profil

Wywiad z J.R.R. Tolkienem

drukuj
satysfakcja 76 % 145 głosów

Treść
Obrazy
Wideo
Komentarze

John Ronald Reuel Tolkien - autor "Hobbita" trylogii i wielu innych książek, które przyciągają zarówno dzieci, jak i dorosłych. Twórca języka elfów, student angielszczyzny. Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z nim.

Dziennikarze: Dzień dobry. Czy mógłby pan udzielić nam odpowiedzi na kilka pytań?

Tolkien: Dzień dobry. Oczywiście, chętnie z wami porozmawiam.

D: Pańskie nazwisko wskazuje na to, że ma pan niemieckie korzenie...

T: Moi przodkowie pochodzili z terenów Dolnej Saksonii. Jednak nie jestem Niemcem, mimo, iż rzeczywiście moje nazwisko pochodzi z tego kraju.

D: Podobno jako dziecko mieszkał pan w odległych krajach Afryki Południowej. Jak wspomina pan swoje dzieciństwo?

T: Tak, to prawda. Mieszkałem w Bloemfontein w Afryce. Moje dzieciństwo uważam za naprawdę wspaniałe. Nawet po tylu latach dokładnie pamiętam niektóre historie. W mojej pamięci doskonale utrwalił się charakterystyczny, afrykański krajobraz, kąpiele w Oceanie Indyjskim, czy chociażby Boże Narodzenie, kiedy to zamiast choinki mieliśmy więdnącego eukaliptusa. Bardzo dobrze pamiętam również ukąszenie jadowitego pająka, które jest moim najgorszym wspomnieniem z dzieciństwa. Spowodowało ono straszliwy lęk przed pająkami. Jednak mimo tych niemiłych wspomnień, uważam, że miałem bardzo udane dzieciństwo.

D: Jak poradził sobie pan po śmierci matki? Miał pan przecież dopiero 12 lat.

T: Moja mama cierpiała na cukrzycę, chorobę, która w tamtych czasach była nieuleczalna i prowadziła do śmierci. Byliśmy z bratem do tego stopniowo przygotowywani. Wiedzieliśmy, że kiedyś może jej zabraknąć. Kiedy tak się stało, zaopiekował się nami ksiądz Francis Xavier Morgan, gdyż tak chciała przed śmiercią mama. Był to przyjaciel naszej rodziny, zostaliśmy z nim aż do osiągnięcia pełnoletności.

D: A co z miłością? Jak potoczyły się losy pańskie i pańskiej pierwszej dziewczyny? Wiemy, że ten związek nie był w pełni akceptowany.

T: Tak... To dosyć skomplikowana historia. Miałem wtedy jakieś 16 lat. Zakochałem się po raz pierwszy i jak się później okazało, po raz ostatni. Wybranką mojego serca była Edith Mary Bratt. Dorośli, a zwłaszcza ksiądz Morgan byli bardzo przeciwni naszemu związkowi, gdyż Edith była ode mnie starsza o 3 lata, a na dodatek wyznawała inną wiarę. Pod ich naciskiem, oficjalnie rozstaliśmy się, jednak spotykaliśmy się potajemnie. Jednak wyszło to na jaw i Edith wyjechała, przez co rozstaliśmy się na 3 lata, co jeszcze bardziej wzmocniło nasze uczucie. Kiedy osiągnąłem pełnoletność, oświadczyłem się ukochanej, a 3 lata później wzięliśmy ślub.

D: Mógłby pan opowiedzieć nam coś o stowarzyszeniu T.C.B.S ?

T: Oczywiście. Stowarzyszeni T.C.B.S nosiło wcześniej nazwę "Klub Herbaciany". Zmieniliśmy ją, ponieważ w tej drugiej formie była bardziej tajemnicza. Stowarzyszenie to stworzyłem wspólnie ze szkolnymi przyjaciółmi. Spotykaliśmy się w herbaciarni i dzieliliśmy się wiedzą z zakresu literatury oraz podejmowaliśmy nasze pierwsze próby pisarskie.

D: Już jako mały chłopiec czytał pan wiele książek. Jak narodziło się w panu to niezwykłe zamiłowanie do literatury?

T: Moja mama była wykształcona, była moją pierwszą nauczycielką. To właśnie ona wpoiła we mnie zamiłowanie do czytania. Na początku to ona wybierała mi lektury. Były to głównie baśnie i mity. Jednak później sam dobierałem sobie książki do czytania. Interesowały mnie głównie staroangielskie legendy i inne opowieści wywodzące się ze średniowiecza. Właśnie wtedy ta pasja zaczęła się we mnie rozwijać.

D: A jak zaczęła się przygoda z pisaniem książki?

T: Można powiedzieć, że "Hobbit" narodził się w pokoju moich dzieci, z opowiadań, których wysłuchiwały na dobranoc. Pierwszy raz zaprezentowałem jego fragmenty na spotkaniach stowarzyszenia Iklingów, a potem wieść o tej powieści rozniosła się po świecie. Usłyszała o niej również Susan Dagnall, która była redaktorką w jednym z wydawnictw. To ona namówiła mnie do dokończenia książki.

D: Pierwszym krytykiem był 10-letni chłopiec. Nie bał się pan tej opinii o książce?

T: Oczywiście, że się bałem. Chyba każdy pisarz przeżywa stres czekając na opinie czytelników na temat jego książki. Chciałem, aby recenzja wypadła jak najlepiej, gdyż bardzo zależało mi na tym, by wyrażono się o niej pozytywnie. W rezultacie książkę skierowano do druku. Wtedy odetchnąłem z ulgą.

D: "Hobbit" to trylogia. Co nakłoniło pana do takiej tematyki książek? Magicznej, a zarazem fascynującej.

T: Jak już mówiłem moją wielką pasją było średniowiecze. W tamtych czasach wierzono w różne niestworzone rzeczy, które postanowiłem wykorzystać w moich książkach. Bohaterowie są jednymi z postaci, o których mówiono właśnie w tamtych czasach, a które tak naprawdę nigdy nie istniały. To właśnie zainspirowało mnie do pisania w tej tematyce. Wymyśliłem nawet język elfów, by to wszystko wyglądało bardziej przekonywająco. Jednak wszyscy doskonale wiemy, że moje powieści to literatura fantasy.

D: Dziękujemy za poświęcenie nam czasu i udzielenie odpowiedzi.

T: Również dziękuję.


Przydatna praca? Tak Nie
(0) Brak komentarzy
Formy wypowiedzi