O karze nie decydowała w tym przypadku sprawiedliwość i obiektywność, ale stronniczość podmiotów wykonujących te prawa. Nie można zarazem mówić, że sprawiedliwy jest ten, kto według prawa kraju postępuje, wolno bowiem twierdzić, że prawo bywa niesprawiedliwe. I to nie tylko w krajach o ustrojach tyrańskich lub totalitarnych (np. obowiązek składania donosów na własną rodzinę lub sąsiadów), ale również w państwach, gdzie funkcjonują instytucje demokratyczne.
Arystoteles w czasach późniejszych ustosunkował się do zasady talionu, do takiego rodzaju sprawiedliwości. Wyodrębnił on sprawiedliwość wyrównawczą. Polegała ona na tym, że każdy, kto krzywdzi kogoś, coś zdobywa i każdy krzywdzony coś traci. Kara zaś służyła wyrównaniu stosunków między krzywdzącym a skrzywdzonym.

Podejmę następnie próbę przedstawienia teorii wojny sprawiedliwej. Już sama nazwa zawiera w sobie dwa sprzeczne ze sobą elementy. Jeden z nich ma zabarwienie pozytywne, drugi zaś negatywne. Teorie na temat wojny sprawiedliwej były wysuwane przez wielkich myślicieli, min. Arystotelesa, św. Augustyna, św. Tomasza, a nawet były w czasie późniejszym tematem rozważań Richard’a J. Regana.

Arystoteles był zdania, że pewne wojny są „sprawiedliwe z natury”. Ta pierwsza teoria „wojny sprawiedliwej” brzmi dzisiaj anachronicznie. Trudno, bowiem jakąkolwiek wojnę uważać za sprawiedliwą. Każda wojna jest złem i w żaden sposób nie może być usprawiedliwiona.

Inną koncepcję wojny sprawiedliwej przedstawia św. Augustyn, który dopuszczał walkę zbrojną, choć potępiał zabójstwo w obronie własnej. Powstaje zatem pytanie: w jakich okolicznościach można zabić przeciwnika, skoro nie można go zabić w obronie własnej? Dość paradoksalna odpowiedź św. Augustyna odwołuje się do altruizmu; „bo to niesprawiedliwość strony przeciwnej zmusza mędrca do stoczenia wojny sprawiedliwej” („O państwie bożym”). Wojną sprawiedliwą jest, więc taka wojna, w której broni się napadniętych, którzy sami siebie bronić nie potrafią.

Współczesne pojęcie wojny sprawiedliwej bywa najczęściej ograniczane do walki w obronie własnego terytorium i własnej ludności. Uważa się więc, że kampanie wojenne motywowane względami religijnymi, ideologicznymi i ekonomicznymi nie zasługują na to określenie. Woja sprawiedliwa to wyłącznie wojna defensywna. Moralnie usprawiedliwiony jest tylko udział w wojnie obronnej. Etyka miłości bliźniego nakazuje wybaczać a nie zabijać i może zaakceptować tylko udział w wojnie sprawiedliwej. Wojna tymczasem niemal zawsze zwiększa nadwyżkę nieszczęścia nad szczęściem, wprowadzając brutalizację codziennego życia, terror i bezprawie. Etyka uprawnień uznaje, że każdemu przysługuje prawo do odmowy walki niż do zabicia wroga. W efekcie poza przypadkiem wojny obronnej żaden system etyczny nie zakazuje udziału w wojnie.

Każda ludzka nadzieja, każdy ruch, każda - z jednej strony modlitwa, a z drugiej rewolucja - są niczym innym jak wołaniem o sprawiedliwość. Tak w świecie, jak we własnej duszy. Bo to właśnie sprawiedliwość jak słońce najjaśniej świeci na niebie wyznawanych przez człowieka wartości. Dążąc do niej, musimy przejść przez bramę równości. Przekonanie, że ludzie są równi, zakorzenione jest we wszystkich religiach i utopiach dążących do zbudowania sprawiedliwszego porządku.

Sprawiedliwość jest jednym z najstarszych marzeń ludzkich. „Sądź mnie, Panie, wedle sprawiedliwości mojej” - wzdycha psalmista (7.9). Święte księgi wszystkich religii pełne są odwołań do „sprawiedliwych mężów” (tylko jakoś nie słychać o „sprawiedliwych żonach”). Ponieważ nagroda dana będzie w czasie sądu, podczas powrotu Chrystusa, wynika z tego, że zarówno sprawiedliwi jak i niegodziwi idą do tego samego miejsca po śmierci tj. do grobu. Dla śmierci nie ma tutaj różnicy. Wszystko to zaprzecza ostro twierdzeniom popularnego \"chrześcijaństwa\". Ich nauka mówiąca, że sprawiedliwi udają się prosto do nieba po śmierci, zaprzecza konieczności zmartwychwstania i sądu. Jak się przekonaliśmy, są to istotnie wydarzenia w planie Boga dotyczącym zbawienia i w związku z tym w przesłaniu Ewangelii. Popularna koncepcja sugeruje, że umierając, osoba sprawiedliwa wynagrodzona jest pójściem do nieba, a inni udadzą się tam następnego dnia, miesiąca czy roku. Zaprzecza to temu, co głosi Biblia, że wszyscy sprawiedliwi zostaną wynagrodzeni razem, w tym samym czasie.

Całkowite lekceważenie równości jest poważnym błędem moralnym. Nie wolno tolerować dyskryminacji, rażących różnic szans życiowych, a także slumsów, żebractwa i bezdomności. Społeczeństwo, które w ogóle nie dba o równość, lekceważy jednocześnie sprawiedliwość, a żaden ład społeczny nie daje się utrzymać bez zasad sprawiedliwości. Na sprawiedliwość składają się równość i wolność jakoś ze sobą pogodzone. Pogodzenie to jest zawsze trudne. Gdy dominuje równość, powstaje ustrój socjalistyczny, gdy na pierwszym miejscu znajdzie się wolność, powstanie państwo liberalne.
Żadne z tych rozwiązań nie jest idealne. Wybór właściwej koncepcji sprawiedliwości nie jest jednak sprawą filozofii i etyki, ale społecznych h oczekiwań. Ani etyka indywidualna, ani etyka uniwersalna nie muszą wypowiadać się w tej kwestii. Kto kształtuje własną autonomię moralną nie musi postanawiać, że będzie bronić takiej lub innej wersji sprawiedliwości. Poglądy w tej sprawie może zmieniać i uważać, że w pewnej sytuacji jego społeczeństwo potrzebuje więcej wolności, a kiedy indziej więcej równości. Podobnie nie należy szukać jakichś urojonych norm ogólnoludzkich, które by określały, ile wolności i ile równości człowiek potrzebuje. Problem równości i wolności jest klasycznym przykładem zagadnienia należącego do etyki obowiązującej w grupach z wyboru i w społeczeństwach posiadających instytucje polityczne.

Choć w dyskusjach nad pożądanym kształtem sprawiedliwości liczy się przede wszystkim wrażliwość moralna poszczególnych jednostek, ich oczekiwania powinny być poparte argumentami bardziej ogólnymi. Tych argumentów zwolennikom liberalizmu dostarcza przede wszystkim etyka uprawnień, a zwolennikom egalitaryzmu etyka miłości bliźniego. Utylitaryzm i formalizm są w stanie poprzeć dowolnie wybrane rozwiązanie, ale same nie dostarczają kryteriów wyboru.

Sprawiedliwość jest miarą moralną i etyczną wszystkich czynów. To ona wyznacza granice, reguluje inne zasady, kształtuje światopogląd ludzi. Jednakże trudno jest wyegzekwować jedną, główną jej treść. Każdy z nas tworzy swoją własną sprawiedliwość, czasem opartą na jakichś wytycznych moralnych, a czasem zupełnie odbiegającą od powszechnie rozumianej istoty sprawiedliwości. Czy sprawiedliwość kiedykolwiek była? Czy też żyjemy w świecie bez sprawiedliwości? Czy sprawiedliwość jest pojęciem wyabstrahowanym w celu utrzymania harmonii i porządku w świecie? Na te pytania każdy z nas odpowie na różne sposoby, w zależności od tego, ile kto doświadczył dóbr z niej płynących.


Przydatna praca? Tak Nie
Komentarze (4) Brak komentarzy zobacz wszystkie
23.1.2012 (14:27)

Sprawiedliwość po łacinie to 'iustitia'!:P Justice jest po angielsku i francusku, w łacinie nawet nie ma takiej litery jak "J". Poza tym praca dość zgrabna;)

13.9.2007 (17:51)

co prawda temat nie dokładnie ten sam, ale z pracy skorzystałam :) 5 :)

27.7.2006 (14:17)

Praca dobrze napisan; lekkość językowa, dobrze przemyślany temat i co najważniejsze twórcza. Troszkę za dużo dygresji i odstępowania od głównego tematu-sprawiedliwości-szczególnie w środkowej części ale oprócz tego bardzo pozytywnie.
Na referat czy ćwiczenia bardzo pomocna:)
Pzdr dla autora.

27.7.2006 (14:11)

Nie przeczytałam całej pracy, bo jest długa. Ale to akurat jej atut. Mam tylko nadzieję, że nie ma tam błędów rzeczowych. Tego nie sprawdzę, bo niestety filozofia nie jest moją mocną stroną.

Typ pracy


Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w Serwis stosuje pliki cookies w celu świadczenia usług. Więcej szczegółów w polityce prywatności.