profil

Czy da się żyć w świecie bez Boga? - na podstawie "Zbrodni i kary" F. Dostojewskiego oraz własnych doświadczeń.

poleca 82% 266 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

„Cała moja dusza i cała moja krew wejdzie w tę powieść”- powiedział Fiodor Dostojewski przed rozpoczęciem pracy nad „Zbrodnią i karą”. Stała się ona odzwierciedleniem filozofii autora. Był on wyznawcą idei, że świat nie może istnieć bez Boga. Kłóci się to z podstawą pozytywistycznej szkoły myślenia- poleganie na faktach, którą kierowali się współcześni pisarzowi. Pozytywista jest obserwatorem rzeczywistości. Śledząc układ przyczyn i skutków, wyciąga obiektywne wnioski. Odrzuca to, czego nie da się wyjaśnić w sposób racjonalny, naukowy, a więc także Boga. Fiodor Dostojewski ukazuje w swojej powieści jakie skutki niesie fanatyczna wiara w rozum. Skrajny racjonalizm i materializm może prowadzić do immoralizmu, czyli odrzucenia powszechnie uznawanych norm moralnych, stworzenie własnych. Postawie tej odpowiada koncepcja „nadczłowieka” wykreowana przez niemieckiego filozofa Nietzsche`go. Taka „wybitna jednostka” potrafi usprawiedliwić każdy czyn, dla którego znajdzie intelektualne argumenty. Rodion Raskolnikow, bohater „Zbrodni i kary”, stopniowo pogrąża się w wewnętrznym chaosie. Żyje w chaotycznym świecie bez Boga, uważa że jest on wymysłem potrzebnym tylko słabym ludziom. Wykreowanym przez niego światem rządzi egoizm i materializm. Każdy czyn przynoszący korzyści uznawany jest za słuszny i właściwy. Bez względu na konsekwencje nie stanowi zła. Ludzie są bezkarni, nie odpowiadają przed niczym i nikim. Powinni więc być również niepodatni na wyrzuty sumienia, bo skoro nie rozgraniczamy dobra i zła, to nasze sumienie zawsze pozostanie nienaruszone.

Autor ukazuje na przykładzie Raskolnikowa, jak istotna jest wiara w życiu każdego z nas. Całkowite odrzucenie Boga może prowadzić do samodestrukcji. Człowiek nie jest w stanie „objąć rozumem” świata, nie potrafimy zgłębić wszystkich jego tajemnic. Możemy jedynie próbować przeciwstawić się mu, ale jego ogrom w końcu i tak nas przerośnie.

Wiara jest w naturze człowieka. Daje nam siłę, wprowadza wewnętrzny ład i spokój. Zabrakło tego bohaterowi powieści, szczególnie po zbrodni jego życie ogarnął chaos Rodion nie chce przyjąć na siebie cierpienia. Bezskutecznie próbuje zapanować nad swoim ciałem i duszą. Pogrąża się w chorobie ciała i duszy. A przecież postępował zgodnie z własną ideą: „Jedno drobne przestępstwo zostanie odkupione tysiącami dobrych uczynków; za jedno życie- tysiąc istnień uratowanych od rozkładu i zgnicia (...)setki istnień może być skierowanych na właściwą drogę, dziesiątki rodzin uratowanych od nędzy, rozkładu moralnego, od zguby, rozpusty i szpitali wenerycznych- i to wszystko za jej pieniądze”- rozważał przed zbrodnia. Raskolnikow nie żałuje jednak swojego czynu. Chciał udowodnić sam sobie, że należy do „ludzi właściwych” i pomimo iż gorliwie wierzył w tę ideę, to nie był w stanie udźwignąć ciężaru zbrodni. Grzech jednoczy go z Sonią. Łączy ich silna więź, która z czasem przeradza się w miłość. Jest ona pierwszą osobą, której przyznaje się do zbrodni. Niejako życie zmusiło Sonię do obrania grzesznej drogi. Jest osobą gorliwej wiary. Dzięki niej Sonia akceptuje, przyjmuje na siebie cierpienie, co wprowadza w jej życie spokój i wewnętrzny ład. Nie obwinia świata za to, że została prostytutką. Jej jedyną drogą jest Bóg. Pomimo tak okrutnego losu nadal jest niezwykle dobra, uczciwa i szlachetna. Wiara daje jej siłę. Raskolnikow początkowo nie mógł zrozumieć, co sprawiło, że „hańba dotknęła ją czysto mechanicznie, a prawdziwe zepsucie jeszcze ani trochę nie przeniknęło do jej serca”. Sonia czyta mu fragment Ewangelii według Św. Jana o wskrzeszeniu Łazarza. Przybliżyła mu Boga pokazując jak radzi sobie z cierpieniem. Gdy Raskolnikow przyznaje się jej do winy, postanawia „udać się wraz z nim na katorgę”. Uważa, że jedynym wybawieniem dla niego jest „przyjęcie krzyża i odpokutowanie”. Wtedy zaistnieje nadzieja, że „Bóg znowu tchnie w niego życie”. „A może Boga wcale nie ma?”- Rodion nadal wątpi. Jednak pod wpływem uczucia Sonii zmienia się. Zmęczony ciągła walka, postanawia się przyznać. Przyjmuje od Sonii krzyżyk, prosi o modlitwę. Pragnie spokoju duszy. Udaje się na komisariat. „Tak dalece zgnębiła go beznadziejna rozpacz i trwoga, że kurczowo uchwycił się tego nowego, silnego i niespodziewanego uczucia. Było to niczym atak, w duszy zatliła mu się jedna iskra i nagle cały jakby stanął w płomieniach. Od razu zmiękło mu serce, polały się łzy. W miejscu na którym stał, padł na kolana...”
Odbywając karę nadal nie poczuł skruchy: „Jego zatwardziałe sumienie nie znajdowało w jego przeszłości żądnej szczególnej winy prócz zwykłego błędu, a za przestępstwo uważał jedynie to, że się ugiął i sam się przyznał do winy”. Z czasem zatęsknił za wolnością, zrozumiał także, że kocha Sonię. Sięgnął po podarowaną mu przez nią Ewangelię: „Czyż jej przekonania mogą teraz nie być moimi?” Gdy jego serce przepełniło się miłością poczuł chęć nawrócenia i zaznał spokoju.

Przy tak złożonej powieści, epilog może wydawać się banalny. Autor ukazał, że właściwą drogą jest Bóg. Wystarczy skruszyć swoje serce, zaufać i powierzyć mu siebie, chociaż wydawać się to może irracjonalne. Nie można udowodnić naukowo jego istnienia ,ale na tym właśnie polega wiara- trzeba zaufać, pomimo, że jest to dla nas niepojęte, niezrozumiałe, a czasem może wydawać się absurdalne. .
Wydaje mi się, że nie da się żyć w świecie bez Boga, a więc w takim pozbawionym miłości. Jej potęgi także nie da się wytłumaczyć. Autor „Zbrodni i kary” ukazał jak wielką moc ma zarówno wiara, jak i miłość.

Jesteśmy kreatorami rzeczywistości. Często to my sprawiamy, że świat staje się okrutny, a przez to i niezrozumiały. Ale ile w nim również piękna, ile niezgłębionych tajemnic, dobroci, miłości. W tym wszystkim objawia nam się Bóg, daje nam siłę w pokonywaniu codziennych trudności, daje nadzieję na lepsze jutro. Bez wiary, nadziei i miłości- cnotom odległym pozytywistom- nie da się żyć we współczesnym pędzącym świecie. Świat bez Boga byłby zbyt oczywisty, schematyczny i nieciekawy.

Jednak wielu ludzi uznaje się za ateistów. Czy żyją w zgodzie z samym sobą i otaczającym światem? Zagubieni, kierowani egoizmem „przepychają się łokciami” przez życie. Pędzą niewiadomo dokąd i w jakim celu. Dzięki determinacji realizują swoje plany. Może działając bez skrupułów łatwiej jest im się wybić? Może w którymś momencie także odnajdą swoje ideały. Tak wiele zależy od naszych wartości. Jakiej przyszłości mogą być twórcami? Czy poprzez nieetyczne zastosowanie biotechnologii, modyfikowanie genetyczne, rośliny i zwierzęta transgeniczne, klonowanie sprowadzą życie do rangi przedmiotu naukowego? Życie ludzkie „objęliśmy” już rozumem. Zgłębiamy jej tajniki i różnie możemy wykorzystać naszą wiedzę. Pytaniem jest, czy Boga również musimy poznać empirycznie, by uwierzyć w jego siłę.

„Największym wydarzeniem w życiu człowieka są narodziny i śmierć Boga”

Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 6 minut

Teksty kultury