profil

Dwa końce wieku. Człowiek i świat jego przeżyć w twórczości pisarzy XIX i XX wieku.

poleca 87% 101 głosów

Treść
Grafika
Filmy
Komentarze

"Wieczność przed nami i wieczność za nami,
a dla nas chwila między wiecznościami".
Jan Sztaudynger

Nasze życie w porównaniu do całych wieków jest chwilą, iskrą, kroplą. A jednak to ludzie potrafią ujarzmić mijający czas, nadać mu sens. Przeznaczeniem człowieka jest maksymalnie wykorzystać tę "chwilę między wiecznościami", odnaleźć właściwą drogę w życiu, aby stać się kimś niezapomnianym, ważnym, kimś, kto w minimalnym choćby stopniu zmieni, ulepszy jakąś cząstkę świata. Niestety, choć przeżywamy wiele radości, nieraz czujemy satysfakcję, zadowolenie, na swej drodze do odszukania prawdy i celu swego istnienia, jesteśmy także narażeni na pokonywanie przeszkód, na stawianie czoła wielu troskom, problemom, na obawy, lęki, ataki czarnych myśli. Każdy człowiek, czasem tylko podświadomie, pragnąłby poznać choć cząstkę tajemnicy, jaką jest dla niego przyszłość, aby wyzbyć się- bądź uzasadnić- swoje obawy. To, co nadejdzie, jest jednak wciąż niepoznane, stanowi intrygującą zagadkę, którą ludzkość bezskutecznie pragnęłaby rozwiązać.
Natura ludzka od wieków pozostaje taka sama- zapisane w niej ciekawość świata, dążenie do wytyczonych celów, poszukiwanie sensu i wartości, radość, smutek, strach. - niezmiennie łączą nas, współczesnych ludzi, z naszymi przodkami, którzy poznawali smak życia tysiące lat przed nami. Najlepiej chyba mogliby zrozumieć troski teraźniejszości ci, którzy tak jak my dziś, żyli na przełomie wieków, którzy także próbowali przewidzieć, jakie będą losy świata i dokąd tak naprawdę on zmierza. Najbliżsi nam- moim zdaniem- byliby ludzie, którzy przekraczali granicę XIX i XX wieku, którzy obserwowali rozwijającą się cywilizację, rozbudowujące się miasta, coraz nowocześniejsze wynalazki techniki. Osobiście chciałabym wiedzieć, czy ich obawy, prognozy były trafione, czy rzeczywiście tak wyobrażali sobie przyszłość świata. I choć tamten przełom wieków pamiętają już tylko jednostki, świat przeżyć człowieka minionego fin de siecle'u poznać możemy dzięki literaturze i poezji tamtych czasów, skądinąd- moim zdaniem- przekazującej niejednokrotnie dokładnie takie same przepowiednie i obawy jakie wskazuje literatura i poezja współczesna.
Świat sprzed stu lat w zasadzie niewiele różnił się od dzisiejszego. Istnieje na to wiele dowodów- co prawda, pod koniec XIX wieku nie wynaleziono jeszcze zdobyczy techniki, z których korzystamy obecnie, w świadomości ludzi nie było wspomnień o tragediach wojen światowych czy obaw związanych z terroryzmem. A jednak tak wtedy, jak i dziś, próbowano ulepszać świat, bogacić się, rozwijał się przemysł, istniała niesprawiedliwość społeczna, wiele różnic między ludźmi. I choć częstokroć ludzie bawili się, śmiali, poczucie zbliżającego się końca stulecia wywoływało katastroficzne wizje przyszłości, przepowiednie końca świata, które wpływały na nastrój ludzkości: niepokój, poczucie bezradności. W związku z wszechogarniającym spleenem i pesymizmem, w na przełomie wieku XIX i XX przeżycia jednostki stały się niezwykle ważne, odkryto, jak istotną sferą życia człowieka jest świat jego uczuć i popędów, co doprowadziło do rozwoju psychoanalizy, powstania teorii Freuda i Junga w początkach wieku XX; obecnie także zaobserwować można ogromne zainteresowanie psychologią. W okresie Młodej Polski narodziła się parapsychologia, która dziś intryguje tak wielu. Tak jak moderniści, współcześni także interesują się wróżbiarstwem , okultyzmem, magią (zainteresowanie przejawia się także we współczesnej literaturze- realizm magiczny Paulo Coelho). Na przełomie wieków XIX i XX szczególną rolę w społeczeństwie odgrywał artysta, będący jednostką uprzywilejowaną, stojącą ponad wszystkimi, nierozumianą. Dziś również wielcy twórcy to ludzie wybitni i - choć w innym niż w modernizmie sensie- także stojący na piedestale; to ludzie potrafiący wzbić się ponad szarość i jednolitość rzeczywistości, demaskatorzy wielu omijanych kwestii, indywidualności wyróżniające się z tłumu. W okresie minionego fin de siecle'u pojawiła się fascynacja wsią, chłopstwem, tzw. ludomania- również dzisiaj coraz więcej ludzi ucieka z zatłoczonych miast do zacisznych wsi... Jak wspomniałam wcześniej, świat sprzed stu lat w zasadzie niewiele różnił się od dzisiejszego- podobnie, mało różnic odkryjemy w twórczości pisarzy końca XIX i XX wieku.
W okresie Młodej Polski szczególnie rozwijała się poezja. Choć popularne było hasło "wszystko wypite! Zjedzone! Cóż dalej?", a na poetów ogromny wpływ miał dekadentyzm, liryka szeroko ukazywała świat wszystkich przeżyć ludzkich, nie tylko tych pesymistycznych, przekazywała istotne prawdy. podobnie jak ma to miejsce dziś. Poezja młodopolska to według mnie "przegląd" nastrojów, filozofii, marzeń i pragnień człowieka końca wieku- począwszy od naturalistycznego Baudelaire'a, pławiącego się w brzydocie, skrajnego pesymisty, ukazującego tragiczną wizję przyszłości człowieka w wierszu "Padlina" ("A jednak upodobnisz się do tego błota"), poprzez głoszącego umiłowanie dla sztuki Tetmajera ("Evviva l'arte"), na wyznających postawę franciszkańską w końcowych fazach swych twórczości Kasprowiczu czy Staffie skończywszy. Według mnie, najpełniej świat przeżyć człowieka ukazuje właśnie liryka Leopolda Staffa, poety, który pozostawał pod wpływem kolejno Nietzschego ( np.: utwór "Kowal"), dekadentów ("Deszcz jesienny"), wreszcie wspomnianego przeze mnie wyżej franciszkanizmu (tom : "Ptakom niebieskim"), czy klasycyzmu (tom "Uśmiechy godzin"). Czytając poezję Staffa odnoszę wrażenie, iż poznaję dogłębnie uczucia, troski i obawy człowieka przełomu XIX i XX wieku. Człowieka, któremu tak jak i w dzisiejszych czasach, nie są obce żadne uczucia.a niektóre, takie jak lęk itp., spotęgowane.
Jednym z najpełniej oddających katastroficzne wizje przyszłości, pesymizm, smutek i złe przeczucia wierszy jest "Deszcz jesienny". Odnajdujemy tu najbardziej tragiczne przeżycia człowieka- kulminację dekadentyzmu, nastrój grozy, żal, strach oraz przerażającą wręcz samotność i rozpacz. Wszystko w wierszu jest smutne- nawet szatan. Podobny wydźwięk ma utwór współczesny "U wrót doliny" autorstwa Zbigniewa Herberta, wiersz przedstawiający skrajnie pesymistyczną wizję końca świata. Wracając jednak do poezji Leopolda Staffa, kolejnym dziełem ukazującym świat przeżyć człowieka jest "Kowal", wiersz, w którym odnajdujemy wpływy nietzscheanizmu. Tutaj już poeta przeciwstawia się postawie dekadenckiej, pragnie przekazać ważną prawdę- człowiek jest zdolny do kształtowania swego charakteru, jest silny ("serce dumne, silne, mężne"), powinien być odporny na własną słabość oraz niepokoje epoki. Tytułowy kowal jest symbolem pożytecznej pracy, być może także metaforą artysty. Ten sonet porównałabym do utworu Zbigniewa Herberta "Przesłanie pana Cogito". Pojawiają się tam charakterystyczne słowa: "Wstań i Idź". Każdy jest kowalem własnego losu, każdy winien podążać drogą swoich marzeń, na przekór przeciwnościom rzeczywistości.
Spośród wielu wierszy Staffa, jakie przeczytałam, najbardziej przemawia do mnie jeden z nich- utwór "Przedśpiew", wyrażający postawę franciszkańską. Jest to według mnie wiersz nie tylko przedstawiający świat przeżyć jednostki przełomu XIX i XX wieku, ale w ogóle o naturze ludzkiej, CZŁOWIEKU. Przeżycia, o jakich mówi podmiot liryczny są bliskie- moim zdaniem- każdemu z nas. Dzięki temu utworowi możemy zobaczyć, jak naprawdę wiele łączy nas z naszymi przodkami, że nasze uczucia są właściwie identyczne. "Przedśpiew" to utwór optymistyczny, na przekór pesymizmowi młodopolskiemu. My, współcześni, moglibyśmy także spróbować "w łzach widzieć słodycz smutną" i "pochwalać tajń życia". Kochać życie, tak jak. jeden z moich ulubionych poetów dzisiejszych czasów, ksiądz Jan Twardowski.
Poezja księdza Twardowskiego jest niezwykle prosta, brak w niej wyszukanych metafor, niezrozumiałego języka- a jednak prawdy, które przekazuje poeta w swych utworach są ponadczasowe, wielkie i bardzo ważne dla świata przełomu wieków. Twardowski pisze przede wszystkim o Bogu, istotnych kwestiach teologicznych, ale pokazuje także świat przeżyć człowieka przełomu XX i XXI wieku. W jego utworach pojawia się zagubienie, bezradność, samotność, miłość, radość, smutek- te uczucia, które posiada przecież każdy z nas. Jego utwory nie są jednak pełne katastroficznych wizji, przeczuć końca świata- jest w nich ogromna doza optymizmu i łagodności. Dla przykładu mogłabym przytoczyć cytat: "Nie smuć się/ Kiedy Pan Bóg drzwi zamyka/ Zawsze otwiera okno", czy bardzo znany: "Spieszmy się kochać ludzi/ Tak szybko odchodzą". Ksiądz Twardowski to jeden z nielicznych chyba dzisiaj twórców, który w przyszłość nie patrzy z lękiem, ale z wielką nadzieją- tak jak na przełomie wieku XIX i XX spoglądał na świat, po przejściu przez fazę katastrofizmu i dekadentyzmu, Leopold Staff.
Jak wspominałam wcześniej, w okresie Młodej Polski artyści byli jednostkami uprzywilejowanymi; jedną z form ucieczki przed rzeczywistością z jej problemami i narastającym poczuciem bezsensu, była sztuka. Twórca i jego działalność artystyczna także byli często pojawiającymi się tematami w poezji. Przykładem takiego wiersza może być utwór gloryfikujący sztukę "Evviva l'arte" K. Tetmajera. O miejscu artysty w świecie oraz jego przeżyciach mówią przede wszystkim utwory o tym samym tytule- "Albatros" Ch. Baudelaire'a i K. Tetmajera. Podmiot liryczny zarówno w jednym, jak w drugim utworze mówi o samotności twórcy, jego niezrozumieniu, a czasem nawet zagubieniu w świecie. Artyści są wyśmiewani przez przyziemnych filistrów, ludzi zaaferowanych jedynie rzeczami materialnymi, niezainteresowanych sztuką. W liryce współczesnej także zaobserwowałam podobna tematykę- o przeżyciach poety i poezji pisze Wisława Szymborska w swoich utworach "Radość pisania" i "Niektórzy lubią poezję".
W pierwszym wymienionym przeze mnie wierszu podmiot liryczny mówi, jak wielką władzę posiada poeta- może niewinnie bawić się w Boga, stwarzać zupełnie nowy świat, inną rzeczywistość, a nawet mścić się ("Radość pisania/ Radość utrwalania/ Zemsta ręki śmiertelnej"). W utworze "Niektórzy lubią poezję" pojawia się natomiast - według mnie- problem niezrozumienia artysty wśród zwykłych ludzi. "Niektórzy lubią poezję/ Niektórzy czyli nie wszyscy/ Nawet nie większość wszystkich tylko mniejszość/ Lubią/ Ale lubi się także rosół z makaronem (.)". Pojawia się tu sytuacja podobna do młodopolskiego konfliktu artysty z filistrem. Dziś, choć twórca nie stawia się na piedestale w takim stopniu, jak czynili to moderniści, nadal nie jest w pełni rozumiany. Niewątpliwie, świat jego przeżyć jest o wiele bogatszy niż ludzi "przyziemnych".
Wspomniana w temacie pracy twórczość pisarzy to naturalnie nie tylko poezja. Również dzięki prozie możemy dogłębnie przyjrzeć się uczuciom ludzkim na przełomie wieku XIX i XX oraz XX i XXI. Także na tej płaszczyźnie dostrzegłam wiele podobieństw- zarówno jeśli chodzi o tematykę utworów, jak i kreację bohaterów.
Jedną z moich ulubionych książek epoki Młodej Polski jest powieść Stefana Żeromskiego "Ludzie bezdomni". Są to dzieje społecznika- doktora Judyma, człowieka szlachetnego i wrażliwego na nędzę społeczną. Doktor to postać, która łączy w sobie cechy romantycznego buntownika i pozytywisty zainteresowanego problemami społecznymi. Sam pochodzi z nizin i pragnie poświęcić swoje życie leczeniu warstw niższych . Dla tej idei porzuca całą prywatność, także możliwość założenia rodziny, małżeństwa z kobietą, którą kocha. Jest rozdartym wewnętrznie indywidualistą, do bohatera romantycznego zbliża go wyalienowanie. Pomimo osamotnienia nie traci wiary w sens swego postępowania.
Świat przeżyć Judyma jest z pewnością bliski niejednemu współczesnemu człowiekowi, pragnącemu służyć wyższym wartościom. Aby realizować szczytne cele, często musi on poświęcić wszystko. Także wyobcowanie, bunt, są niewątpliwie wspólnym mianownikiem dla ludzi epoki modernizmu i dzisiejszych czasów. Problemy nastoletniego outsidera nieakceptującego otaczającej go rzeczywistości przedstawił w swojej powieści "Buszujący w zbożu" Jerome Salinger. Główny bohater, Holden Caulfield, to postać, która mnie osobiście bardzo przypomina doktora Judyma. I choć Holden nie poświęca wszystkich swoich spraw w imię tak szczytnych jak Judym idei, także dąży do swoich celów nie cofając się przed niczym, będąc osamotnionym w swych poglądach. W obu utworach, mimo iż powstały u schyłku wieków, nie pojawiają się charakterystyczne uczucia takie jak katastrofizm czy dekadentyzm, mało mówi się tu o końcu świata ( w "Ludziach bezdomnych" jedyną postacią dręczoną przez niepokoje egzystencjalne i samotność jest inżynier Korzecki), a jednak świat odczuć bohaterów jest tu niezwykle ciekawy i tak bardzo bliski. także mnie.
Pisząc o przeżyciach postaci w twórczości pisarzy XIX i XX wieku, warto wspomnieć także o dramacie. Ponadczasowe prawdy o człowieku przekazuje w swym utworze "Moralność pani Dulskiej" Gabriela Zapolska. Mam na myśli obłudę, materializm, zakłamanie, obojętność na drugiego człowieka, czerpanie przyjemności z plotek i nieprzywiązywanie należytej wagi do wykształcenia. Dla Anieli Dulskiej najważniejszą sprawą w życiu jest to, aby nie wywołać skandalu. "Na to mamy cztery ściany , aby brudy swoje prać we własnym domu"- to zdanie staje się życiowym mottem Dulskiej. Podobną tematykę, choć zdecydowanie płytszą, ma współczesna farsa Raya Cooneya "Wszystko w rodzinie".
"Moralność pani Dulskiej" porusza jeszcze jeden istotny dla wielu generacji problem- mianowicie konflikt pokoleń. Aniela nie potrafi odnaleźć wspólnego języka ze swoimi dziećmi, w szczególności zaś z synem Zbyszkiem. Tę kwestię poruszano niejednokrotnie także we współczesnej literaturze- przykładem może być powieść "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" N. H. Kleinbauma. Problem nieporozumień miedzy starszym i młodszym pokoleniem dotyczy bądź dotyczył każdego, a na przełomie wieków staje się on chyba jeszcze bardziej uciążliwy. Nasi dziadkowie, a często także rodzice nie potrafią pojąć i zaakceptować tak wielu zmian, dokonujących się na ich oczach, a tym samym zrozumieć młodych, którzy te zmiany wprowadzają bądź podporządkowują się im.
Obraz przeżyć człowieka schyłku wieku XX przedstawia w bardzo interesującej formie Piotr Siemion w powieści "Niskie Łąki". Jest to- pozornie - opowieść o trójce młodych ludzi, próbujących odnaleźć sens życia w brutalnej często dla nich rzeczywistości. Tak naprawdę jest to jednak książka w pewnym sensie o każdym z nas. Autor powieści pokazuje, iż nawet kiedy wszystko wokół się zmienia, świat ludzkich uczuć i raz stworzony system wartości nigdy jest trwały i nieporuszony.
Podsumowując, raz jeszcze posłużę się stwierdzeniem, iż nasze przeżycia nie różnią się w zasadzie wcale od problemów, radości i obaw ludzi żyjących u schyłku wieku XIX i początku XX. Świat przeżyć bohaterów ukazywany w twórczości współczesnych pisarzy jest jak gdyby lustrzanym odbiciem tego, o czym pisali artyści młodopolscy. I zapewne nie tylko młodopolscy. Zarówno przy końcu XIX, jak i XX wieku wiele mówiło się o końcu świata. Właściwie nieraz zastanawiałam się, dlaczego akurat zmierzch stulecia przyprawiał ludzi o tak wiele obaw i czemu na przełomie wieków właśnie pojawiało się tak dużo katastroficznych przepowiedni. Choć w dzisiejszych czasach rzeczywiście możemy zaobserwować upadek moralności, realną groźbę wojny, coraz mniejsze zainteresowanie sztuką. to przecież nie wszystko jeszcze "wypite, zjedzone". Dopóki istnieje choćby cień nadziei i optymizmu, nasza "chwila między wiecznościami" trwa, tak więc powinniśmy jak najpełniej ją wykorzystać. I mimo że niejeden z nas często zadaje sobie pytanie- quo vadis człowieku przełomu wieków XX i XXI?, najlepiej chyba odpowiedzieć słowami wiersza "Niektórzy lubią poezję" Wisławy Szymborskiej: "Nie wiem i nie wiem i trzymam się tego/ Jak zbawiennej poręczy".















































Podoba się? Tak Nie

Czas czytania: 14 minuty

Ciekawostki ze świata