profil

Trzeba dziś Judymów czy nie trzeba? A może są to tylko szaleńcy z epoki Wallenrodów.

poleca 89% 102 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Tomasz Judym jest głównym bohaterem powieści Stefana Żeromskiego pod tytułem „Ludzie Bezdomni”. Tomasz Judym pochodził z biednej rodziny robotniczej, był synem szewca - alkoholika. Jego rodzinny dom, jak go sam określa to: "... suterena, wilgotny grób pełen śmierdzącej pary.

Ojciec wiecznie pijany, matka wiecznie chora. Zepsucie, nędza, śmierć...". Dzięki wielkiej pracowitości i finansowej pomocy ciotki zdobył wykształcenie średnie, a następnie wyjechał do Paryża gdzie skończył medycynę. Jako młody i pełen ideałów lekarz, próbował zmienić otaczającą go rzeczywistość, działając w myśl pozytywistycznego hasła pomocy najuboższym. Wszędzie, gdzie się pojawił, natychmiast zauważał krzywdę i nieszczęście ludzkie. Nawet awans społeczny nie oddzielił go od środowiska, z którego się wywodził, w świadomości jego stale tkwiła myśl o robotniczym pochodzeniu. Dzięki temu czuł się odpowiedzialny za los biednych ludzi.

Jego los jest podobny do losu sosny, która nie może rosnąć w sposób naturalny. Opis rozdartej sosny obrazuje sytuację psychiczną Tomasza podejmującego decyzję poświęcenia się dla ogółu. Sosna jest przepołowiona. Jedna strona jest całkowicie obumarła, druga trzyma się korzeniem skarpy. To samo stało się z Judymem. Jedna część jego duszy, stanowiąca jego miłość, rodzinę i szczęście prywatne obumarła natomiast to co pozostało jego życiem to część poświęcona kopalni i pracującym tam ludziom.

Uważam, że tacy ludzie jak Judym i dzisiaj są potrzebni. Dzisiaj także jest dużo ludzi biednych, bezradnych, bezdomnych, chorych potrzebujących pomocy. Mimo, że czasy są inne, być może lepsze obszar biedy i ludzkiego nieszczęścia pozostał taki sam. We współczesnym świecie pełnym łez i biedy potrzebni są nie tylko profesjonalni „pomagacze”, ale też wolontariusze, którzy kosztem własnego życia, swojej rodziny, poświęcają czas dla innych, bezinteresownie, lub spłacają dług .Judym należał do nielicznych jednostek z szarej, pogrążonej w ciemnocie masy wyzyskiwanych ludzi, które pokonują wszystkie przeszkody i zdobywają wykształcenie.

Tomasz Judym kieruje się emocjami ,a nie rozsądkiem. Dla lekarzy nie jest partnerem w dyskusji ,ale rozhisteryzowanym fanatykiem idei poprawy losu biedoty. Przez całe swoje życie chce pomóc biednym. Świadomość niesprawiedliwości społecznej każe Judymowi wyrzec się kariery dobrze zapowiadającego lekarza, wszystkie swoje siły i pracę oddaje ludziom biednym, potrzebującym i pokrzywdzonym. Pod wpływem widzianego dookoła cierpienia szerokich mas chłopskich i robotniczych, Judym odczuwa potrzebę niesienia im pomocy w tym stopniu, że, aby mu sprostać wyrzeka się myśli o sobie, o swoim życiu osobistym, o szczęściu, które mógłby osiągnąć z kochaną i kochającą go kobietą. Nie waha się ponieść największej ofiary, zranić serca ukochanej, by całkowicie oddać się służbie dla idei. Jest bardzo oddany. Wierzy w sens i skuteczność indywidualnego wysiłku.

Dodatkowo Judyma obciąża kompleks pochodzenia. Wykształcenie zdobył przypadkiem, dlatego cały czas czuje, że musi zwrócić „dług przeklęty” tym, którzy w owej upadlającej nędzy pozostali. To czyni go radykałem niezdolnym do kompromisu, odrzucającym w imię swej społecznej misji, niczym drugi Konrad Wallenrod, miłość kobiety, dobrej i szlachetnej Joasi Podborskiej.

W dzisiejszych czasach przykładem idei Judyma mógłby być papież Jan Paweł II i Matka Teresa z Kalkuty. Podobnie do Judyma wybrali oni samotność, nie założyłi rodziny tylko postanowili oddać swoje życie Bogu i służyć ludziom. Tak jak Judym chcieli dokonać wielu rzeczy . I tu prawdopodobieństwo się kończy. Zarówno papież Jan Paweł II jak i Matka Teresa z Kalkuty wszystkie swoje siły i pracę oddali w służbę ludziom ,lecz nie czynili tego w pojedynkę, a zaangażowali w to posłannictwo wiele ludzi dobrej woli. Dzięki temu, że są autorytetami być może łatwiej im było realizować wytyczone cele.

W naszej rzeczywistości jest też wielu bezimiennych , którzy ideę Judyma wprowadzają w czyn. Pomagają innym nie chcąc nic w zamian. Postępują w myśl słów ks. Twardowskiego: „ śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą”.

Jestem przekonana ,że potrzebni są „Judymowie” choć są tylko szaleńcami z epoki Walenrodów. Ich chęć niesienia pomocy innym , poświęcanie im swojego życia pozwoli innym ludziom dostrzec sens pomagania i mam nadzieję stworzy łańcuch ludzi dobrej woli , którzy zaczną działać wspólnie.

Podoba się? Tak Nie
Sprawdzone hasła:

Czas czytania: 3 minuty

Teksty kultury