profil

"Żyjemy w różnych światach i udaje nam się porozumiewać o tyle, o ile nasze światy są podobne " - Olga Tokarczuk

drukuj
poleca 85% 182 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

Dziwactwo, indywidualność, odrębność, odmienność czy oryginalność to kilka wyrazów, które choć o pierwotnie podobnym znaczeniu, bardzo się między sobą różnią. Niektóre charakteryzują jednostki wybitne, inne, pejoratywne pogrążają człowieka w samotności i długotrwale izolują, a to za sprawą umysłów, których płytkość uniemożliwia zrozumienie mutacji zachodzących w przyrodzie. To, że ludzie zmieniają się jest prawdą, lecz nie można powiedzieć by człowiek mógł uwolnić się od zachowań, które tkwią w nas od pokoleń. Kiedyś każda odrębność jednostki była unicestwiana, palenie czarownic, czy szaman na stosie. Garbatych, karłów, chorych umysłowo najczęściej zamykano, lub zabijano by oczy innych nie widziały szatańskiego nasienia. Natomiast brzydota, deformacja członków, wrodzony niedowład był wystawiany na widowisko bezlitosnych, obrzydliwie prymitywnych ludzi, których chęć zaspokojenia swojej ciekawości co do zwyrodnień natury była niepowstrzymana.
To właśnie pokazuje film Davida Lyncha „Człowiek Słoń”. Tytułowy bohater to szpetna istota, która czuje i myśli, lecz nie potrafi się bronić. Jest w pułapce, z której droga do wolności jest ciężka i żmudna, a końca jej nie widać. Co dzień, za pewną opłatą człowiek słoń pokazywany jest ludziom, których obrzydza widok maszkary, lecz zarazem są go żądni. Jednak to nie on pobiera pieniądze za swą szkaradność, tylko okrutny mężczyzna, którego życie polega na podróżowaniu i pokazywaniu poczwary. Los człowieka słonia jest smutny, wzbudza litość, a co gorsza nie daje odpowiedzi na przyczynę okrucieństwa ludzi i braku tolerancji.

W zbiorze opowiadań „Gra na wielu bębenkach” Olgi Tokarczuk można znaleźć jedno, które opisuje reakcje mężczyzny na brzydotę kobiety. Istnieje przekonanie, że płeć piękna zawsze musi być w jakiś sposób ładna, pociągająca. Natomiast, mówi się, że „Każdy mężczyzna jest dobry, jeśli ładniejszy od diabła”. W opowiadaniu „Najbrzydsza kobieta świata” autorka opowiada historię kobiety, która tak, jak człowiek słoń wystawiana była na publiczne pośmiewisko „Stała bez ruchu, świadoma, że wpatrują się w nią dziesiątki oczu, że chciwie spijają każdy szczegół, by potem opowiadać tę twarz znajomym, sąsiadom albo własnym dzieciom, bo go sobie przywołać porównując w lustrze ze swoją twarzą. I potem oddychać z ulgą.” Lecz ona nie bała się swojej brzydoty, przyzwyczaiła się do swojej rażącej inności. Mężczyznę, który ją poślubił dziwiło, że jest inteligentna i zachowuje kobiecą prezencję, a przecież była potworem. Tak, jakby inność zobowiązywała do nieludzkich zachowań. Sam nie rozumiał, co się z nim dzieje, całymi dniami chciwie oglądał jej zniekształconą twarz, potem wybiegał z domu nie mogąc tego znieść. Pił za jej szpetotę, opowiadał o niej, jakby nie mógł się uwolnić. Była jego najcenniejszym dobrem. Kiedy zmarła, zaraz po śmierci swojego dziecka znikł i on, gdzieś w „mrokach portu”.

Lecz inność nie musi mieć tak widocznego oblicza. Poza tym może być wrodzona, jak również nabyta. W „Innym Świecie” Gustaw Herling Grudzińskiego opisuje swoją sytuację, kiedy zostaje przewieziony na przymusowe roboty w głąb zimnej i srogiej Rosji. Z wszystkiego co miał, posiada jedynie nadzieję, która jest już bardzo nadwątlona. Jego ustabilizowana sytuacja diametralnie zmienia się, jego wytrwałość poddana zostaje próbie. Każdy dzień jest sprawdzianem możliwości organizmu zarówno strony psychicznej, jak i fizycznej. Przeżywa szok. Widzi samookaleczenia, gwałty, mordy i choroby. Zarazem musi podołać ciężkiej pracy fizycznej, przy niskich temperaturach i skąpym ubiorze. Wielu zesłańców umiera z wycieńczenia lub zamarznięcia. Herling Grudziński opisuje sytuację, jaka panowała w obozach. Ludzie, mimo że tak samo zniewoleni czują do siebie nienawiść powodowany głodem i zazdrością o kromkę chleba. W obozie toczy się ciągła walka, na wzór wojny domowej. Jest nieuniknionym, że człowiek po zesłaniu, staje się kimś innym. U niektórych polega to na chorobie psychicznej i pogrążaniu się w samotności. Pozostali natomiast, to ludzie, którzy zewnętrznie mogą być tacy sami, lecz w środku pozostały resztki dawnej osobowości. Nie są rozumiani przez innych, zwłaszcza młodsze pokolenie. Te dwa różne światy mają ze sobą coraz mniej wspólnego. Nie chodzi jedynie o zmienność czasu, czy mody, lecz o emocje, których nie da się opisać. Je trzeba przeżyć.

W „Stowarzyszeniu umarłych poetów” z Robinem Williamsem w roli głównej mamy doskonały przykład konfliktu pokoleń. Została tam ukazana różnorodność osobowości i światów na przykładzie uczniów, nauczyciela i rodziców. Tytułowe słowa Olgi Tokarczuk wyjaśniają w jaki sposób nauczyciel, mimo, że jest o wiele starszy i powinien wyznawać pewne zasady uzależnione od wieku, potrafi zjednoczyć i zrozumieć uczniów, zostać przez nich pokochany. Jego sposób myślenia jest nieco inny niż rodziców równych mu wiekiem. Łatwiej jest mu porozumieć się z młodzieżą, która nie znajduje w rodzicielach oparcia jakiego oczekują. Odmienność nauczyciela, oryginalność skrawka jego świata sprawia, że staje się on trochę podobny do swoich podopiecznych. Niezgoda między życiem prowadzonym przez młodych ludzi, a starszego pokolenia czy rodziców, kiedy byli w wieku swoich dzieci trwa od zawsze. Pokazuje to również film „Młodzi gniewni” z Michelle Pfeiffer. Nauczycielka trafia do szkoły o bardzo złej opinii. Uczniowie są tam bezczelni, wulgarni, wydawałoby się beznadziejni. Jednak odpowiedni wychowawca, człowiek, który chociaż trochę będzie starał się pojąć ich problemy, sposób myślenia, zbliży się do świata podopiecznych, ma szansę wygrać, zaprzyjaźnić się z młodymi gniewnymi.

„Ptasiek” Williama Whartona przedstawia nam dualistyczne znaczenie „świata” Tokarczuk. Tym razem jest on czymś zamkniętym, niedostępnym dla ludzi normalnych. Mamy do czynienia z chorobą psychiczną wywołaną obsesją na punkcie ptaków, jak również odizolowaniem się spowodowanym przeżyciami bohaterów po wojnie wietnamskiej. To pozwala im na nowo się porozumieć, obaj bowiem nie potrafią dostosować się do obowiązujących społecznych stereotypów, uciekają od nich, poszukują innych doznań, wartości.
W „Sklepach Cynamonowych” Bruno Schulza w opowiadaniu „Ptaki” również spotykamy się obłąkańczą manią skrzydlatymi zwierzętami. Upodobnienie ojca narratora do jednego z nich- kondora, staje się tak wielkie, że aż niesamowite. Początkowo człowiek o normalnym życiu, zrozumiały dla otoczenia, wariuje i staje się nieprzystępny. Kompletnie wycisza się, coraz bardziej zatracając się nie w ludzkim zachowaniu. Staje się uczestnikiem innego, ptasiego świata.

Choroby umysłowe to ładnie ujmując, życie w innej przestrzeni. Oczywiście, nie znaczy gorszej, lecz nieakceptowanej przez ogólnie przyjęte zasady etyczne, nie zrozumiałej. Wydawać by się mogło, lecz jedynie z zewnątrz patrząc, że życie schizofrenika to bezgraniczna beznadzieja. Wielokrotnie żałujemy człowieka dotkniętego tym schorzeniem. Słusznie, bo jest to codzienne, trudne zmaganie się z urojeniami, wymysłami, omamami, iluzjami, różnego rodzaju lękami i psychozami. Smutny los człowieka pozbawionego własnej woli, zależnego od leków i pomocy innych. Jednak, zdarzają się pacjenci, którzy wcale nie chcą wrócić, czy w ogóle zaistnieć w zwykłym społeczeństwie. Ich choroba to jedyne życie, którego doznali. Ci ludzie nie potrafią odnaleźć się wśród tych, którzy muszą tłamsić swoje emocje czy udawać. Nie są groźni, a ich żywot nie raz jest bardziej szczęśliwy do przeciętnej istoty na Ziemi. Są różni od nas, oryginalni i zadowoleni w swej niewiedzy otaczającej ich rzeczywistości.

Można przytoczyć jeszcze wiele przykładów znanych artystów, prekursorów nowego sposobu myślenia, pojmowania świata, którzy nie byli doceniani przez ludzi im współczesnych. Były to jednostki, które znacznie wyprzedzały swoją epokę. Umysły wybitne, których geniusz często dostrzegany był dopiero po śmierci. Monet, Salwador Dali czy Picasso, byli wielokrotnie krytykowani. Sztuka, którą tworzyli istniała niezrozumiana i nieakceptowana. Dopiero po pewnym czasie malarze zaczęli być znani, a ich sława obiegła cały świat.
Przy tak szybkim rozwoju techniki i nauki, ogromnym tempie życia rzadko zdarza się by nowa myśl została nie zauważona. Wynika to z tego, że teraz człowiek potrafi więcej sobie wyobrazić. Niestety im bardziej ewoluuje i polepsza się jego łatwość w akceptowaniu rzeczy dopiero co stworzonych, tym mniej jest tolerancyjny i nie potrafi okazać wyrozumiałości. Przykłady, które podałam dowodzą, że każda istota ludzka na ziemi posiada swój odrębny, czasem niezrozumiały świat. Umiejętność współżycia w społeczeństwie polega na tym, by właściwie pogodzić go ze swoim i utworzyć z nich jedność.


Polecasz? Tak Nie
Komentarze (1) Brak komentarzy
27.7.2006 (12:13)

nie tego szukałam niestety ,praca całkiem fajna ale nie dlamie

Gramatyka i formy wypowiedzi